czwartek, 31 maja 2012

ROZDZIAŁ 15.

C.D.. 
- Hej - powiedział smutno. 
- Co jest ? - usiadłam obok niego i zapaliłam papierosa. 
- Ona tu jest. - powiedział tym samym tonem co wcześniej.  
- Ona ? 
- No ta dziewczyna , co tobie mówiłem w garderobie. 
- Aaaa.. to co ty tu jeszcze robisz ?  idź do niej idioto. - lekko go pchnęłam. 
- Nie mam po co. Ona mnie nawet nie zauważa, totalnie mnie olewa. 
- Przesadzasz.. Weź podejdź do niej i zagadaj. 
- Nie. 
- Skąd się znacie ? - zapytałam po chwili. 
- To dziewczyna.. takiego gościa z którym mam na pieńku. Ale kumplujemy się z jej bratem i dlatego tu jest.
- Weź idź teraz do niej zagadać. Albo ja tu zrobię ! 
- Ja tego na pewno  nie zrobię. - odpowiedział.
- Ok. To ja pójdę tylko jak ona ma na imię ? 
- Isabella. - Wyszłam i zaczęłam w tłumie szukać Isabelli. W sumie to sama nie wiem jak ona wygląda. 
- Ok . To sobie z nią pogadam. - powiedziałam sama do siebie. 
- ooo.. tu jesteś ? - nagle przede mną pojawił się Eric i David. 
- Tak jestem, ale nie mam czasu.- powiedziałam.
- No weź pogadajmy. - nalegał David.
- No ok. - usiadłam na sofie. - to o czym ? - Eric podał mi butelkę piwa. Wzięłam ją i zaczęłam pić. 
- c0 tam ? - zapytał po chwili Eric. 
- a nic.. a jak u was ? 
- fajnie.. właśnie jestem na domówce na której jest laska mojego brata. No i chyba dziś ja też będę miał dziewczynę - powiedział entuzjastycznie David. 
- dziewczynę ? że niby kogo ? - zapytałam. 
- Sam. Leci na mnie, choć udaje że tak nie jest. - powiedział z dumą.
- Weź wyjdź. Znam ją trochę dużej niż ty  i wiem kiedy jej się chłopak podoba, a kiedy nie. - powiedziałam. 
- Zobaczymy. - odpowiedział z lekkim oburzeniem, i odszedł.
- Czemu mu nie wierzysz ? założył się z bratem i musi wygrać ten zakład bo jak nie to musimy kupić mu dwadzieścia piw. 
- Aha.. żool . Nie ma to jak się zakładać o podryw laski. O mnie też się założyłeś ? Upss.. chyba ci się nie udało- powiedziałam i odeszłam. Wróciłam się na taras. Zayn nadal tam siedział.
- I co gadałaś z nią ?  - zapytał z lekkim uśmiechem.
- Nie, nie zdążyłam. Zaraz to zrobię, ale najpierw daj mi fajkę. - powiedziałam i usiadłam obok przyjaciela. 
- co jest ? - zapytał.
- Nic .. wkurwiłam się. 
- Zauważyłem. - zaśmiał się- ale dlaczego ?
- Bo... David się założył o to że poderwie Sami. żal mi tego gościa. 
- Aha.. Wpierdol powinien dostać i już. - powiedział Zayn. - który to ? powiem mu że ma wypierdalać. 
- Nie.. niech zostanie i coś zobaczy. - powiedziałam tajemniczo.
- Okej.. a co ma zobaczyć ? 
- Tajemnica. - zaśmiałam się. - Dobra a tak właściwie wygląda ta laska. 
- Isabella , tak  ? 
- nie tej. - powiedziałam sarkastycznie, a on się zaśmiał.
- No więc.. brunetka o cudnych oczach i pełnych ustach. Dziś jest ubrana w jeansy, czarny top, kremową marynarkę, niebieskie buty, ma chustę na szyi, i zieloną torebkę (http://www.polyvore.com/cgi/set?id=47766070&.locale=pl). 
- łał.. no nieźle ją zmierzyłeś. - zaśmiałam się. 
- Wcale nie.- powiedział. 
- Dobra.. ja pójdę z nią pogadać ale ty idź do środka i się baw. Nie po to kupowaliśmy tyle alkoholu żeby się zmarnował. - powiedziałam.
- Przy was ? na pewno się nie zmarnuje. - zaśmiał się.
- dobra nie pierdol. Tylko idź bo jak na razie to nie jest impreza tylko stypa.
-  Ja nie pierdolę, ja jebię. - zaśmiał się i odszedł. Ja również weszłam do środka. I szukałam lasencji Zayna. Leciała głośna muzyka, a tłum ludzi tańczył , lub siedział i pił. Louis i Niall gonili się i lali piwem. Co oni do cholery robią ?! marnują piwaaaa. ! Dobra później z nimi pogadam. Ja pierdolę, ja jebię.. Prawdopodobnie dziś się nie pobawię. Już z tyloma osobami muszę pogadać. Akurat przede mną przeszła dziewczyna podobna do opisu Zayna. Szła z drinkiem, i usiadła na sofie. Zaczęła filtrować z jakimś chłopakiem. Podeszłam do nich.
- Hej. Mogę wam na chwilę przerwać ? - zapytałam.
- Ewentualnie. Co chcesz ? - zapytała brunetka. 
- Pogadać z tobą. - powiedziałam. Chłopak odszedł.
- Ty jesteś Bella , tak  ?
- No tak. To o czym chciałaś pogadać ? - zapytała nieco milszym tonem.
- A tak ogólnie. Nie znam jeszcze tu zbyt dużo osób, a ty wydajesz się miła. 
- Fajnie że tak myślisz. To co mi powiesz ? - zaśmiała się.
- A no nie wiem. Ładna pogoda. A tak serio. Opowiedz mi coś o sobie. 
- No więc. Jak już wiesz, i nie wiem od kogo, mam na imię Bella. Mam 18 lat. Jeszcze się uczę.. coś jeszcze chcesz wiedzieć ? 
- Masz rodzeństwo  ? 
- Tak. Starszego o rok brata.
- Chłopaka ?  

- Tak . Jego brat tu jest. - lekko się uśmiechnęła.
- Opowiedz mi coś o nim.
- No ma na imię Tom. Ma 21 lat. Wysoki brunet o szarych oczach. Ma fajny charakter. Ale czasami mnie denerwuje. Jest arogancki i złośliwy, do kolegów mojego brata. Chyba znasz ich, bo tu jesteś. To ci z zespołu One Direction. - mile się uśmiechnęła. 
- Tak znam ich. Bo ogólnie to jestem u nich na wakacjach.
- Serio ? skąd ich tak dobrze znasz ? 
- Liam, to mój kuzyn. Jesteś ich fanką ? 
- Wiesz.. do nich nic nie mam, a ich muzyka też nie jest zła. Ale fanką siebie nie nazwę. 
- Ahh.. ale zapewne lubisz kogoś bardziej niż pozostałych. - chytrze się uśmiechnęłam.
- nie.
- No weź. zapewne któryś ci się podoba, bardziej niż inni.
- nie. 
- a który ma najładniejszy uśmiech.
- Harry.
- najładniejsze oczy ?
- Niall.
- najładniejsze włosy ? 

 - Zayn i Louis.
- najładniejszy brzuch ? 
- Liam.. To znaczy.. ee.. - zaczęła się jąkać.- oni wszyscy mają fajne klaty , ale wiesz. 
- tak, tak.. a skąd ty wiesz on ma klatę ? 
- Byliśmy kiedyś z moim bratem , i z nimi na basenie. 
-aha.. mniejsza.. Liam ma laskę. Sorkaa..
- Tak wiem. Danielle. Z tego co słyszałam jest nawet fajna. Ale nie chciała bym być z nim.
- A z kim ?
- Z nikim. To znaczy mam swojego chłopaka i jest fajnie. 
- Ale gdybyś poznała innego, fajniejszego od niego. Zarwałabyś z nim ?
- nie wiem. raczej nie. 
- A gdyby któryś z 1D by tobie się zapytali. Zerwałabyś ze swoim chłopakiem. 
- Wątpię. nie znam ich na tyle dobrze. 
- A gdybyś musiała kogoś wybrać. Byłabyś w stanie to zrobić ? 
-hmmm.. nie. Lubię ich wszystkich równo. Po za tym .. hej .. do czego ty dążysz tymi pytaniami ?- wykonała ten sam gest co ja. 
- do niczego.. 
- I ta ściema. Powiedz. no proszę.
- Oj nie.. bo coś mnie zabije. 
- No nie powiem nikomu.. plissss..
- Ktoś chcę się o tobie więcej dowiedzieć, bo mu się spodobałaś i tyle. - wyszczerzyłam się.
- Aham.. ale przekaż temu KOMUŚ że jestem w związku. I jeżeli tak gadałaś o tym zespole, to zapewne któryś z nich. Przekaż im, a raczej mu że nic z tego nie będzie. 
- Ale on wie że jesteś w związku. Ale ma jednak nadzieję że kiedyś będziecie. Nie odbieraj jej mu. 
- Dobra mniejsza. polubiłam cię. jesteś zwałowa. - uśmiechnęła się. - hahaha. no dzięki ejj.  a ty jesteś spoko.
- Haha.. dobra.. chodź się napijemy. Coś za dużo tych słodkości. 
- Ok.. 
                                                                C.D.N..
______________
Wiem, wiem. Krótki, nudny, bezsensowny.
Przepraszam że tak długo nie dodawałam, ale poprawki ;/
Nie długo postaram się napisać kolejny ;)
                                                                     Kocham Was <3 

niedziela, 20 maja 2012

ROZDZIAŁ 14.

                                                     < Oczami Harry'ego >  
     Obudziłem się w sypialni Sami.  Była wtulona w mój tors. Nie
 miałem serca jej budzić, więc postanowiłem jeszcze tak poleżeć, aż się nie obudzi. Leżąc tam zastanawiałem się dlaczego ona nie chce powiedzieć o nas. Zastanawiało mnie to gdyż przyjaźnimy się z resztą i na pewno to zrozumieją. Nie lubię  i nie umiem zachowywać się przy niej inaczej niż bym chciał. A chciałbym ją objąć, pocałować nie tylko w ukryciu czy coś. To było dla mnie totalnie bezsensu, ale się zgodziłem. 
- O czym tak myślisz ? - usłyszałem głos mojej dziewczyny, która już najwyraźniej nie spała. 
- O niczym. - uśmiechnąłem się i ucałowałem ją w czoło. 
- Harry, serio o czym ? - zapytała opierając się o łokcie i obracając w moją stronę.
- Ehh.. zastanawiałem się dlaczego chcesz nas ukrywać. - powiedziałem.
- Nie chcę tego ukrywać, po prostu .. do niedawna w ogóle ze sobą nie gadaliśmy, więc odczekajmy trochę zanim im powiemy. Zgoda ? 
- Jasne. - powiedziałem. 
- Która godzina ?  - zapytała. 
- 8. Już chyba powinienem iść do siebie. - uśmiechnąłem się.
- no chybaaa taaaak- powiedziała smutno. Pocałowałem ją i wyszedłem. Wszedłem do mojego pokoju i położyłem się na łóżku. Wieczorem dość późno zasnąłem . Więc postanowiłem się zdrzemnąć. 


                                     < Oczami Lily > 
Obudziłam się coś około 10. Wstałam i uszykowałam zestaw ubrań na dziś (http://www.polyvore.com/cgi/set?id=49158920&.locale=pl). Poszłam z tym do łazienki. Jak co dzień wykonałam poranne , łazienkowe czynności . Pomalowałam się i uczesałam. Dziś postanowiłam zostawić rozpuszczone włosy. Wyszłam z łazienki i wróciłam się do swojego pokoju. Panował w nim niezły bałagan. Włączyłam TV i podłączyłam do niego moje MP4. Puściłam z niego piosenkę '' So Good'' B.O.B'a. Zaczęłam troszkę sprzątać. Wszystkie ciuchy wrzuciłam do szafy a takie tam duperele poodkładałam na swoje miejsce. Zaścieliłam łóżko i już było ok. Zeszłam na dół na śniadanie. W kuchni nikogo nie było. Pewnie wszyscy śpią. Uszykowałam sobie cztery kanapki z szynką, serem i ketchupem. Usiadłam przy wyspie kuchennej i zaczęłam konsumować posiłek. Brudny talerz włożyłam do zmywarki. Usiadłam w salonie i zaczęłam bawić się moim telefonem. Akurat dostałam sms'a . ~Hejkaaa ;** Wczoraj było tak miło. Co powiesz żebyśmy to dziś powtórzyli ? :D  ;*~ Matt.  W tym momencie przypomniało mi się całe wczorajsze spotkanie. Było super, a w szczególności końcówka naszego spotkania. Przelizaliśmy się. Odpisałam mu na tego sms'a. I potwierdziłam spotkanie, ma przyjść po mnie o 14. 
- O hej ! już nie śpisz ? - usłyszałam głos zza pleców. 
- Hejkaaa.. jak widać nie, - uśmiechnęłam się. Blondyn usiadł obok mnie.
- I jak wczoraj było ? 
- Fajnie, super , zajebiście. - powiedziałam entuzjastycznie. 
- uu .. to grubo. - powiedział bez żadnych emocji. - a co się tam działo ? 
- Jesteś moim przyjacielem więc tobie powiem.. No przede wszystkim gadaliśmy, mówiliśmy o sobie, trochę lepiej się poznaliśmy, a na koniec.. on mnie pocałował.
- aha. fajnie że jesteś szczęśliwa. - powiedział i spuścił wzrok.
- Hej, coś nie tak ? - zapytałam go z troską w głosie. 
- No po prostu, ja nadal nie mogę znaleźć dziewczyny. Chłopacy mają powodzenie, a ja zawsze zostaję sam. Jestem aż tak brzydki, odrażający , głupi ? a może jestem zbyt wrażliwy ?   Co ja robię źle ? - Niall zaczął mi się wyżalać. 
- Nie mów tak. Jesteś zajebisty. Przystojny, miły, słodki i mogę tak wymieniać w nieskończoność. Niall, jesteś zajebistym chłopakiem i masz nic w sobie nie zmieniać. W końcu znajdziesz dziewczynę która zaakceptuję cię takim jaki jesteś. Jasne ? - przytuliłam się do niego. 
- Taa. Zmieńmy temat. - na jego twarzy zagościł lekki uśmiech. 
- Dobrze, a na jaki ? 
- A w sumie to sam nie wiem. - Blondyn pokazał swój aparat na zęby. Akurat do pokoju weszli; Zayn, Meg, Sam, Harry i Louis.
- Co tam ? - uśmiechnęła się Meggie siadając pomiędzy Nialla, a Zayna. 
- A spoko, spoko. Ładna pogoda. - powiedział Lou.
-ejj.. mój tekst. - oburzyła się Meg.
- Już nie. - marchewkojad pokazał jej język.
- pożałujesz tego. - zagroziła. 
- Mój Harry mnie obroni, prawda ? - powiedział Louis siadając mu na kolana. 
- No ależ oczywiście. - powiedział loczek z dziwacznym akcentem. 
- Gdzie Liam ? - zapytałam. 
- Pakuje się . Jedzie do swojej dziewczyny. - powiedział Zayn i zabawnie poruszył brwiami. 
- To Liam ma Laskę i nic mi nie powiedział ?''zw'',  Idę go za to spizgać - powiedziała Meg i wyszła z pokoju. 
- Idę zrobić śniadanie - zadeklarował się Harry.
- Czekaj pomogę Ci . - Sami poszła za Harrym.
- Uuu.. Sam Weszła na cienki lód. - zaśmiał się Lou.
- Czemu ? - zapytałam. 
- Bo Harry nienawidzi jak ktoś mu się wpierdala  do kuchni. ''zw'', idę ich wkurwiać .- zaśmiał się Lou i wyszedł. 
- A ja idę na fajkę. - powiedział Zayn.   Wszyscy wyszli ? a nie.. zostałam z Niallem. Moim naj, najlepszym przyjacielem. 
- Co tam ? o czym tak myślisz ? - zapytałam.
- A nic. Zastanawiam się kiedy nam powiedzą. 
- Kto powie i co ma powiedzieć ? - nie wiedziałam o co mu chodzi. 
- No Sam i Harry. Że są razem. - powiedział poważnie. 
- Haha.. a tak serio o co tobie chodzi ? 
- No ja mówię serio. Wczoraj widziałem jak ona siedziała mu na kolanach i się chyba całowali. 
- Oj Niall. przesadzasz. - zaśmiałam się, przytuliłam się do niego i wyszłam z pokoju. Poszłam do siebie.  minęłam pokój Liama. Meggie biła go poduszką po twarzy. Postanowiłam tam wejść. 
- Nie przeszkadzam ? - zaśmiałam się wchodząc do jego pokoju. 
- Nie przeszkadzasz, ty mnie Ratujesz- Liam schwał się za mną.
- To cię nauczy , że nie wolno ukrywać takich rzeczy. Zwłaszcza przede mną. - krzyknęła Meg przytulając się do Liama. - kochany idiota.
- Kiedy wyjeżdżasz ? - zmieniłam temat. 
- zaraz, a co ? 
- A nic nic. Ciekawość. Daleko ona mieszka  ? 
- ee.. tu w Londynie ale teraz jest we Francji , i razem wrócimy za jakieś dwa tygodnie.  Mam nadzieję że przez ten czas nie rozniesiecie domu. 
- Ja nie obiecuję, Codziennie będzie PARTY HARD. - wykrzyczała Meggie i wyszła z pokoju.
- hahaha.. postaramy się nie rozwalić twojego pokoju. - zaśmiałam się i wyszłam. Akurat dostałam sms'a ~''Hej ;** Mała zmiana planów. Będę u Ciebie za jakieś 15 minut i coś porobimy ;)) ;*~ Matt  
- Jak dobrze że posprzątałam w pokoju. - powiedziałam sama do siebie.  
- To ja jadę . Pilnuj  ich. Pa - powiedział Liam wychodząc z pokoju i przytulił się na pożegnanie. 
- Nom papaśki ! nie róbcie dzieci - zaśmiałam się. W końcu nie poszłam do swojego pokoju. Wolałam zejść na dół i się pośmiać. Każdy się z nim pożegnał.  Było przy tym dużo śmiechu. Zayn powiedział że jest zbyt przystojny na zostanie wujkiem, a Louis nie chcę się dzielić marchewkami z dzieckiem. Za to Harry chciał pożyczyć Liamowi swoją czapkę którą ponoć zakłada tylko po seksie. A Meg życzyła mu miłego ''gonna way * '' Gdy on wyszedł każdy zaczął cieszyć się jak głupi. 
- to co , robimy domówkę ? - zapytała Meg.
- No jasne. - zaśmiał się Zayn. - kto jedzie ze mną do Tesco po prowiant ? 
- Jaaaaaa - krzyknęła Meg. Kochana wariatka. 
- My tu trochę ogarniemy. - zdeklarował się Loui. 
- Sam odkurza, Lily wyciera kurze, Harry przekąski a Niall i ja przestawiamy meble - wyznaczył Lou.
- Sorka, ale ja wam nie pomogę bo zaraz mam gościa. - powiedziałam.
-To nie fair. - oburzył się Lou. 
- Dobra. Spoko. Zrobię za ciebie - powiedział Niall. 
- Dzięki. Jesteś kochany. - akurat do drzwi zadzwonił dzwonek.  Odtworzyłam drzwi. Tam stał uśmiechnięty Matt. Podszedł do mnie i pocałował w policzek.
- Hej. 
- Hej. - odpowiedziałam.
- rzygam tęczą. - zaśmiał się Louis.- dobra, do roboty. Ja jeszcze pozapraszam wiarę. - wszyscy poodchodzili. 
- Robicie coś ? - zapytał się po chwili Matt.
- Tak . Domówkę. Przyjdź z Erickiem i Davidem . - powiedziałam. 
- Ok, a o której ?
- coś około 18.
- Dobra. Będziemy. A co teraz porobimy ? 
- Chodźmy do mnie. - powiedziałam i zaprowadziłam go do mojego pokoju. 
- Fajnie tu. To teraz mi powiesz co porobimy ? 
- a co chcesz ? - usiedliśmy na łóżku.
- Hmm.. wszystko. - przysunął się bliżej. 
- To znaczy ? 
-To co wczoraj jak się żegnaliśmy. - powiedział. Po chwili jego usta były już na moich. Matt zadzwonił do chłopaków że mają tu być o 18. On postanowił zostać tu do ustalonej godziny.


                                                           < Oczami Meggie.> 
Wróciłam ze zakupów. Na domówkę wszystko już było gotowe.  Sama postanowiłam się ogarnąć. Poszłam do siebie wzięłam ubrania (http://www.polyvore.com/cgi/set?id=47309934&.locale=pl) i udałam się do łazienki. Tam wzięłam godzinną kąpiel, umyłam włosy,następnie wysuszyłam je i wyprostowałam. Zrobiłam ciut mocniejszy makijaż. Zbliżała się godzina 18. Goście już przybywali. Zeszłam na dół. Usiadłam na sofie obok mojej przyjaciółki. 
- O której ty wczoraj w domu byłaś ? - zapytałam.
- po 20 a co ? 
- A nic. Czemu tak wcześnie ? 
- Bo mówiłam że będę tylko 3 godziny,
- Aha. Na tej domówce będzie David, fajnie nie ?
- Co ? po chuj on ? 
- Lily go zaprosiła. O co tobie chodzi ? ostatnio jesteś jakaś inna.
- A może byście się zapytały czy mam ochotę na spotkanie z tym palantem ? 
- nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
- O nic  mi nie chodzi. Po prostu wkurwia mnie to że na chama szukacie mi chłopaka.
- A co chcesz być samotna ? 
- Nie jestem . - powiedziała i odeszła. Jak to ona nie jest samotna. Ma kogoś ? 
- Sam, Sam poczekaj. - zaczęłam krzyczeć i poszłam za nią.
- co ?
- masz kogoś ? powiedz mi, bo wiesz że jeśli nie to ja nadal będę chciała cię zeswatać. -powiedziałam.
- Mam.
- Serio kogo ? - wykrzyczałam entuzjastycznie. 
- Możesz mi pomóc ? - po chwili wparował Harry i wszystko zjebał. Ona poszła za nim. 
- Zgadnij kto to ? -ktoś na moich oczach położył dłonie.
- eeeee. nie wiem. 
- jak mnie mogłaś nie poznać. - ujrzałam Erica. 
- magia. - zaśmiałam się. 
- ''bejbe'' Zayn się pyta czy pójdziesz z nim na ćmika, bo nikt z nim nie chce iść. - nagle usłyszałam kolejny głos- Louis.
-tak. A ty paskowany nie mów do mnie ''bejbe'' , ''bejbi'' - zaśmiałam się. Poszłam na taras, jednak przypomniało mi się że w kuchni zostawiłam papierosy. Cofnęłam się po nie. Tam ujrzałam Całujących się Sam i Harrego. 
- To już wiem z kim chodzisz. nie przeszkadzajcie sobie - zaśmiałam się. Sam spaliła buraka a Hazza się zaśmiał. - i ty chciałeś swoją czapeczkę Liamowi oddać ? przyda ci się - wybuchnęłam śmiechem. 
- Meg. Ogar. Zmień dilera - krzyknęła zażenowana Sami.
- Też cię kocham myszko - przesłałam jej buziaczka i poszłam do Zayna. 
- Wróciłem.- zaśmiałam się. 
                                                                                                         C.D.N..

______________________
Krótki ? Nudny ? Swoje opinie dawajcie w komentarzach ;** <3 <3 <3

niedziela, 13 maja 2012

ROZDZIAŁ 13.

                                      < Oczami Meggie >
Wstałam o 12. Z szafy wyciągnęłam mój dzisiejszy strój (http://www.polyvore.com/cgi/set?id=46574219&.locale=pl) Udałam się z tym do łazienki. Tam wzięłam prysznic. Mokre ciało wytarłam ręcznikiem, balsamem posmarowałam ciało. Ubrałam się w ten komiczny strój. Pomalowałam się i uczesałam w koczka, czy jak to określają Lily i Sam ''bycze jądro''. Wyszłam z łazienki. Weszłam do pokoju. Piżamę włożyłam pod kołdrę. Łóżko zaścieliłam. Usiadłam na nie. Spojrzałam na telefon. Miałam nieodczytanego sms'a ~'' Hej ;** Mam nadzieję że dziś się widzimy ! :D ;* '' Eric~ Sama do siebie się uśmiechnęłam.Odpisałam mu ~'' Hej ;* tak :D A o której i gdzie ? ;* '' Meggie ~  Telefon odłożyłam na półkę. Wyszłam na balkon i zapaliłam fajkę. Myślałam o dzisiejszym dniu i wczorajszych rozmowach z Zaynem. Świetny z niego przyjaciel. Doradził mi nie tylko w sprawie Erica. Powiedział również że nie ma sensu wtrącać się w sprawy Harrego i Sam. Jeżeli będą chcieli to pogadają i może będą razem, a jeżeli nie to trudno.. Weszłam do pokoju. Akurat usłyszałam dźwięk mojego dzwonka. Ktoś do mnie dzwonił. 
            
                              // ROZMOWA// 
Meg- Halo ? 
Eric- Za ''Halo '' w dupę walą. - usłyszałam śmiech w słuchawce.
M- Haha.. hejka. Po co dzwonisz ?
E- A może chciałem po prostu usłyszeć twój głos ?
M- Bo dobra ściema to podstawa. Co chcesz ? 
E- Ktoś chce zepsuć nam randkę. 
M- Randkę ? ah tak. A kto to taki ? 
E- Chłopacy. Chcą iść koniecznie z nami. A konkretnie David z Sam, a Matt z Lily. Więc pomyślałem tak sobie żeby zrobić potrójną randkę. Co ty na to ? 
M- w sumie to dlaczego nie. A o której ? 
E- Będziemy po was o 16;3o, Tylko prześlij mi swój adres. 
M- Ok. To pa 
E- Nom, papaśśśśśki.


                          // Koniec// 
Szybko przesłałam adres Ericowi. Zeszłam do salonu gdzie siedziała cała banda. 
- Witajta. ! - powiedziałam.
- Meg, jaki cudowny strój. - zaśmiał się Lou - jednak mi w nim lepiej. 
- Haha.. No chyba nie. Z resztą nie przyzwyczajaj się do tego stroju, bo za kilka godzin go ściągam. - powiedziałam.
- Co ? przecież tak w tym uroczo wyglądasz. 
- jeszcze jedno słowo, a ta twoja śliczna buźka nie będzie już taka śliczna. - zagroziłam.
- Haaaa. W końcu ktoś docenił mój urok. - wypiął dumnie pierś.
- Przecież ja zawsze tobie to powtarzałem- powiedział Harry. 
- Eee.. dobra nie wnikam. Dziewczyny chodźcie do mnie do pokoju. Musimy pogadać. - powiedziałam. 
- A my nie możemy ? - zapytał z oburzeniem Zayn.
- Nie nie możecie. - powiedziałam. 
Dziewczyny wstały i poszły za mną. Weszłyśmy do mojego pokoju. Usiadłyśmy na łóżku.
- Mam dla was interes. - powiedziałam.
- Jaki ? - zapytała Lily.
- Załatwiłam nam potrójną randkę. - uśmiechnęłam się.
- A z kim ? - Lily ponownie zadała pytanie.
- Ja z Erickiem, Ty z Mattem, a Sam z Davidem. - wytłumaczyłam im.
- Fajnie. Idziemy, Racja Sam ? - Lily klepnęła Sami w kolano.
- Że co ? Że jak ? - otrząsnęła się.
- Eh.. Masz dziś randkę z Davidem. - powiedziałam jej.

- A.. nie idę. - powiedziała.
- Co ? dlaczego ? - zapytała ją Lily.
- Bo nie chcę iść. Mam inne plany. A po za tym nie mam ochotę na randkę. 
- Oj no proszę zrób to dla nas. To nie musi być randka. to może być.. przyjacielskie spotkanie. - próbowałam ją jakoś namówić.
-Przyjacielskie spotkanie ? oh.. no dobrze. Ale robię to tylko dla was. I Tylko 3 godziny. ani minuty dłużej. - Sam postawiła nam warunek.
- Obiecuję. -spojrzałam na zegarek. 15;00. - Czas się szykować o 16;30 po nas mają przyjść. Dziewczyny rozeszły się do swoich pokoi. Wyjrzałam przez okno. Niebo było lekko zachmurzone. Postanowiłam ubrać się w to http://www.polyvore.com/cgi/set?id=46820248&.locale=pl.  Włosy zostawiłam rozpuszczone. Poprawiłam makijaż. 


                                  < Oczami Sam >
Wkurzyłam się. Po co ona umawia mnie na randki bez mojej zgody i wiedzy. A najlepsze jest to że nie wiem co powiedzieć Harremu. Ubrałam się w to http://www.polyvore.com/cgi/set?id=47260643&.locale=pl. Włosy spięłam w kitkę. 
- Mogę ? - usłyszałam dobrze znany mi głos.
- Głupie pytanie. - powiedziałam zamykając drzwi za Hazzą.
- Gdzieś wychodzicie ? - zapytał siadając na łóżku.
- Tak. Meg nie wiedząc o tym że jesteśmy razem, umówiła nas na potrójną randkę. Próbowałam odmówić, zaprzeczyć ale ona od razu strzelała głupie miny. Zgodziłam się pod warunkiem że to będzie TYLKO przyjacielskie spotkanie, i że to nie potrwa więcej niż 3 godziny. - tłumaczyłam się.
- Spokojnie ufam ci. I wiem że nic takiego nie zrobisz. - powiedział przyciągając mnie do siebie. Usiadłam mu na kolana.
- wiesz że jesteś niesamowity ?
- Coś mi się kiedyś obiło o uszy - zaśmiał się. Całowaliśmy się. Jednak przerwał nam krzyk Louisa.
- dziewczyny ktoś do was.
- zaczyna się. - mruknęłam. Harry cmoknął mnie w usta i wyszliśmy z mojego pokoju. Po schodach zbiegliśmy na dół gdzie już stali wszyscy domownicy i nasi goście. David podszedł do mnie i ucałował mnie w policzek
- ślicznie wyglądasz. - wyszeptał mi do ucha.
- ehe. dzięki. - mruknęłam po czym spojrzałam na Hazze który był rozbawiony zachowaniem chłopaka. Również się zaśmiałam. 
- To gdzie je zabieracie ? - zapytał się Zayn. 
- Na pizze, a później zobaczymy. - powiedział Matt zalotnie uśmiechając się do Lily. 
- Dziewczyny macie wrócić przed 21. - powiedział niezadowolony Liam.
- Wrócimy nawet szybciej. - uśmiechnęłam się.Wyszliśmy z domu i udaliśmy się do pizzerii.


                                     < Oczami Lily >
Byłam podekscytowana. Cieszyłam się na te randkę. Nie rozumiałam tylko zachowania Sam. Zmieniła się trochę.  Zawsze była chętna na randki, spotkania, imprezy. Dziś najzwyczajniej odmówiła. A później jeszcze powiedziała że wrócimy przed 22. 
- O czym tak myślisz ? - zapytał mnie po chwili Matt.
- O niczym. To znaczy tak ogólnie.
- Opowiedz mi coś o sobie . - zażyczył.
- A co chcesz wiedzieć ? - uśmiechnęłam się. 
- Wszystko. - odwzajemnił gest. 
- no więc. Mieszkam w L.A. Tu jestem na wakacjach u kuzyna  Meggie. Lubię pływać, jeść , grać w kosza, słuchać fajnej muzyki i ogólnie bawić się. - powiedziałam.
- Ciekawe, ciekawe. A jaki lubisz typ chłopaków ? 
- Hmm.. dla mnie przede wszystkim liczy się charakter. Chłopak nie może być zarozumiały, lalusiowaty, zbyt pewny siebie, nudny i musi umieć mnie rozbawić. - powiedziałam prawie wszystkie wymagania, idealnego chłopaka. 
- Masz duże wymagania. - zaśmiał się.
- Oj wcale nie są takie duże. A jaka jest dla ciebie wymarzona dziewczyna ? - zapytałam.
- Musi być ładna. Zabawna, słodka, wyluzowana. No i nie może przynieść mi wstydu przy kumplach. - powiedział z dumą. 
- Ty chyba masz większe wymagania. - powiedziałam.
- Nie.. Zmieńmy temat. Nie sądzisz że dziewczyny, tak jak my, świetnie dogadują się z chłopakami. - zapytał i pokazał na pary które szły przed nami. Spojrzałam na nie.
-Hmm.. Meg i Eric tak. Ale Sam prawie w ogóle nie odzywa się do Davida i cały czas pisze sms'y. - powiedziałam.
-No rzeczywiście. David ją rozkręci. - zaśmiał się. Doszliśmy do pizzerii. Zajęliśmy miejsca i zamówiliśmy posiłek. Zanim kelnerka przyniosła posiłek każdy rozmawiał między sobą. Po chwili dostaliśmy jedzonko.
- Mam pytanie - zaczął David przełykając kawałek posiłku.
- Jakie ? - zapytałam.
- Czemu mieszkacie z tymi pedałami z tego sweet zespołu ? 
- W tym ''pedalskim'' zespole gra mój kuzyn, więc licz się ze słowami - Meg próbowała ich bronić. 
- Tak, a po za tym oni naprawdę są spoko, mili i da się z nimi pogadać - dodała Sam. 
- e tam . ja wiem swoje. - powiedział.
- To jest błędne zdanie. - powiedziała Sam. Zmieniliśmy temat na inny. W pizzerii posiedzieliśmy jeszcze jakąś godzinkę. I wyszliśmy. 
- Mam pomysł.Może pójdziemy się przejść, Meg ? - zapytał po chwili Eric, moją przyjaciółkę. 
- Jasne. - odpowiedziała mu. I poszli. To samo uczynił David. Sami niechętnie ale się zgodziła. 
- A my co porobimy ? - zapytałam.
- Hmm.. Lody ?- uśmiechnął się i podał mi rękę. Chwyciłam ją i udaliśmy się w stronę lodziarni w której ostatnio byłam z Niallem.


                                         < Oczami Meggie > 
- Podoba ci się randka ? - zapytał mnie po chwili Eric. 
- Tak, Jest fajnie. - odpowiedziałam siadając na ławce. 
- To dasz się zaprosić na kolejną ? 
- Ta jeszcze się nie skończyła - uśmiechnęłam się. 
- No tak. Co mi powiesz ? - powiedział i przysunął się.
- A nic. ładna pogoda. - uśmiechnęłam się. 
- Powiedzmy. - objął mnie przez ramie.- Masz ładny uśmiech.
- Dziękuję. Ty masz ładne oczy.
- A ty cała jesteś śliczna- powiedział i pocałował mnie.Gdy się od siebie odkleiliśmy wtuliłam się w jego tors. 
Siedzieliśmy tak i gadaliśmy o wszystkim i o niczym.


                         < Oczami Sam > 
- No poczekaj ! gdzie tak pędzisz ? - powiedział David podbiegając do mnie.
- przed siebie. - odpowiedziałam. 
- usiądźmy tu. - poprosił mnie i wskazał na ławkę. Usiadłam i on niestety obok mnie. 
- Dlaczego nie chcesz ze mną gadać ? przecież jesteśmy na randce. 
- To dziewczyny są na randce. Ja jestem na spotkaniu ze znajomym- powiedziałam mu.
- oj no nie bądź taka. Daj mi szanse. - spojrzał mi w oczy, a swoją dłoń ułożył mi na kolanie. 
- Dałam. Przyszłam tutaj. I bierz te łapy- powiedziałam i ''zrzuciłam '' jego dłoń.
- Sami, jesteś dla mnie taka nie miła. Te lamusy źle na ciebie działają. 
- nie mów do mnie '' Sami'' . I nie znasz mnie więc nie wiesz jaka jestem naprawdę. 
- Ale na domówce byłaś inna. 
- No widzisz. i teraz też jestem inna. ''kobieta zmienna jest'' - powiedziałam. - idziemy dalej ? - dodałam. 
- Tak , jasne. - powiedział. Szliśmy wzdłuż alejki. 
- gdzie idziemy ? - zapytał się.
- mówiłam że przed siebie. - uśmiechnęłam się. 
- Która godzina ? - zapytałam.
- 20 a co ? 
- Wracam już. - obwieściłam mu.
- poczekaj, odprowadzę cię.- uśmiechnął się. Gadaliśmy o wszystkim. Trochę się śmiałam. Zanim się zorientowałam byłam już pod domem. 
- Powtórzymy to kiedyś ? - zapytał i zaczął się zbliżać. 
- Nie wiem. wątpię. - odpowiedziałam.
- Ale było tak miło.- nasze twarze dzieliły minimetry. 
- ja już serio muszę iść. - powiedziałam. 
- poczekaj. - przytrzymał mnie. I pocałował.  Uderzyłam go pięścią w klatkę piersiową, jednak on nie reagował. 
- Odwal się od niej. - usłyszałam głos zza moich pleców. David się ode mnie odkleił. Ja się odwróciłam i ujrzałam Lou i Harrego. 
- Pf. a co mi zrobisz ? - zapytał. Harry podszedł do niego i dał mu z pięści w twarz. Poleciała mu krew z nosa. Jednak szybko się otrząsnął i podszedł do Harrego. Zaczęła się bójka. Louis próbował ich rozdzielić. 
- Spierdalaj stąd. i nie pokazuj mi się tutaj. - krzyknął Hazza który wytarł krew z twarzy. On odszedł. 
- Harry nic ci nie jest ? - podbiegłam do niego.
- Nie. spokojnie. To tylko rozwalona brew i krew mi z nosa leci.- uśmiechnął się.
- Choć stary, trzeba to opatrzyć . - powiedział Loui. Weszliśmy do środka.Chłopcy siedzieli w salonie i oglądali jakiś film. Poszliśmy z Harrym do kuchni. Lou przyniósł apteczkę.
- Dlaczego to zrobiłeś ? to był tylko pocałunek. - zapytał się swojego przyjaciela. Harry spojrzał na mnie.
- Bo widziałem że ona tego nie chciała. 
- prawda ? - Louis spojrzał się na mnie.
- Tak. Idź do reszty. Ja mu to opatrzę. - powiedziałam. Louis mnie posłuchał i poszedł.
- Poradziłabym sobie. - usiadłam okrakiem na jego kolana i zaczęłam obmywać wodą utlenioną rozbitą brew. 
- Ale chciałem pomóc swojej dziewczynie. - chwycił mnie za biodra. 
- Gotowe. - powiedziałam przyklejając plaster. 
- Ale jeszcze boli. - powiedział smutno. 
- To co mam zrobić żeby nie bolało ? 
- Pocałować. - chytrze się uśmiechnął. Pocałowałam go w czoło.
- I jeszcze mam rozwaloną warkę. - powiedział. Ja spojrzałam. Rzeczywiście była rozcięta. Przemyłam wodą utlenioną.
- Brew już nie boli. Teraz czas na wargę. - uśmiechnął się. Pocałowałam go. 
- Już ? 
- Nie. Ale pomęczę się. - powiedział bo akurat do kuchni wszedł Niall. 
- Co robicie ? - spojrzał się głupio. Automatycznie zeszłam z kolan Harry.
- Opatrzyłam Harrego - powiedziałam i wyszłam z kuchni. Poszłam do siebie. Wzięłam piżamkę. Skierowałam się do łazienki. Tam wzięłam prysznic, zmyłam makijaż, posmarowałam balsamem ciało i ubrałam w piżamę.  Wróciłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżko i włączyłam TV. Ktoś zapukał do moich drzwi.
- proszę. - krzyknęłam. 
- Co porabiasz ? - w drzwiach ujrzałam mojego chłopaka. 
- oglądam film. - uśmiechnęłam się. 
- oo.. mogę się przyłączyć ? - zapytał.
- jasne - uśmiechnęłam się. On położył się obok mnie i przytulił się do mnie. 
- To co oglądamy ? 
- Zmierzch . - Film się zaczął . Jednak nie mogłam się na nim skupić bo Harry cały czas składał słodkie pocałunki na moich ustach. Zasnęłam w jego objęciach.


_____________________
Ten rozdział jest dla Domy. ! Kocham Cię myszko ! ;** hihi :D 

sobota, 12 maja 2012

ROZDZIAŁ 12.

C.D..
        W Hali chłopcy udali się do garderoby. Wraz z dziewczynami postanowiłyśmy trochę pozwiedzać. 

- To gdzie idziemy ? trochę - zapytała Lily.
- Na scenę kurwa ! - wykrzyknęłam.
- Dobra.. wpuszczą nas ? - zapytała ponownie. 
- Tak i nie ma kaktusa - powiedziałam. Skierowałyśmy się w jej kierunku. To nie było trudne bo na ścianach były znaki informacyjne gdzie, co się znajduje. Byłyśmy za kulisami. Było tam kilkanaście osób. Podeszłyśmy bliżej sceny. Zza niej było słychać głośnie krzyki i piski. Zdziwiło mnie to,gdyż koncert ma być dopiero za 2-3 godziny. Zerknęłam lekko. Tłumy dziewcząt krzyczących imiona swych idoli. Pełno plakatów, transparentów. 
- To na scenie raczej się nie pobawimy - zaśmiała się Sam.
- No raczej nie. Idziemy po wkurwiać chłopców.- wykrzyczałam entuzjastycznie. Poszłyśmy pod drzwi garderoby, chłopców gdzie stało dwóch wielkich, goryli. Mierzyli około dwóch metrów, głowy mieli zgolone na łyso,  i byli ubrani na czarno.  Postanowiłam się nimi nie przejmować i chciałam spokojnie przejść, jednak chwytając za klamkę jeden z nich odepchnął mnie.
- Ej.. te łapy trzymaj przy sobie - warknęłam.
- A przepustka jest ? - zapytała łysa pała.
- A jest - wyciągnęłam z torebki i zamachałam mu przed małymi oczkami.
- tak czy siak tu nie można wchodzić - powiedział drugi, trochę bardziej opanowany. Na piersi miał plakietkę z imieniem - Bob.
- ale ja jestem kuzynką Liama. - wykrzyczałam.
- hahahahah.. Akurat znam kuzynkę Liama osobiście i wiem że to miła i spokojna dziewczyna - powiedziała łysa pała bez plakietki.
- To dziwne .. bo jakoś cię nie kojarzę, z Liamem nie widziałam się od trzech lat, on dwa lata temu poszedł na casting a ty twierdzisz że mnie znasz ? się uśmiałam - powiedziałam. Nagle z pomieszczenia wyszedł Zayn. 
- Dziewczyny, co się tutaj dzieje ? - zapytał - dlaczego do nas nie wchodzicie ? - dodał.
- Ponieważ BOB i łysa ta pała nie chcą nas wpuścić - wyjaśniła mu Sam.
- One są z nami. mówiliśmy wam że jeżeli trzy pyskate, wulgarne, dziwne.. - zaczął wymieniać.
-ekhem.. nadal tu jesteśmy. - powiedziałam.
- urocze, miłe, sympatyczne, kochane , śliczne dziewczyny, będą chciały tu wejść to im pozwólcie. - zaśmiał się.
- powiedzmy że może być - zaśmiała się Lily. 
- Więc to jest ta milusia kuzynka Liama ? - zapytał się Bob.
- ee.. nie to Meg. Również jest kuzynką Liama, ale nie tą milusią. - zaśmiał się Zayn.
- Dobra.. wchodźcie !- powiedział łysol. Zastanawiało mnie o jaką kuzynkę mu chodziło. Szczerze nie przypominam sobie żeby jakaś była; miła i spokojna. Zazwyczaj wszystkie są takie jak ja, albo mają dziesięć lat. 
- ''Was Hapsien'' Loosery - powiedziałam wchodząc do garderoby.
- Ehem.. To się wymawia ''Vas  happenin'' - poprawił mnie mulat , z oburzeniem. 
- Ja mam swoją wersje. - powiedziałam.
- Wiesz.. a gdybyśmy się przebierali. Nie ładnie tak wchodzić do czyjejś garderoby. - powiedział Niall zakrywając ubrane ciało. 
- to bym miała koszmary do końca życia- zaśmiałam się. 
- Mam bardzo seksowne ciało - zaczął blondyn.
- tak.. jak klopsy z tesco. - zaśmiałam się.
- Te klopsy są naprawdę bardzo seksi i są.. smaczne - wykrzyczał. Wszyscy chłopcy ściągnęli koszulki.
- aaaaaaaaaaaaaaaaaa.. pali - krzyknęłam i zasłoniłam oczy, jednak troszeczkę podglądałam.
- Oh.. i tak ja mam największe mięśnie w zespole- powiedział dumnie Loui machając swoją klatą przed Liamem.
- Ahaha.. chciałbyś- powiedział Liam i wykonał tę samom czynność co boo bear.
- Co powiecie lasencje ? a właściwie lasencjo -  zaśmiał się Zayn. Zauważyłam że moich przyjaciółek nie ma obok mnie. Garderoba była sporych rozmiarów. W kącie Sam gadała z Lou, a Lily z Niallem.
- Kiedy ten koszmar się skończy ? - zapytałam.
- to znaczy ? - zapytał.
- wasz koncert. Miałam ciut inne plany. 
- A ja słyszałem że nas pokochałaś. A ty nas chciałaś wystawić ? oj nie ładnie. A powiesz chociaż jakie miałaś te plany ? 
- oj.. polubiłam. Byłam zaroszona na lody. 
- ooo.. przez kogo ? 
- Przez znajomego , tego z domówki - Erica. 
-Randka ? 
- może. - powiedziałam tajemniczo.
- to nieźle . podoba ci się on ? - zapytał.
- ładny jest. Lubi się bawić tak jak ja. Ale to nic poważnego. - powiedziałam.
- A ty masz jakąś dupcię na oku ? 
- Jest taka jedna, ale muszę się jeszcze poważnie nad tym zastanowić. - powiedział i lekko posmutniał. 
- Dobra.. nie wnikam. Idziemy na fajkę. ? - zapytałam. On tyko skinął głową. Wyszliśmy z garderoby.


                                       <Oczami Sam > 
- Gdzie idą Meg i Zayn ? - zapytał mnie Louis.
- Pewnie na ćmika. a co ? 
- a nic, nic. Ciekawość.
- Udam że ci wieżę.- zaśmiałam się. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Mój wzrok skupił się na spojrzeniu Harrego. Który jak tak tylko się zorientował że na niego patrzę , spuścił wzrok. Lekko się uśmiechnęłam pod nosem. Dawno z nim nie gadałam i nie patrzyłam się w te śliczne zielone oczka. Ale sama nie odważę się na pierwszy krok. 
- Co się tam tak gapisz ? - zaśmiał się  Loui.
- a jakoś tak. 
- no no.. takie ściemy to nie do mnie. - znów się zaśmiał.
- Dlaczego z nim nie pogadasz ? 
- bo..bo. bo nie chcę. On nie zaczyna ze mną gadać to dlaczego ja mam to zrobić ?!
- Bo ja ci tak każę. bądź mądrzejsza od mojego Harrego. 
- Twojego ? - wybuchnęłam śmiechem. 
- no.. on jest mój . Ale.. może z tobą się podzielę. - wyszczerzył ząbki. Tym to mnie zgasił. Chłopcy pewnie z nim gadali.. a jeżeli z nim to z Harrym też.
- Spasuję. zostaw go dla siebie. 
- Więcej dla mnie . Ale pamiętaj że moja propozycja jest cały czas aktualna
- Lama.
-lamy są fajne. Ale wolę zebry. 
- Bo wyglądasz jak jedna z nich - zaśmiałam się.
- Fajnie.- powiedział jak zwykle z wielkim bananem na twarzy. Nagle do garderoby wparował jakiś gościu. 
- chłopcy, gotowi ? za 11 minut wychodzicie . - powiedział. - zaraz, zaraz co te dziewczyny tu robią i gdzie Zayn ? 
- To może od początku. Jesteśmy gotowi, to są przyjaciółki mojej kuzynki, a Zayn poszedł gdzieś z Meg , czyli moją kuzynką. - wyjaśnił mu Liam. 
- Ale wiecie że do garderoby nie możecie wpuszczać nikogo.
- Oj daj spokój Paul, musimy się nimi całe wakacje opiekować, a je trzeba mieć caaaaaaaały czas na oku. - zaśmiał się Niall. 
- To nie zmienia faktu że macie nie wprowadzać tu dziewczyn, bo później nie możecie się skupić . 
- Paul, nie przesadzaj. Te dziewczyny to tak jakby nasza rodzina. Kochamy je.. jak siostry. - powiedział Harry. dzięki temu wiem że nie mam na co liczyć. A może to nawet dobrze.. 
- No dobrze już.. chodźcie bo za 6 minuty musicie być na scenie. - powiedział . 
- A ile sekund ? - powiedziała mi Lily na ucho i się zaśmiała. Paul to chyba usłyszał bo się odwrócił i spojrzał z groźną miną. Wychodząc z garderoby natknęliśmy się na głośno śmiejących się Meg i Zayna. 
- oo.. nasz spóźnialski. 
- Byłem na fajce..
- dobra.. nie tłumacz się . za 4 minuty macie być na scenie. Biegusiem. - chłopcy szybkim tempem poszli na scenę, a my bossy, szłyśmy po woli bo nigdzie się nam nie śpieszyło. Gdy już doszliśmy, naszym żółwim tempem za kulisy. Postanowiłyśmy zobaczyć jak oni sobie radzą na scenie. 
- ''Jesteście gotowi na pięciu wspaniałych chłopaków ?! Oto niepowtarzalni; Liam, Harry, Louis, Zayn i Niall. - powiedział ''tajemniczy głos'' . Chłopcy zaczęli śpiewać. 


                                 ***** 3 godziny później *****
- Dziękujemy wam, jesteście wspaniali ! Dobranoc - powiedział Liam schodząc ze sceny. 
- I jak poszło. - zapytał nam się Louis.
- hmmm.. ujdzie. - powiedziała Lily. Wszyscy poszli do garderoby. Z wyjątkiem mnie. Usiadłam na jakimś krzesełku. Po 15 minutach stwierdziłam że bezsensu tu tak samej siedzieć. Poszłam do garderoby. Myślałam że tam są wszyscy. Myliłam się, była tam tylko jedna osoba. Harry.
- Gdzie wszyscy. ? - zapytałam.
- Zayn i Meg poszli na fajkę , a reszta do bufetu. - powiedział.
- aha.. pójdę do nich. - powiedziałam i chwyciłam za klamkę od drzwi.
- Nie. Sam poczekaj, - loczek podszedł i chwycił mnie za nadgarstek. Odruchowo się odwróciłam i spojrzałam na niego. Gapiliśmy się tak w siebie przez dłuższą chwilę. Jednak on się zaczął niebezpiecznie przysuwać. Po chwili pocałował mnie. Nie przerwałam tego, ale po chwili się ogarnęłam i odepchnęłam go.
- możesz przestać ? - zapytałam.
- Ale co ?
- bo robisz mi niepotrzebną nadzieję. - wykrzyczałam.
- To znaczy ? - zapytał ponownie.
- ehh.. czy ty jesteś taki głupi, czy tylko udajesz ? - zapytałam z ironią. Usiadłam na małej, skórzanej sofie- po prostu.. podobasz mi się, Jasne ? ale ja wiem że to nie ma sensu bo ja niedługo wyjadę, a po za tym na 100% nie podobam ci się. Przecież możesz mieć każdą. - wyżaliłam mu się.
- Daj spokój. Jesteś śliczna, zabawna i kochana. Nie mógłbym wyobrazić sobie lepszej dziewczyny od ciebie. Zawsze można spróbować. - powiedział i usiadł obok mnie.
- Ale Harry, nie rozumiesz. Zakocham się w tobie a później wyjadę. Ty znajdziesz sobie inną i koniec naszej sweet historii. A po za tym znamy się tak krótko.. - po policzku spłynęła mi jedna łza którą Harry wytarł. - i z tego co słyszałam ty wolisz starsze. - on spojrzał na mnie z miną 'wtf' - Następnym razem gadajcie nieco ciszej z Meg.
- eh.. Carol to tylko koleżanka. Meg ma zrytą psychę i swój świat, swoje kredki. Wtedy musiałem się komuś wyżalić. Carolin, to kumpela. Od tamtego spotkania nie kontaktuję się z nią.. Ona mi powiedziała żebym sobie ciebie odpuścił. Ale Meg mi dała powód do tego żebym sobie nie odpuszczał .
- Harry, ja już nic nie wiem. 
- wiesz, że spodobałaś mi się od momentu kiedy cię ujrzałem na tym lotnisku. Bałem ci się do tego przyznać.
- bałeś ? czego - tym razem ja zadawałam pytania.
- chyba odrzucenia. Jesteś śliczna i na pewno każdy chciałby być z tobą. 
- No chyba nie.
- Możesz przestać na siebie cisnąć ? Dziś w na koncercie gdy śpiewaliśmy 'What Makes You Beautiful' cały czas myślałem o tobie. 
- Naprawdę ? 
- Tak. To co.. spróbujemy ? - zapytał chwytając mnie za dłonie.
- Tak. Zawsze można spróbować. - tym razem ja go pocałowałam. 
- czyli jesteśmy razem ? - wykrzyczał entuzjastycznie. 
- tak głupku. ale nie mówmy reszcie. Zobaczymy czy się zorientują. - wyszliśmy z garderoby i udaliśmy się do baru. 
- O.. właśnie chcieliśmy po was iść. jedziemy już do domu. - powiedział Lou.
- Już ? chyba nareszcie. - powiedziała Meggie na co każdy wybuchnął śmiechem. W vanie usiadłam obok Nialla. Było wesoło. Każdy śpiewał. Przy czym  Meg okropnie fałszowała. Gdy dotarliśmy do domu, każdy udał się do swojego pokoju. Wzięłam z niego ręcznik, piżamkę i kosmetyczkę. Udałam się do łazienki. Tam wzięłam prysznic. Mokre ciało wytarłam ręcznikiem, wyszczotkowałam zęby i ubrałam się w piżamkę. Wyszłam z zaparowanej łazienki. W swoim pokoju odłożyłam ubrania i podłączyłam telefon do ładowarki. Usłyszałam pukanie do drzwi. 
- proszę. - krzyknęłam.
- Mogę ? - zapytał znany mi głos. Odwróciłam się i ujrzałam obierającego się o drzwi Harrego.
- Oczywiście że tak. - podeszłam do niego. 
- chciałem ci tylko życzyć miłych snów. - objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie.
- i nawzajem. - uśmiechnęłam się. Pocałował mnie i odwzajemniłam to.
- Jeżeli ty mi się będziesz śniła to oczywiście że ten sen będzie miły. 
- Słodki jesteś. - cmoknęłam go w usta.
- Dobranoc kotku. - powiedział i odwzajemnił gest.
- Dobranoc. - powiedziałam. Harry wyszedł i zamknął za sobą drzwi. Uradowana rzuciłam się na łóżko i z uśmiechem na twarzy zasnęłam. 


__________________________
 I jest kolejnyyy. Jak wam się podoba ? :D Sceny miłosne to nie moja bajka , ale może coś tam wam się spodoba :D Komentujcie ! ;** <333333

piątek, 4 maja 2012

ROZDZIAŁ 11.

C.D.. 
                               < Oczami Meggie > 
przyszłam do domu sama.Ten dzień dłużył się w nieskończoność. W końcu poszłam do swojego pokoju. Wzięłam z niego piżamę i kosmetyczkę. Udałam się do łazienki w której panował chaos. Tam wykonałam wieczorne, łazienkowe czynności. Wzięłam długą kąpiel, posmarowałam się balsamem, umyłam porządnie ząbki i ubrałam się w piżamkę. Wchodząc do pokoju usłyszałam trzask drzwi i śmiechy. Rzuciłam rzeczy które miałam w ręce gdzieś w kąt. Postanowiłam zobaczyć kto to. Schodząc po schodach przykucnęłam by mnie nie zauważyli. Przez dłuższą chwile nikogo nie widziałam. Po chwili jednak usłyszałam te słowa wypowiedziane przez chłopaka '' chodźmy do mojego pokoju''. Te schody prowadziły na hol. w którym pojawiła się ciemna, farbowana blondynka w średnim wieku. Nie ociekała zajebistością tak jak ja i moje przyjaciółki. Po chwili obok niej po chwili pojawił się Harry i.. objął ją w pasie. Czyli Harry i Ta jak jej tam.. Carolin mają zamiar ten tekges. Nie tu, nie teraz gdy JA tu jestem i nie śpię, a i mam pokój tuż obok lokowanego paszteta. ''Zakochańce'' zaczęli kierować się ku schodom. Szybko z nich wstałam i usiadłam na korytarzu. Pomiędzy pokojem Harrego a moim. Zepsuję im nastrój. Naprzeciwko pokoju Hazzy znajduje się pokój Louisa. Z niego było słychać głośne chrapanie i gadanie coś pod nosem. Zrozumiałam tylko z tego że śni mu się marchewkowy sorbet. WTF ?!  Harry i staroć doszli na górę. Trochę długo im to zajęło. Pewnie emerytka miała problemy z dojściem. Rozprostowałam nogi i sobie tak siedziałam. 
- Meg ? co ty tu robisz ? jest już po 1 w nocy. - powiedział zmieszany Harry. 
- Mogłabym o to samo zapytać. - spojrzałam na Flack z wrednym uśmieszkiem.
- My . My tylko chcieliśmy pogadać. - Loczek nerwowo masował się po karku. 
- No jasne, jasne. Jeżeli chcieliście się bzykać to do motelu bo jestem na kacu i chcę się wyspać. A nie jakieś krzyki staruszki słuchać. 
-  Wiesz co Harry. Było miło. Ale teraz..  Zadzwoń jak jej nie będzie. Czekam - powiedziała Blondi i ucałowała go w policzek a mnie zmierzyła. 
- Mi też było poznać psze pani. Niech pani pójdzie se do kina albo na basen jeżeli brakuje pani hobby lub miłości może pani znajdzie. A .. i w kinie w tym tygodniu mają zniżki dla emerytów. Załapie się pani. - powiedziałam ze sweet uśmieszkiem i jej pomachałam. Ta zarzuciła tymi odrostami i odeszła. 
- Co cię opętało ? to moja koleżanka. - zapytał zbulwersowany Hazza.
- poszukaj se koleżanek w swoim wieku. A nie jakieś emerytki tu sprowadzasz. 
- Wy jakoś nie chcecie się ze mną zaprzyjaźnić. Prosić się nie będę. 
- wiesz.. szczerze to polubiłam was. i nie wyobrażam sobie jak stąd wyjadę. - łza zakręciła mi się w oku. Serio. Pokochałam tych pasztetów. I życia sobie bez nich nie wyobrażam. To może dziwne ale serio.
- W bardzo fajny sposób to okazujesz. A na przykład Sam. Ona dziś unikała ze mną rozmowy. I sądzę że nic nie pamięta z naszego wieczoru.- powiedział. Wkurzył mnie teraz. Więc.. umawia się z babciami bo Sam nie pamięta tego że się z nim przelizała. Nie wiem o co ja się z nim kłóciłam. 
- Bo ty jej się podobasz ale boi się że ją zranisz. - wykrzyczałam mu wszystko. upsssss.. Sam mnie zabije. 
-  Serio ? - zapytał z niedowierzaniem.
- zapytać się jej nie możesz ? idę spać. Pa, dobranoc. - powiedziałam. Położyłam się w mym kochanym łóżeczku i myślałam o czym ja tak właściwie gadałam z Harrym. Ta rozmowa nie miała sensu  i przez to się wygadałam. Może to i dobrze ?  w sumie sama nie wiem. Zasnęłam. 


                          ****** Kilka dni później ******
Dziś jest dzień koncertu chłopców. Mi się udało wytrzymać prawie tydzień bez szpilek. Jutro mija dzień w którym minie tydzień i wygram ten cholerny zakład. Mam nadzieję że Loui mi odpuśći dziś, i pójdę w szpilkach.  Relacje między Sam a Harrym zbyt się nie zmieniły. On boi się z nią pogadać. Ja teraz siedzę w kuchni i zastanawiam się w co się ubrać. Po chwili dostałam sms'a. Sięgnęłam po telefon który leżał na stole. ( nadal byłam w piżamie ) . ~'' Hej ;* pamiętasz mnie jeszcze ? haha. Może dasz się zaprosić dziś na lody albo coś ? ;D dziś o 16 ? co ty na to ? ;D ;** ''~ Eric.  Dawno się nie odzywał. Jednak dziś o 15;30 mamy być już tam gdzie chłopcy mają śpiewać.. w sumie nie wiem gdzie to jest. ~''Hej ; ) no pewnie że pamiętam. Dziś nie dam rady ;D może jutro ;*''~ Meg . Spojrzałam na zegarek . 12.40. Trzeba zacząć się szykować. Poszłam do swojego pokoju. Wyciągnęłam z niej ten komplet; http://www.polyvore.com/cgi/set?id=47362693&.locale=pl . Poszłam do łazienki. Tam wykonałam łazienkowy czynności. Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Następnie wysuszyłam je suszarką i potraktowałam prostownicą. Na powiece namalowałam sobie kreski i tuszem pomalowałam rzęsy. Piżamę odniosłam do pokoju. Z stamtąd wzięłam jeszcze telefon i MP3. Spojrzałam na godzinę. 14;50. Zaraz pewnie wyjeżdżamy.  Udałam się do salonu. Tam wszyscy siedzieli. Modliłam się żeby nikt nie zauważył że mam te buty. Usiadłam obok Zayna. 
- hahahahahhaha. Meggie przegrała. ! - zaczął śmiać się Lou.
- Nie przegrałam. Tylko przełożyłam ten dzień na inny. - zaczęłam się wykręcać. 
- haahahah i ta ściema. twój komplet czeka na ciebie.
- Oj Louis. Dobrzę ubiorę go ale jutro ! proszęęęęęęęęęęę. - zrobiłam minę kota ze shreka. 
- oh.. dobrze. Ale za to jutro obejrzymy to Video które ostatnio wyłączyłaś. - zażądał. 
- Dobra. ale tam nie ma nic ciekawego. Tylko tam tańczę. - uśmiechnęłam się.
- To sobie pooglądamy. - zaśmiał się Niall.
- Dobra. Panowie.. panie. jedziemy ! - krzyknął Zayn. Wszyscy wstaliśmy i udaliśmy się do vana którym jak zwykle kierował Lou. Odjechaliśmy. W samochodzie siedziałam znów obok Zayna. 
- co tam ? - zapytał.
- a nic. załamuję się. nie widać ? - lekko się uśmiechnęłam. 
- hahah czemu ? - zapytał.
- bo jutro będę ubrana jak kilkuletnie dziecko. - powiedziałam z oburzeniem. 
- ja cie nadal słyszę- krzyknął Lou. 
- Cieszę się. Ej. podsłuchujesz . - krzyknęłam. - Lily, trzeba go ukarać. Śpiewamy 'Alleluja' Na wysokim 'ceee'. - powiedziałam. Razem z przyjaciółką zaczęłyśmy fałszować. 
- Ej no. Teraz to chyba pijane nie jesteście, prawda ? - zapytał blondynek.
- nie a dlaczego pytasz ? 
- Bo to właśnie śpiewałyście po tej domówce.
- Aaaaaa.. bo to NASZA piosenka i nie ma kaktusa. - zaśmiałam się. 
 - eee.. kaktusa ? -zapytał Zayn.
- Tak. Bo nasz kolega cały czas gada ''nie ma kutaska,'' i kiedyś jej to na czacie napisałam. Ale ona JAK ZWYKLE inaczej przeczytała czyli ''nie ma kaktusa'' i tak teraz gadamy. - Zaśmiała się Sam.
- eeeeeeeeeeeeeeee.. eeeeeeeeeeeee.. - zaczęłam.
- co  ? - zapytał Lou. 
- To tylko ja, wasz szef.. Puść muzykę. - poprosiłam. On się zaśmiał i włączył radio. Akutar leciało ''Tacata'' 
- AAaaaa . Meg nasza piosenka. - zaczęła się wydzierać Sam.
- wiem. śpiewamy. !- powiedziałam.
- ''naanannananaa TACATA nanananananna TACATA nananana TACATA.. '' - tak zaczęłyśmy śpiewać. 
- Alleluja. Jesteśmy ! - krzyknął Harry wychodząc z samochodu. 
- Chcesz to tobie zaraz z Li ( Lily ) zaśpiewamy Alleluja. - zaproponowałam.
- Nieeeeeee ! - krzyknęli wszyscy.
- jak chcecie . wasza strata. - powiedziała Lily. Weszliśmy do jakieś wielkiej hali. 


                                                         C.D..
___________
hejka ;* ten rozdział miał być dłuższy, ale byłam śpiąca :D 12 już niedługo ! . KOMENTUJCIE. ! <3333333333