środa, 28 marca 2012

ROZDZIAŁ 1.

     - Meg ! Wstawaj już. - usłyszałam tą jakże miłą pobudkę. - spóźnisz się na zakończenie roku szkolnego. - dodała moja rodzicielka.
- Wale to. Nie chce mi się. - powiedziałam.
- W tej chwili wstawaj. -  ponownie powiedziała. Ja nic z tego sobie nie robiłam. Usłyszałam trzask drzwi od mojego pokoju. WYGRAŁAM. Tak sądziłam tylko przez chwilie. Z wieży usłyszałam piosenkę One Direction. Błagam.. to jest cios poniżej pasa.
- Wyłącz ten szajs. - wykrzyczałam.
- Nic z tego moja panno. Wstawaj. Za 15 minut widzę cię gotową w kuchni. - powiedziała i wyszła z pokoju. Grrr.. Wstałam z mojego kochanego łóżeczka, uszykowałam ubranie (http://www.polyvore.com/cgi/collection?id=1447903&.locale=pl) i udałam się do łazienki. Tam wzięłam prysznic, pomalowałam się i wyprostowałam włosy.
- Meg.. śniadanie. - usłyszałam głos mamy.
- Już idę.. pali się czy co ? .. - powiedziałam po czym wyszłam z łazienki. Na dole w kuchni czekała mama z naleśnikami. Usiadłam i zaczęłam konsumować jedzenie.
- Meggie musimy porozmawiać - powiedziała siadając naprzeciwko mnie.
- Ktoś umarł ? - zapytałam  przełykając naleśnika.
- Nie nikt nie umarł. - powiedziała z uśmiechem.
- A więc o co chodzi ? - ponownie zapytałam.
- O twoje wakacje.. Jedziesz na dwa miesiące do Liama. - prawie wykrzyczała.
- Hahahaha.. zabawne.. A tak na serio ? - odpowiedziałam.
- Meg, ja mówię poważnie.. jutro wyjeżdżasz.  
- Co ? Mamo ja już mam plany.. po za tym nigdzie nie ruszę się bez Lily i Sam. - powiedziałam.
- One też jadą. Porozmawiałam z ich rodzicami i się zgodzili. - Nie no.. Załamała mnie. I, że niby ja mam spędzić dwa miesiące z moim kuzynem i jego kolegami - pasztetami ?! - Idź już, bo się spóźnisz - dodała. Wyszłam z domu. Na przystanku czekały już Sam i Lily. Przywitałam się z nimi.
- I co.. słyszałyście już tą niesamowitą wiadomość -powiedziałam sarkastycznie.
- Tak.. - powiedziała krótko Lily.
- Co o tym sądzicie ? - zapytałam.
- Nie powiem, że się cieszymy. - odpowiedziała Sam. Przyjechał autobus. Dziewczyny wsiadły a ja stałam.
- Dalej paniusiu wsiadasz ? - zapytał kierowca.
- Nie.. Sam Lily idziecie ze mną pieszo ? - spytałam przyjaciółki, które stały w przetłoczonym autobusie.
- Jasne - odpowiedziały chórem i wyszły. Autobus odjechał, a my szłyśmy pieszo.
- Czemu chciałaś iść pieszo ? – zapytała Lily.
- Hmm.. jest ładna pogoda.. a po za tym wejdziemy na chwilkę na betony. - powiedziałam z chytrym uśmieszkiem. Na betony chodzili ludzie z mojej szkoły. Takie miejsce spotkań. Nigdy w okolicy nie było policji, więc spokojnie mogliśmy palić i pić. Gdy tam doszliśmy spotkałyśmy chłopaków z naszej klasy : Adama, Lucasa, Codyego i Justina.
- Hej dziewczyny.. Nie ładnie tak tu przychodzić przed szkołą - powiedział Jus.
- A więc co wy tu robicie ? - zapytałam zapalając papierosa.
- Wiesz.. tylko wyróżnieni mają takie prawo. - wtrącił się Adam.
- Nadal to nie jest odpowiedź na moje pytanie. - droczyłam się.
- Haha.. dobra skończcie.. Jakie macie plany na wakacje ?  - zapytał Lucas.
- Hmm.. nie wasz interes - powiedziała Sam.
- Oj no nie daj się prosić.. - naciskał Cody.
- Zapomnij.. - odpowiedziała mu Lily.
- No, więc my też wam nie powiemy - powiedział Justin i pokazał nam język.
- Pewnie zamierzacie tu siedzieć i pić całe lato - powiedziałam gasząc papierosa.
- Kurwa.. chłopaki.. ona nas przejrzała. - powiedział Adam. -gadaj skąd to wiesz ? - dodał.
- Za długo was znamy, by się nie zorientować.  - odpowiedziała za mnie Lily. Ja popsikałam się perfumom i wzięłam gumę do żucia.
- Dobra.. idziemy ? - zapytałam.
- Jasne.. idziecie z nami ? - spytała Sam. Chłopacy skinęli głową i poszli z nami. Podczas drogi było dużo śmiechu. W szkole jak zwykle długi monolog dyrektorki. Gdy w końcu skończyła gadać rozeszliśmy się do klas po świadectwa. A to była dla mnie idealna okazja żeby ostatni raz wkurwić wychowawczynię. W ławce usiadłam z Sam. Rozdała nam świadectwa.
- Dzieci życzę wam szczęśliwych i bezpiecznych wakacji. - zaczęła swój monolog.
- My pani również.. może wkońcu znajdzie pani męża.. w co wątpię. - powiedziałam a cała klasa zaczęła się śmiać.
- Panno Payn, ta uwaga była wysoce niestosowna.. - powiedziała wychowawczyni - polonistka.
- Oj tam.. Ja tylko wyrażam swoją opinie.. Tak jak pani nam kazała.. widzi pani.. ja pani słucham - zaczęłam się z nią droczyć.
- Ehh.. Możecie iść już do domu. - powiedziała. Ja podeszłam jeszcze do jej biurka.
- Wiem, że będzie pani za mną tęsknić dlatego mam dla pani prezent. - podałam jej ramkę ze zdjęciem moim, Sam i Lily na którym pokazujemy środkowy palec. - Do widzenia. - dodałam i wyszłam. Po chwili wybuchłam śmiechem. Sam i Lily zrobiły to samo.
- Idziemy na lody ? - podeszli i zapytali nas chłopcy.
- Nie możemy.. musimy iść do domu pakować się - odpowiedziałam.
- To gdzie jedziecie ? - zapytał Justin.
- Nie wasz interes.. - powiedziałam i udałam się wraz z przyjaciółkami do domu. Odprowadziłam każdą po kolei i poszłam do swojego domu. Tam przebrałam się w to - http://www.polyvore.com/cgi/collection?id=1417085&.locale=pl..
W domu nikogo nie było. Puściłam muzykę i zaczęłam pakowanie. Trochę mi to zajęło czasu. Około 18.00 przyszła mama z pizzą. Tata z nami nie mieszka. Rodzice wzięli rozwód kilka lat temu. Zeszłam na dół i jadłam posiłek. Gdy skończyłam ponownie spakowałam jeszcze kosmetyki i byłam gotowa do wyjazdu. Włączyłam laptopa i zaczęłam przeglądać różne strony. Znudziło mnie to, Wyłączyłam go i położyłam się, po paru minutach zasnęłam.

________________________________________
Jest pierwszy rozdział. Krótki.  Nie wiem czy fajny.. komentujcie ; ** <3333

2 komentarze: