poniedziałek, 16 kwietnia 2012

ROZDZIAŁ 9.

C. D..
Usiadłam na Liama i zaczęłam po nim skakać. Wygrałam moją zaciętą walkę o pilota. Natychmiast wyłączyłam to badziewie. Chłopcy zaczęli robić ''buuuuuu'' ale miałam to gdzieś. Włączyłam na jakiś serial. 
- Co robimy ? - zapytał Liam. 
-  Nie wiem . - powiedział Zayn.
- Pizze ! - wykrzyczał Niall.
- Jestem za ! - wykrzyczała Lily, po czym nieśmiało uśmiechnęła się do Nialla.
- Dobra.. Robimy Pizze. - stwierdził Zayn. Idioci..
- Ejj.. A pamiętacie chociaż że jakieś 40 minut temu ją zamawialiście ? - zapytałam.
- Tej.. rzeczywiście. Czyli mamy już pizze gratis ! - głupio uśmiechnął się Lou.
- Hahah.. czyli za przypomnienie wam dostaję kasę która miała być przeznaczona na pizze. - wyciągnęłam rękę by mi dali moje wynagrodzenie. 
- No chyba w marzeniach. - zaśmiał się Zayn. 
- To się obrażam ejj. - pokazałam mu język po czym   spojrzałam przez okno. Rozjaśnia się. 
- ja idę się przejść. Ktoś ze mną ? - zapytałam się. - Las rąk. 
- ja pójdę. - wstał Louis. Lekko się uśmiechnęłam pod nosem. Sama nie wiem czemu.  Pomimo ogromnego kaca, nadal dopisuje mi humor. Wzięłam szeroką, szarą bluzę i mogłam już wyjść. 
- Gotowy ?- zapytałam wbiegając do salonu.
- ja tak. a ty nie idziesz się przebrać ? może ubierz jakieś szpilki.. leżą tak w twojej szafie i wołają ''weź nas. ubierz nas. kochaj nas.''- zaśmiał się. 
- ja mam silną wole. Idziesz ze mną paskowany pasztecie czy nie ? 
- Oj idę. Tylko mnie nie bij. - powiedział i schował twarz w dłonie.
- uwierz mi że czasami mam taką ochotę - zaśmiałam się i zamachnęłam tak jakby chciałam bym go uderzyć. Wyszliśmy z domu. Podczas spaceru gadaliśmy o wielu rzeczach. O szkole, o koncertach. 
- A właśnie co do koncertów. W sobotę mamy. Chcielibyśmy żebyście przyszły. - powiedział.
- My ? na wasz koncert ? zabawne - ironicznie się zaśmiałam.
- no ale dlaczego nie ? - zapytał z miną smutnego pieska.
- Bo nie lubimy waszej muzyki.
- to co. IDZIECIE I CHUJ. - wykrzyczał. 
- haha.. no dobra spokojnie. - uciszyłam go. Po drodze weszliśmy do warzywniaka. Tam Louis kupił kilka marchewek. Później weszliśmy do sklepu z odzieżą a konkretnie H&M.
- Lou, po co tu ? - zapytałam z niepewną miną.
- Trzeba ci kupić strój. Bo skoro przegrasz zakład to wiesz..
- hhahaha.. ja go nie przegram. ale oki. kupimy to. a jak wrócimy to przez internet zamówimy ci szpili. - zaśmiałam się. Louis pokazywał mi wiele ciuchów w jego własnym stylu. W końcu razem coś wybraliśmy i wyszliśmy z tego sklepu. Poszliśmy w stronę parku. Gadaliśmy o wielu rzeczach . Głównie o sobotnim koncercie. Co wróć ! W TĄ SOBOTĘ JEST KONCERT ! a przecież w trampkach na niego nie pójdę. Lou chyba miał rację. 
- Ej. czy tam nie siedzi Harry ? - zapytał po chwili. Spojrzałam się tam.
- Tak. To on. idziemy do niego. - powiedziałam i chwyciłam Louisa za rękę. Może głupio to wyglądało ale chuj w to ! 


                                                                     C.D.N..
__________________________
Znów krótki i znów byłam pośpieszana przez Dome . <333 Nie wiem kiedy kolejny gdyż mam dużo nauki ;// KOMENTUJCIE !!!!! <3333333 ;***

2 komentarze:

  1. Nie ściemniaj, nie uczysz się ;* A co do rozdziału super <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha.. Muszę na mamę. -,- i dziękuję ! ; ** <333

    p.s;
    Ty się nie uczysz tylko na lody do ''maka''jeździsz ! ;* <3

    OdpowiedzUsuń