czwartek, 29 marca 2012

ROZDZIAŁ 2.

     Obudziłam się o 9:00. Poleżałam  jeszcze przez chwilę i gapiłam się w sufit. W końcu wstałam i uszykowałam ubranie na dziś (http://www.polyvore.com/cgi/collection?id=1437694&.locale=pl). W łazience wzięłam prysznic, pomalowałam się i wyprostowałam włosy. Gdy wyszłam spojrzałam na moje walizki.. Miałam już inne plany na te wakacje. Grrr..  W domu byłam sama, bo mama wcześnie musiała dziś wyjść do pracy. Spojrzałam na mój telefon - 3 smsy. Jeden od Sam. ~’’ Będę u cb o 12. Pogadamy. ; **„ ~ Sam. Drugi od Lily tej samej treści. A trzeci od.. nie wiem.. nie znałam tego numeru. ~ ‘’ Wiesz o której masz lot ? ‘’ - Ten numer nie był tak łaskawy, żeby się podpisać.. Nie będę marnowała pieniędzy na koncie dla jakiegoś UFO. Zeszłam na dół i uszykowałam sobie kanapki. Rozsiadłam się w salonie i włączyłam TV, a konkretnie MTV. Leciała fajna piosenka, nie wiem kogo i nie wiem jaki ma tytuł.. wiem, że jest fajna. Spojrzałam na zegarek, 12:04. Dziewczyny mają czterominutowe spóźnienie. Odniosłam talerzyk do kuchni i usłyszałam dzwonek do drzwi. - No proszę.. cztery minuty spóźnienia. - powiedziałam po czym je przytuliłam.
- Haha.. kolejki w sklepie - wytłumaczyła się Lily po czym dała mi paczkę chipsów, żelki i ciastka.
- Hah.. to was jakoś tłumaczy, ale ja mam jedzenie w domu. - powiedziałam i wpuściłam je do środka. Rozsiadłyśmy się na sofie.
- To o czym chciałyście pogadać ? - zapytałam.
- Wczoraj gadałyśmy na GG i stwierdziłyśmy, że te wakacje nie będą takie złe. - powiedziała Lily.
- Haha.. ja w to nie wieżę.. Podajcie mi chociaż trzy powody, dlaczego mają być fajne. - chytrze się uśmiechnęłam, bo wiedziałam, że nie mają więcej niż jednego powodu.
- Po pierwsze to zupełnie inne miasto, po drugie będziemy mieszkać z twoim kuzynem i jego kolegami, na pewno znają jakieś fajne kluby, a po trzecie nie będzie tam rodziców.. czyli powrót do domu o której chcemy. - powiedziała Sam. Trochę nad tym pomyślałam.. Zgadzam się z nimi.   
- W sumie.. - powiedziałam i nie dokończyłam, bo do domu weszła mama - Co ‘’w sumie” ? - zapytała.
- A nic.. Czemu tak wcześnie wróciłaś ? - zapytałam.
- Bo dziś wyjeżdżasz, a ja chciałam się jeszcze z tobą pożegnać. - powiedziała.
- Aha.. Mamo, a tak właściwie o której mamy lot ? - zapytałam ponownie.
- O 16:00. Czyli za 3 godziny. - uśmiechnęła się.
- To my będziemy się już zbierać. - powiedziała Sam.
- Dziewczynki ja was zawożę, będziemy po was o 15:00. - powiedziała mama.
- Dobrze dowidzenia. Pa, Meg - powiedziały chórem i wyszły.
- Mamo zawołaj mnie jak będzie obiad. - powiedziałam i udałam się do swojego pokoju. Włączyłam laptopa i sprawdziłam kilka stron internetowych fb, tt i tak dalej. Wyłączyłam laptopa i włożyłam go do torby. Walizkę  zaniosłam na dół. I wróciłam na górę. Przypomniało mi się, że za wieżą mam paczkę papierosów. Zajrzałam do niej. Zostały mi tylko trzy. Kurde.. Przełożyłam je do portfela, który włożyłam do torby podręcznej. A pustą paczkę schowałam w to samo miejsce co przedtem.
- Obiad ! - zawołała mnie mama.  Zeszłam na dół. Dziś było Spaghetti. Pycha. Usiadłam i zaczęłam jeść.
- Meggie mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zła za ten wyjazd. - powiedziała.
- Może trochę. Miałam już inne plany. A tak właściwie dlaczego mnie tam wysyłasz ? - zapytałam.
- Bo sama wyjeżdżam.. - nie dokończyła.
- Kiedy, gdzie i na ile ?
- Wyjeżdżam za tydzień do Australii. A na ile ? Tego jeszcze nie jestem w stanie ci powiedzieć. Możliwe, że nawet na pół roku. - oznajmiła mi.
- Pół roku ? - zapytałam z nadzieją, że się przesłyszałam. A po chwili dodałam - I, że niby ja mam być tam sześć miesięcy ?
- Nie.. jedziesz tam na dwa miesiące.. Ale możliwe jest, że zostaniesz dużej. - powiedziała.
 - Ekstra.. Ale o tym możesz zapomnieć. – powiedziałam i odeszłam od stołu. - Wychodzę. - oznajmiłam jej i trzasnęłam drzwiami. Po drodze zdążyłam wziąć torbę podręczną. Udałam się na betony, które były jakieś pięć minut drogi od mojego domu. Nikogo tam nie było. Zapaliłam papierosa i zaczęłam bawić się Dymem. Siedziałam tam ponad 30 minut. Zerknęłam na zegarek i zobaczyłam że jest 14:45
- Cholera ! - przeklęłam i pobiegłam do domu. Tam już czekała zła mama.
- Gdzieś ty była ? Zaraz musimy jechać po dziewczyny. Idź się przebrać. - powiedziała, a ja wykonałam jej rozkaz. Ubrałam się w to, co uszykowałam sobie wczoraj czyli - http://www.polyvore.com/cgi/collection?id=1449098&.locale=pl. Włosy rozpuściłam. Wzięłam jeszcze tabletki na chorobę lokomocyjną. Mama czekała już na mnie w samochodzie. Wsiadłam bez słowa i odjechałyśmy. Najpierw pojechałyśmy po Lily. Czekałyśmy chwilkę, bo jej mama jest bardzo czuła. Kazała jej uważać na siebie, nie pić wódki nie chodzić do klubów, itp. Z tym ostatnim to mnie rozbawiła.. Haha.. w sumie z drugim też. Następnie pojechałyśmy po Sam. Ta sama śpiewka. Dziś ich mamy mają chyba dobry humor. Tak sobie żartują.. Gdy dojechałyśmy na lotnisko pożegnałam się z mamą i dowiedziałam się jednej rzeczy.. Moja mama też ma dziś genialny humor, bo mówiła mi to samo co inne mamy dziewczynom. Przeszłyśmy przez odprawę ( nikt nie zorientował się że mam fajki.. loosery ) i zajęłyśmy miejsca w samolocie.. Sam i Lily usiadły razem.. Ich strata.. przynajmniej mam więcej miejsca dla siebie, bo nikt nie siedzi obok mnie. Stewardessa gadała coś o bezpieczeństwie. Zapięłam pasy i włożyłam słuchawki do uszu. Akurat leciała jakaś wolna piosenka. Przymrużyłam oczy i od razu po starcie zasnęłam.

          ***** 3 godziny później*****

- Meg, Meggie wstawaj ! jesteśmy na miejscu. - usłyszałam głos Sam i lekkie wstrząsy. Otworzyłam oczy i ujrzałam dwie przyjaciółki stojące nade mną.
- Masz twardy sen. - zaśmiała się  Lily.
- Wiesz, że mam chorobę lokomocyjną. - przypomniałam jej.
- Dobra idziemy ! - powiedziała Sam. Gdy wyszłyśmy czekała nas kolejna odprawa ( i kolejni się nie zorientowali), a później odbiór walizek. Po zrobieniu tych wszystkich obowiązkowych czynności, usiadłyśmy.
- Meg, a Wiesz czy ktoś po nas przyjedzie ? - zapytała Lily.
- Nie.
- A wiesz chociaż gdzie on mieszka ? - zapytała Sam.
- Nie. - uśmiechnęłam się, a dziewczyny miały minę, jakby chciały mnie zabić.
- Dobra dziewczyny.. idziemy stąd. - powiedziałam.
- Ale gdzie ? - zapytała Sam.
- No jakoś znajdziemy ten dom. - uśmiechnęłam się. Poszłyśmy kawałek, gdy ktoś zaczął krzyczeć moje imię. A po chwili ten ktoś podbiegł do mnie.
- Ty jesteś Meggie ? - zapytał chłopak w bluzce w paski.
- No tak mi dała na imię mama.. - powiedziałam i wysiliłam się na uśmiech. Paskowaty się zaśmiał. - A ty jesteś.. ? - dodałam.
- Louis. - powiedział krótko. Po chwili podbiegło czterech innych pajacy.. spośród nich poznałam Liama..

C.D.N..
 ________________________________________
Jest kolejny .. co myślicie.. ? Swoje opinie piszcie w komentarzach.. : **

4 komentarze: