- Haha.. kolejki w sklepie -
wytłumaczyła się Lily po czym dała mi paczkę chipsów, żelki i ciastka.
- Hah.. to was jakoś tłumaczy, ale ja mam jedzenie w domu. - powiedziałam i wpuściłam je do środka.
Rozsiadłyśmy się na sofie.
- To o czym chciałyście
pogadać ? - zapytałam.
- Wczoraj gadałyśmy na GG i
stwierdziłyśmy, że te wakacje nie będą takie złe. - powiedziała Lily.
- Haha.. ja w to nie wieżę..
Podajcie mi chociaż trzy powody, dlaczego mają być fajne. - chytrze się
uśmiechnęłam, bo wiedziałam, że nie mają więcej niż jednego powodu.
- Po pierwsze to zupełnie
inne miasto, po drugie będziemy mieszkać z twoim kuzynem i jego kolegami, na
pewno znają jakieś fajne kluby, a po trzecie nie będzie tam rodziców.. czyli
powrót do domu o której chcemy. - powiedziała Sam. Trochę nad tym pomyślałam..
Zgadzam się z nimi.
- W sumie.. - powiedziałam i
nie dokończyłam, bo do domu weszła mama - Co ‘’w sumie” ? - zapytała.
- A nic.. Czemu tak wcześnie
wróciłaś ? - zapytałam.
- Bo dziś wyjeżdżasz, a ja
chciałam się jeszcze z tobą pożegnać. - powiedziała.
- Aha.. Mamo, a tak właściwie
o której mamy lot ? - zapytałam ponownie.
- O 16:00. Czyli za 3 godziny. - uśmiechnęła
się.
- To my będziemy się już
zbierać. - powiedziała Sam.
- Dziewczynki ja was zawożę, będziemy
po was o 15:00. - powiedziała mama.
- Dobrze dowidzenia. Pa, Meg - powiedziały chórem i wyszły.
- Mamo zawołaj mnie jak
będzie obiad. - powiedziałam i udałam się do swojego pokoju. Włączyłam laptopa i
sprawdziłam kilka stron internetowych fb, tt i tak dalej. Wyłączyłam laptopa i włożyłam
go do torby. Walizkę zaniosłam na dół. I
wróciłam na górę. Przypomniało mi się, że za wieżą mam paczkę papierosów.
Zajrzałam do niej. Zostały mi tylko trzy. Kurde.. Przełożyłam je do portfela, który
włożyłam do torby podręcznej. A pustą paczkę schowałam w to samo miejsce co
przedtem.
- Obiad ! - zawołała mnie mama.
Zeszłam na dół. Dziś było Spaghetti.
Pycha. Usiadłam i zaczęłam jeść.
- Meggie mam nadzieję, że nie
jesteś na mnie zła za ten wyjazd. - powiedziała.
- Może trochę. Miałam już
inne plany. A tak właściwie dlaczego mnie tam wysyłasz ? - zapytałam.
- Bo sama wyjeżdżam.. - nie dokończyła.
- Kiedy, gdzie i na ile ?
- Wyjeżdżam za tydzień do
Australii. A na ile ? Tego jeszcze nie jestem w stanie ci powiedzieć. Możliwe, że nawet na pół roku. - oznajmiła mi.
- Pół roku ? - zapytałam z
nadzieją, że się przesłyszałam. A po chwili dodałam - I, że niby ja mam być tam
sześć miesięcy ?
- Nie.. jedziesz tam na dwa
miesiące.. Ale możliwe jest, że zostaniesz dużej. - powiedziała.
- Ekstra.. Ale o tym możesz zapomnieć. –
powiedziałam i odeszłam od stołu. - Wychodzę. - oznajmiłam jej i trzasnęłam
drzwiami. Po drodze zdążyłam wziąć torbę podręczną. Udałam się na betony, które
były jakieś pięć minut drogi od mojego domu. Nikogo tam nie było. Zapaliłam
papierosa i zaczęłam bawić się Dymem. Siedziałam tam ponad 30 minut. Zerknęłam
na zegarek i zobaczyłam że jest 14:45
- Cholera ! - przeklęłam i
pobiegłam do domu. Tam już czekała zła mama.
- Gdzieś ty była ? Zaraz
musimy jechać po dziewczyny. Idź się przebrać. - powiedziała, a ja wykonałam jej
rozkaz. Ubrałam się w to, co uszykowałam sobie wczoraj czyli - http://www.polyvore.com/cgi/collection?id=1449098&.locale=pl. Włosy
rozpuściłam. Wzięłam jeszcze tabletki na chorobę lokomocyjną. Mama czekała już
na mnie w samochodzie. Wsiadłam bez słowa i odjechałyśmy. Najpierw pojechałyśmy
po Lily. Czekałyśmy chwilkę, bo jej mama jest bardzo czuła. Kazała jej uważać na
siebie, nie pić wódki nie chodzić do klubów, itp. Z tym ostatnim to mnie
rozbawiła.. Haha.. w sumie z drugim też. Następnie pojechałyśmy po Sam. Ta sama
śpiewka. Dziś ich mamy mają chyba dobry humor. Tak sobie żartują.. Gdy
dojechałyśmy na lotnisko pożegnałam się z mamą i dowiedziałam się jednej
rzeczy.. Moja mama też ma dziś genialny humor, bo mówiła mi to samo co inne mamy
dziewczynom. Przeszłyśmy przez odprawę ( nikt nie zorientował się że mam fajki..
loosery ) i zajęłyśmy miejsca w samolocie.. Sam i Lily usiadły razem.. Ich
strata.. przynajmniej mam więcej miejsca dla siebie, bo nikt nie siedzi obok
mnie. Stewardessa gadała
coś o bezpieczeństwie. Zapięłam pasy i włożyłam słuchawki do uszu. Akurat
leciała jakaś wolna piosenka. Przymrużyłam oczy i od razu po starcie zasnęłam.
***** 3 godziny później*****
- Meg,
Meggie wstawaj ! jesteśmy na miejscu. - usłyszałam głos Sam i lekkie wstrząsy.
Otworzyłam oczy i ujrzałam dwie przyjaciółki stojące nade mną.
- Masz
twardy sen. - zaśmiała się Lily.
- Wiesz, że
mam chorobę lokomocyjną. - przypomniałam jej.
- Dobra
idziemy ! - powiedziała Sam. Gdy wyszłyśmy czekała nas kolejna odprawa ( i
kolejni się nie zorientowali), a później odbiór walizek. Po zrobieniu tych wszystkich obowiązkowych czynności, usiadłyśmy.
- Meg, a Wiesz
czy ktoś po nas przyjedzie ? - zapytała Lily.
- Nie.
- A wiesz chociaż
gdzie on mieszka ? - zapytała Sam.
- Nie. - uśmiechnęłam się, a dziewczyny miały minę, jakby chciały mnie zabić.
- Dobra
dziewczyny.. idziemy stąd. - powiedziałam.
- Ale gdzie
? - zapytała Sam.
- No jakoś
znajdziemy ten dom. - uśmiechnęłam się. Poszłyśmy kawałek, gdy ktoś zaczął
krzyczeć moje imię. A po chwili ten ktoś podbiegł do mnie.
- Ty jesteś
Meggie ? - zapytał chłopak w bluzce w paski.
- No tak mi
dała na imię mama.. - powiedziałam i wysiliłam się na uśmiech. Paskowaty się zaśmiał. - A ty jesteś.. ? - dodałam.
- Louis. - powiedział
krótko. Po chwili podbiegło czterech innych pajacy.. spośród nich poznałam Liama..
C.D.N..
Jest kolejny
.. co myślicie.. ? Swoje opinie piszcie w komentarzach.. : **
Awww <3 Słodkie zakończenie...Czekam na 3 ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję.. ;**
OdpowiedzUsuńuuu, nie mogę się doczekać na 3 rozdział :d zapowiada się ciekawie <3
OdpowiedzUsuńDziękuję.. :** !
OdpowiedzUsuń