C.D..
< Oczami Meggie >
przyszłam do domu sama.Ten dzień dłużył się w nieskończoność. W końcu poszłam do swojego pokoju. Wzięłam z niego piżamę i kosmetyczkę. Udałam się do łazienki w której panował chaos. Tam wykonałam wieczorne, łazienkowe czynności. Wzięłam długą kąpiel, posmarowałam się balsamem, umyłam porządnie ząbki i ubrałam się w piżamkę. Wchodząc do pokoju usłyszałam trzask drzwi i śmiechy. Rzuciłam rzeczy które miałam w ręce gdzieś w kąt. Postanowiłam zobaczyć kto to. Schodząc po schodach przykucnęłam by mnie nie zauważyli. Przez dłuższą chwile nikogo nie widziałam. Po chwili jednak usłyszałam te słowa wypowiedziane przez chłopaka '' chodźmy do mojego pokoju''. Te schody prowadziły na hol. w którym pojawiła się ciemna, farbowana blondynka w średnim wieku. Nie ociekała zajebistością tak jak ja i moje przyjaciółki. Po chwili obok niej po chwili pojawił się Harry i.. objął ją w pasie. Czyli Harry i Ta jak jej tam.. Carolin mają zamiar ten tekges. Nie tu, nie teraz gdy JA tu jestem i nie śpię, a i mam pokój tuż obok lokowanego paszteta. ''Zakochańce'' zaczęli kierować się ku schodom. Szybko z nich wstałam i usiadłam na korytarzu. Pomiędzy pokojem Harrego a moim. Zepsuję im nastrój. Naprzeciwko pokoju Hazzy znajduje się pokój Louisa. Z niego było słychać głośne chrapanie i gadanie coś pod nosem. Zrozumiałam tylko z tego że śni mu się marchewkowy sorbet. WTF ?! Harry i staroć doszli na górę. Trochę długo im to zajęło. Pewnie emerytka miała problemy z dojściem. Rozprostowałam nogi i sobie tak siedziałam.
- Meg ? co ty tu robisz ? jest już po 1 w nocy. - powiedział zmieszany Harry.
- Mogłabym o to samo zapytać. - spojrzałam na Flack z wrednym uśmieszkiem.
- My . My tylko chcieliśmy pogadać. - Loczek nerwowo masował się po karku.
- No jasne, jasne. Jeżeli chcieliście się bzykać to do motelu bo jestem na kacu i chcę się wyspać. A nie jakieś krzyki staruszki słuchać.
- Wiesz co Harry. Było miło. Ale teraz.. Zadzwoń jak jej nie będzie. Czekam - powiedziała Blondi i ucałowała go w policzek a mnie zmierzyła.
- Mi też było poznać psze pani. Niech pani pójdzie se do kina albo na basen jeżeli brakuje pani hobby lub miłości może pani znajdzie. A .. i w kinie w tym tygodniu mają zniżki dla emerytów. Załapie się pani. - powiedziałam ze sweet uśmieszkiem i jej pomachałam. Ta zarzuciła tymi odrostami i odeszła.
- Co cię opętało ? to moja koleżanka. - zapytał zbulwersowany Hazza.
- poszukaj se koleżanek w swoim wieku. A nie jakieś emerytki tu sprowadzasz.
- Wy jakoś nie chcecie się ze mną zaprzyjaźnić. Prosić się nie będę.
- wiesz.. szczerze to polubiłam was. i nie wyobrażam sobie jak stąd wyjadę. - łza zakręciła mi się w oku. Serio. Pokochałam tych pasztetów. I życia sobie bez nich nie wyobrażam. To może dziwne ale serio.
- W bardzo fajny sposób to okazujesz. A na przykład Sam. Ona dziś unikała ze mną rozmowy. I sądzę że nic nie pamięta z naszego wieczoru.- powiedział. Wkurzył mnie teraz. Więc.. umawia się z babciami bo Sam nie pamięta tego że się z nim przelizała. Nie wiem o co ja się z nim kłóciłam.
- Bo ty jej się podobasz ale boi się że ją zranisz. - wykrzyczałam mu wszystko. upsssss.. Sam mnie zabije.
- Serio ? - zapytał z niedowierzaniem.
- zapytać się jej nie możesz ? idę spać. Pa, dobranoc. - powiedziałam. Położyłam się w mym kochanym łóżeczku i myślałam o czym ja tak właściwie gadałam z Harrym. Ta rozmowa nie miała sensu i przez to się wygadałam. Może to i dobrze ? w sumie sama nie wiem. Zasnęłam.
****** Kilka dni później ******
Dziś jest dzień koncertu chłopców. Mi się udało wytrzymać prawie tydzień bez szpilek. Jutro mija dzień w którym minie tydzień i wygram ten cholerny zakład. Mam nadzieję że Loui mi odpuśći dziś, i pójdę w szpilkach. Relacje między Sam a Harrym zbyt się nie zmieniły. On boi się z nią pogadać. Ja teraz siedzę w kuchni i zastanawiam się w co się ubrać. Po chwili dostałam sms'a. Sięgnęłam po telefon który leżał na stole. ( nadal byłam w piżamie ) . ~'' Hej ;* pamiętasz mnie jeszcze ? haha. Może dasz się zaprosić dziś na lody albo coś ? ;D dziś o 16 ? co ty na to ? ;D ;** ''~ Eric. Dawno się nie odzywał. Jednak dziś o 15;30 mamy być już tam gdzie chłopcy mają śpiewać.. w sumie nie wiem gdzie to jest. ~''Hej ; ) no pewnie że pamiętam. Dziś nie dam rady ;D może jutro ;*''~ Meg . Spojrzałam na zegarek . 12.40. Trzeba zacząć się szykować. Poszłam do swojego pokoju. Wyciągnęłam z niej ten komplet; http://www.polyvore.com/cgi/set?id=47362693&.locale=pl . Poszłam do łazienki. Tam wykonałam łazienkowy czynności. Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Następnie wysuszyłam je suszarką i potraktowałam prostownicą. Na powiece namalowałam sobie kreski i tuszem pomalowałam rzęsy. Piżamę odniosłam do pokoju. Z stamtąd wzięłam jeszcze telefon i MP3. Spojrzałam na godzinę. 14;50. Zaraz pewnie wyjeżdżamy. Udałam się do salonu. Tam wszyscy siedzieli. Modliłam się żeby nikt nie zauważył że mam te buty. Usiadłam obok Zayna.
- hahahahahhaha. Meggie przegrała. ! - zaczął śmiać się Lou.
- Nie przegrałam. Tylko przełożyłam ten dzień na inny. - zaczęłam się wykręcać.
- haahahah i ta ściema. twój komplet czeka na ciebie.
- Oj Louis. Dobrzę ubiorę go ale jutro ! proszęęęęęęęęęęę. - zrobiłam minę kota ze shreka.
- oh.. dobrze. Ale za to jutro obejrzymy to Video które ostatnio wyłączyłaś. - zażądał.
- Dobra. ale tam nie ma nic ciekawego. Tylko tam tańczę. - uśmiechnęłam się.
- To sobie pooglądamy. - zaśmiał się Niall.
- Dobra. Panowie.. panie. jedziemy ! - krzyknął Zayn. Wszyscy wstaliśmy i udaliśmy się do vana którym jak zwykle kierował Lou. Odjechaliśmy. W samochodzie siedziałam znów obok Zayna.
- co tam ? - zapytał.
- a nic. załamuję się. nie widać ? - lekko się uśmiechnęłam.
- hahah czemu ? - zapytał.
- bo jutro będę ubrana jak kilkuletnie dziecko. - powiedziałam z oburzeniem.
- ja cie nadal słyszę- krzyknął Lou.
- Cieszę się. Ej. podsłuchujesz . - krzyknęłam. - Lily, trzeba go ukarać. Śpiewamy 'Alleluja' Na wysokim 'ceee'. - powiedziałam. Razem z przyjaciółką zaczęłyśmy fałszować.
- Ej no. Teraz to chyba pijane nie jesteście, prawda ? - zapytał blondynek.
- nie a dlaczego pytasz ?
- Bo to właśnie śpiewałyście po tej domówce.
- Aaaaaa.. bo to NASZA piosenka i nie ma kaktusa. - zaśmiałam się.
- eee.. kaktusa ? -zapytał Zayn.
- Tak. Bo nasz kolega cały czas gada ''nie ma kutaska,'' i kiedyś jej to na czacie napisałam. Ale ona JAK ZWYKLE inaczej przeczytała czyli ''nie ma kaktusa'' i tak teraz gadamy. - Zaśmiała się Sam.
- eeeeeeeeeeeeeeee.. eeeeeeeeeeeee.. - zaczęłam.
- co ? - zapytał Lou.
- To tylko ja, wasz szef.. Puść muzykę. - poprosiłam. On się zaśmiał i włączył radio. Akutar leciało ''Tacata''
- AAaaaa . Meg nasza piosenka. - zaczęła się wydzierać Sam.
- wiem. śpiewamy. !- powiedziałam.
- ''naanannananaa TACATA nanananananna TACATA nananana TACATA.. '' - tak zaczęłyśmy śpiewać.
- Alleluja. Jesteśmy ! - krzyknął Harry wychodząc z samochodu.
- Chcesz to tobie zaraz z Li ( Lily ) zaśpiewamy Alleluja. - zaproponowałam.
- Nieeeeeee ! - krzyknęli wszyscy.
- jak chcecie . wasza strata. - powiedziała Lily. Weszliśmy do jakieś wielkiej hali.
C.D..
___________
hejka ;* ten rozdział miał być dłuższy, ale byłam śpiąca :D 12 już niedługo ! . KOMENTUJCIE. ! <3333333333
Super rozdział ;* Awww już chcę ten koncert <3
OdpowiedzUsuńPostaram się dodać dziś <3 + dziękujęęęęę ;** <3
OdpowiedzUsuńhahahhaha ja sikam ! czekam na kolejny !
OdpowiedzUsuń