piątek, 30 marca 2012

ROZDZIAŁ 3.

C.D..

     - Meg.. szukaliśmy cię ! - rzucił mi się na szyję mój kuzyn.
- No i znaleźliście.. - powiedziałam i odepchnęłam go od siebie.
- Wiesz co.. Tyle lat się nie widzieliśmy. A ty mnie odpychasz ? - zapytał z oburzeniem.
- No widzisz.. jedźmy już. - powiedziałam.
- Nie ma mowy.. Jeżeli nie przytulisz mojego Liama nigdzie nie pojedziemy - powiedział jakiś mulat. Łał.. więc mój kuzyn jest gejem.. Przytuliłam go.. on mnie przez dłuższą chwile nie chciał puścić..
- Liam.. tak się chyba nie zachowują geje. - powiedziałam. Tak moja szczerość nie zna granic. On spojrzał na mnie jak na idiotkę. Po chwili wszyscy chłopacy wybuchli śmiechem.
- Co was tak bawi.. ? No chyba Liam i ten jak mu tam są razem. - rzuciłam wskazując na Mulata.
- Hahaha.. to nie geje tylko bardzo dobrzy przyjaciele - wyjaśnił mi jakiś blondyn - Dobra, jedziemy zgłodniałem. - dodał. Moją walizkę wziął Liam, a walizkę Sam i Lily wzięli blondyn i mulat.  Wsiedliśmy do jakiegoś Vana. Kierował Paskowany, czyli Louis. Cały Blondyn gapił mi się na torbę. W końcu puściły mi nerwy.
- Ejj.. Blond pasztecie czemu gapisz mi się na torbę ? - wszyscy zaczęli się śmiać.
- Czy ty tam masz gumy do żucia ? - zapytał susząc zęby a po chwili dodał - Lubię pasztet.
- To nie gumy, tylko podpaski. –-wyciągnęłam i pokazałam mu. On się cały zaczerwienił. A wszyscy zaczęli się jeszcze bardziej śmiać. Po chwili Liam ogarną się i powiedział : 
- Więc.. przedstawię ci może ich.. - przerwałam mu.
- Ale ja doskonale wiem kto to jest. - uśmiechnęłam się.
- Serio ? - zapytał z niedowierzaniem.
- Jasne.. Ten co kieruje to Paskowany pasztet, ten co mi się gapi na podpaski to Blond pasztet, ten co cały czas się przegląda w lusterku to Lalusiowaty pasztet i ten w lokach to Lokowany pasztet. - wyszczerzyłam się.
- Haha. Może być.. Ale tak na serio, to ten w lokach to Harry. Ten lalusiowaty to Zayn, ten od podpasek to Niall, a Louisa już poznałaś. - powiedział mój kuzyn.
 - Cieszę się.. A to jest Sam i Lily. - oznajmiłam wskazując na przyjaciółki.
- Jesteście wolne ? - zapytał Harry.
- Za wysokie progi na twoje nogi.. - powiedziałam z głupim uśmiechem.
- Nie no.. skromność jak u Zayna. - stwierdził Lokowany pasztet.
- No co ? Przecież jestem boski, prawda Liam ? - zapytał Laluś. I, że niby ja mam być z nimi przez 2 miesiące.. Mama mogła od razu mnie do psychiatryka wysłać..
- No oczywiście.. jesteś piękny. - uśmiechnął się.
- Wiedziałem. - mulat wyszczerzył zęby. Dojechaliśmy do ich domu. Przyznam, że był naprawdę ładny. 
Weszliśmy do środka. Tu było jeszcze ładniej. Ponapalałam się chwilę. Do pomieszczenia wszedł Liam z moją walizką.
- Gdzie ja mam sapć ? - zapytałam.
- Zaraz ci pokaże. - uśmiechnął się. Wkurzało mnie już to powoli. Poszliśmy na drugie piętro domu. Gdy w końcu doszliśmy do „mojego” pokoju, zaparło mi dech w piersiach. To pomieszczenie było dokładnie tak urządzone, jak kiedyś chciałam. Liam pamiętał wszystko.
- Podoba się ? - zapytał. Ja skinęłam głową.
- Meg.. pogadajmy ? - zaczął, ale mu przerwałam.
- Nie mamy o czym. Nie jestem tu z własnej woli.. Gdyby moja mama do ciebie nie zadzwoniła, pewnie sam byś się nie odezwał.. - powiedziałam mu wszystko, co mi leżało na sercu i usiadłam na łóżku. On obok mnie.
- Serio tak sądzisz ? - zapytał.
- Tak.. odkąd jesteś sławny, olewasz mnie.. Byłeś dla mnie jak brat.
- Sądziłem, że jeśli ty nie piszesz, nie dzwonisz, to nie chcesz się ze mną zadawać. - rzucił ze smutkiem.
- Jesteśmy rodziną.. To raczej nie możliwe żebyśmy się nie zadawali. - lekko się uśmiechnęłam. I dodałam już ze łzami w oczach. - Gdy moi rodzice się rozwiedli nie miałam nikogo obok siebie.. - jedna łza spłynęła mi po policzku.
- Meggie.. Nie płacz.. Przepraszam za to. Będzie jak dawniej. ? - zapytał z nadzieją.
- Sama nie wiem.
- Proszę.. spróbujemy ? - te słowa mnie rozśmieszyły. Zaczęłam panicznie śmiać się. - co cię tak bawi ?
- Hahahaa.. Bo ty mówisz jak byśmy byli starym małżeństwem z kryzysem. - on zaczął się ze mną śmiać.
- Czyli jest okay ? - ponownie zapytał. Ja go tylko mocno przytuliłam.
- Awwww.. patrz Harry jak słodko też tak chcę.. - do mojego pokoju ( BEZ PUKANIA ) wszedł Louis i Harry.
- Nie ma sprawy. - powiedział Loczek do Paskowanego, po czym go mocno przytulił.
- Hahaa .. wynocha z mojego pokoju.. WSZYSCY - powiedziałam. Święta trójca wyszła. Z walizki wyciągałam moją piżamkę (http://www.polyvore.com/cgi/collection?id=1449493&.locale=pl ) i chciałam skierować się do łazienki. Tylko był jeden problem.. nie wiedziałam gdzie ona jest.
- Liaaaaaaaam ! - zawołałam kuzyna. On po chwili był u mnie z miotłą.
- Hahahahahaha.. po co ci ta miotła ? - zapytałam przez śmiech.
- Myślałem, że zobaczyłaś pająka albo jakiegoś innego robaka - streścił. Ja tylko śmiałam się jak idiotka. On po chwili dodał - Co w takim razie chciałaś?
- Hahahahaha.. dowiedzieć się gdzie jest łazienka.. - odezwałam się.
- Aaa.. dzielisz ją z dziewczynami.. trzecie drzwi po lewej..
- Dzięki.. i jeszcze jedno..
- Co ?
- Nie zabijaj tą miotłą nikogo po drodze.. hahahahah.
- Ty będziesz pierwsza. - chytrze się uśmiechnął.. Ja mu pokazałam język. W łazience wzięłam prysznic i ubrałam się w piżamkę. Włosy spięłam w niechlujnego koczka. Zeszłam na dół. Tam słyszałam śmiech. Głównie Lily. Tak.. to jest, moja krew.. mamy śmiech jak chomiki ( tak to określa Sam ).
- Cześć co robicie ? - zapytałam.
- A tak sobie gadamy.. - odpowiedział Lou.
- A o czym ? Jeśli waćpan jest godzien powiedzieć ? - uśmiechnęłam się.
- O wszystkim.. głównie o was i waszych odpałch.
- Aha.. idę na taras.. - powiadomiłam ich.
Jedynie cofnęłam się do góry po fajki. Wyciągnęłam z torby i ponownie zeszłam na dół. Tam było wyjście na taras. Usiadłam na leżaku.. Po chwili zorientowałam się, że nie jestem sama.. cztery leżaki dalej siedział Zayn. Podeszłam do niego, gdyż zapomniałam zapalniczki, a on akurat chyba palił.
- Hej.. masz zapalniczkę ? - zapytałam. On mi podał i wskazał, że mam obok niego usiąść.
- Liam nic nie mówił, że palisz. - zaczął rozmowę.
- Bo on nie wie.. - lekko się uśmiechnęłam.
- Aha.. Długo palisz ? - zapytał.
- Po rozwodzie rodziców zaczęłam.. czyli gdzieś tak dwa lata.. A ty ?
- Ja od 16 roku życia. - uśmiechnął się.
- Aaa.. - odpowiedziałam. Po chwili wparował Liam.
- Meg.. Palisz ? - dopytywał się ze zdziwieniem.
- Na to wygląda. - odpowiedziałam krótko.
- Wiesz jak to szkodzi zdrowiu ? Zayn siedzisz tu z nią i na to pozwalasz  ? - ponowinie zapytał z oburzeniem.
- Nie będę jej zakazywał, bo wiem że i tak będzie to robiła.. -  Mulat uśmiechnął się i poszedł do środka.
- Meg.. - zaczął.
- Weź skończ.. przed chwilą się godziliśmy. A ty znowu chcesz Się kłócić ? Serio ? - powiedziałam.
- Nie.. ale przestań palić - powiedział wyrywając mi papierosa.
Wkurzyło mnie to. To moja sprawa co robię. Zmierzyłam go i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżko. Po chwili obok mnie pojawiły Się Sam i Lily.
- O co znowu poszło ? Wydawało mi się, że się pogodziliście. -  stwierdziła Lily.
- Ma jakiś problem, że palę. Olać go. - powiedziałam.
- Meggie. Dogadacie się. - przytuliła mnie Sam.
- Nie wierzę w to.. o wszystko mi się czepia. Te wakacje będą do bani.
- Nawet tak nie mów .. te wakacje będą zajebiste ! - wykrzyknęła entuzjastycznie Lily.
- Dobra dziewczyny.. idźcie do chłopaków.. głowa mnie boli. Pójdę spać. - oznajmiłam.
One wyszły. Szczerze mówiąc, nic mnie nie bolało.. chciałam po prostu zostać sama.. długo nie mogłam zasnąć.. Chyba około 3:00 nad ranem dopiero mi się udało..

________________________________________
Kolejny rozdział jutro.. : ) Jak wam się ten podoba ? Mi średnioo.. :D Swoje opinie i zażalenia piszcie w komentarzach ; ** <33

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz