- Wale
to. Nie chce mi się. - powiedziałam.
- W tej
chwili wstawaj. - ponownie powiedziała. Ja nic z tego sobie nie robiłam. Usłyszałam
trzask drzwi od mojego pokoju. WYGRAŁAM. Tak sądziłam tylko przez chwilie. Z
wieży usłyszałam piosenkę One Direction. Błagam.. to jest cios poniżej pasa.
- Wyłącz
ten szajs. - wykrzyczałam.
- Nic z
tego moja panno. Wstawaj. Za 15 minut widzę cię gotową w kuchni. - powiedziała i
wyszła z pokoju. Grrr.. Wstałam z mojego kochanego łóżeczka, uszykowałam
ubranie (http://www.polyvore.com/cgi/collection?id=1447903&.locale=pl) i udałam się do łazienki. Tam wzięłam prysznic, pomalowałam się i
wyprostowałam włosy.
- Meg..
śniadanie. - usłyszałam głos mamy.
- Już idę..
pali się czy co ? .. - powiedziałam po czym wyszłam z łazienki. Na dole w kuchni
czekała mama z naleśnikami. Usiadłam i zaczęłam konsumować jedzenie.
- Meggie musimy
porozmawiać - powiedziała siadając naprzeciwko mnie.
- Ktoś
umarł ? - zapytałam przełykając
naleśnika.
- Nie
nikt nie umarł. - powiedziała z uśmiechem.
- A więc o co chodzi ? - ponownie zapytałam.
- O twoje
wakacje.. Jedziesz na dwa miesiące do Liama. - prawie wykrzyczała.
- Hahahaha.. zabawne.. A tak na serio ? -
odpowiedziałam.
- Meg, ja
mówię poważnie.. jutro wyjeżdżasz.
- Co ? Mamo ja już mam plany.. po za tym nigdzie nie ruszę się bez Lily i Sam. - powiedziałam.
- One też
jadą. Porozmawiałam z ich rodzicami i się zgodzili. - Nie no.. Załamała mnie. I, że niby ja mam spędzić dwa miesiące z moim kuzynem i jego kolegami - pasztetami
?! - Idź już, bo się spóźnisz - dodała. Wyszłam z domu. Na przystanku czekały
już Sam i Lily. Przywitałam się z nimi.
- I co..
słyszałyście już tą niesamowitą wiadomość -powiedziałam sarkastycznie.
- Tak.. - powiedziała krótko Lily.
- Co o
tym sądzicie ? - zapytałam.
- Nie
powiem, że się cieszymy. - odpowiedziała Sam. Przyjechał autobus. Dziewczyny
wsiadły a ja stałam.
- Dalej
paniusiu wsiadasz ? - zapytał kierowca.
- Nie..
Sam Lily idziecie ze mną pieszo ? - spytałam przyjaciółki, które stały w
przetłoczonym autobusie.
- Jasne - odpowiedziały chórem i wyszły. Autobus odjechał, a my szłyśmy pieszo.
- Czemu
chciałaś iść pieszo ? – zapytała Lily.
- Hmm..
jest ładna pogoda.. a po za tym wejdziemy na chwilkę na betony. - powiedziałam z
chytrym uśmieszkiem. Na betony chodzili ludzie z mojej szkoły. Takie miejsce
spotkań. Nigdy w okolicy nie było policji, więc spokojnie mogliśmy palić i pić. Gdy
tam doszliśmy spotkałyśmy chłopaków z naszej klasy : Adama, Lucasa, Codyego i
Justina.
- Hej
dziewczyny.. Nie ładnie tak tu przychodzić przed szkołą - powiedział Jus.
- A więc
co wy tu robicie ? - zapytałam zapalając papierosa.
- Wiesz..
tylko wyróżnieni mają takie prawo. - wtrącił się Adam.
- Nadal
to nie jest odpowiedź na moje pytanie. - droczyłam się.
- Haha..
dobra skończcie.. Jakie macie plany na wakacje ? - zapytał Lucas.
- Hmm..
nie wasz interes - powiedziała Sam.
- Oj no
nie daj się prosić.. - naciskał Cody.
- Zapomnij.. - odpowiedziała mu Lily.
- No, więc
my też wam nie powiemy - powiedział Justin i pokazał nam język.
- Pewnie
zamierzacie tu siedzieć i pić całe lato - powiedziałam gasząc papierosa.
- Kurwa..
chłopaki.. ona nas przejrzała. - powiedział Adam. -gadaj skąd to wiesz ? - dodał.
- Za
długo was znamy, by się nie zorientować. - odpowiedziała za mnie Lily. Ja popsikałam się perfumom i wzięłam gumę do żucia.
- Dobra..
idziemy ? - zapytałam.
- Jasne..
idziecie z nami ? - spytała Sam. Chłopacy skinęli głową i poszli z nami. Podczas
drogi było dużo śmiechu. W szkole jak zwykle długi monolog dyrektorki. Gdy w
końcu skończyła gadać rozeszliśmy się do klas po świadectwa. A to była dla mnie
idealna okazja żeby ostatni raz wkurwić wychowawczynię. W ławce usiadłam z Sam.
Rozdała nam świadectwa.
- Dzieci
życzę wam szczęśliwych i bezpiecznych wakacji. - zaczęła swój monolog.
- My pani
również.. może wkońcu znajdzie pani męża.. w co wątpię. - powiedziałam a cała
klasa zaczęła się śmiać.
- Panno
Payn, ta uwaga była wysoce niestosowna.. - powiedziała wychowawczyni -
polonistka.
- Oj
tam.. Ja tylko wyrażam swoją opinie.. Tak jak pani nam kazała.. widzi pani.. ja
pani słucham - zaczęłam się z nią droczyć.
- Ehh.. Możecie
iść już do domu. - powiedziała. Ja podeszłam jeszcze do jej biurka.
- Wiem, że
będzie pani za mną tęsknić dlatego mam dla pani prezent. - podałam jej ramkę ze
zdjęciem moim, Sam i Lily na którym pokazujemy środkowy palec. - Do widzenia. - dodałam i wyszłam. Po chwili wybuchłam śmiechem. Sam i Lily zrobiły to samo.
- Idziemy
na lody ? - podeszli i zapytali nas chłopcy.
- Nie możemy..
musimy iść do domu pakować się - odpowiedziałam.
- To
gdzie jedziecie ? - zapytał Justin.
- Nie
wasz interes.. - powiedziałam i udałam się wraz z przyjaciółkami do domu. Odprowadziłam
każdą po kolei i poszłam do swojego domu. Tam przebrałam się w to - http://www.polyvore.com/cgi/collection?id=1417085&.locale=pl..
W domu nikogo nie było.
Puściłam muzykę i zaczęłam pakowanie. Trochę mi to zajęło czasu. Około 18.00 przyszła
mama z pizzą. Tata z nami nie mieszka. Rodzice wzięli rozwód kilka lat temu. Zeszłam
na dół i jadłam posiłek. Gdy skończyłam ponownie spakowałam jeszcze kosmetyki i
byłam gotowa do wyjazdu. Włączyłam laptopa i zaczęłam przeglądać różne strony.
Znudziło mnie to, Wyłączyłam go i położyłam się, po paru minutach zasnęłam.
________________________________________
Jest pierwszy rozdział. Krótki. Nie
wiem czy fajny.. komentujcie ; ** <3333
Świetny ;* Czekam na następny ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję .. ;** <3
Usuń