* Tydzień później *
< Oczami Meggie >
s Ten tydzień minął szybko. Chłopacy codziennie chodzili na plan teledysku i wracali wieczorami. Mimo wszystko próbowałam jak najwięcej czasu spędzać z Louisem. Czasem zarywaliśmy nocki , żeby być ze sobą jak najdłużej. Ale już za dwa tygodnie muszę się z nimi rozstać.. z nim.. kocham go ale też nie wieżę w związki na odległość. Na razie cieszę się chwilą. Właśnie siedzę na łóżku i odpaliłam laptopa który leżał na szafce ponad kilka tygodni. Sprawdziłam Twittera. Nic ciekawego, może po za tym że przybyła liczba obserwujących mnie osób. Następnie weszłam na Facebooka. Wiele powiadomień, wiadomości i zaproszeń do znajomych. Ja zawsze zaczynam od powiadomień. Ten polubił to zdjęcie , ta skomentowała to i tak w kółko.. zaraz. '' ..... zachęca cię do polubienia "I love Meggie Payne, Samanta Rush and Lily Blue '' Nie no spoko.. i kolejne powiadomienie tego samego typu. Później były powiadomienia które mnie wkurwiły'' I Hate Samanta Rush, Lily Blue and Meggie Payne'' i ''I'm Bitch ? No. Meggie Payne is bitch '' . Przejrzałam albumy ze zdjęciami wszystkich stron o mnie i moich przyjaciółkach. Połowa była strasznie kompromitująca, a inne były naprawdę słodkie. Ściągnęłam sobie zdjęcie na którym ja i Lou całujemy się przy fontannie w Doncaster i ustawiłam jako tapetę. Dodałam krótki wpis zarówno jak i na Fb i na TT, który brzmiał '' Ludzie kurwa, ogar ! Odpierdolcie się ode mnie. Te wasze strony mnie w ogóle nie ruszają, więc nie marnujcie czasu. ;) '' . Wyłączyłam urządzenie i odłożyłam je z powrotem na miejsce. Wstałam i udałam się do szafy. Wyciągnęłam z niej ; Czarny sweter z krzyżem, poszarpane szorty, moje ulubione czarne ''oficerki'', i komplet biżuterii o tym samym kolorze co sweter i buty (Click) . Poszłam do łazienki gdzie wykonałam poranne czynności. Po prysznicu ubrałam się i pomalowałam. Włosy spięłam w kucyka. Wyszłam z łazienki. Wzięłam telefon i zbiegłam na dół. Spojrzałam na zegarek. Trzynasta trzydzieści. Chłopaków już nie było a dziewczyny siedziały w salonie i jadły pizze.
- Siemka - powiedziałam i poszłam do kuchni. Z lodówki wyciągnęłam wodę. Wróciłam się do salonu i dosiadłam do nich.
- Hej. A ty co tak długo spałaś ? - zapytała Lily z pełną buzią .
- Nie spałam tylko siedziałam. - poprawiłam ją. - nie chciało mi się schodzić na dół. A wy od której siedzicie ?
- Ja od ósmej a Lily od dziesiątej.
- To o której wychodzili chłopacy ? - zapytałam kradnąc im jeden kawałek pizzy z pudełka.
- O dziewiątej. - odpowiedziała Sam. - A wiecie co dziś za dzień ?
- Wtorek. Czternasty sierpień. - odpowiedziałam.
- Dziś również jest dzień kiedy Harry zapytał mi się o chodzenie.
- To najlepszego. - powiedziałam odkładając nie zjedzoną do końca pizze, bo było mi od niej niedobrze. - Macie jakieś plany ?
- Nie. Hazza pewnie wróci wieczorem i będzie zmęczony.
- Co to jest ? - zapytała Lily podnosząc kartkę z podłogi i zaczęła czytać ;
'' Kochane, dziś mija miesiąc odkąd jesteśmy razem. I mimo tej przerwy i próby naszego związku nadal Cię kocham najbardziej na świecie. Z tej okazji przygotowałem dla Ciebie niespodziankę. Bądź gotowa na 20
Twój Harry xx ''
- Oj nie ważne. Ale pamiętał. - zaczęła piszczeć. Do drzwi zadzwonił dzwonek. Pobiegłam je otworzyć.
- Bella Cześć. - powiedziałam.
- Hej. Mogę wejść ? - zapytała.
- Jasne. - uśmiechnęłam się i pokierowałam ją do salonu. Przywitała się z dziewczynami i usiadła obok Sam.
- Nie ma chłopaków ?
- Nie będą wieczorem, a co ?
- Muszę z wami pogadać. - oświadczyła.
- O czym ? - zapytałam.
- Bo przez ostatnie dni zbliżyłam się do Zayna. Codziennie się widujemy, piszemy sms'y i dzwonimy do siebie. Naprawdę go polubiłam. - zwierzyła się.
- To chyba dobrze. - powiedziała Lily.
- No tak ale ja nie wiem czy on mnie lubi jako koleżankę czy coś więcej. Bo ja czuję do niego coś więcej.. - zasmuciła się. Ja siedziałam cicho, bo nie wiedziałam czy mogę jej powiedzieć prawdę.
- Zapytaj mu się. - uśmiechnęła się do niej Sam.
- Gdyby to było takie proste..
- Mi się wydaje że on się w tobie zakochał. - powiedziała Lily.
- Wątpię w to. Zachowuje się jak kolega. Nawet mnie nie pocałował, a miał tyle okazji. - Do cholery. A chuj najwyżej Zayn mnie zabije.
- On cię kocha. - wypaliłam po chwili.
- Skąd o tym wiesz ?
- Zwierzył mi się niedawno. A konkretnie trzy dni temu. Bał się twojego odrzucenia i nic nie mówił. - dokończyłam.
- Naprawdę ? Kocha mnie ? - zaczęła się jarać. - Tylko kiedy mi o tym powie...
- Może zacznij ty ten temat. On lubi gdy dziewczyna robi pierwszy krok. - tajemniczo się do niej uśmiechnęłam , bo przypomniał mi się nasz pocałunek. Najpierw ja zaczęłam a on dokończył. To minęło. Teraz mam Louisa którego naprawdę kocham. Gadałyśmy tak przez jakieś trzy godziny. O wszystkim. No dobra. o chłopakach. Tylko o nich.
*
- Dziewczyny , ja was zostawiam bo idę się szykować. - powiedziała Sam.
- Czekaj pomożemy ci . - uśmiechnęłam się
- Właśnie. Mam praktyki w salonie fryzjerskim więc mogę cię uczesać.- uśmiechnęła się Isabella. Wszystkie poszłyśmy do pokoju Sami.
- To ty idź się umyj a my uszykujemy ci ubrania.- Brunetka zrobiła to o co ją poprosiłyśmy. Z jej szafy wyciągnęłyśmy niebieską sukienkę z kołnierzykiem i czarnym paskiem, szpilki, zestaw perełkowej biżuterii i małą, czarną torebkę do której włożyłyśmy lusterko , chusteczki, telefon i perfumy (Click). Podałyśmy jej to do łazienki. Miałyśmy nadzieję że zaraz wyjdzie ubrana w to. Ta jednak wyszła w bieliźnie i szlafroku.
- Czemu się jeszcze nie ubrałaś ? - zapytała Lily.
- Bo muszę jeszcze zrobić paznokcie i Makijaż, a nie chcę pobrudzić sukienki. - odpowiedziała.
Spojrzałam na zegarek. Dochodziła siedemnasta trzydzieści.
- Jest mało czasu więc ja jej robię makijaż, Lily paznokcie, a Bella fryzurę. - wyznaczyłam. Poprosiłam Lily żeby pomalowała jej paznokcie na czerwono. Ja pomalowałam ją podkładem, pudrem, różem, oczy zrobiłam jasnym cieniem, leciutkie kreski eyelinerem i rzęsy tuszem. Natomiast usta pomalowałam czerwoną szminką (Click). Równo o osiemnastej czterdzieści pięć skończyłyśmy. Bella zrobiła jej ślicznego koka (Click) . Efekt jest genialny. Sam ślicznie wygląda. Zeszłyśmy na dół.
- Nie wiem jak wy to zrobiłyście, ale jest genialnie. - wykrzyczała Samanta. - dziękuję .
- Nie no spoko. - równo o dziewiętnastej zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam je. W nich staną Harry w garniturze i z bukietem czerwonych róż.
- Mmmmm.. Styles, jaki elegancki. - zaśmiałam się.
Za nim wszedł Louis który mnie namiętnie pocałował a następnie przytulił w pasie. Patrzeliśmy na Harrego i Sam.
< Oczami Samanty. >
Ten wieczór zapowiada się idealnie. Nie mogę się doczekać kiedy wyjdziemy.
- To dla ciebie. - Hazza wręczył mi bukiet czerwonych róż.
- Dziękuję są śliczne. - przytuliłam się do niego odkładając kwiaty na półkę. Loczek chwycił mnie za rękę i prowadził ku drzwiom przy których stali Louis i Meggie.
- Spróbuj tylko mi ryczeć i zepsujesz moje dzieło, a pożałujesz. - zagroziła.
- I nie zepsuj mojego koczka. - dodała Bella. Nie wiem czy o to jej chodziło, ale miałam dziwne skojarzenie.. Dobra.. jestem zboczona..
- Dobra. Idziemy . - uśmiechnął się Harry chwycił mnie za rękę i wyszliśmy. Pod domem stała taksówka. Weszliśmy do niej i odjechaliśmy .
- Harry gdzie jedziemy ? - zapytałam chłopaka.
- Zobaczysz - zatkał mi usta pocałunkiem. Dalszą drogę odbyliśmy w ciszy. Jechaliśmy jakieś trzydzieści minut. Gdy auto zatrzymało się , Hazz pomógł mi wyjść z niego i zasłonił oczy czarną opaską. Nic nie widziałam . Wiedziałam jednak że po wejściu do pomieszczenia, jechaliśmy windą. Gdy usłyszałam dźwięk oznaczający że winda się zatrzymała, Hazza prowadził mnie dalej za rękę. Po chwili szliśmy po schodach. Gdy doszliśmy poczułam chłód.
- Mogę już to ściągnąć ? - zapytałam .
- Teraz już tak. - powiedział i pomógł mi odwiązać opaskę. Po ściągnięciu jej zobaczyłam że znajduję się na dachu budynku. Wokół mnie było pełno kwiatów, świec. Przy krawędzi dachu stał stolik dla dwóch osób przykryty białym obrusem. Wokół krawężników na dachu, był szklany płot sięgający do pasa, więc były małe prawdopodobieństwo że spadniemy .
- Podoba ci się ? - zapytał.
- No jasne. - uśmiechnęłam się. - Ja też mam dla ciebie prezent. - powiedziałam i z torebki wyciągnęłam pudełeczko. W środku niego był srebrny łańcuszek, to znaczy bardziej nieśmiertelnik. Na jednej zawieszce była jedna data poznania się i druga kiedy zaczęliśmy ze sobą chodzić. Natomiast na drugiej zawieszce było nasze wspólne zdjęcie.
- Dziękuję. - powiedział i natychmiast ubrał go na szyję. Następnie usiedliśmy przy stoliku. Po jakiś piętnastu minutach kelner przyniósł jedzenie. Podczas jedzenia wspominaliśmy wszystkie nasze wspólne dni. Po tym jak skończyliśmy jeść Hazza dostał sms'a. Siedziałam spokojnie i patrzyłam jak śmieje się do telefonu.
- Ja pierdolę co za debil. - wymamrotał przez śmiech.
