niedziela, 29 kwietnia 2012

ROZDZIAŁ 10.

C.N..
Podeszliśmy do loczka i kopnęłam go lekko w nogę gdyż nie reagował na nasze gadanie.
- eeee.. eeeeeee.. śpiąca królewna, pobudka - wydzierałam się nie przestając go kopać.
- a sorka nie słyszałem was. -powiedział wyciągając słuchawki z uszu. No.. To już wiem czemu nie reagował. I ja tego nie zauważyłam ? No tak.. to ja . 
- Dobra.. spoko.. a co tu robisz  ? - zapytał Louis.
- czekam na kogoś .- lekko się uśmiechnął.
- uuu.. na kogo ? - zapytałam i go znów kopałam.
- na Carolyn.i z łaski swojej przestań mnie bić - powiedział masując się w nogę.
- Harry, serio ? przecież mówiłeś że już z nią skończyłeś. - Lou, był chyba zły, bo wydarł się na Hazze.
- Ale się z nią przyjaźnię. ja tobie nie wybieram przyjaciół i proszę żebyś ty też mi nie wybierał. 
- Eeeeeee.. eeeeeee.. ja też tu jestem.i mam pytanie. Kto to do jasnej cholery ta Carolyn ? - powiedziałam z podniesionym tonem.
- Carolin Flack.Prezenterka telewizyjna. Jest starsza od Harrego o kilkanaście lat mimo to MU to nie przeszkadza - wyjaśnił mi Lou.
- A ile ona ma lat ? 
- chyba 32. - odpowiedział paskowany.
- Bitch pease , Harry. Serio ? moja mama ma 36. Taka stara ? żal w '34 '. - powiedziałam.
- '34'' ? a nie ''3'' ?- zaśmiał się Louis. 
- nie, ja mówię ''34'' i nie odbiegaj od tematu - powiedziałam.
 - Ale o co wam chodzi ? Carol mnie rozumie jak nikt inny. Owszem byłem z nią ale to przeszłość. 
- Harry, prawda jest taka że wolisz starsze kobiety. - powiedział Lou i odszedł.
- Dobra.. nie chce mi się z wami gadać - wykrzyczał i również odszedł. usiadłam na ławce. Z kieszeni spodni wyciągnęłam paczkę fajek i zaczęłam palić. Zastanawiałam się czy powiedzieć o tym Sam. W końcu Harry jej się podobał, ale on woli stare.


                                            < Oczami Lily >
Siedzę w salonie z Niallem. Każdy gdzieś sobie poszedł. Meg i Lou poszli na spacer, Zayn też gdzieś poszedł, Sam i Liam pozamykali się w swoich pokojach. - zapytał blondyn. 
- W sumie to mam pomysł ale się nie zgodzisz . - nieśmiało się uśmiechnęłam. 
- A skąd wiesz ! mów . 
- Bo.. dziś w TV leci koncert.. Justina Biebera . i chciałam go obejrzeć. 
- Serio ? na którym programie ? - powiedział podekscytowany i szybko sięgnął po pilota. 
- Na MTV ? a co chcesz się pośmiać ?  - zapytałam z ironią . 
- Nie dlaczego miałbym ? - jego nos zmarszczył się.
- Bo każdy mój kolega śmieje się z niego że śpiewa jak baba i również tak wygląda . Żal  mi takich osób. 
- Wiesz.. ja akurat jestem fanem Justina. Więc nie masz czym się przejmować - uśmiechnął się słodko. Zatkało mnie. pierwszy raz poznałam faceta który lubi J.B.
-  Łał.. Fajnie. - tylko to z siebie wydusiłam. 
- To co oglądamy ? albo.. poczekaj. pójdę coś przygotować do jedzenia - uśmiechnął się i wyszedł. 
- Zaczekaj pomogę ci. - poszłam za nim. 
- Nie musisz ! biorę tyko kilka przekąsek i wracam. - uśmiechnął się. 
- to pomogę ci to zanieść - odwzajemniłam gest. Zaniosłam truskawki, nutellę  i położyłam na stół. Kocham to połączenie. Czekolada i owocki. Włączyłam na MTV. Za 5 minut ma się zacząć koncert. Aaaaaaaaaaaaaa.. Ten facet jest mega. Nie jestem jakąś fanką która mówi że będzie jego żoną czy coś w tym stylu. Cenię go za talent . Jest również przystojny ale to nie ma takiego znaczenia. 
- I co ? leci już ? - usłyszałam głos Niallera w kuchni. 
- Nie, jeszcze nie. - powiedziałam. Po chwili na ekranie telewizora pojawiła się kobieta- prezenterka.
- Niall.. zaczyna się - krzyknęłam . Ten zaś szybko przybiegł z kuchni z dwoma szklankami coli. 
- '' Witam państwa. Dzisiejszy koncert Justina Biebera został odwołany, z powodów zdrowotnych gwiazdora. Nie martwcie się, to tylko ten jeden koncert. Justin już za kilka tygodni zaczyna swą trasę po Europie. Najbliższy koncert odbędzie się w ... Londynie. Wiadomo że odbędzie się on 31 lipca na arenie O2. A więc Londyńczycy szykujcie się. ''- powiedziała reporterka w TV. 
- Czy ona powiedziała że Justin będzie miał tu koncert ? aaaaaaaaa.. ja muszę na niego pójść. - powiedział Niall. 
- Ja też. ale pewne wszystkie bilety będą sprzedawane w jednym dniu i jednej minucie.- powiedziałam ze smutkiem. 
 -nie przejmuj się. Ja załatwię bilety i wejściówki na kulisy - pocieszał mnie.
- ale jak ? a no .. zapomniałam że masz wejścia . - uśmiechnęłam się.
- no widzisz. to co robimy ? - zmienił temat.
- hmm.. ja mam ochotę na.. lody ?  - zaśmiałam sie.
- Dobra. je też. - odwzajemnił uśmiech. 
                                                                    C.D.N..
____________________
króciutki . Doma. dołujesz ! ale i tak cię kochamm.; * <3 hehe. :D zawsze miło widziany komentarz ! <3333

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

ROZDZIAŁ 9.

C. D..
Usiadłam na Liama i zaczęłam po nim skakać. Wygrałam moją zaciętą walkę o pilota. Natychmiast wyłączyłam to badziewie. Chłopcy zaczęli robić ''buuuuuu'' ale miałam to gdzieś. Włączyłam na jakiś serial. 
- Co robimy ? - zapytał Liam. 
-  Nie wiem . - powiedział Zayn.
- Pizze ! - wykrzyczał Niall.
- Jestem za ! - wykrzyczała Lily, po czym nieśmiało uśmiechnęła się do Nialla.
- Dobra.. Robimy Pizze. - stwierdził Zayn. Idioci..
- Ejj.. A pamiętacie chociaż że jakieś 40 minut temu ją zamawialiście ? - zapytałam.
- Tej.. rzeczywiście. Czyli mamy już pizze gratis ! - głupio uśmiechnął się Lou.
- Hahah.. czyli za przypomnienie wam dostaję kasę która miała być przeznaczona na pizze. - wyciągnęłam rękę by mi dali moje wynagrodzenie. 
- No chyba w marzeniach. - zaśmiał się Zayn. 
- To się obrażam ejj. - pokazałam mu język po czym   spojrzałam przez okno. Rozjaśnia się. 
- ja idę się przejść. Ktoś ze mną ? - zapytałam się. - Las rąk. 
- ja pójdę. - wstał Louis. Lekko się uśmiechnęłam pod nosem. Sama nie wiem czemu.  Pomimo ogromnego kaca, nadal dopisuje mi humor. Wzięłam szeroką, szarą bluzę i mogłam już wyjść. 
- Gotowy ?- zapytałam wbiegając do salonu.
- ja tak. a ty nie idziesz się przebrać ? może ubierz jakieś szpilki.. leżą tak w twojej szafie i wołają ''weź nas. ubierz nas. kochaj nas.''- zaśmiał się. 
- ja mam silną wole. Idziesz ze mną paskowany pasztecie czy nie ? 
- Oj idę. Tylko mnie nie bij. - powiedział i schował twarz w dłonie.
- uwierz mi że czasami mam taką ochotę - zaśmiałam się i zamachnęłam tak jakby chciałam bym go uderzyć. Wyszliśmy z domu. Podczas spaceru gadaliśmy o wielu rzeczach. O szkole, o koncertach. 
- A właśnie co do koncertów. W sobotę mamy. Chcielibyśmy żebyście przyszły. - powiedział.
- My ? na wasz koncert ? zabawne - ironicznie się zaśmiałam.
- no ale dlaczego nie ? - zapytał z miną smutnego pieska.
- Bo nie lubimy waszej muzyki.
- to co. IDZIECIE I CHUJ. - wykrzyczał. 
- haha.. no dobra spokojnie. - uciszyłam go. Po drodze weszliśmy do warzywniaka. Tam Louis kupił kilka marchewek. Później weszliśmy do sklepu z odzieżą a konkretnie H&M.
- Lou, po co tu ? - zapytałam z niepewną miną.
- Trzeba ci kupić strój. Bo skoro przegrasz zakład to wiesz..
- hhahaha.. ja go nie przegram. ale oki. kupimy to. a jak wrócimy to przez internet zamówimy ci szpili. - zaśmiałam się. Louis pokazywał mi wiele ciuchów w jego własnym stylu. W końcu razem coś wybraliśmy i wyszliśmy z tego sklepu. Poszliśmy w stronę parku. Gadaliśmy o wielu rzeczach . Głównie o sobotnim koncercie. Co wróć ! W TĄ SOBOTĘ JEST KONCERT ! a przecież w trampkach na niego nie pójdę. Lou chyba miał rację. 
- Ej. czy tam nie siedzi Harry ? - zapytał po chwili. Spojrzałam się tam.
- Tak. To on. idziemy do niego. - powiedziałam i chwyciłam Louisa za rękę. Może głupio to wyglądało ale chuj w to ! 


                                                                     C.D.N..
__________________________
Znów krótki i znów byłam pośpieszana przez Dome . <333 Nie wiem kiedy kolejny gdyż mam dużo nauki ;// KOMENTUJCIE !!!!! <3333333 ;***

wtorek, 10 kwietnia 2012

ROZDZIAŁ 8.

C.D..
                           < Oczami Sam>
 - Liam wyłącz to ! w tej chwili - zażądała Meg. 
- Oj Meggie.. nie przesadzaj.. byłaś takim słodkim dzieckiem - zaśmiał się.
 - Była ? Chyba nadal jest - uśmiechnął się Louis. Aww.. chyba ktoś tu zarywa. 
- Jacy wy dziś dowcipni.. - odpowiedziała. Wtedy zaczęła się walak o pilota.. Meg vs. Liam. Kto wygra. Haha.. patrzyłam na nich z zaciekawieniem. Nagle podszedł.. Harry. 
- Hej.. jak tam ? - zapytał.
- Jakoś leci.. głowa mnie trochę boli.. - lekko się uśmiechnęłam.
- haha.. to może jeszcze sobie coś wypij. - zaśmiał się.
- haha.. nie mam zamiaru. - pokazałam mu język.
- Oj tam.. ja miałem namyśli soczek, wodę, cole albo coś innego..  ty to tylko o alkoholu  myślisz.- odwzajemnił mi się tym samym. 
- haha.. nieprawda. Lubię się bawić ale bez przesady - powiedziałam.
- haha.. fajnie  w sumie - powiedział po czym wlepił wzrok w podłogę. i po chwili dodał - ale ty serio niczego nie pamiętasz z wczoraj ? w sensie od tej imprezy.
- wiesz.. nie..nic nie pamiętam.
- aha.. - odpowiedział i lekko posmutniał. Dobrze wiedziałam o co mu chodzi, ale nie byłam  też pewna swoich uczuć. Wstałam z sofy. 
- Hej.. a ty gdzie idziesz ? - zapytała Lily.
- Do swojego pokoju - obojętnie jej odpowiedziałam. Udałam się tam. Trzasnęłam drzwiami. Położyłam się na łóżko i rękoma zakryłam twarz. Nie płakałam ale w takiej pozycji lepiej mi się myśli. Sięgnęłam po mój telefon i puściłam z niego piosenkę '' jar of hearts'' Christiny Perri. W sumie to lubię Harrego i podoba mi się on. Ale co z tego.. nawet nie wiem czy ja mu się podobam.  A nawet jeśli to ja za dwa miesiące wyjeżdżam. On o mnie zapomnij i tyle. Koniec historii. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. 
- Proszę - powiedziałam krótko i usiadłam. Do mojego pokoju weszli Niall i Zayn. 
- możemy pogadać ? - zapytał Blondyn. 
- Jasne.. ale o czym ? - zapytałam. Oni usiedli obok mnie. 
- Wiesz co jest z Harrym ? - uśmiechnął się Zayn. 
- Nie.. A czemu ? 
- Jak z nim gadałaś zrobił się smutny. A jak poszłaś do siebie to już w ogóle.. - wytłumaczył mi Niall. 
- ''w ogóle'' Czyli - zapytałam ze ''skrętem'' twarzy.
- No czyli wyszedł i trzasną drzwiami . 
- i wziął moje fajki - dodał oburzony Mulat. 
- biedactwo - pogłaskałam go po plecach. - A co do Harrego, nie wiecie gdzie mógł pójść ? 
- Nie.. Harry ma takie swoje miejsca o których nikt nie wie. 
- kurwa - przeklęłam. 
- A co ? chcesz do niego iść ? - zapytał mnie Niall grzebiąc mi w szafce nocnej. 
- Nie.. tak się pytam - skłamałam.- a ty przestań grzebać mi w tej półce. Szczęścia szukasz ? - zapytałam i rzuciłam w niego poduszką. 
- szczęścia nie.. chociaż.. szukam jedzenia a to przecież samo szczęście.. więc tak.. szukam go. - uśmiechnął się. 
- Haha.. Niall wiecznie głodny. - skomentował Zayn. - Sam. Powiesz nam o co poszło ?
- Ale my się nie kłóciliśmy. Tylko po prostu.. - urwałam.
- Co po prostu ? - dopytywał się. 
- Nic już - powiedziałam. 
- ehh.. jak nie chcesz to nie mów. - powiedział zrezygnowany - Niall idziemy . - rozkazał. Wyszli. Znów zostałam sama  i  myślałam.. 


                                                                      C.D.N..
_____________
Króciutki .. miał  być dłuższy ale ktoś mnie pośpieszał. << Doma >> I to dla niej jest ten rozdział . <33 Komentujcie . <3 ; **

sobota, 7 kwietnia 2012

ROZDZIAŁ 7.

       Obudziłam się z potwornym bólem głowy. Nie chciało mi się wstać. Ale susz w mojej buzi nie pozwalała mi na dłuższe spanie. Przekręciłam się. Zobaczyłam śpiącego Louisa na fotelu. Słodko spał. Nie chciałam go budzić bo pewnie biedaczek nie wyspał się. Uszykowałam ciuchy na dziś (http://www.polyvore.com/cgi/set?id=46577013&.locale=pl) i poszłam pod prysznic. Długi i zimny. Taki dziś mi się przyda. Włosy uczesałam w niechlujnego kucyka. Było już ok. Nawet się nie malowałam. Weszłam jeszcze do swojego pokoju. Louisa już w nim nie było.   Wzięłam telefon i przy okazji spojrzałam na godzinę. 12. Ale fajnie.. Zeszłam na dół. W kuchni siedzieli w kuchni. Chłopcy jedli śniadanie w pośpiechu, a dziewczyny piły wodę. Podeszłam do lodówki i wyciągnęłam butelkę. Za jednym razem opróżniłam połowę. 
- oo.. Meg. Gdzie zgubiłaś szpilki - zaśmiał się Niall.
- Dla twojej wiadomości nie zawsze mam szpilki. - powiedziałam pokazując język.
- jakoś w to nie wierzę. - odpowiedział mi.
- To zakład. Wytrzymam tydzień bez szpilek- powiedziałam.
- hmm.. nie.. nie chcę się zakładać - uśmiechnął się i odszedł.
- Ale ja za to bardzo chętnie się założę- powiedział Lou wyciągając rękę na znak zakładu.
- Dobra ale o co ? - zapytałam. 
- hmm. nie wiem. - uśmiechnął się.
- a ja wiem. - wtrącił się Harry - jeżeli ty wygrasz to Louis będzie musiał przechodzić cały dzień w szpilkach, a jeżeli on wygra będziesz przez jeden dzień ubrana w jego stałą kolekcje ubrań - dodał. Zmieżyłam go; Bluzka w paski, czerwone szelki i spodnie, i 'izraelskie buty'  
- Dobra ja się zgadzam.. a Ty Lou ? - zapytałam z chytrym uśmiechem.
- ja też .. - odpowiedział. 
- chłopaki zbieramy się.. za 30 minut mamy być na próbie. - powiedział Zayn. 
- Dobra dziewczyny.. wiecie gdzie co jest. my będziemy około 18 . pa - powiedział Liam. 
- Ok. paa - powiedziałam i zakluczyłam za nimi drzwi. 
- No to co robimy dziewczynki ? - zapytałam.
- Nic.. głowa mi pęka. - odpowiedziała Lily. 
- haa.. chodźcie do mnie. Pooglądamy sobie zdjęcia z imprezy. - uśmiechnęłam się. W moim pokoju dziewczyny rozsiadły się na łóżku. Ja wzięłam laptopa i wepchnęłam się pomiędzy nimi. Kartę od aparatu wsadziłam w odpowiednie miejsce. Zgrałam te zdjęcia. Przeglądałyśmy te zdjęcia i śmiałyśmy się.
- W sumie.. nie pamiętam nic od mojego wyjścia na taras.. a wy ? - dodałam.
- ja hmm.. gdy Sam pierdoliła coś o kredkach. Wtedy już mnie nie było. A Sam..  chyba lepiej o to nie pytać. - zaśmiała się Lily. 
- Co chcecie.. może byłam pijana ale spokojna - uśmiechnęła się brunetka. 
- Serio Sam ? jesteś tego w 100 % pewna ? - zapytałam. Akurat natrafiłam na bardzo ciekawe zdjęcie. Zrobione u nas na podwórku.
- Taak.. a co ? - zapytała z niepewnością. Pokazałam jej z bliska zdjęcie na którym ona i Harry się całują. Ona zrobiła wielkie oczy. My z Lily tarzałyśmy się ze śmiechu. Nie z tego zdjęcia, tylko z jej reakcji.
- Ale kiedy to było ? nic nie pamiętam. - powiedziała rumieniąc.
- ahahahhaha.. no i nie dziwię się.. tyle alkoholu w głowie potrafi namieszać. - zaśmiała się Lily. 
- Raar - powiedziałam po czym znów wybuchnęłam śmiechem. 
- Oj tam.. ja nic nie pamiętam. A on.. hmm.. może też był najebany.. z resztą.. olać to - powiedziała.
- A podoba ci się on ? - zapytałam.
- Zły nie jest. - schowała głowę  w poduszkę.
- Tak czy nie - wykrzyczałam.
- frfgef- mruknęła.
- Co ? 
- No srfwger- znów mruknęła.
- Sam. Albo mówisz albo to zdjęcie trafia na Twittera i Fejsa. - zagroziła Lily.
- No tak. Podoba mi się. - wykrzyczała.
- Wiedziałam - wykrzyczałam. 
- Ale cicho - powiedziała po czym się zaśmiała. 
- No dobra.. koniec tego oglądania zdjęć.. Co teraz robimy ? - zapytała Lily. 
- Hmm.. Film ? - zapytała Sam.
- Może być.. ale jaki ? - uśmiechnęłam się cwaniacko. Naszym ulubionym rodzajem filmów był Horror. 
- Wiadomo jaki. Ja idę zrobić popcorn i może coś jeszcze a wy idźcie coś wybrać - zarządziła Lily.
- Dobra.. tylko nie zjedz całego jedzenia  - zaśmiałam się. Lily miała niesamowity apetyt. Zbiegłyśmy na dół. Lily poszła do kuchni a my do salonu. Zaczęłyśmy przeglądać ich kolekcję filmów.
- Hmmm.. nie ma tu nic ciekawego. - powiedziałam zrezygnowana. Szukałyśmy już ponad 15 minut. 
- Dziewczyny.. chyba idzie burza - krzyknęła Lily z kuchni.
- Dobra.. dzwonię do któregoś z tych osłów. - powiedziałam i wyjęłam ipoda z kieszeni moich spodni.
- Po co ? - dopytywała się Sam.
- Bo jest burza.. czyli idealna pora na oglądanie tego typu filmów.. tu są same ścierwa.. może mają gdzieś pochowane horrory - uśmiechnęłam się.
- oki - odpowiedziała Sam, i zaczęła przeglądać kolejną półkę. Wybrałam numer do Liama. W dzieciństwie oglądaliśmy dużo Horrorów. Może gust filmowy mu się nie zmienił..


                                        // Rozmowa//
- Liam ? Masz może gdzieś jakiś Horror ? Bo tych badziewnych filmów co macie w salonie  nie da się oglądać. - powiedziałam jednym tchem.
- Hejka. To Louis.. Liam niestety nie może podejść to telefonu. Co do Horroru.. wiem że Liam ma ciekawą kolekcję w swoim pokoju.. co prawda nie każe jej nikomu dotykać, ale sądzę że na ciebie nie będzie zły.. kuzynek chcę ci się podlizać - zaśmiał się. A po chwili dodał - plus.. obraziłaś mnie i chłopaków.. my mamy genialną kolekcję filmów. 
- haha.. jak ona jest genialna to ja jestem Top Model. - zaśmiałam się. - dzięki za informacje.. pa - powiedziałam
- nom.. pa pa - odpowiedział mi po czym się rozłączył. 
                                       // koniec//
- Sam.. zapraszam cię na zwiady do pokoju Liama - zaśmiałam się.
- Oki.. tam mają jakieś normalne filmy - zapytała. 
- Ponoć tak. - odpowiedziałam. Poszłyśmy do pokoju Liama. Tam przeszperałyśmy jego półkę która wisiała nad biurkiem. Znalazłyśmy idealny film. Konkretnie ''Egzorcyzmy Emily Rose''. Burza szalała jak opętana. Kocham takie klimaty. 
- Dziewczyny.. albo ruszycie dupę, albo wszystko sama zjem - krzyknęła Lily. Ponownie udałyśmy się do salonu. włączyłyśmy film. W sumie dla nas to nie był Horror tylko komedia. Sam wszystko komentowała. Cały czas się śmiałyśmy.  Po jakiś 30 minutach oglądania usłyszałyśmy dźwięk otwierających się drzwi. Spojrzałam się w ich stronę. 
- Wróciliśmy - usłyszałam głos Zayna. 
- Co oglądacie.. - zapytał Liam wchodząc do pokoju. Ja zrobiłam 'stop' nienawidzę gdy ktoś mi przerywa w oglądaniu czegoś.
- 'Egzorcyzmy Emily Rose' - powiedziała Lily.
- Zaraz.. czy to nie z mojego pokoju ? - zapytał skołowany Liam.
- Tak.. z twojego .. dostałam pozwolenie od Lou - zaśmiałam się.
- Louis.. - zaczął jednak ten mu przerwał. Moja krew.
- Oj Liam.. nie denerwuj się tak.. złość piękności szkodzi - powiedział.
- 'ehem' - wydusił z siebie Harry. I usiadł na fotelu.
- Harry .. wiesz że to ciebie kocham najbardziej- Powiedział Louis i skoczył mu na kolana. 
- Możemy się dołączyć do oglądania ? - zapytał Niall.
- Tak. - powiedziała nieśmiało Lily. Chyba wpadł jej w oko.
- Tylko bądźcie cicho - dodałam. 
- Zamawiamy pizzę ? - zapytał Niall.
- Jestem za - uśmiechnęła się Lily.
- Dobra.. - odpowiedział Liam. Poszedł do kuchni żeby zamówić.. nie dziwię się że tu nie chciał.. Niall pewnie chciał coraz więcej i więcej..  Wrócił z i usiadł obok Zyna. 
- Liam.. idź po inny film.. ten jest nudny.. po za tym nie będziecie już wiedzieć o co chodzi - uświadomiła mu Sam. On posłusznie poszedł. 
- Mam coś idealnego - wykrzyknął z uśmiechem. Włożył płytę do odtwarzacza DVD. Nie.. Tylko nie to.. Zabiję go kiedyś. 


                                                               C.D.N..
_________________
Kolejny.. ;* Przepraszam że jest taki krótki i nudny.. brak weny i czasu. Podczas świąt postaram się napisać się coś dłuższego ;* A właśnie ! WESOŁEGO ALLELUJA ! ;***** <3333

czwartek, 5 kwietnia 2012

ROZDZIAŁ 6.

C.D.. 
     Oglądałam tak z nimi tą telewizję. Był spokój.. Do czasu powrotu Zayna i Louisa. 
- Stary, mówiłem ci żebyś tak dużo tych marchewek nie kupował. - usłyszałam głos Zayna w holu. 
- A ja ci mówiłem że ten żel do włosów tobie na rok wystarczy - tym razem to był głos Louisa. Niall nie wytrzymał. 
- Cisza - wykrzyczał. Każdy na niego spojrzał z przerażeniem. - Lou i Zayn do mnie - powiedział ostrym tonem. Oni wykonali jego polecenie. Po chwili Niall dodał. - macie coś słodkiego dla mnie.- Na te słowa wybuchłam śmiechem. A zapowiadało się tak ciekawie. Louis wyciągną z torby paczkę żelek i rzucił ją Horanowi. Ten usiadł zadowolony. Spojrzałam na zegarek. 17.. czas zacząć się szykować. Poszłam do góry. Uszykowałam sobie ciuchy (http://www.polyvore.com/xxx/collection?id=1389360) i skierowałam się do łazienki. Była zajęta. Zapukałam.
- Zajęte. - usłyszałam głos Lily.
- sama się domyśliła. Kochanie, długo ? - zapytałam.
- Jakieś 30 minut. A później wchodzi Sam. - poinformowała mnie przyjaciółka. Zajebiście wręcz. Ponownie weszłam do swojego pokoju i wzięłam świeży ręcznik. Zeszłam do salonu gdzie siedziała cała banda. 
- Liam.. mogę użyczyć twojej łazienki ? Bo moja jest zajęta. - powiedziałam ze słodką minką.
- Możesz.. a wy gdzieś wychodzicie  ? - zapytał.
- Dzięki.. i tak wychodzimy. - powiedziałam.
- A gdzie ? 
- Na imprezę do znajomego . 
- Meg. - powiedział. Ja zrobiłam oczka jak kot ze shrek'a. Uległ. - no dobrze. Ale my was zawieziemy i odbierzemy - ja tylko pokiwałam głową na 'tak' i pobiegłam na łazienki. Tam wzięłam długi prysznic. Umyte włosy potraktowałam suszarką a następnie prostownicą. Pomalowałam się i ubrałam. W sumie spędziłam tam około 1,5 h. Wyszłam i skierowałam się do pokoju Sam. Była tam też Lily. Usiadłam na łóżku.
- Gotowe jesteście ? - zapytałam entuzjastycznie. 
- tak.. emm.. Meg.. mam nadzieję że pijemy ? - zapytała z chytrym uśmiechem Sam.
- haha.. no oczywiście że tak - powiedziałam z wielkim bananem na twarzy. 
- No i takiej odpowiedzi się spodziewałam - odpowiedziała.
- haha.. która godzina ? -  zapytałam.
- 18;30.. może już jedźmy. - uśmiechnęła się Lily. Wyszłyśmy z pokoju. Dopiero teraz zauwarzyłam jak one ślicznie wyglądają.. Lily była ubrana w tohttp://www.polyvore.com/cgi/collection?id=1456932&.locale=pl, a Sam w to  http://www.polyvore.com/cgi/collection?id=1457553&.locale=pl . Postanowiłam wsiąść ze sobą aparat. Cofnęłam się do swojego pokoju by go wsiąść. Szybko go znalazłam i wyszłam ponownie z mojego pokoju, pod którym czekały moje przyjaciółki. Po schodach szłyśmy dość powoli. Zatrzymałyśmy się na ich środku. /chłopcy spojrzeli się w naszą stronę. Harry gdy nas zobaczył wstał z kanapy i podbiegł w naszą stronę. A konkretnie w stronę Sam. Zaczął macać ją po bluzce. mówiąc ' kto jest słodkim kotkiem ? tak ty jesteś ' Sam była zdezorientowana. Nie wiedziała co robić. Spojrzałam na chłopaków z miną 'WTF ?!. ' 
- Harry kocha koty. W każdej postaci. - zaśmiał się Niall. Biedna Samanta. Ona zostaje napastowana i nie wie co ma zrobić a ja i Lily siedzimy na schodach i śmiejemy się jak idiotki. 
- Emm.. Harry .. ogar. - powiedziała zawstydzona Sam. Jednach Harry za kumał co robi był cały czerwony ze wstydu. 
- No no.. Hazza jeśli tak bardzo podoba ci się Sam. To się z nią umów. - zaśmiała się Lily, a ja razem z nią. Sam spojrzała na nas z miną 'już nie żyjecie' 
- Dobra bando oszołomów.. jeżeli chcecie nas zawieść to ruszać swoje tyłki do auta.. już, już - powiedziałam kierując się do drzwi. 
- już idziemy. - powiedział Liam. Wszyscy wsiedliśmy do vana. W sumie nie wiem dlaczego oni WSZYSCY jechali z nami. Przecież wystarczy był jeden. Ale oni są dziwni.. Tak jak my. 
- Tak właściwie do kogo idziecie na tą imprezę ? - zapytał Zayn. 
- No mówiłam już wam że do znajomego - powiedziałam.
- Ale konkretnie. Poznałyście już kogoś ?  - zostałyśmy ponownie zapytane przez Liama.
- No tak.. trzech chłopaków.. - powiedziała nieśmiało Lily.
- Aham.. Nie będziemy wam prawić morałów bo chyba same wiecie co my o tym myślimy.. Prawda chłopaki ? - zapytał Liam.
- ja tam sądzę że dziewczyny są młode i powinny się  dobrze bawić.. kto tak samo uważa niech podniesie rękę w górę- uśmiechną się Zayn. Wszyscy ( oprócz Liama) podnieśli ręce. W końcu i mój kuzyn uległ i również podniósł rękę. Podjechaliśmy pod wskazany adres. Dom był średniej wielkości..  w kolorze żółtym. 
- O której po was przyjechać ? - zapytał Niall.
- Emm.. przedzwonimy wam - powiedziałam wychodząc z auta. Wraz z dziewczynami podeszłyśmy do drzwi. Zadzwoniła Sam. Nikt nam nie otworzył. Zaczęło nudzić mnie stanie pod tymi drzwiami, więc zaczęłam bawić się dzwonkiem. Wystukiwałam nim jakąś melodię przy czym głupio się uśmiechając.
- Meg, opanuj się - zaśmiała się Sam.
- Nie.. - pokazałam jej język. W tym samym czasie drzwi otworzył mi David. 
- Hej dziewczyny.. Sorka.. nie słyszałem dzwonka.. - tłumaczył się David. 
- haha. widzicie.. dzięki mnie ktoś nam otworzył drzwi.  Nie ma za co - powiedziałam. 
- Oj tak.. Dziękujemy - powiedziały chórem Sam i Lily.
- Haha.. wchodźcie - powiedział David. Weszłyśmy. Z korytarza było widać salon gdzie siedziało ponad 20 osób. 
- Rozgośćcie się.. - powiedział brunet. Chwilę postałyśmy gdy podeszli do nas Eric i Matt z piwami.
- Pijecie ? - zapytał Eric. Dopiero teraz zauważyłam że on ma kolczyki przy wardze. Ja to mam zapłon. 
- No jasne że tak - powiedziałam entuzjastycznie biorąc jedną puszkę z jego ręki. Sam i Lily zrobiły to samo. 
- Jak wam miną dzisiejszy dzień ?  - zapytał po chwili Matt.
- A wiesz.. normalnie.. Zakupy, spacer, uciekanie przed policją.. - powiedziała Lily. Przy czym jak wymawiała 'uciekanie przed policją' spojrzała na mnie. Reszta wzięła z niej przykład. Ja tylko głupio się uśmiechnęłam.
- Haha.. no widzę że dzień pełen wrażeń.. - zaśmiał się Eric. 
- Haha.. no a jak .. - odpowiedziałam. Chłopcy odeszli. Dziewczyny również. Ja usiadłam na sofie i piłam piwo. To się skończyło. Sięgnęłam po kolejne. Poznałam dziewczynę o imieniu Victoria. Gadałam z nią chwile i robiłam zdjęcia pozostałym imprezowiczom oraz 'sweet focie' . Naszą konwersacje przerwał Eric porywając mnie do tańca. W sumie to cały wieczór przetańczyłam z nim. A przy tym popijałam a to wódkę a to piwo. Troszkę szumiało mi w głowie. Jest dopiero coś po 23. E tam. Będzie dobrze. Muzyka grała głośno.
- Idę na fajkę- wykrzyknęłam mu do ucha. On tylko skiną głową i podszedł do barku. Wyszłam na taras.
- Jebane szpilki. Jeżeli będę miała odciski zemszczę się. Ale i tak was kocham. - mówiłam sama do siebie.. a właściwie do swoich butów. Zapaliłam papierosa. 
- Można ? - usłyszałam czyiś głos za swoimi plecami. Odwróciłam się. To był Matt z.. flaszką wódki oraz z dwoma kieliszkami. 
- No z takim asortymentem zawsze - zaśmiałam się. było widać że jestem już lekko wstawiona.Gadaliśmy tam przez większość tej imprezy. No troszkę była nudna. Opróżniliśmy całą butelkę. No był wtedy MEGA odjazd. Weszłam do środka widziałam że zostałam tylko ; ja, Lily, Sam ( która ledwo trzymała się na nogach ) Eric, Matt, David i kilka innych osób. Postanowiłam że zadzwonię do Liama. Nie mogłam znaleść go w kontaktach na moim telefonie. Ale cóż się dziwić jeżeli wypiłam prawie sama 0,7. 
- David, bądź taki kochany i wyszukaj mi tu Liama. - powiedziałam opierając się o niego. On wyszukał go i oddał mi telefon.


                        // ROZMOWA//
Liam- Halo ? Meg? 
Meggie- Nie.. to nie Meg. To jednorożec. 
L- Meg, czy ty jesteś pijana ? 
M- Mówiłam ci już że jestem jednorożcem. No wypiłam wodę z zakażonego stawu. 
L- No więc dobrze jednorożcu.. zaraz po was będziemy.
M- Lubię ser.
L- Dobra cieszę się. za 10 minut będziemy.pa. 
M- ihaha.
                            //KONIEC//


Byłam pijana. Ale nie tak bardzo jak Sam. Ona bredziła coś o kredkach. Jak się je robi i w ogóle. Trochę mnie to zaciekawiło. Słuchałam jej z uwagą. A po chwili sama dołączyłam się do jej tematu. W sumie tylko Lily się trzymała. Do czasu gdy nie dorwał jej Eric. Piła jeden kieliszek za drugim. Dołączyła do naszego 'grona'. Usłyszałam dźwięk klaksonu. 
- o to po nas. My już idziemy do naszej stajni. - wymamrotałam żegnając się z resztą.Wyszłam z domu i zaliczyłam glebę. Louis, Harry i Niall wyszli z auta. Widziałam że Liam kierował. 
- O Louis to ty też jesteś jednorożcem ? - zapytałam zupełnie bezsensownie. 
- haha. tak jestem. Choć do samochodu. - powiedział podtrzymując mnie.
- Ale ja nie chcę. ja chcę latać - powiedziałam.
- Ale już małe jednorożce śpią. Chyba nie chcesz ich obudzić.
- A tak. to bądźmy ciiiiiii. - mruknęłam zakrywając palcem usta.


                                   < Oczami Sam>
-Lubię kredki. One mają tyle fajnych kolorów. A ty też lubisz kredki - zapytałam loczka. 
- tak lubię kredki. a teraz choć - powiedział śmiejąc się.
- Nie kłam ty wolisz koty. - powiedziałam i tupnęłam nogą.
- Ale kredki też lubię. 
- A mnie lubisz ? - zapytałam.
- Tak. Ciebie też lubię - uśmiechnął się.
- Ja też cię lubię. - Wsiedliśmy do auta. Liam kierował a Zayn siedział na miejscu pasażera. Louis i Meg gadali o jednorożcach, Lily cały czas powtarzała że nie jest pijana. A Niall ją trzymał bo cały czas się chwiała. 
- Meg.. miałaś być spokojna - usłyszałam głos Liama.
- Ale to wina jednorożców. - odpowiedziała mu. Liam później gadał z Zaynem.
- Harry ale naprawdę mnie lubisz ?- ponownie zapytałam.
- Tak naprawdę cię lubię. - powiedział i objął mnie. Kątem oka zobaczyłam że Meg robi jeszcze zdjęcia. Dojechaliśmy do domku. Wyszliśmy z auta. Hazza nie odstępował mnie na krok. Lily i Meg szły objęte w pasie i śpiewały na cały glos '' Alleluja, Alleluja, Alleluja'' Louis i Niall próbowali je jakoś ogarnąć bo chwiały się na prawo i lewo. One poszły do domu a ja pokierowałam się na ogródek. Doszłam tam ( z lekkim problemem  xdd ) i usiadłam na leżaku. Chwila nie minęła a już obok mnie był Harry.
- Sam chodź do środka. Jest już późno.- powiedział. Troskliwie.
- nie chcę .. tu jest tak fajnie. - powiedziałam. 
- To ubierz chociaż coś na siebie. - uśmiechnął się po czym dał mi swoją marynarkę. Podeszłam do basenu i zaczęłam w nim moczyć stopy. Harry chodził za mną jak mój cień. 
- Samanta.. choć już do środka - powiedział stanowczo.
- No już dobra. - on pomógł mi wstać. Potknęłam się o swoją nogę i przewróciłam bym się gdyby nie Harry. Nasze twarze dzielił zaledwie centymetr. Zbliżyłam się jeszcze bardziej i pocałowałam go.


                                         < Oczami Meggie>
- Louis, ale ja nie chcę spać. - powiedziałam wychodząc na balkon. Spojrzałam na ogród. Oooo. Co ja tu widzę.. Hazza i Sam się całują ?! trzeba to uwiecznić. Zrobiłam im zdjęcie. 
- Meg. Do łóżka. Ale już. Po pójdę po Liama. - zagroził mi.
- No już dobra.. - powiedziałam. Niechciało mi się przebierać w piżamę. Ściągnęłam tylko buty, marynarkę i biżuterię. Położyłam się. Lou nakrył mnie kołdrą a sam usiadł na fotelu. 
- Branoc panie Boo bear - powiedziałam po czym zasnęłam. 


         _____________________
 Jest kolejny rozdział !!! ;** <3 mi się w sumie nawet podoba.. a wam ? Czekam na wasze opinie ! ;* <33 A o to nowe postacie ; 
 Eric Leander - 19 lat.














David Thomas- 19 lat.


















Matt Collins - 20 lat. 

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

ROZDZIAŁ 5.

   C.N..


      po wyjściu z domu udaliśmy się do centrum handlowego. Wiedziałam gdzie ono jest, bo jak jechałam z Louisem po łyżki zobaczyłam je. Podczas drogi przez chwilę była cisza. Przerwałam ją.
- Ej zauważyłam że dogadujecie się z moim kuzynem i jego bandą.. jak tego dokonałyście - zaśmiałam się.
- wiesz.. oni naprawdę są fajni. Mamy dużo wspólnych tematów. My za to zauważyłyśmy że też się z niektórymi dogadujesz.. zwłaszcza z paskowanym - uśmiechnęła się Lily.
- nie .. próbuję dogadać się ze wszystkimi.. po prostu on jest dziwny tak jak ja.. a dziś potrzebowałam przewodnika bo nie wiedziałam gdzie tu jest sklep. - lekko się uśmiechnęłam. 
- hah.. i ta ściema - skomentowała Sam.
- nie ściemniam plebsie. Ej dziewczyny chodźcie tutaj.. bo fajki mi się skończyły - powiedziałam wskazując na jakiś sklepik. 
- dobra.. ale wątpię że ci sprzedadzą lamo - powiedziała Lily.
- 'Never say never' - uśmiechnęłam się. Przypomniała mi się piosenka Biebera i to że Lily go wręcz uwielbia. Fajne ma piosenki ale bez przesady. Na jej twarzy pojawił się wielki uśmiech. 
- Dzień dobry - powiedziałyśmy chórem. Po czym podeszłam do lady. 
- poproszę L&M niebieskie - powiedziałam.
- a dowodzik jest  ? - zapytał sprzedawca
- Wie panie co.. mam 5 minutową przerwę w pracy i zapomniałam. Przyniosę go na kolejnej, dłuższej przerwie. - zaczęłam go bajerować i oparłam się seksownie o ladę. Hahah.. lekcje mojej kumpeli z klasy nie poszły na marne. 
- No dobrze.. - powiedział i podał mi paczkę. Ja mu zapłaciłam i wyszłam. 
- ' I like a boss ' - powiedziałam i pokazałam kciukami na siebie. 
- hahaha.. jesteś nie możliwa.. Lekcje tej Katie nie poszły na marne - skomentowała Sam. Katie to kumpela z klasy która kręci z chłopakami starszymi do siebie o 15-20 lat.
- Dobra.. Idziemy. - powiedziała Lily. 
- Okay - powiedziałam i zapaliłam fajkę.
- Emm.. Meg a jeśli policja cię będzie chciała sprawdzić ? - zapytała Sam.
- Coś się wymyśli. - uśmiechnęłam się.  Zaczęłyśmy gadać o jakiś bzdetach. Gdy doszłyśmy do centrum zaczął się jak to określa pan od fizyki ''szał macicy'' mówi tak i sądzi że jest fajny.. żal.. może i jest spoko ale no bez przesady. Na zakupach spędziłyśmy około 4 godziny ale było warto. Kupiłam sobie mnóstwo wspaniałych rzeczy, z resztą Lily i Sam też. 
- Co robimy wracamy do domu czy jak ? - zapytałam.
- Niee.. głodna jestem. - odpowiedziała Lily -idziemy na pizze. 
- jestem za. - odpowiedziała Sam. Miały szczęście że w centrum jest pizzernia. Udałyśmy się tam i zamówiłyśmy. Po długich oczekiwaniach dostałyśmy upragnione jedzonko. Dość szybko zniknęło. Siedziałyśmy tak bo żadnej z nas nie chciało się ruszyć. Nagle podeszło do nas jakiś trzech chłopaków. 
- Hej.. możemy się dosiąść ? - zapytał jeden.
- A nie ma wolnych miejsc ? - zapytałam.
- no nie..- odpowiedział drugi. Ja rozejrzałam się po lokalu. Rzeczywiście nigdzie nie było wolnych miejsc. 
- No dobra.. skoro musicie - powiedziała Lily. 
- A tak w ogóle to ja jestem David a to są Eric i Matt. - powiedział chłopak o imieniu David i wskazał na swych kolegów. 
- Fajnie.. ja jestem Sam a to Meg i Lily - powiedziała moja przyjaciółka. 
- Mieszkacie tu ? - zapytał Matt. 
- nie.. jesteśmy tu na wakacjach.. a wy ? - uśmiechnęła się Lily.
- Mieszkamy tu.. - Uśmiechną się Eric. - a poznałyście kogoś fajnego ? - dodał.
- Nie.. - odpowiedziałam. Dziewczyny głupio się na mnie spojrzały. Wiedziałam że chodzi o tych przygłupów z 1D ale  miałam to gdzieś.
- To mamy dla was niespodziankę. Dziś robię domówkę i będzie dużo fajnej wiary.. przyjdźcie.. - Uśmiechnął się David. Spojrzałam na dziewczyny. Ich oczy się świeciły.. w sumie miałyśmy taki plan żeby się dobrze bawić.. więc czemu nie ? 
- w sumie.. dziewczyny mamy jakieś plany ? - zapytałam.
- Nie. - uśmiechnęła się Sam.
- to może wpadniemy.. tylko adres podaj - powiedziałam uśmiechając się do Davida. 
On mi podał adres i numer telefonu. Pożegnałyśmy się, wzięłyśmy swoje zakupy i wyszłyśmy z Centrum handlowego. Od razu zapaliłam fajkę. Szłyśmy jakiś kawałek gdy nagle ktoś zaczął mnie pukać po plecach. Odwróciłam się.. O kurwa.. policja a ja z fajką w buzi - pomyślałam. Czemu Sam musiała mieć rację. ?! Trzeba coś szybko wymyślić.
- Dzień dobry.. jest pani pełnoletnia ? Jeśli tak to dowodzik poproszę. - powiedział mundurowy. W stanach zawsze dają mi ponad 20 lat. Dlaczego nie tutaj. WIEM.. MAM GENIALNY PLAN. !
- Sorry.. ja nie rozumieć angielski. - powiedziałam. Dziewczyny spojrzały się na mnie jak na idiotkę. Po chwili jednak wiedziały o co mi chodzi. - Ja jestem z Niemiec. Na wakacje.. - dodałam. Hahaha.. osz kurwa.. ja nie umiem niemieckiego.. leże.. chyba że on też nie umie.
- Do-ku-me-nty. - zaczął sylabować. 
- ja nie rozumieć.. - powiedziałam ponownie.Nagle podszedł kolejny policjant. 
- Co jest ? - zapytał tego drugiego.
- Te panie są z Niemiec. Wyglądają mi na niepełnoletnie. Proszę je o dokumenty ale one nic nie rozumieją. - wytłumaczył mu.
- Załatwię to - powiedział. Błagam niee.. - Ich mochte Dokumente.- - dodał. Kurwa.. Dlaczego ja ?! Spojrzałam na dziewczyny. Dałam im znak że wiejemy. One to zrozumiały. Po chwili zaczęłyśmy uciekać. - Ej.. chwila.. stać - zaczął się wydzierać któryś z nich. My tylko na 'do widzenia' pokazałyśmy im środkowy palec. Tak wiem.. jesteśmy przemiłe. Oni zaczęli nas gonić. Trochę ciężko biegło się z tymi torbami ale cóż.. Nie wiem czemu ale śmiałam się jak opętana. Nie no.. u mnie to normalka. Policjanci byli nieugięci. Gonili nas cały czas. Nagle jeden się przewrócił. hahaaa.. Looser ejj.. Przestali nas gonić i cofali się. My dla pewności pobiegłyśmy do jakiegoś skate parku. Usiadłyśmy na ławce i zaczęłyśmy się histerycznie śmiać. 
- hahahaa.. kurwa.. Meg.. Ty z Niemiec ? Serio ?! przecież ty w ogóle tego języka nie umiesz.. - zaśmiała się Sam.
- Ja genialnie umiem Niemiecki .. - pokazałam jej język. 
- Tak ? to powiedz coś  w tym języku - powiedziała Lily. 
- Hmm.. 'was Happien' - musiałam zniekształcić ten język + powiedzonko Zayna. Dziewczyny się zaśmiały. 
- hahahha.. Dobra ogar.. idziemy ? - zapytała Lily. 
- Emm.. ale którędy ? - zapytałam. Cholera .. zgubiłyśmy się. 
- Nie mam pojęcia.. zadzwoń do.. - powiedziała Sam ale jej przerwałam.
- nie ma mowy.. nie zadzwonię do Liama.
- to chociaż do Zayna, Nialla albo Louisa. - powiedziała błagalnie Lily.
- Dobra.. - wykręciłam numer do Zayna. 


                           // ROZMOWA//
Meg- halo ? Zayn ? -zapytałam niepewnie. 
Niall- Nie.. Zayn i Louis pojechali na zakupy i Zayn zostawił telefon. Tu Niall. - usłyszałam w słuchawce. 
M- Aham.. Niall .. tu Meg.. mógłbyś po nas przyjechać bo trochę cię zgubiłyśmy. 
N- haha.. dobra..  a gdzie jesteście ? - zaśmiał się.
M- No jesteśmy w jakimś skate parku. -  powiedziałam.
N- Hmm.. w Londynie jest dużo skate parków. Konkretnie na jakiej ulicy. 
M- No nie wiem. 
N- To się zapytaj kogoś. - Zawołałam jakiegoś chłopaka i zapytałam mu się jaka to ulica.. Adres podałam Niallowi.
N- haha.. dobra zaraz będę. Tylko się nie zgubcie. 
M- zabawne.. Pa
N- pa.
                           // KONIEC//
- Co  ? Przyjedzie ? - zapytała Lily.
- Nie.. przyleci - zaśmiałam się. Chwile pogadałyśmy gdy usłyszałyśmy  dźwięk klaksonu. Długo czekać nie musiałyśmy. 
- hej - powiedziałam wsiadając do auta. 
- hej.. mam pytanie - powiedział farbowany.
- słuchamy - zaśmiała się Lily.
- Co wy tu robiłyście ? Przecież miałyście iść na zakupy.. a centrum handlowe jest 2 kilometry stąd.
- długa historia - powiedziałam.
- mamy czas- zaśmiał się. Opowiedziałyśmy mu całą przygodę z moimi przyjaciółmi- policjantami.
- hahahaha.. Nieładnie pokazywać policji środkowy palec. - zaśmiał się.
- oj tam.. jesteśmy miłe i pożegnałyśmy się z nimi. - zaśmiała się Sam. 
- Bardzo.. Macie jakieś plany na dziś - zapytał zmieniając temat.
- mamy.. a co ? - zapytałam.
- a nic.. - pokazał mi język. - a jakie ? jeśli można wiedzieć.
- Fajne- również pokazałam mu język.
- łał .. dużo się dowiedziałem. - zaśmiał się.
- tak wiem. - odpowiedziałam. Zanim zorientowałam się byliśmy już w domu. Od razu poszłam pochować swoje nowe ciuchy do szafy. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 16. Nie wiedziałam na którą mamy być u Davida. Postanowiłam napisać mu sms'a ~'' Hej.. O której mamy być u cb ? ; )) '' - Meggie ~ Po wysłaniu sms'a włączyłam wieżę. Akurat leciała piosenka ''Stupid Hoe'' Nicki Minaj. Po chwili dostałam sms'a ~'' No siemanko ;* Bądźcie u mnie o 19 ;) ;*'' - David~ . Spokooo.. mam jeszcze dużo czasu.  Zeszłam na dół i zaczęłam oglądać wraz z Harrym i Niallem jakiś serial. Po chwili dołączył się do nas Liam. Uśmiechnęłam się do niego. On to odwzajemnił. Doszłam do wniosku że nie mogę być na niego zła.
                                                 C.D.N..


________________ 
No i jest kolejny rozdział :D Kolejny będzie jutro. :** Komentujcie. ! ;** <333