piątek, 14 czerwca 2013

Rozdział 27.

Lucas odwiózł mnie do domu. Od kluczyłam drzwi i zaprosiłam go do środka. Weszłam do kuchni i z lodówki wyciągnęłam butelkę wody. Z torebki wyciągnęłam tabletki na ból głowy i połknęłam dwie albo trzy. 
- Nie bierz tego świństwa. - powiedział Lucas i wyrwał mi opakowanie z ręki. - Musisz teraz o siebie dbać. 
- To są tylko tabletki... Daj spokój.. Nawet nie wiem czy urodzę to dziecko. - powiedziałam i wyszłam z kuchni udając się do swojego pokoju. Oczywiście chłopak był jak mój cień i wszedł za mną trzaskając drzwiami. 
- Jak to "nie wiesz '' ?! Nie bądź kolejną głupią małolatą. ! Wychowaj to dziecko. - powiedział siadając obok mnie na podłodze.
- Kolejną młodą, samotną matką. Którą jej mama wywali ją z domu... - powiedziałam.
- Jeżeli cię wywali przyjdziesz do mnie . - uśmiechnął się. - Wychowasz to dziecko i będziesz najlepszą mamusią na świecie. - uśmiechnął się. 
- Umiesz mnie pocieszyć. - pocałowałam go w policzek. W pewnym momencie poczułam wibracje w kieszeni. Wyciągnęłam telefon i ujrzałam wiadomość od Zayn'a : "Wejdziesz na Skype ? Bo tęsknimyy !!! xx "
Wzięłam laptopa z łóżka i położyłam go sobie na kolanach.  Włączyłam go i zalogowałam się na Skype. 

- To ja może nie będę ci przeszkadzać - uśmiechną się Lucas
-Weź przestań. Zapoznam cię z nimi. - powiedziałam i nacisnęłam zieloną słuchawkę gdy pojawiła się na ekranie. 

*rozmowa*
Zayn : Kamerka !!!!! <krzyk> 
Meg: Już , już.
Liam : No i od razu lepiej
Meg : Patrzcie ! To jest Lucas.
 
Wszyscy : Hej
Lucas : Cześć
Meg : Gdzie Niall, Harry i Louis  ? 

Zayn : Niall i Hazza gadają z Sam i Lily.. A Lou poszedł na spotkanie.
Meg : Jakie ? 
Zayn : Jakiś wywiad czy coś. Idę po skok 'zw'
Meg : Pozdrów go. I jakbyś mógł to przekaż mu że chciałabym z nim porozmawiać.

Liam : O czym ? 
Meg: Liaśś, nieważne . 
Liam : Ohhh.. no dobrzeee..
Zayn : Wróóóóóóciłeeeeeem ! 
Meg : heh. Widzę idioto mój. 
Zayn : Louis też wrócił . 
Meg : Aham.. Zawołacie go i dacie mi z nim porozmawiać na osobności. 
Lucas : Meg, ale o czym ? O dzisiejszym.. 
Liam : Meg, co się dziś stało ?
Meg : Nie nic ważnego. Zawołajcie go.
Zayn : Czeka pod drzwiami. My już wychodzimy Paa dupko kochamy cię. 

Meg : Ja też was kocham . Papa. 
Lucas : Też już wyjdę. 

 <ponad 5 minutowa cisza i pusto w pokoju chłopców.  > 

Louis : Cześć. Jestem.
Meg : Cześć Louis. Jak tam ?

Louis : Normalnie. A jak u ciebie ? 
Meg : Dużo nauki .
Louis : ściemniasz . Ty się nie uczysz <śmiech>  
Meg : Zmieniłam się. Już nie jestem tą samą Meg co we wakacje. Postanowiłam wydorośleć.
Louis : To tak jak ja. 
Meg : Ty wydorośleć ? 
Louis : Kiedyś trzeba...
Meg : Louis.
Louis : Tak ?
Meg : a nie nic... już nieważne. 

Louis : W takim razie ja mam do ciebie pytanie. Jest taka możliwość że kiedyś jeszcze będziemy razem ? Nadal cię kocham i nie chcę tracić takiej osoby jak ty.
Meg : Louis.. nie wiem naprawdę. Nie chcę ciągle żyć w niepewności tak jak wcześniej. Nie wiem czy jak będziemy teraz razem nie zdradzisz mnie albo ja ciebie. 
Louis : Wiedziałem że właśnie to mi odpowiesz. Dobrze więc. Zapominamy o sobie, o tych wakacjach. Tak jakby nigdy tamten czas nie nadszedł . To chyba najlepsze rozwiązanie. Chociaż ja i tak zawsze będę cię kochał.. Pa. 

*
Rozłączył się.. Nawet nie dał mi dojść do słowa.. Trudno, jeżeli on chcę zapomnieć to niech to robi. Ja nie zapomnę nigdy.. To dziecko ciągle będzie mi o nim przypominało. Wychowam je sama . Nie będę informować Louisa o tym.. Ten rozdział jest dla mnie zamknięty. Wzięłam mój telefon do ręki i usunęłam wszystkie nasze wspólne zdjęcia. Na tapetę ustawiłam sobie jakiegoś pieska. Teraz mam większe zmartwienia . Nie wiem jak powiedzieć mamie o ciąży. Już mam za dużo problemów.. normalne nastolatki nie wiedzą w co się ubrać na dyskotekę a ja.. a ja nie wiem jak wychowam dziecko. Położyłam się na łóżko i zasnęłam...

                                                      *3 miesiące później*


Przez te 3 miesiące mój brzuch stawał się coraz większy .. Mamie nadal nic nie powiedziałam ,ale stwierdziła że przytyłam.. obiecałam sobie że jej to powiem przed Bożym Narodzeniem, które jest już za 2 dni.Biega, sprząta, gotuje wszystkie potrawy i Bóg wie co jeszcze co ona robi.
Byłam już dwa razy u ginekologa. Za miesiąc będę mogła poznać płeć mojego maleństwa. Mimo wszystkich problemów nie mogę się doczekać kiedy zostanę mamą. Lucas bardzo mi pomaga. Jest opiekuńczy i w ogóle. Dziewczyny już planują pokój dla dziecka. Louis nic nie wie o tym że zostanie ojcem i lepiej żeby tak zostało. Z chłopakami ograniczył mi się kontakt do jednej rozmowy na miesiąc która trwa zaledwie godzinę. Wiedziałam że tak będzie. Dziewczyny tylko ciągle gadają z Hazzą i Niallem. Z Zaynem też już nie rozmawiam tak jak kiedyś. Wiem że jest z Bellą i układa im się całkiem dobrze. Czasem zastanawiam się czy oni tęsknią za mną tak bardzo jak ja za nimi. 
Siedzę w moim pokoju . Z wieży leci muzyka a ja leżę na łóżku i myślę.. Nagle do mojego pokoju weszła mama z kakaem . 
-Cześć kochanie. - powiedziała i uśmiechnęła się. Nasz kontakt też już nie był tak dobry jak kiedyś.. Mimo że się buntowałam zawsze mogłam na nią liczyć . A teraz.. W jej świecie jest tylko Josh..
- Hej. - usiadłam po 'Turecku' i wzięłam napój który mi przyniosła. Kobieta usiadła obok mnie. 
-Kochanie, ja wiem że cię zaniedbałam ostatnimi czasami. A teraz widzę że się zmieniłaś. Nie jesteś już pyskatą, głośną i wulgarną dziewczyną. Teraz jesteś spokojna i tak jakby nieobecna myślami. Coś się stało ? Po powrocie z Londynu jesteś taka. - powiedziała zatroskana matka. 
- Mamo, z Londynu wróciłam już baaaardzo dawno. I rzeczywiście totalnie mnie zaniedbałaś. Mam strasznie dużo problemów i brakuje mi mojej mamy której zawsze mogłam się wyżalić , ona ma teraz faceta i już jej córka się dla niej nie liczy. - powiedziałam. 
- Naprawdę tak myślisz.- posmutniała. - Dobrze więc, powiedz mi co cię dręczy. 
- Mamo.. Wiesz że w Londynie poznałam chłopaków.. i później byłam z Louisem. 
- Tak wiem. Ale coś się stało ? Nie daje ci żyć ? 
- Nie , nie. Mamo.. Ale nie będziesz krzyczeć. - wolałam się upewnić.
-Nie , nie będę.
- bo , ja , ja jestem w ciąży. - powiedziałam. 
- Meg. Powiedz że żartujesz. - wykrzyczała.- Czy ty wiesz co zrobiłaś ? Nie wieżę w to.. ugh.. Który to miesiąc.
-Miałaś nie krzyczeć. 4 miesiąc.. Ale dowiedziałam się o tym dopiero po miesiącu - uśmiechnęłam się.
-Popełniasz ten sam błąd co ja..zniszczysz sobie życie, plany na przyszłość. - podparła głowę rękoma. No tak mama urodziła mnie mając zaledwie 18 lat..
-Czyli zniszczyłam tobie życie ?! Dzięki za uczciwość. Jesteś po prostu super. Nienawidzę cię. - krzyknęłam i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami. Wzięłam płaszcz, ubrałam buty , wzięłam torbę i wyszłam z domu kierując się do domu Sam. Weszłam bez dzwonienia. Powiedziałam krótkie ''dzień dobry'' jej rodzicom i poszłam do jej pokoju. 
- Sam ja pierdolę. Powiedziałam matce wszystko . Kurwa.... Powiedziała że zmarnuję sobie życie tak jak ona gdy była w moim wieku , bo ja się urodziłam.. - zaczęłam skracać moją ''rozmowę'' z matką. Nawet nie skapnęłam się że ona gada z Harrym na skype i on wszystko słyszał.
 - O mój boże. Błagam Harry nie wygadaj się nikomu. 
- Spokojnie. Ale sądzę że Louis powinien się dowiedzieć. To twoja decyzja. - powiedział i pożegnał się. Sam wyłączyła laptopa i podeszła do mnie.
-Sam... co ja teraz mam zrobić ? - Zapytałam załamana siadając na podłodze i opierając się o ścianę. 
- Nie wiem... Jestem tego samego zdania co Hazza. Powinnaś poinformować Tomlinsona. On ma prawo się dowiedzieć o tym że zostanie ojcem od ciebie a nie czytając gazetę czy przeglądając Twittera. - powiedziała dosiadając się do mnie. 
- Ale ja o tym wiem. Ja się boję tego że zniszczę mu tym karierę i plany na przyszłość. - powiedziałam. 
- Jeżeli on naprawdę cię kocha to takie bzdety nie powinny mu przeszkadzać. 
- Bzdety ? Sam chyba sama nie wiesz co mówisz .. gdybyś to ty była w ciąży chciałabyś żeby Harry zostawił swoją karierę ? A po za tym to jest osoba publiczna , i gdyby paparazzi dowiedzieli się że spodziewasz się dziecka nie daliby żyć tobie i przede wszystkim dziecku . - powiedziałam waląc głową  o ścianę. 
- Jak tak na to spojrzeć to masz rację. Ale jak zauważy jakieś twoje zdjęcie z wózkiem albo brzuchem ? 
- Po pierwsze : nie jestem sławą żeby za mną z aparatem ludzie biegali a po drugie : jeżeli się dowie to ... powiem mu że to nie jest jego dziecko. 
- Chcesz go okłamać i zrobić siebie przy okazji dziwkę ? - podniosła głos.
- Oj Sam.. zmieńmy temat. -  poprosiłam. 
- Meg.. Ciągle gdy o tym rozmawiamy ty chcesz zmienić temat. Ja chcę ci tylko przetłumaczyć że tak nie można. 
- Ja to rozumiem. Możemy pogadać  o czymś innym ? Powiedz mi jak układa ci się z Harrym ? 
- Jest dobrze. Ma zamiar przyjechać niedługo. - uśmiechnęła się. - Chłopacy będą nagrywać nowe piosenki w LA więc może w końcu go zobaczę. 
- to fajnie.- sztucznie się uśmiechnęłam. Pomyślałam sobie wtedy że jak przyjadą spotkam się z Lou i wszystko wyjdzie na jaw.
- Sam , ja już idę . Dzięki za rozmowę. Narka - ucałowałam przyjaciółkę w policzek i wyszłam z jej pokoju a następnie domu. Wróciłam do domu . W salonie siedziała moja mama, Josh i Lucas.
- Meg, pozwól na chwilkę. - poprosiła mnie mama. Usiadłam na fotelu.
- Rozmawialiśmy o twojej sytuacji i razem z Joshem postanowiliśmy uznać to dziecko za swoje . - zamurowało mnie. 
- Jak to za swoje ? To jest moje dziecko i je wychowam jasne ? - Krzyknęłam. 
- Ty masz skończyć szkołę, pójść na studia , dostać dobrze płatną pracę, męża i wtedy myśl o dziecku. Nie teraz . Teraz najważniejsza jest nauka. - powiedział Josh. - Lucas ma to samo zdanie, prawda ? 
- Nie. Ja sam namawiałem Meg żeby zajęła się dzieckiem. Popieram ją w 1oo% . Sam mogę jej pomóc w znalezieniu mieszkania i zaopiekowaniu się dzieckiem . - uśmiechnął się szeroko. 
- Mieszkanie już znalazłam. I napisałam tacie że od teraz alimenty ma przesyłać na moje konto. Wyprowadzam się po sylwestrze. - powiedziałam.
- Ale ty niedawno skończyłaś 18 lat. Nie poradzisz sobie. - do oczu mamy napływały słone łzy. 
- Poradzę sobie. Nie będę sama. Mam przyjaciół. Dobranoc. - powiedziałam . Powędrowałam na górę i wzięłam szybki prysznic. Następnie położyłam się do mojego łóżka i zasnęłam.

______________________
Witam ;* Przepraszam że tak długo nic nie dodawałam. Szczerze mówiąc miałam wątpliwości.. zastanawiałam się czy nie usunąć tego bloga. Ale wróciłam do was i postanowiłam dokończyć to opowiadanie <3 Czekam na wasze komentarze ;* 

1 komentarz:

  1. No w końcu dodałaś :D Rozdział jest świetny. <3 I dobrze że nie usunęłaś bloga ;* Czekam na next ;D

    OdpowiedzUsuń