C.D ..
< Oczami Lily >
Louis i Meggie podrzucili nas pod arenę w której miał się odbyć koncert Justina. Jaram się tym niczym dziki lis kalafiorem. Jednak jedna myśl nie daje mi spokoju. Mianowicie wczorajsza sytuacja. Nie miałam pojęcia co mam myśleć o słowach Nialla. On powiedział że mnie kocha. No niby fajnie, bo w głębi duszy też coś do niego czuję. Ale na przykładzie Sam i Harrego , boję się z nim związać, bo może zrobić mi dokładnie to samo co loczek. Dziś z nim gadam tylko i wyłącznie o koncercie. Niczym więcej. Nie wiem co mam mówić. Co on o mnie myśli. Wczoraj stchórzyłam. Nie wiedziałam co mam zrobić. Może gdybym była ciut odważniejsza w uczuciach powiedziałabym mu to samo co on mi. Ale nie jestem właśnie pewna czy go kocham. Mam go za najlepszego przyjaciela. Ale od wczoraj traktuję go inaczej. Nie mam pojęcia jak się zachować, dowiedzieć o swoich uczuciach. Miło mi że ktoś mi tak powiedział i to jeszcze tak cudowny jak Niall.
- Lily, słyszysz mnie ? - Blondyn wyrwał mnie z moich głębokich myśli.
- Tak , tak, nie. Co mówiłeś ?
- Pytałem czy idziemy za kulisy. - uśmiechnął się i pokazał ten swój słodki aparat na zęby.
- No jasne.
- To tu masz wejściówkę. - podał mi kawałek tektury na której było moje imię i nazwisko oraz zdjęcie Justina, i była przyczepiona do czarnej smyczy takiej jak do telefonu. Przewiesiłam sobie to przez szyję. Poszliśmy w kierunku wejścia dla VIP'ów gdzie była znacznie mniejsza kolejka niż ta dla osób z normalnymi biletami. Ochroniarze najpierw sprawdzili czy bilety to nie podróbka, a później nasz przeszukali. Po wejściu byłam cała zestresowana gdy zobaczyłam Justina siedzącego na krześle i gadającym z kilkoma fankami które najwyraźniej też miały wejściówki VIP.
- Niall jak wyglądam ? - zapytałam przyjaciela.
- Jak zawsze ślicznie. - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło. Dziś muszę przyznać że podobał mi się mój ubiór. Mam na sobie gorset w kwiatki lekko odkrywający mój płaski brzuch, poszarpane szorty z ćwiekami, czarną marynarkę i buty na korku o tym samym kolorze, beżową torebkę, oraz zestaw srebrnej biżuterii (Click). Włosy miałam jak zawsze proste i podstawowy makijaż . Czyli eyeliner, tusz do rzęs, błyszczyk w odcieniu różu i trochę pudru żeby przykryć niedoskonałości.
- To jak ? Idziemy do niego ? - zapytał Niall.
- Ale już ? Myślałam że dopiero po koncercie.
- Jak widać ma już trochę wolnego czasu. Dalej choć. - pociągną mnie za ręką. Gdy stanęłam przed krzesłem na którym siedział Biebs byłam jeszcze bardziej zestresowana niż przedtem. Fanki się rozeszły. Zostałam tylko ja , Niall i Bieber.
- Cześć Niall. - odezwał się.
- Cześć Justin. - odpowiedział blondyn i spojrzał się na mnie. - To jest moja.. - nie dałam mu dokończyć. Bo sama nie wiedziałam jaką chcę usłyszeć odpowiedź.
- Hej jestem Lily. - powiedziałam i wyciągnęłam rękę ku brązowookiemu.
- Miło mi, ja Jestem Justin.- uścisnął dłoń.
- To co tam u was ? - zapytał.
- Całkiem nieźle. - uśmiechnął się Nialler. Zauważyłam że oni muszą się już znać. Z małej torebki wyciągnęłam mój turkusowy aparat.
- Eeee.. Justin. Zrobisz sobie ze mną zdjęcie ? - zapytałam niepewnie.
- Jasne. - powiedział. Podałam urządzenie Niallowi. Biebs mnie przytulił. Mogłam poczuć jego perfumy które miały cudowny zapach.
- Gotowe. - powiedział blondyn. Spojrzałam razem z Jusem na te zdjęcie.
- Całkiem ładnie wyszliśmy , nie uważasz ? -zapytał stojąc nade mną i trzymając moje wcięcie w talii . Byłam dość niską osobą, a wysoki obcas dodawał mi jakieś siedem centymetrów. Więc w sumie mierzyłam metr sześćdziesiąt siedem.On miał metr siedemdziesiąt trzy.
- Tak. - powiedziałam. - nawet bardzo ładnie. - uśmiechnęłam się i spojrzałam na Nialla który nie był zbyt zadowolony tą sytuacją. Byłam zła na siebie że tak postępuję w stosunku do niego. On wczoraj wyznał mi miłość, a ja co robię ? Ranię go.
- Hm. To może teraz 'sweet focia' w trójkę ? - zapytałam.
- Dla mnie super. - uśmiechnął się Just. Stanęłam po środku po mojej lewej Justin a po prawej Niall. Oboje mnie przytulali. Gdy flesz z aparatu mocno poświecił nam po oczach od razu spojrzałam jak wyszło to zdjęcie.
- To jest jeszcze lepsze. - skomentowałam i spojrzałam na Nialla który się słodko uśmiechnął.
- Dobra, ja idę jeszcze na chwilę do garderoby. A was zapraszam pod scenę. - uśmiechnął się brunet. I pobiegł do pomieszczenia.
- Całkiem miły. - uśmiechnęłam się do Niallerka.
- Tak. - powiedział - Co powiesz na zdjęcie ze mną ? - cwaniacko się uśmiechnął.
- Powiem że to genialny pomysł. - uśmiechnęłam się. poprosiłam jakąś dziewczynę o zrobienie zdjęcia. Ja ''Jebłam smajla'' a Niall pocałował mnie w policzek. Zarumieniłam się.
- To co , idziemy pod tą scenę ? - zaśmiał się.
-tak, choć. - przez tłumy fanek wykrzykujące imię idola dopchaliśmy się pod samą scenę. Niall porobił sobie zdjęcia z kilkoma dziewczynami które najwyraźniej były Directioners. Gdy Justin wszedł na scenę Horan dołączył do mnie. Szaleliśmy w rytm piosenki. Tańczyliśmy, śmialiśmy się, śpiewaliśmy razem z nim. J.B Cały czas patrzył się w naszym kierunku. Był cudowny. Rozmawiał z fankami, śmiał się, tańczył śpiewał stare i nowe hity. W pewnym momencie Niall zniknął mi z oczu. Justin z resztą też. Zapytałam się jakiejś dziewczynie, która przedtem robiła sobie zdjęcie z Horankiem, czy go widziała. O Justina się nie martwiłam, bo sądziłam że po porostu poszedł się przebrać. Po chwili Just wskoczył niczym ninja na scenę .
- No siema słodziaki. Teraz miałem zaśpiewać 'One Less Lonely Girl' i zaśpiewam. Ale najpierw ktoś zrobi to przede mną. - uśmiechnął się i puścił oczko do fanów. Po chwili podszedł do mnie jakiś koleś. Po ubiorze i w ogóle wyglądzie stwierdziłam że to ochroniarz. Poszłam za nim . Kazał mi wejść na scenę. Stał tam Justin. Na środku sceny postawił drewniany taboret. I przytulił się do mnie.
- Justin, o co tutaj chodzi ? - wyszeptałam mu na ucho.
- Zaraz się dowiesz. - cwaniacko się uśmiechną i kazał usiąść na taborecie. Sam wziął gitarę i zaczął grać melodię do 'OLLG*' . Zza kulisów było słychać śpiew. Dobrze znałam ten głos. Po chwili na scenę wszedł Niall. Słodko się uśmiechnął i powrócił do śpiewania. Byłam bardzo szczęśliwa. Niewiele osób zdobyłoby się na taki gest. Głos blondyna średnio pasował do tej piosenki, ale w tym momencie to nie było ważne. Z resztą to dla mnie było cudowne. Nialler podszedł w połowie piosenki podał dłoń. Wstałam i spojrzałam w te jego niebieskie tęczówki. Zatopiłam się w nich. Do końca piosenki staliśmy tak zapatrzeni w siebie. Gdy Niall skończył śpiewać, tłum zaczął klaskać i krzyczeć ''buzi , buzi''. Zaśmiałam się i pocałowałam go. Podczas pocałunku , który dla mnie trwał wieczność , a w rzeczywistości kilka sekund, czułam jak Niall się uśmiecha. Gdy się od siebie oderwaliśmy po raz ostatni na scenie spojrzałam mu w oczy.
- Jak chcecie to idźcie już za kulisy, bo to ostatnia piosenka. Albo nich Scotter wpuści was do mojej garderoby, zakochańce. - powiedział Just. Nawet nie zauważyłam gdy stanął obok nas. Oboje poszliśmy za kulisy. I udaliśmy się do garderoby J.B. Jego menadżer wpuścił nas bez problemu. Pomieszczenie było średniej wielkości. Przypominało garderobę chłopków z ich koncertu, ale to było ciut mniejsze. Co się dziwić, jeżeli ich wtedy była piątka a on jest sam. Usiadłam na zamszowej sofie.
- Dawno to uknułeś ? - zaśmiałam się gdy Niall usiadał tuż obok mnie.
- Hmmm.. właściwie to rano zadzwoniłem do Justina, czy się zgodzi. - uśmiechnął się. - Zapomniałem ci dać na scenie.- dodał i zza sofy wyciągnął bukiet czerwonych róż.
- Jejku, dziękuję. Są piękne. - powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.
- Lily, czy to znaczy, że zostaniesz moją dziewczyną ? - zapytał.
- Tak, i przepraszam za wczorajszą sytuację. Zaskoczyłeś mnie. - powiedziałam.
- Nic się nie stało. - pocałował mnie w czoło i zmierzwił grzywkę. Po chwili odłożyłam kwiaty na bok i zaczęliśmy się namiętnie całować. Tą chwilę nam przerwał jednak Justin wchodząc do garderoby. W sumie to go nawet nie zauważyłam, ale jak zakaszlał to odkleiłam się od Blondyna.
- O ja.. Ale długo się liżecie . - zaśmiał się.
- eeee.. długo tu tak stałeś i bezczelnie się gapiłeś ? - zaśmiał się Niall i rzucił w niego poduszką.
- Z pięć minut. I bezczelne byłby was seks w mojej garderobie. - cwaniacko się uśmiechnął na co ja strzeliłam buraka. - Stary, o gumkach się nie zapomina, pamiętaj.
- Justin ! - krzyknęłam.
- No co ? Załatwiam sobie bycie chrzestnym waszych dzieci. - Z Niallem wysłaliśmy sobie porozumiewawcze spojrzenia i zaczęliśmy bić brązowookiego poduszkami. Biebs też wziął poduszki i zaczął nas bić. Po jakiejś półgodzinnej walce menago Justina powiedział że muszą jechać na jakiś wywiad.
-Hej, jutro ma tu przylecieć Selena i chcemy zostać jeszcze kilka dni. Co powiecie na to żebyśmy się spotkali ? - zapytał.
- W sumie to czemu nie. Może być siedemnasta w MilkShake City ? - zaproponował Niall.
- Jasne. To nie żeby coś, ale muszę już wyjść i wy też - uśmiechnął się brunet.
- No jak musimy.. Dobra do do zobaczenia . - powiedziałam i przytuliłam go na pożegnanie.
- Pa pa miśki. - odezwał się i przytulił nas oboje. - i tak to ja wygrałem tą bitwę na poduszki. - zaśmiał się.
- Jutro powtórka. Na razie. - powiedział Niall. Objął mnie w pasie i wyszliśmy. Na zewnątrz było już szarawo. Postanowiliśmy zadzwonić ,po Louisa, ale on nie odbierał telefonu. Więc wybrałam numer do Meg.
// Rozmowa Telefoniczna //
Meggie : No cześć.
Lily : No siemka, siemka. Mam sprawę.
Meggie : I chyba wiem jaką. Jestem z Louisem w kawiarni. Zaraz po was będziemy.
Lily : Ok ok . Czekamy tam gdzie nas wysadziliście.
Meggie : Heheszki . paa !
Lily : Narka.
// Koniec //
- To co teraz robimy ? - Zapytał Irlandczyk.
- Czekamy. - usiadłam na krawężniku. I patrzyłam się przed siebie. Po chwili Niall usiadł obok mnie i się przytulił do mnie.
- Nie mogę uwierzyć że jesteśmy razem. Myślałem że nigdy ten dzień nie nastąpi. - powiedział spoglądając na mnie.
-To uwierz.. I nacieszmy się sobą przez ten miesiąc. - powiedziałam i namiętnie go pocałowałam.
- To będzie cudowny miesiąc. - powiedział gdy oderwaliśmy się od siebie. Teraz już wiem co tak naprawdę czuję do Nialla. Kocham go. Miałam w nim zarówno chłopaka jak i najlepszego przyjaciela. Siedzieliśmy tak wtuleni w siebie ponad piętnaście minut, później przyjechali po nas Louis i Meg.
-łooooł.. Louis, patrz zostawiliśmy ich tylko na kilka godzin, a ci już szaleją. - krzyknęła Meg przez otwarte okno. Zadowoleni wsiedliśmy do prywatnego auta Louisa. Vanem jeździmy tylko gdy jest nas większa liczba osób.
- Boję się zostawić przez te trzy dni. Każdy sobie dzieci porobi - zaśmiał się Lou.
- Właśnie Meg, gdzie ty jedziesz, że to ja mam przez trzy dni dotrzymywać towarzystwa Sami ? - zapytałam po chwili. Meggie spojrzała się na Tommo, a ten przesłał jej przyjacielski, pełen wsparcia uśmiech.
- Ehhh.. Powiem ci tak. Ja już mam w dupie zerwanie Sam i Harrego. Ogólnie mam już wszystko w dupie. Samanta nie chce mojej pomocy to niech się jebie. - powiedziała Odwracając się do mnie, bo ja i Niall siedzieliśmy z tyłu, a oni z przodu. - I teraz nie kraczę, ale jeżeli coś wam nie wyjdzie, pokłócicie się z Horankiem, nie mieszajcie mnie w to. I życzę sobie żeby do takiej sytuacji nie doszło, jasne ? - zapytała. Niall objął mnie ''przez ramię'' i cmoknął w polik.
- Nie musisz się o to martwić. Do takiej sytuacji nie dojdzie. - uśmiechnął się.
- I o to nam chodziło. Odkąd nie ma Liama czuję się jak byłbym waszym ojcem a Meg matką. Niech on wróci . Nasz Daddy ! - krzyknął Louis parkując. Meg się zaśmiała na słowa że zachowuję się jak Mammy Directioners. - I gdy wróci powiem mu że nasza prawdziwa Mammy , nas olewa, i lata do innej .- zaśmiał się wychodząc.
- Czyli kto jest waszą ''Mammy Directioners '' ? - zapytałam.
- Zayn. - odpowiedział Niall. - Lily, choć jeszcze na spacer jeśli nie jesteś zmęczona- zaproponował po wyjściu z Auta.
- Okej. - uśmiechnęłam się. Chwycił mnie za rękę i poszliśmy na długi spacer w stronę centrum Londynu. Niall opowiadał mi o sobie , swojej rodzinie, zainteresowaniach, marzeniach, i wielu innych sprawach. Ja też mu opowiedziałam o sobie. Późnej poszliśmy do jakiejś kawiarenki, na kawę. W sumie ten dzień zaliczam do udanych .
< Oczami Samanty >
- Harry zostaw to ! I wypierdalaj z mojego pokoju i życia - krzyknęłam na Lokersa który wypakowywał moje ubrania z walizki, podczas gdy ja się pakowałam. - Mówiłeś że dasz mi spokój więc nara ! - krzyknęłam jeszcze głośniej.
- Sam, uspokój się. Mówiłem tak z nadzieją że przez kilka dni przemyślisz to sobie, i uwierzysz mi. - powiedziałem chowając kilka bluzek mojej ... hmmm.. chyba byłej już dziewczyny, którą nadal kocham. - Uwierz mi i zrozum to ! Nigdy Cię nie zdradziłem . - powiedziałem stojąc przy niej, patrząc jej głęboko w oczy i trzymając za ramiona.
- W takim razie skąd ona wiedziała że akurat tego dnia, tej nocy. nie było ciebie w nocy ? - zapytała odchodząc.
- Ehhh.. Bo ona też była w tym barze. Gdy ją zobaczyłem wyszedłem z niego. Uwierz mi. - powiedziałem.
- Nie wieże . - powiedziałam i powróciłam do pakowania. Usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Harry, Ed przyszedł. - krzyknęła Meggie. Właśnie Meg, jeszcze z nią się pokłóciłam. Nie wiem co mam zrobić.
- Teraz okaże się jak to było na prawdę. - powiedział Harry. - Ed ! Choć na górę. - powiedział i wychylił się na korytarz. Po chwili w moim pokoju stanął rudy, dosyć niski mężczyzna.
- Cześć jestem Ed. Wiele o tobie słyszałem. - wyciągnął rękę.
- Cześć Sam. - uścisnęłam jego ciepłą dłoń.
- Ed może ty jej przemówisz do rozumu. Powiedz że przedostatnią noc byliśmy w barze. - poprosił Harry.
- Yyyyy.. - Ed zaczął się jąkać. - Przepraszam mam włączone wibrację w telefonie. Musze to odebrać. - powiedział. Rozmawiał chwilę. - To z studia . Musze tam jechać . Może później wpadnę. Na razie. - powiedział i wybiegł pokoju.
- On już wyszedł. Teraz twoja kolej. - powiedziałam złośliwie.
- Dobrze Sam. Zrobisz co chcesz. Ale pamiętaj zawszę cię kochałem i będę kochał nadal. Proszę nie wyjeżdżaj. - powiedział i podszedł bliżej. Ja siedziałam na łóżku i układałam rzeczy do walizki. Nagle poczułam jak musnął mój policzek i wyszedł. Chwyciłam się za niego i czułam jak się rumienię. Nie wiedziałam już co robić. Z jednej strony Carolin i jej słowa, a z drugiej Harry, tak się stara żeby odzyskać moje zaufanie. Nie wiem już co mam robić. Dokończyłam pakowanie. Wzięłam jeszcze piżamę. Poszłam wziąć prysznic, podczas którego umyłam włosy szamponem truskawkowym. Mokre ciało wytarłam ręcznikiem i posmarowałam balsamem kakaowym, ubrałam się w piżamkę, wyszczotkowałam zęby, włosy zaplotłam w luźną kitkę. Mimo dwudziestej drugiej położyłam się już spać, bo jutro o dziewiątej mam wylot, czyli około siódmej muszę być na lotnisku.
________________________________
Juchuuuuuuuuu ! Udało mi się dodać. ! Jak wam się podoba ? :D Czekam na wasze komentarze ;*
środa, 15 sierpnia 2012
niedziela, 12 sierpnia 2012
Rozdział 19.
< Oczami Meggie >
Obudziłam się w ubraniu, co było dziwne. Na uszach miałam moje białe słuchawki podłączone do MP4. Spojrzałam na moją playliste. Akurat kończyła się piosenka Theree Days Grace - '' It's all Over''. To była moja 340 piosenka na playliscie a miałam ich ponad 400. Wyłączyłam urządzenie, ściągnęłam słuchawki i odłożyłam to na półkę tuż obok mojego łóżka. Powolnie wstałam i udałam się do szafy z której wyciągnęłam komplet ubrań i dodatków na dziś. Udałam się do łazienki, gdzie wykonałam poranną toaletę. Wzięłam prysznic, umyłam włosy, wysuszyłam je i wyprostowałam, pomalowałam się i ubrałam się (Click) . Wychodząc z łazienki uchyliłam okno. Wróciłam się do pokoju i zaczęłam szukać mojego telefonu. Nigdzie go nie było. Dopiero po jakiś dwudziestu minutach szukania przypomniało mi się że się się zepsuł. Wczoraj miałam pogadać z Lou ale zasnęłam. Miałam też jechać z Zaynem po nowy telefon. Poszłam do jego pokoju. Bez pukania weszłam. Nikogo nie było. Wczoraj pojechał do Belli, może jeszcze nie wrócił. '' I GONNA WAY'' - pomyślałam. Miałam zamiar wrócić już do swojego pokoju. Przechodząc korytarzem obok pokoju Louisa, usłyszałam jak ktoś śpiewa. Przystanęłam pod jego drzwiami. Próbowałam usłyszeć i zgadnąć jaką piosenkę śpiewa. Po dłuższej chwili zorientowałam się że on śpiewa piosenkę '' Look after you''. Uwielbiałam ją w jej oryginalnym wykonaniu, ale wykonanie Louisa też było świetne. A może nawet lepsze. Postanowiłam z nim pogadać. Zapukałam i weszłam. On siedział na łóżku, miał słuchawki na uszach. Ściągnął je od razu po moim wejściu.
- Co jest ? - zapytał gdy usiadłam niepewnie na skraju łóżka.
- Nic. A tobie ? - zapytałam patrząc się na niego.
- Też nic. - po jego oczach było widać że kłamie.
- Przecież widzę że coś ci jest. Powiedz mi. Proszę. - powiedziałam i przysunęłam się bliżej niego.
- I tak tego nie zrozumiesz. A w dużej mierze chodzi o ciebie. - powiedział patrząc mi w oczy.
- Teraz musisz mi powiedzieć. Spróbuję zrozumieć. - dotknęłam lekko jego dłoni i również spojrzałam mu się w oczyska.
- Bo. Dziś gadałem z moją mamą. I ona widziała zdjęcie w gazecie czy tam w internecie, gdzie idziemy chwyceni za ręce. Ubzdurała sobie że jesteś moją dziewczyną i zaprosiła nas na kilka dni do siebie. Starałem jej się to wytłumaczyć ale nie dała mi dojść do słowa. Powiedziała że jutro mamy być. Nie mam pomysłu jak się z tego wykręcić. - powiedział. Chwilę zamyśliłam się.
- Nie będziemy się wykręcać. - powiedziałam.
- Ale jak to ? To znaczy że .. - nie dokończył. Postanowiłam zrobić to za niego.
- Tak, będę udawała twoją dziewczynę. Kiedy jedziemy ? - zapytałam się. Byłam podekscytowana. Bardzo chciałam poznać osoby które wychowały Louisa na takie dziecko rumunów.
- Jutro rano, albo dziś wieczorem. jak wolisz.- uśmiechnął się zadziornie.
- Hmmm.. jutro rano. A na ile tam jedziemy ?
- dwa , trzy, dni. - ponowił gest.
- Dobra , to ja lecę się pakować. - stałam i udałam się w stronę drzwi.
- Meggie. - powiedział Tomlinson stając za mną.
- Tak ? - odwróciłam się w jego stronę.
- Dziękuję ci za to. Nie wiem jak ci się odwdzięczę . - powiedział i cmoknął mnie w policzek, który po chwili zalał się rumieńcami.
- Pojedziesz później ze mną po nowy telefon. - uśmiechnęłam się i też go pocałowałam. Poszłam do swojego pokoju. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy. To znaczy starałam się, bo i tak wzięłam kilka zbędnych. Prostownicę, kosmetyki i inne przybory zostawiłam jeszcze w łazience, bo się jeszcze na jutro przydadzą. Usiadłam na walizce, o niezbyt wielkości, która nie chciała się dopiąć. Poskakałam trochę po niej . Udało się. Przyznam że to trochę dziwne , że jadę specjalnie żeby udawać dziewczynę Louisa. Mało wiem o jego rodzinie, a praktycznie to nic. Nigdy mi o niej nie opowiadał. Najwyżej dowiem się trochę podczas jazdy. Gdy w końcu dopięłam ją, odłożyłam w kąt pokoju. Tuż obok drzwi. Z których zostałam później uderzona.
- Ałaaaaa. - krzyknęłam.
- upss.. przepraszam. Ale mam sprawę. - powiedziała Lily wchodząc do mojego pokoju.
- No. słucham ?
- Harry powiedział mi że Sam z nim zerwała, a on nie wie dlaczego. A ona mi jeszcze nie otwiera drzwi.
- Jak to zerwali ? przecież wczoraj było wszystko okej. - powiedziałam i wybiegłam z pokoju. Udałam się do Sami. Zaczęłam jej walić i kopać w drzwi.
- Sam ? Sam do kurwy nędzy otwórz te jebane drzwi. - krzyczałam. Po paru minutach otworzyła mi je. Była cała rozmazana, miała podpuchnięte oczy inie ogar na głowie.
- Co jest kochanie ? - zapytałam przytulając się do niej.
- Boo..bo.. Harry zdradził mnie- powiedziała rzucając się na łóżko.
- Co ? Jak to ? - powiedziałam siadając obok jej. Lily gdzieś wyszła.
- No .. pamiętasz Carolin Flack ? - zapytała.
- Nie mów że przeruchał się z tą starą kurwą ? - Ona zamiast mi odpowiedzieć jeszcze bardziej się popłakała.
- Hej. Sami. Przestań płakać. Idź do łazienki umyj się, ogarnij. Ja tobie wybiorę jakieś ciuchy. Nie pokazuj mu że tobie nadal zależy. - powiedziałam.
- Ale ja go nadal kocham. - powiedziała powstrzymując łzy.
- To pokaż mu co stracił. Dobrze ? - zapytałam ją i przytuliłam. Sam poszła do łazienki. Wybrałam jej jakieś ciuchy. A konkretnie jeansowe szorty, luźną bluzkę w kwiatki opadającą na jedno ramę, buty na wysokim obcasie i kilka dodatków (Click ). Zapukałam do drzwi łazienki.
- Sam, na łóżku masz uszykowane ubrania. Lily zaraz do ciebie przyjdzie bo ja muszę na chwile wyjść. - powiedziałam pod drzwiami.
- Dobrze. - odkrzyknęła. Minęłam się z blondynką na korytarzu. Wychodziła z pokoju Niallera.
- Lily, idź do Sam. Ja muszę coś załatwić. - powiedziałam.
- No dobrze, ale ja niedługo muszę się szykować na koncert. Wiem że to samolubne.. ale..
- Spokojnie. Zostanę z nią. ale ty spędzisz z nią trzy dni. Bo ja wyjeżdżam . - lekko się uśmiechnęłam. - później ci wszystko powiem. - powiedziałam i zbiegłam na dół. W kuchni był rozbawiony Louis i Zayn , który już wrócił.
- Siemka mała, co jesz na śniadanie ?. - zapytał mulat.
- Nic. Gdzie Harry ? - zapytałam.
- Leży w salonie i ogląda telewizję. A co ? - zapytał Lou.Nie odpowiedziałam mu tylko poszłam do salonu. Rzeczywiście. Na sofie leżał Hazza i oglądał coś o zwierzętach.
- Ty idioto. Zjebie. Jak mogłeś zrobić coś takiego Sam ? Mówiłeś że ją kochasz. Zachowujesz się jak szczeniak. Po chuja robiłeś jej tą nadzieję ? Żeby teraz płakała ? - zaczęłam na niego krzyczeć. On stanął przede mną . Nie wytrzymałam i zaczęłam okładać go pięściami i spoliczkowałam go . Harry się nie bronił , tylko zakrywał twarz i coś tam krzyczał. Louis i Zayn odciągnęli mnie od niego i nie puszczali. Trzymali jak jakąś psychopatkę.
- Meg , o co chodzi ? - zapytał Zayn.
- O to że ta męska dziwka zdradziła Sam. - krzyknęłam.
- Jak to ? Nie zdradziłem jej. - oburzył się.
- jasne..
- Harry , z kim ją zdradziłeś ? - podszedł do niego Niall , który najwyraźniej obserwował całą sytuacje.
- No serio z nikim. Kocham ją. Nie zrobiłbym jej tego. - bronił się.
- Z Kim ją zdradziłeś ? - ponowił pytanie.
- Z tą jebaną suką w mordę kutą, Carolin Flack ! - krzyknęłam.
- Stary powaga ! - krzykną Zayn.
- Piczy, przez chuja Zayna, przez kij , przez buta , bym jej nie dotknął . - powiedział Louis. Tsaa.. ten wie co ma zawsze powiedzieć.. i zawsze na temat..
- Nie utrzymuję z nią już żadnych kontaktów. - mówił dalej swoje.
- To jak wyjaśnisz to że wczoraj tu była i mi powiedziała zupełnie coś innego !. - krzyknęła Sam, która już była ubrana. - Kazała tobie przekazać że byłeś cudowny. - dodała.
- Sam, kochanie. Naprawdę cię nie zdradziłem. Kocham cię i nie mógłbym tobie zrobić.. - powiedział i próbował ją objąć.
- oszczędź sobie.. - odepchnęła go i udała się z Lily do kuchni.
- Chłopaki zaraz jedziemy na zakupy. - oświadczył Zayn. Louis, Niall i Malik poszli na górę. Zostałam sama ze Stylesem.
- Meg, proszę uwierz mi chociaż ty. Ja byłem wtedy na piwie z Edem. - powiedział .
- Całą noc ? - zapytałam.
- Od trzeciej do rana. To znaczy od szóstej szukałem z nim jakiegoś boiska na wczorajszą randkę, bo niezbyt orientuję się gdzie znajduję się tu takie rzeczy. - wyjaśnił. Był załamany. Nikt mu nie wierzył.
- Przysięgasz ? - zapytałam. Postanowiłam pomóc mu. Głównie ze względu na Sam, która cierpiała.
- Tak, na wszystko ! - powiedział .
- Daj mi numer do tego Eda. - powiedziałam. Harry podyktował mi go. Zadzwoniłam.
// Rozmowa Telefoniczna //
Ed : Hallo ?
Meg : Cześć, tu Meggie Payne. Koleżanka Harrego.
Ed : O hej. Dużo o was słyszałem ( Śmiech )
Meg : Możesz mi powiedzieć co robił Harry w nocy dwa dni temu ?
Ed : Był ze mną na piwie.
Meg : Przysięgasz ?
Ed : Tak, a o co chodzi ? To jakieś przesłuchanie ?
Meg : Muszę kończyć. Na razie.
Ed : Do zobaczenia !
// Koniec Rozmowy //
- Zadowolona ? - zapytał.
- Dobra. Przepraszam że cię tak zaatakowałam. Wkurzyłam się. - powiedziałam.
- Przeprosiny przyjęte. Teraz pomożesz odzyskać mi Samante ? - zapytał z iskierką w oczach.
- Spróbuję - uśmiechnęłam się. -Idź z chłopakami na zakupy. a ja w tym czasie spróbuję ją przekonać.
- okej - uśmiechnął się. Chłopcy zbiegli na dół.
- Idziesz z nami ? - zapytał Zayn. Harry spojrzał się w stronę kuchni z której było słychać śmiech Sam , a później na mnie. Uśmiechnęłam się porozumiewawczo i kopnęłam go w stronę wyjścia. Gdy wyszli poszłam do dziewczyn.
- co tam suczki ? - zapytałam.
- A spoko, spoko. A u ciebie ? - uśmiechnęła się Sam.
- A też też. Dziękować.
- Dziewczyny. Która godzina ? - zapytała Lliy.
- Dochodzi trzynasta, a co ? - uśmiechnęłam się patrząc na zegar powieszony na ścinie w kuchni.
- Hmmmm.. Koncert jest o siedemnastej. Z Niallem mamy być tam o piętnastej trzydzieści . Kurwa ! Muszę się już szykować. - krzyknęła i wybiegła z kuchni.
- hahahahahahahhahahahahhahahahahahahahahaha- zaczęłam się śmiać razem z Sam. Brunetka nalała sobie do szklanki soku pomarańczowego, i wypiła go jednym duszkiem, pozostawiając brudne naczynie w zlewie. Udałyśmy się do salonu i usiadłyśmy na sofie.
-gadałam ze Stylesem - powiedziałam nie licząc ani nie myśląc o złości ze strony Samanty.
0 I co takiego mądrego powiedział tobie , że musiałaś podzielić się ze mną tą informacją ? - zapytała sarkastycznie.
- Sam, ja wiem że jesteś na niego baaaaardzo zła, ale powinnaś dać mu się chociaż wytłumaczyć ! - próbowałam przekonać ją.
- nie dziękuję.
- dobrze więc, ja zrobię to za niego ! - uśmiechnęłam się do niej - on był w tym dniu z Eddem na piwie, a później szukał miejsca na randkę z tobą bejbe. - lekko uderzyłam ją w kolano. - a swoją drogą, "dziękuję'' że mnie o tym poinformowałaś. - uśmiechnęłam się.
- Oj Meggie, i ty mu wierzysz ? Ja mogę teraz tobie powiedzieć że wczoraj byłam w kinie , a nie na koszu. Jednak ty mi nie uwierzysz bo usłyszałaś coś innego od Hazzy. Prawda ? - jak ja kocham te jej filozofie. Czasami mam zamiar walnąć jej w głowę żeby skończyła. Ale i tak ją kocham.
- No może. Nie wiem. Teraz zrób mi masaż, bo przez te wasze problemy jestem spięta. - powiedziałam. Samanta zeszła z sofy a ja się na nią położyłam (na sofę xdd ) . Brunetka usiadła na mnie okrakiem i zaczęła masować. Robi cudowny masaż. Chyba po ukończeniu liceum , sama ją wyślę na studia z fizjoterapii, o ile w ogóle jest taki kierunek. No nic. W niektórych miejscach mnie naprawdę bolało, ale to dlatego że byłam masakryczne
spięta. Podczas tego masażu mogłam sobie przemyśleć wiele spraw. Między innymi dlaczego wczoraj całowałam się z Zaynem ? Co będzie po powrocie do domu, gdy zamieszka z nami Josh ? Kiedy wreszcie spotkam się z ojcem i jego dzieckiem ? Czy będę miała kiedyś u boku osobę która pokocha mnie taką jaka jestem ? I czy kiedykolwiek będę naprawdę szczęśliwa ? Te pytania cały czas siedzą mi w głowie. Niektóre od wczoraj , a inne od miesięcy. Nie znam na nie odpowiedzi. Mogę sobie jedynie ją wyobrażać, ale i tak nie wiem czy będzie właściwa. Na przykład, z Zaynem całowałam się pod chwilą słabości, z Joshem na pewno nie będzie łatwo.. Z tatą może spotkam się na mojej osiemnastce, albo chociaż usłyszę jego głos przez telefon. No i te pytania które dręczą mnie już od kilku lat, miesięcy. Zawsze przed snem wyobrażam sobie siebie z cudownym chłopakiem i kochającą , pełną rodziną. Wiem że takie rzeczy to tylko w bajkach ale zawsze mam nadzieję. Nigdy nie miałam chłopaka który traktowałby mnie tak jak chciałam. Poświęcał dla mnie dużo czasu, miłości i umiałby mnie wysłuchać. Nie wymagam wiele. Dla mnie nawet wygląd się nie liczy. Wiadomo mam swoje marzenia idealnego chłopaka z wyglądem i przede wszystkim charakterem, ale czasami rzeczywistość jest inna. Przystojny chłopak ma głupi charakter, a niezbyt ładny chłopak ma cudowny. U One Direction zauważyłam połączenie. Wszyscy mają fajne i indywidualne sposoby zachowania i stylu. Są przystojni, zabawni i wyrozumiali. Kiedyś podczas zakupów z Louisem zauważyłam że on kocha swoich fanów. Gdy go prosili zrobił sobie z nimi zdjęcie i dał autograf. Zawsze z uśmiechem na twarzy. Podziwiam ich za to. Sama nie wiem jakbym to ja wytrzymywała. Koncerty, próby, tłumy piszczących fanek, no i nawet spokojnie nie mogą wyjść na ulicę. Teraz pewnie też poświecą co najmniej godzinę na fotografowanie i rozdawanie autografów. No i jeszcze ci paparazzi . Nie rozumiem jak mogli zrobić mi i Lou fotkę podczas spaceru. I umieścić to w gazecie. Zero prywatności. Dręczą mnie też wyrzuty sumienia, z powodu zerwania Sam i Harrego. Czasami czułam że zbyt mocno ingeruję w ich związku. Cały czas się wtrącałam. Może robiłam to dlatego że zazdrościłam jej ? Też chciałam być tak kochana jak ona. Chciałam mieć chłopaka który traktowałby mnie właśnie w ten sposób co Hazza Sami.
- Sam ? - zapytałam po ponad godzinie ciszy.
- Tak ? Myślałam że śpisz . - zaśmiała się.
- Czy ja zbyt mocno angażowałam się w twój związek ze Stylesem ?
- No czy cię pojebało. Dlaczego tak myślisz ? - zapytała mocniej uciskając moje plecy,
- No nie wiem tak jakoś. - powiedziałam.
- Nie myśl już. Ile razy mam tobie powtarzać ? Myślenie ci szkodzi. - zaśmiała się. Zaczęła mnie masować . Zaczęłam się śmiać a po chwili jęczeć. Dziwnie to wyglądało. Usłyszałam trzask drzwi. Lekko odwróciłam głowę żeby zobaczyć kto to. W łuku drzwiowym ujrzałam roześmianych i zdziwionych Louisa, Zayna i Nialla.
- Eeeeeee.. co wy robicie ? - zapytał Niall.
- Masaż nie widać ? - uśmiechnęłam się.
- Może i widać, ale słychać co innego - zaśmiał się Malik. My z Sam również.
- Teraz ty mnie masujesz. - powiedziała brunetka schodząc ze mnie.
- okej. Ale najpierw pójdę się napić. - powiedziałam i udałam się do kuchni. Na krześle siedział Harry.
- I co ? Gadałaś z nią ? Powiedziałaś że to kłamstwo ? - podniósł się gdy mnie ujrzał.
- Gadałam z nią , ale mi nie wierzy. - powiedziałam nalewając sobie coli do szklanki.
-to już koniec. - załamał się i usiadł z powrotem na krześle zakrywając twarz dłońmi.
- Harry, spokojnie. - powiedziałam mierzwiąc mu te loczki. - teraz idę zrobić jej masaż.
- Masaż ? Mogę go zrobić za ciebie ? - zapytał z nadzieją.
- Harry ! ona mnie udusi.
- No proszę! Może w ten sposób się pogodzimy. Załóż jej to na oczy i będzie okej. - powiedział rzucając mi czarną opaskę na oczy.
- Okej, ale jeżeli się zorientuje to ty to bierzesz na siebie. - zagroziłam palcem. Poszłam do salonu gdzie leżała Sam, a na fotelach siedzieli Louis i Zayn.
- Jesteś ! - krzyknęła Sami. - Teraz czekam na mój masaż ! - powiedziała.
- masz. - podałam jej opaskę.- tak będziesz mogła bardziej się yyyyyyy.. eeeee.. zrelaksować. - uśmiechnęłam się. Brunetka zrobiła to o co ją poprosiłam.
- To teraz zacznij mój upragniony masaż. - zamruczała. Zamiast mnie Harry usiadł na niej. Ja udałam się do kuchni bo zgłodniałam..
< Oczami Harrego >
Musiałem spróbować wszystkich środków, jakimi mógłbym uratować mój związek z Sam. Ten masaż to idealna okazja. A zwłaszcza że wszyscy mi mówią że jestem w tym naprawdę niezły. Usiadłem na niej okrakiem i zacząłem masować. Podobnie jak Meg, zaczęła jęczeć, co mnie trochę rozbawiło. Ale nie bardziej niż Louisa i Zayna siedzących na fotelach. Wziąłem pierwszą lepszą poduszkę i rzuciłem najpierw w Tommo, a później drugą poduszką, w Zayna. Oboje wyszli z pokoju, do kuchni. Powróciłem do masowania. Przypominając sobie przy tym wszystkie chwile spędzone z Sam. Nie mogłem jej stracić. Nie teraz. I tak już za miesiąc, ona wraca. Przez ten czas chcę być z nią. Nacieszyć się. Razem z chłopakami odwołaliśmy kilka koncertów, wywiadów i sesji, żeby spędzić więcej czasu z dziewczynami. Zazwyczaj okres wakacji jest dla nas najbardziej pracowitym czasem , w ciągu roku. Jednak teraz postanowiliśmy sobie odpocząć. Zwłaszcza że w te wakacje jest bardzo ładna pogoda. Poczułem woń perfumów Samanty. Nie mogłem się powstrzymać i zacząłem całować ją najpierw po plecach, a później po ramionach.
- Yyyyyyyyy.. Meg, co ty odpierdalasz ? Pojebało cię ? Ja rozumiem że jest 'Smeggie' ale wiesz.. bez przesady. - powiedziała zdezorientowana Sam. Normalnie ja i Lou nie jesteśmy osamotnieni. Dziewczyny też mają swój 'sistersmance' (chuj wie jak to się pisze. Wymawia się ''sistermans'' ;> )
- Co znowu kurwa, ja ? - zapytała Meggie, wychodząc z kuchni pożerając kabanosa niczym królik Bugs marchewkę, Lub niczym Louis. Cicho się zaśmiałem.
- Meg ? - Sam automatycznie odwróciła się w moją stronę. - złaź ze mnie i mnie nie dotykaj. - na jej prośbę zeszedłem z niej. Ona też wstała. Podałem jej dłoń żeby ją chwyciła. Ona mnie tylko zmierzyła. - Mówiłam ci już . Nie chcę cię znań i nie dotykaj mnie. - krzyknęła.
- Sam, ale ty nawet nie dałaś mi się wytłumaczyć ! - powiedziałem.
- Bo ja już wszystko wiem. Nie potrzebuję szczegółów z waszej upojnej nocy. - krzyknęła. - I Meg, z łaski swojej nie wtrącaj się w moje życie. To ty mnie miałaś masować a nie ten idiota. - powiedziała z oburzeniem.
- Wiesz co, mam dosyć was i waszych problemów. Jeżeli taka jesteś to sorry. Chciałam ci tylko pomóc, bo widzę że jesteś nieszczęśliwa. Ale jeżeli tak się odwdzięczasz to nara. - krzyknęła wkurzona Meg i poszła z powrotem do kuchni.
- I bardzo dobrze ! - moja była dziewczyna również krzyknęła i poszła do siebie. Widziałem że przez naszą kutnię psuję się przyjaźń dziewczyn. Pobiegłem za nią, i zatrzymałem ją na schodach.
- Sam posłuchaj. Jeżeli nie chcesz mnie znać i dać mi się wytłumaczyć zrozumiem. Mogę nawet, jeśli sobie tego życzysz wyprowadzić się na czas waszego pobytu, ale proszę nie kłuć się z dziewczynami. One są dla ciebie najważniejsze. Pomyśl o tym.- powiedziałem. Jej oczy się zaszkliły. Spłynęło jej kilka łez po policzku, wytarła je i otrząsnęła się.
- Widzę że stać cię na głębokie słowa. Przemyślę to. A co do przeprowadzki. nie musisz,bo to ja jutro wyjeżdżam do Los Angeles. - powiedziała i odeszła. Ona nie może wyjechać. Sądziłem że gdybym to ja wyprowadził się na kilka dni, tydzień, ona by to sobie przemyślała, porozmawiała ze mną. Nie mogę dopuścić żeby mnie opuściła. Muszę coś zrobić . Natychmiast napisałem do Eda, żeby do mnie wpadł. Udałem się do kuchni gdzie siedzieli Meg, Zayn i Louis.
- I co ? - zapytał Zayn.
- Gówno. - powiedziałem siadając przy stole.
- Chciałam wam pomóc, ale jeżeli ona tego nie chce to się nie będę wtrącać. Przepraszam Harry- powiedziała po chwili Meg.
- To nie twoja wina. Nie obwiniaj się . - uśmiechnąłem się w kierunku ciemnej blondynki. - Ale muszę coś zrobić bo ona chcę jutro wracać.
- mało czasu. - skomentował krótko Lou. - Meg, jedziemy po ten telefon ? - zmienił temat.
- Jasne. - powiedziała.
- Hej ! Myślałem że to ze mną po niego pojedziesz. ! Wystawiasz takiego przystojniaka jak ja? - cwaniacko uśmiechnął się Zayn.
- Mieliśmy jechać po ten telefon wczoraj . Teraz spadaj kochasiu do Belli. - uśmiechnęła się w jego kierunku. Udałem się do salonu gdzie znajdowali się Niall i Lily. Po chwili doszła cały nasz trójkącik idiotów, z kuchni.
- Louis, jedziesz gdzieś ? - zapytał blondasek.
- No tak , a co ?
- podrzucisz nas , na koncert ? - zapytał.
- Myślałam że masz prawko. - powiedziała Lily na co ja się zaśmiałem.
- Ładny kit wcisnąłeś dziewczyną widzę - powiedział Mulat.
- Nic nie mówiłem że mam, ale jak kiedyś one się zgubiły a nikogo nie było, musiałem po nie jechać - tłumaczył się masując po karku.
- Bitch Please. - skomentowała Meg.
- dobra, jedziemy. - powiedział Louis i cała czwórka wyszła z domu. Po jakich dziesięciu minutach wyszedł także Zayn. pewnie do Belli. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi ..
C.D.N..
___________________________________
No siema słodziaki ;** Dodaje wam dość krótki rozdział . Ten jest wstępem do następnego. Co sądzicie ? Czy Sam wróci do Harrego ? Czy Loczek kłamie ? Co dalej z Lily i Niallem ? W kim zakocha się Meg ? Już niedługo kolejny rozdział . Buziaczki ;* <3 xxxx
Obudziłam się w ubraniu, co było dziwne. Na uszach miałam moje białe słuchawki podłączone do MP4. Spojrzałam na moją playliste. Akurat kończyła się piosenka Theree Days Grace - '' It's all Over''. To była moja 340 piosenka na playliscie a miałam ich ponad 400. Wyłączyłam urządzenie, ściągnęłam słuchawki i odłożyłam to na półkę tuż obok mojego łóżka. Powolnie wstałam i udałam się do szafy z której wyciągnęłam komplet ubrań i dodatków na dziś. Udałam się do łazienki, gdzie wykonałam poranną toaletę. Wzięłam prysznic, umyłam włosy, wysuszyłam je i wyprostowałam, pomalowałam się i ubrałam się (Click) . Wychodząc z łazienki uchyliłam okno. Wróciłam się do pokoju i zaczęłam szukać mojego telefonu. Nigdzie go nie było. Dopiero po jakiś dwudziestu minutach szukania przypomniało mi się że się się zepsuł. Wczoraj miałam pogadać z Lou ale zasnęłam. Miałam też jechać z Zaynem po nowy telefon. Poszłam do jego pokoju. Bez pukania weszłam. Nikogo nie było. Wczoraj pojechał do Belli, może jeszcze nie wrócił. '' I GONNA WAY'' - pomyślałam. Miałam zamiar wrócić już do swojego pokoju. Przechodząc korytarzem obok pokoju Louisa, usłyszałam jak ktoś śpiewa. Przystanęłam pod jego drzwiami. Próbowałam usłyszeć i zgadnąć jaką piosenkę śpiewa. Po dłuższej chwili zorientowałam się że on śpiewa piosenkę '' Look after you''. Uwielbiałam ją w jej oryginalnym wykonaniu, ale wykonanie Louisa też było świetne. A może nawet lepsze. Postanowiłam z nim pogadać. Zapukałam i weszłam. On siedział na łóżku, miał słuchawki na uszach. Ściągnął je od razu po moim wejściu.
- Co jest ? - zapytał gdy usiadłam niepewnie na skraju łóżka.
- Nic. A tobie ? - zapytałam patrząc się na niego.
- Też nic. - po jego oczach było widać że kłamie.
- Przecież widzę że coś ci jest. Powiedz mi. Proszę. - powiedziałam i przysunęłam się bliżej niego.
- I tak tego nie zrozumiesz. A w dużej mierze chodzi o ciebie. - powiedział patrząc mi w oczy.
- Teraz musisz mi powiedzieć. Spróbuję zrozumieć. - dotknęłam lekko jego dłoni i również spojrzałam mu się w oczyska.
- Bo. Dziś gadałem z moją mamą. I ona widziała zdjęcie w gazecie czy tam w internecie, gdzie idziemy chwyceni za ręce. Ubzdurała sobie że jesteś moją dziewczyną i zaprosiła nas na kilka dni do siebie. Starałem jej się to wytłumaczyć ale nie dała mi dojść do słowa. Powiedziała że jutro mamy być. Nie mam pomysłu jak się z tego wykręcić. - powiedział. Chwilę zamyśliłam się.
- Nie będziemy się wykręcać. - powiedziałam.
- Ale jak to ? To znaczy że .. - nie dokończył. Postanowiłam zrobić to za niego.
- Tak, będę udawała twoją dziewczynę. Kiedy jedziemy ? - zapytałam się. Byłam podekscytowana. Bardzo chciałam poznać osoby które wychowały Louisa na takie dziecko rumunów.
- Jutro rano, albo dziś wieczorem. jak wolisz.- uśmiechnął się zadziornie.
- Hmmm.. jutro rano. A na ile tam jedziemy ?
- dwa , trzy, dni. - ponowił gest.
- Dobra , to ja lecę się pakować. - stałam i udałam się w stronę drzwi.
- Meggie. - powiedział Tomlinson stając za mną.
- Tak ? - odwróciłam się w jego stronę.
- Dziękuję ci za to. Nie wiem jak ci się odwdzięczę . - powiedział i cmoknął mnie w policzek, który po chwili zalał się rumieńcami.
- Pojedziesz później ze mną po nowy telefon. - uśmiechnęłam się i też go pocałowałam. Poszłam do swojego pokoju. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy. To znaczy starałam się, bo i tak wzięłam kilka zbędnych. Prostownicę, kosmetyki i inne przybory zostawiłam jeszcze w łazience, bo się jeszcze na jutro przydadzą. Usiadłam na walizce, o niezbyt wielkości, która nie chciała się dopiąć. Poskakałam trochę po niej . Udało się. Przyznam że to trochę dziwne , że jadę specjalnie żeby udawać dziewczynę Louisa. Mało wiem o jego rodzinie, a praktycznie to nic. Nigdy mi o niej nie opowiadał. Najwyżej dowiem się trochę podczas jazdy. Gdy w końcu dopięłam ją, odłożyłam w kąt pokoju. Tuż obok drzwi. Z których zostałam później uderzona.
- Ałaaaaa. - krzyknęłam.
- upss.. przepraszam. Ale mam sprawę. - powiedziała Lily wchodząc do mojego pokoju.
- No. słucham ?
- Harry powiedział mi że Sam z nim zerwała, a on nie wie dlaczego. A ona mi jeszcze nie otwiera drzwi.
- Jak to zerwali ? przecież wczoraj było wszystko okej. - powiedziałam i wybiegłam z pokoju. Udałam się do Sami. Zaczęłam jej walić i kopać w drzwi.
- Sam ? Sam do kurwy nędzy otwórz te jebane drzwi. - krzyczałam. Po paru minutach otworzyła mi je. Była cała rozmazana, miała podpuchnięte oczy inie ogar na głowie.
- Co jest kochanie ? - zapytałam przytulając się do niej.
- Boo..bo.. Harry zdradził mnie- powiedziała rzucając się na łóżko.
- Co ? Jak to ? - powiedziałam siadając obok jej. Lily gdzieś wyszła.
- No .. pamiętasz Carolin Flack ? - zapytała.
- Nie mów że przeruchał się z tą starą kurwą ? - Ona zamiast mi odpowiedzieć jeszcze bardziej się popłakała.
- Hej. Sami. Przestań płakać. Idź do łazienki umyj się, ogarnij. Ja tobie wybiorę jakieś ciuchy. Nie pokazuj mu że tobie nadal zależy. - powiedziałam.
- Ale ja go nadal kocham. - powiedziała powstrzymując łzy.
- To pokaż mu co stracił. Dobrze ? - zapytałam ją i przytuliłam. Sam poszła do łazienki. Wybrałam jej jakieś ciuchy. A konkretnie jeansowe szorty, luźną bluzkę w kwiatki opadającą na jedno ramę, buty na wysokim obcasie i kilka dodatków (Click ). Zapukałam do drzwi łazienki.
- Sam, na łóżku masz uszykowane ubrania. Lily zaraz do ciebie przyjdzie bo ja muszę na chwile wyjść. - powiedziałam pod drzwiami.
- Dobrze. - odkrzyknęła. Minęłam się z blondynką na korytarzu. Wychodziła z pokoju Niallera.
- Lily, idź do Sam. Ja muszę coś załatwić. - powiedziałam.
- No dobrze, ale ja niedługo muszę się szykować na koncert. Wiem że to samolubne.. ale..
- Spokojnie. Zostanę z nią. ale ty spędzisz z nią trzy dni. Bo ja wyjeżdżam . - lekko się uśmiechnęłam. - później ci wszystko powiem. - powiedziałam i zbiegłam na dół. W kuchni był rozbawiony Louis i Zayn , który już wrócił.
- Siemka mała, co jesz na śniadanie ?. - zapytał mulat.
- Nic. Gdzie Harry ? - zapytałam.
- Leży w salonie i ogląda telewizję. A co ? - zapytał Lou.Nie odpowiedziałam mu tylko poszłam do salonu. Rzeczywiście. Na sofie leżał Hazza i oglądał coś o zwierzętach.
- Ty idioto. Zjebie. Jak mogłeś zrobić coś takiego Sam ? Mówiłeś że ją kochasz. Zachowujesz się jak szczeniak. Po chuja robiłeś jej tą nadzieję ? Żeby teraz płakała ? - zaczęłam na niego krzyczeć. On stanął przede mną . Nie wytrzymałam i zaczęłam okładać go pięściami i spoliczkowałam go . Harry się nie bronił , tylko zakrywał twarz i coś tam krzyczał. Louis i Zayn odciągnęli mnie od niego i nie puszczali. Trzymali jak jakąś psychopatkę.
- Meg , o co chodzi ? - zapytał Zayn.
- O to że ta męska dziwka zdradziła Sam. - krzyknęłam.
- Jak to ? Nie zdradziłem jej. - oburzył się.
- jasne..
- Harry , z kim ją zdradziłeś ? - podszedł do niego Niall , który najwyraźniej obserwował całą sytuacje.
- No serio z nikim. Kocham ją. Nie zrobiłbym jej tego. - bronił się.
- Z Kim ją zdradziłeś ? - ponowił pytanie.
- Z tą jebaną suką w mordę kutą, Carolin Flack ! - krzyknęłam.
- Stary powaga ! - krzykną Zayn.
- Piczy, przez chuja Zayna, przez kij , przez buta , bym jej nie dotknął . - powiedział Louis. Tsaa.. ten wie co ma zawsze powiedzieć.. i zawsze na temat..
- Nie utrzymuję z nią już żadnych kontaktów. - mówił dalej swoje.
- To jak wyjaśnisz to że wczoraj tu była i mi powiedziała zupełnie coś innego !. - krzyknęła Sam, która już była ubrana. - Kazała tobie przekazać że byłeś cudowny. - dodała.
- Sam, kochanie. Naprawdę cię nie zdradziłem. Kocham cię i nie mógłbym tobie zrobić.. - powiedział i próbował ją objąć.
- oszczędź sobie.. - odepchnęła go i udała się z Lily do kuchni.
- Chłopaki zaraz jedziemy na zakupy. - oświadczył Zayn. Louis, Niall i Malik poszli na górę. Zostałam sama ze Stylesem.
- Meg, proszę uwierz mi chociaż ty. Ja byłem wtedy na piwie z Edem. - powiedział .
- Całą noc ? - zapytałam.
- Od trzeciej do rana. To znaczy od szóstej szukałem z nim jakiegoś boiska na wczorajszą randkę, bo niezbyt orientuję się gdzie znajduję się tu takie rzeczy. - wyjaśnił. Był załamany. Nikt mu nie wierzył.
- Przysięgasz ? - zapytałam. Postanowiłam pomóc mu. Głównie ze względu na Sam, która cierpiała.
- Tak, na wszystko ! - powiedział .
- Daj mi numer do tego Eda. - powiedziałam. Harry podyktował mi go. Zadzwoniłam.
// Rozmowa Telefoniczna //
Ed : Hallo ?
Meg : Cześć, tu Meggie Payne. Koleżanka Harrego.
Ed : O hej. Dużo o was słyszałem ( Śmiech )
Meg : Możesz mi powiedzieć co robił Harry w nocy dwa dni temu ?
Ed : Był ze mną na piwie.
Meg : Przysięgasz ?
Ed : Tak, a o co chodzi ? To jakieś przesłuchanie ?
Meg : Muszę kończyć. Na razie.
Ed : Do zobaczenia !
// Koniec Rozmowy //
- Zadowolona ? - zapytał.
- Dobra. Przepraszam że cię tak zaatakowałam. Wkurzyłam się. - powiedziałam.
- Przeprosiny przyjęte. Teraz pomożesz odzyskać mi Samante ? - zapytał z iskierką w oczach.
- Spróbuję - uśmiechnęłam się. -Idź z chłopakami na zakupy. a ja w tym czasie spróbuję ją przekonać.
- okej - uśmiechnął się. Chłopcy zbiegli na dół.
- Idziesz z nami ? - zapytał Zayn. Harry spojrzał się w stronę kuchni z której było słychać śmiech Sam , a później na mnie. Uśmiechnęłam się porozumiewawczo i kopnęłam go w stronę wyjścia. Gdy wyszli poszłam do dziewczyn.
- co tam suczki ? - zapytałam.
- A spoko, spoko. A u ciebie ? - uśmiechnęła się Sam.
- A też też. Dziękować.
- Dziewczyny. Która godzina ? - zapytała Lliy.
- Dochodzi trzynasta, a co ? - uśmiechnęłam się patrząc na zegar powieszony na ścinie w kuchni.
- Hmmmm.. Koncert jest o siedemnastej. Z Niallem mamy być tam o piętnastej trzydzieści . Kurwa ! Muszę się już szykować. - krzyknęła i wybiegła z kuchni.
- hahahahahahahhahahahahhahahahahahahahahaha- zaczęłam się śmiać razem z Sam. Brunetka nalała sobie do szklanki soku pomarańczowego, i wypiła go jednym duszkiem, pozostawiając brudne naczynie w zlewie. Udałyśmy się do salonu i usiadłyśmy na sofie.
-gadałam ze Stylesem - powiedziałam nie licząc ani nie myśląc o złości ze strony Samanty.
0 I co takiego mądrego powiedział tobie , że musiałaś podzielić się ze mną tą informacją ? - zapytała sarkastycznie.
- Sam, ja wiem że jesteś na niego baaaaardzo zła, ale powinnaś dać mu się chociaż wytłumaczyć ! - próbowałam przekonać ją.
- nie dziękuję.
- dobrze więc, ja zrobię to za niego ! - uśmiechnęłam się do niej - on był w tym dniu z Eddem na piwie, a później szukał miejsca na randkę z tobą bejbe. - lekko uderzyłam ją w kolano. - a swoją drogą, "dziękuję'' że mnie o tym poinformowałaś. - uśmiechnęłam się.
- Oj Meggie, i ty mu wierzysz ? Ja mogę teraz tobie powiedzieć że wczoraj byłam w kinie , a nie na koszu. Jednak ty mi nie uwierzysz bo usłyszałaś coś innego od Hazzy. Prawda ? - jak ja kocham te jej filozofie. Czasami mam zamiar walnąć jej w głowę żeby skończyła. Ale i tak ją kocham.
- No może. Nie wiem. Teraz zrób mi masaż, bo przez te wasze problemy jestem spięta. - powiedziałam. Samanta zeszła z sofy a ja się na nią położyłam (na sofę xdd ) . Brunetka usiadła na mnie okrakiem i zaczęła masować. Robi cudowny masaż. Chyba po ukończeniu liceum , sama ją wyślę na studia z fizjoterapii, o ile w ogóle jest taki kierunek. No nic. W niektórych miejscach mnie naprawdę bolało, ale to dlatego że byłam masakryczne
spięta. Podczas tego masażu mogłam sobie przemyśleć wiele spraw. Między innymi dlaczego wczoraj całowałam się z Zaynem ? Co będzie po powrocie do domu, gdy zamieszka z nami Josh ? Kiedy wreszcie spotkam się z ojcem i jego dzieckiem ? Czy będę miała kiedyś u boku osobę która pokocha mnie taką jaka jestem ? I czy kiedykolwiek będę naprawdę szczęśliwa ? Te pytania cały czas siedzą mi w głowie. Niektóre od wczoraj , a inne od miesięcy. Nie znam na nie odpowiedzi. Mogę sobie jedynie ją wyobrażać, ale i tak nie wiem czy będzie właściwa. Na przykład, z Zaynem całowałam się pod chwilą słabości, z Joshem na pewno nie będzie łatwo.. Z tatą może spotkam się na mojej osiemnastce, albo chociaż usłyszę jego głos przez telefon. No i te pytania które dręczą mnie już od kilku lat, miesięcy. Zawsze przed snem wyobrażam sobie siebie z cudownym chłopakiem i kochającą , pełną rodziną. Wiem że takie rzeczy to tylko w bajkach ale zawsze mam nadzieję. Nigdy nie miałam chłopaka który traktowałby mnie tak jak chciałam. Poświęcał dla mnie dużo czasu, miłości i umiałby mnie wysłuchać. Nie wymagam wiele. Dla mnie nawet wygląd się nie liczy. Wiadomo mam swoje marzenia idealnego chłopaka z wyglądem i przede wszystkim charakterem, ale czasami rzeczywistość jest inna. Przystojny chłopak ma głupi charakter, a niezbyt ładny chłopak ma cudowny. U One Direction zauważyłam połączenie. Wszyscy mają fajne i indywidualne sposoby zachowania i stylu. Są przystojni, zabawni i wyrozumiali. Kiedyś podczas zakupów z Louisem zauważyłam że on kocha swoich fanów. Gdy go prosili zrobił sobie z nimi zdjęcie i dał autograf. Zawsze z uśmiechem na twarzy. Podziwiam ich za to. Sama nie wiem jakbym to ja wytrzymywała. Koncerty, próby, tłumy piszczących fanek, no i nawet spokojnie nie mogą wyjść na ulicę. Teraz pewnie też poświecą co najmniej godzinę na fotografowanie i rozdawanie autografów. No i jeszcze ci paparazzi . Nie rozumiem jak mogli zrobić mi i Lou fotkę podczas spaceru. I umieścić to w gazecie. Zero prywatności. Dręczą mnie też wyrzuty sumienia, z powodu zerwania Sam i Harrego. Czasami czułam że zbyt mocno ingeruję w ich związku. Cały czas się wtrącałam. Może robiłam to dlatego że zazdrościłam jej ? Też chciałam być tak kochana jak ona. Chciałam mieć chłopaka który traktowałby mnie właśnie w ten sposób co Hazza Sami.
- Sam ? - zapytałam po ponad godzinie ciszy.
- Tak ? Myślałam że śpisz . - zaśmiała się.
- Czy ja zbyt mocno angażowałam się w twój związek ze Stylesem ?
- No czy cię pojebało. Dlaczego tak myślisz ? - zapytała mocniej uciskając moje plecy,
- No nie wiem tak jakoś. - powiedziałam.
- Nie myśl już. Ile razy mam tobie powtarzać ? Myślenie ci szkodzi. - zaśmiała się. Zaczęła mnie masować . Zaczęłam się śmiać a po chwili jęczeć. Dziwnie to wyglądało. Usłyszałam trzask drzwi. Lekko odwróciłam głowę żeby zobaczyć kto to. W łuku drzwiowym ujrzałam roześmianych i zdziwionych Louisa, Zayna i Nialla.
- Eeeeeee.. co wy robicie ? - zapytał Niall.
- Masaż nie widać ? - uśmiechnęłam się.
- Może i widać, ale słychać co innego - zaśmiał się Malik. My z Sam również.
- Teraz ty mnie masujesz. - powiedziała brunetka schodząc ze mnie.
- okej. Ale najpierw pójdę się napić. - powiedziałam i udałam się do kuchni. Na krześle siedział Harry.
- I co ? Gadałaś z nią ? Powiedziałaś że to kłamstwo ? - podniósł się gdy mnie ujrzał.
- Gadałam z nią , ale mi nie wierzy. - powiedziałam nalewając sobie coli do szklanki.
-to już koniec. - załamał się i usiadł z powrotem na krześle zakrywając twarz dłońmi.
- Harry, spokojnie. - powiedziałam mierzwiąc mu te loczki. - teraz idę zrobić jej masaż.
- Masaż ? Mogę go zrobić za ciebie ? - zapytał z nadzieją.
- Harry ! ona mnie udusi.
- No proszę! Może w ten sposób się pogodzimy. Załóż jej to na oczy i będzie okej. - powiedział rzucając mi czarną opaskę na oczy.
- Okej, ale jeżeli się zorientuje to ty to bierzesz na siebie. - zagroziłam palcem. Poszłam do salonu gdzie leżała Sam, a na fotelach siedzieli Louis i Zayn.
- Jesteś ! - krzyknęła Sami. - Teraz czekam na mój masaż ! - powiedziała.
- masz. - podałam jej opaskę.- tak będziesz mogła bardziej się yyyyyyy.. eeeee.. zrelaksować. - uśmiechnęłam się. Brunetka zrobiła to o co ją poprosiłam.
- To teraz zacznij mój upragniony masaż. - zamruczała. Zamiast mnie Harry usiadł na niej. Ja udałam się do kuchni bo zgłodniałam..
< Oczami Harrego >
Musiałem spróbować wszystkich środków, jakimi mógłbym uratować mój związek z Sam. Ten masaż to idealna okazja. A zwłaszcza że wszyscy mi mówią że jestem w tym naprawdę niezły. Usiadłem na niej okrakiem i zacząłem masować. Podobnie jak Meg, zaczęła jęczeć, co mnie trochę rozbawiło. Ale nie bardziej niż Louisa i Zayna siedzących na fotelach. Wziąłem pierwszą lepszą poduszkę i rzuciłem najpierw w Tommo, a później drugą poduszką, w Zayna. Oboje wyszli z pokoju, do kuchni. Powróciłem do masowania. Przypominając sobie przy tym wszystkie chwile spędzone z Sam. Nie mogłem jej stracić. Nie teraz. I tak już za miesiąc, ona wraca. Przez ten czas chcę być z nią. Nacieszyć się. Razem z chłopakami odwołaliśmy kilka koncertów, wywiadów i sesji, żeby spędzić więcej czasu z dziewczynami. Zazwyczaj okres wakacji jest dla nas najbardziej pracowitym czasem , w ciągu roku. Jednak teraz postanowiliśmy sobie odpocząć. Zwłaszcza że w te wakacje jest bardzo ładna pogoda. Poczułem woń perfumów Samanty. Nie mogłem się powstrzymać i zacząłem całować ją najpierw po plecach, a później po ramionach.
- Yyyyyyyyy.. Meg, co ty odpierdalasz ? Pojebało cię ? Ja rozumiem że jest 'Smeggie' ale wiesz.. bez przesady. - powiedziała zdezorientowana Sam. Normalnie ja i Lou nie jesteśmy osamotnieni. Dziewczyny też mają swój 'sistersmance' (chuj wie jak to się pisze. Wymawia się ''sistermans'' ;> )
- Co znowu kurwa, ja ? - zapytała Meggie, wychodząc z kuchni pożerając kabanosa niczym królik Bugs marchewkę, Lub niczym Louis. Cicho się zaśmiałem.
- Meg ? - Sam automatycznie odwróciła się w moją stronę. - złaź ze mnie i mnie nie dotykaj. - na jej prośbę zeszedłem z niej. Ona też wstała. Podałem jej dłoń żeby ją chwyciła. Ona mnie tylko zmierzyła. - Mówiłam ci już . Nie chcę cię znań i nie dotykaj mnie. - krzyknęła.
- Sam, ale ty nawet nie dałaś mi się wytłumaczyć ! - powiedziałem.
- Bo ja już wszystko wiem. Nie potrzebuję szczegółów z waszej upojnej nocy. - krzyknęła. - I Meg, z łaski swojej nie wtrącaj się w moje życie. To ty mnie miałaś masować a nie ten idiota. - powiedziała z oburzeniem.
- Wiesz co, mam dosyć was i waszych problemów. Jeżeli taka jesteś to sorry. Chciałam ci tylko pomóc, bo widzę że jesteś nieszczęśliwa. Ale jeżeli tak się odwdzięczasz to nara. - krzyknęła wkurzona Meg i poszła z powrotem do kuchni.
- I bardzo dobrze ! - moja była dziewczyna również krzyknęła i poszła do siebie. Widziałem że przez naszą kutnię psuję się przyjaźń dziewczyn. Pobiegłem za nią, i zatrzymałem ją na schodach.
- Sam posłuchaj. Jeżeli nie chcesz mnie znać i dać mi się wytłumaczyć zrozumiem. Mogę nawet, jeśli sobie tego życzysz wyprowadzić się na czas waszego pobytu, ale proszę nie kłuć się z dziewczynami. One są dla ciebie najważniejsze. Pomyśl o tym.- powiedziałem. Jej oczy się zaszkliły. Spłynęło jej kilka łez po policzku, wytarła je i otrząsnęła się.
- Widzę że stać cię na głębokie słowa. Przemyślę to. A co do przeprowadzki. nie musisz,bo to ja jutro wyjeżdżam do Los Angeles. - powiedziała i odeszła. Ona nie może wyjechać. Sądziłem że gdybym to ja wyprowadził się na kilka dni, tydzień, ona by to sobie przemyślała, porozmawiała ze mną. Nie mogę dopuścić żeby mnie opuściła. Muszę coś zrobić . Natychmiast napisałem do Eda, żeby do mnie wpadł. Udałem się do kuchni gdzie siedzieli Meg, Zayn i Louis.
- I co ? - zapytał Zayn.
- Gówno. - powiedziałem siadając przy stole.
- Chciałam wam pomóc, ale jeżeli ona tego nie chce to się nie będę wtrącać. Przepraszam Harry- powiedziała po chwili Meg.
- To nie twoja wina. Nie obwiniaj się . - uśmiechnąłem się w kierunku ciemnej blondynki. - Ale muszę coś zrobić bo ona chcę jutro wracać.
- mało czasu. - skomentował krótko Lou. - Meg, jedziemy po ten telefon ? - zmienił temat.
- Jasne. - powiedziała.
- Hej ! Myślałem że to ze mną po niego pojedziesz. ! Wystawiasz takiego przystojniaka jak ja? - cwaniacko uśmiechnął się Zayn.
- Mieliśmy jechać po ten telefon wczoraj . Teraz spadaj kochasiu do Belli. - uśmiechnęła się w jego kierunku. Udałem się do salonu gdzie znajdowali się Niall i Lily. Po chwili doszła cały nasz trójkącik idiotów, z kuchni.
- Louis, jedziesz gdzieś ? - zapytał blondasek.
- No tak , a co ?
- podrzucisz nas , na koncert ? - zapytał.
- Myślałam że masz prawko. - powiedziała Lily na co ja się zaśmiałem.
- Ładny kit wcisnąłeś dziewczyną widzę - powiedział Mulat.
- Nic nie mówiłem że mam, ale jak kiedyś one się zgubiły a nikogo nie było, musiałem po nie jechać - tłumaczył się masując po karku.
- Bitch Please. - skomentowała Meg.
- dobra, jedziemy. - powiedział Louis i cała czwórka wyszła z domu. Po jakich dziesięciu minutach wyszedł także Zayn. pewnie do Belli. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi ..
C.D.N..
___________________________________
No siema słodziaki ;** Dodaje wam dość krótki rozdział . Ten jest wstępem do następnego. Co sądzicie ? Czy Sam wróci do Harrego ? Czy Loczek kłamie ? Co dalej z Lily i Niallem ? W kim zakocha się Meg ? Już niedługo kolejny rozdział . Buziaczki ;* <3 xxxx
Subskrybuj:
Posty (Atom)