- Kto jest debilem ? - zapytałam. Loczek podał mi telefon do ręki. ~ '' Sorka że przerywam wam miśki. Sprawa jest taka. Nie wracacie dziś do domu. Liam jest u Dan, Niall i Lily poszli do Justina na nockę, a Zayn zostaje u Belli. Stwierdziłem z Meggie że chcemy trochę prywatności. Miłej nocy. I Hazz, w kieszeni od marynarki włożyłem Ci gumki. Malinowe. ;)) xx'' Louis~
- O kurwa. - ja również zaczęłam się śmiać. Gdy się uspokoiłam ( zajęło mi to jakieś dziesięć minut ) - To gdize będziemy spać ? - zapytałam
- Jesteśmy na dachu jednego z najlepszych hoteli w Londynie. Zaraz zarezerwuję pokój .- uśmiechnął się.Wziął telefon i zadzwonił do recepcji.
- Powiedzieli że jeżeli chcemy pokój musimy już do niego iść , bo chcą zamknąć wejście na dach- powiedział.
- okej. Dziękuję za ten wieczór. Był krótki, ale cudowny. - pocałowałam go w policzek gdy wstałam z krzesła.
- Ale on jeszcze się nie skończył - cwaniacko się uśmiechnął i objął mnie w talii. Zeszliśmy z dachu i udaliśmy się do recepcji. Tam nam dali klucze do pokoju. Ponownie pojechaliśmy windą na górę. Nasz pokój miał numer '3452' i znajdował się na trzecim piętrze budynku. Gdy na końcu długiego korytarza odnaleźliśmy nasz pokój Hazz otworzył go . Od razu rzuciłam się na łóżko i ściągnęłam buty.
- Mmm.. jak mi wygodnie. - zamruczałam gdy na podwójnym łóżku leżałam sama.
- Jak ty sobie tak leżysz to może ja sam wypiję tego szampana i zjem te truskawki . - powiedział Harry i wyszedł na balkon. Od razu wstałam i pobiegłam za nim.
- Nawet nie ma takiej opcji żebyś to zam zjadł i wypił. - powiedziałam i chwyciłam kieliszek. On zaśmiał się i nalał mi . Nawzajem karmiliśmy się truskawkami i opowiadaliśmy różne historie . Nawet nie wiem kiedy zrobiła się druga w nocy. Weszłam do pokoju i ponownie położyłam się na łóżku. Hazza wszedł od razu po mnie i oparł się o drzwi od balkonu.
- Eeeee.. masz okres ? - zapytał po chwil.
- Nie. A po co ci ta informacja ? - powiedziałam lekko zdziwiona.
- Po pierwsze coś mi obiecałaś tydzień temu, a po drugie nie chcę żeby prezent od Louisa się zmarnował. - powiedział z chytrym uśmiechem. Podszedł do mnie i zaczął obdarowywać mnie pocałunkami na szyi , obojczyku i zjeżdżał coraz niżej. I cóż ... Harry jest tak przekonujący że zrobiliśmy to. I przyznam że jest cudowny.
_______________________________
Nie podoba mi się ten rozdział, ale nie wiedziałam co mam napisać więc daje wam jakieś krótkie gówno do czytania ;D Miłej lektury ;**
< Oczami Meggie >
s Ten tydzień minął szybko. Chłopacy codziennie chodzili na plan teledysku i wracali wieczorami. Mimo wszystko próbowałam jak najwięcej czasu spędzać z Louisem. Czasem zarywaliśmy nocki , żeby być ze sobą jak najdłużej. Ale już za dwa tygodnie muszę się z nimi rozstać.. z nim.. kocham go ale też nie wieżę w związki na odległość. Na razie cieszę się chwilą. Właśnie siedzę na łóżku i odpaliłam laptopa który leżał na szafce ponad kilka tygodni. Sprawdziłam Twittera. Nic ciekawego, może po za tym że przybyła liczba obserwujących mnie osób. Następnie weszłam na Facebooka. Wiele powiadomień, wiadomości i zaproszeń do znajomych. Ja zawsze zaczynam od powiadomień. Ten polubił to zdjęcie , ta skomentowała to i tak w kółko.. zaraz. '' ..... zachęca cię do polubienia "I love Meggie Payne, Samanta Rush and Lily Blue '' Nie no spoko.. i kolejne powiadomienie tego samego typu. Później były powiadomienia które mnie wkurwiły'' I Hate Samanta Rush, Lily Blue and Meggie Payne'' i ''I'm Bitch ? No. Meggie Payne is bitch '' . Przejrzałam albumy ze zdjęciami wszystkich stron o mnie i moich przyjaciółkach. Połowa była strasznie kompromitująca, a inne były naprawdę słodkie. Ściągnęłam sobie zdjęcie na którym ja i Lou całujemy się przy fontannie w Doncaster i ustawiłam jako tapetę. Dodałam krótki wpis zarówno jak i na Fb i na TT, który brzmiał '' Ludzie kurwa, ogar ! Odpierdolcie się ode mnie. Te wasze strony mnie w ogóle nie ruszają, więc nie marnujcie czasu. ;) '' . Wyłączyłam urządzenie i odłożyłam je z powrotem na miejsce. Wstałam i udałam się do szafy. Wyciągnęłam z niej ; Czarny sweter z krzyżem, poszarpane szorty, moje ulubione czarne ''oficerki'', i komplet biżuterii o tym samym kolorze co sweter i buty (Click) . Poszłam do łazienki gdzie wykonałam poranne czynności. Po prysznicu ubrałam się i pomalowałam. Włosy spięłam w kucyka. Wyszłam z łazienki. Wzięłam telefon i zbiegłam na dół. Spojrzałam na zegarek. Trzynasta trzydzieści. Chłopaków już nie było a dziewczyny siedziały w salonie i jadły pizze.
- Siemka - powiedziałam i poszłam do kuchni. Z lodówki wyciągnęłam wodę. Wróciłam się do salonu i dosiadłam do nich.
- Hej. A ty co tak długo spałaś ? - zapytała Lily z pełną buzią .
- Nie spałam tylko siedziałam. - poprawiłam ją. - nie chciało mi się schodzić na dół. A wy od której siedzicie ?
- Ja od ósmej a Lily od dziesiątej.
- To o której wychodzili chłopacy ? - zapytałam kradnąc im jeden kawałek pizzy z pudełka.
- O dziewiątej. - odpowiedziała Sam. - A wiecie co dziś za dzień ?
- Wtorek. Czternasty sierpień. - odpowiedziałam.
- Dziś również jest dzień kiedy Harry zapytał mi się o chodzenie.
- To najlepszego. - powiedziałam odkładając nie zjedzoną do końca pizze, bo było mi od niej niedobrze. - Macie jakieś plany ?
- Nie. Hazza pewnie wróci wieczorem i będzie zmęczony.
- Co to jest ? - zapytała Lily podnosząc kartkę z podłogi i zaczęła czytać ;
'' Kochane, dziś mija miesiąc odkąd jesteśmy razem. I mimo tej przerwy i próby naszego związku nadal Cię kocham najbardziej na świecie. Z tej okazji przygotowałem dla Ciebie niespodziankę. Bądź gotowa na 20
Twój Harry xx ''
- Oj nie ważne. Ale pamiętał. - zaczęła piszczeć. Do drzwi zadzwonił dzwonek. Pobiegłam je otworzyć.
- Bella Cześć. - powiedziałam.
- Hej. Mogę wejść ? - zapytała.
- Jasne. - uśmiechnęłam się i pokierowałam ją do salonu. Przywitała się z dziewczynami i usiadła obok Sam.
- Nie ma chłopaków ?
- Nie będą wieczorem, a co ?
- Muszę z wami pogadać. - oświadczyła.
- O czym ? - zapytałam.
- Bo przez ostatnie dni zbliżyłam się do Zayna. Codziennie się widujemy, piszemy sms'y i dzwonimy do siebie. Naprawdę go polubiłam. - zwierzyła się.
- To chyba dobrze. - powiedziała Lily.
- No tak ale ja nie wiem czy on mnie lubi jako koleżankę czy coś więcej. Bo ja czuję do niego coś więcej.. - zasmuciła się. Ja siedziałam cicho, bo nie wiedziałam czy mogę jej powiedzieć prawdę.
- Zapytaj mu się. - uśmiechnęła się do niej Sam.
- Gdyby to było takie proste..
- Mi się wydaje że on się w tobie zakochał. - powiedziała Lily.
- Wątpię w to. Zachowuje się jak kolega. Nawet mnie nie pocałował, a miał tyle okazji. - Do cholery. A chuj najwyżej Zayn mnie zabije.
- On cię kocha. - wypaliłam po chwili.
- Skąd o tym wiesz ?
- Zwierzył mi się niedawno. A konkretnie trzy dni temu. Bał się twojego odrzucenia i nic nie mówił. - dokończyłam.
- Naprawdę ? Kocha mnie ? - zaczęła się jarać. - Tylko kiedy mi o tym powie...
- Może zacznij ty ten temat. On lubi gdy dziewczyna robi pierwszy krok. - tajemniczo się do niej uśmiechnęłam , bo przypomniał mi się nasz pocałunek. Najpierw ja zaczęłam a on dokończył. To minęło. Teraz mam Louisa którego naprawdę kocham. Gadałyśmy tak przez jakieś trzy godziny. O wszystkim. No dobra. o chłopakach. Tylko o nich.
*
- Dziewczyny , ja was zostawiam bo idę się szykować. - powiedziała Sam.
- Czekaj pomożemy ci . - uśmiechnęłam się
- Właśnie. Mam praktyki w salonie fryzjerskim więc mogę cię uczesać.- uśmiechnęła się Isabella. Wszystkie poszłyśmy do pokoju Sami.
- To ty idź się umyj a my uszykujemy ci ubrania.- Brunetka zrobiła to o co ją poprosiłyśmy. Z jej szafy wyciągnęłyśmy niebieską sukienkę z kołnierzykiem i czarnym paskiem, szpilki, zestaw perełkowej biżuterii i małą, czarną torebkę do której włożyłyśmy lusterko , chusteczki, telefon i perfumy (Click). Podałyśmy jej to do łazienki. Miałyśmy nadzieję że zaraz wyjdzie ubrana w to. Ta jednak wyszła w bieliźnie i szlafroku.
- Czemu się jeszcze nie ubrałaś ? - zapytała Lily.
- Bo muszę jeszcze zrobić paznokcie i Makijaż, a nie chcę pobrudzić sukienki. - odpowiedziała.
Spojrzałam na zegarek. Dochodziła siedemnasta trzydzieści.
- Jest mało czasu więc ja jej robię makijaż, Lily paznokcie, a Bella fryzurę. - wyznaczyłam. Poprosiłam Lily żeby pomalowała jej paznokcie na czerwono. Ja pomalowałam ją podkładem, pudrem, różem, oczy zrobiłam jasnym cieniem, leciutkie kreski eyelinerem i rzęsy tuszem. Natomiast usta pomalowałam czerwoną szminką (Click). Równo o osiemnastej czterdzieści pięć skończyłyśmy. Bella zrobiła jej ślicznego koka (Click) . Efekt jest genialny. Sam ślicznie wygląda. Zeszłyśmy na dół.
- Nie wiem jak wy to zrobiłyście, ale jest genialnie. - wykrzyczała Samanta. - dziękuję .
- Nie no spoko. - równo o dziewiętnastej zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam je. W nich staną Harry w garniturze i z bukietem czerwonych róż.
- Mmmmm.. Styles, jaki elegancki. - zaśmiałam się.
Za nim wszedł Louis który mnie namiętnie pocałował a następnie przytulił w pasie. Patrzeliśmy na Harrego i Sam.
< Oczami Samanty. >
Ten wieczór zapowiada się idealnie. Nie mogę się doczekać kiedy wyjdziemy.
- To dla ciebie. - Hazza wręczył mi bukiet czerwonych róż.
- Dziękuję są śliczne. - przytuliłam się do niego odkładając kwiaty na półkę. Loczek chwycił mnie za rękę i prowadził ku drzwiom przy których stali Louis i Meggie.
- Spróbuj tylko mi ryczeć i zepsujesz moje dzieło, a pożałujesz. - zagroziła.
- I nie zepsuj mojego koczka. - dodała Bella. Nie wiem czy o to jej chodziło, ale miałam dziwne skojarzenie.. Dobra.. jestem zboczona..
- Dobra. Idziemy . - uśmiechnął się Harry chwycił mnie za rękę i wyszliśmy. Pod domem stała taksówka. Weszliśmy do niej i odjechaliśmy .
- Harry gdzie jedziemy ? - zapytałam chłopaka.
- Zobaczysz - zatkał mi usta pocałunkiem. Dalszą drogę odbyliśmy w ciszy. Jechaliśmy jakieś trzydzieści minut. Gdy auto zatrzymało się , Hazz pomógł mi wyjść z niego i zasłonił oczy czarną opaską. Nic nie widziałam . Wiedziałam jednak że po wejściu do pomieszczenia, jechaliśmy windą. Gdy usłyszałam dźwięk oznaczający że winda się zatrzymała, Hazza prowadził mnie dalej za rękę. Po chwili szliśmy po schodach. Gdy doszliśmy poczułam chłód.
- Mogę już to ściągnąć ? - zapytałam .
- Teraz już tak. - powiedział i pomógł mi odwiązać opaskę. Po ściągnięciu jej zobaczyłam że znajduję się na dachu budynku. Wokół mnie było pełno kwiatów, świec. Przy krawędzi dachu stał stolik dla dwóch osób przykryty białym obrusem. Wokół krawężników na dachu, był szklany płot sięgający do pasa, więc były małe prawdopodobieństwo że spadniemy .
- Podoba ci się ? - zapytał.
- No jasne. - uśmiechnęłam się. - Ja też mam dla ciebie prezent. - powiedziałam i z torebki wyciągnęłam pudełeczko. W środku niego był srebrny łańcuszek, to znaczy bardziej nieśmiertelnik. Na jednej zawieszce była jedna data poznania się i druga kiedy zaczęliśmy ze sobą chodzić. Natomiast na drugiej zawieszce było nasze wspólne zdjęcie.
- Dziękuję. - powiedział i natychmiast ubrał go na szyję. Następnie usiedliśmy przy stoliku. Po jakiś piętnastu minutach kelner przyniósł jedzenie. Podczas jedzenia wspominaliśmy wszystkie nasze wspólne dni. Po tym jak skończyliśmy jeść Hazza dostał sms'a. Siedziałam spokojnie i patrzyłam jak śmieje się do telefonu.
- Ja pierdolę co za debil. - wymamrotał przez śmiech.
- Kto jest debilem ? - zapytałam. Loczek podał mi telefon do ręki. ~ '' Sorka że przerywam wam miśki. Sprawa jest taka. Nie wracacie dziś do domu. Liam jest u Dan, Niall i Lily poszli do Justina na nockę, a Zayn zostaje u Belli. Stwierdziłem z Meggie że chcemy trochę prywatności. Miłej nocy. I Hazz, w kieszeni od marynarki włożyłem Ci gumki. Malinowe. ;)) xx'' Louis~
- O kurwa. - ja również zaczęłam się śmiać. Gdy się uspokoiłam ( zajęło mi to jakieś dziesięć minut ) - To gdize będziemy spać ? - zapytałam
- Jesteśmy na dachu jednego z najlepszych hoteli w Londynie. Zaraz zarezerwuję pokój .- uśmiechnął się.Wziął telefon i zadzwonił do recepcji.
- Powiedzieli że jeżeli chcemy pokój musimy już do niego iść , bo chcą zamknąć wejście na dach- powiedział.
- okej. Dziękuję za ten wieczór. Był krótki, ale cudowny. - pocałowałam go w policzek gdy wstałam z krzesła.
- Ale on jeszcze się nie skończył - cwaniacko się uśmiechnął i objął mnie w talii. Zeszliśmy z dachu i udaliśmy się do recepcji. Tam nam dali klucze do pokoju. Ponownie pojechaliśmy windą na górę. Nasz pokój miał numer '3452' i znajdował się na trzecim piętrze budynku. Gdy na końcu długiego korytarza odnaleźliśmy nasz pokój Hazz otworzył go . Od razu rzuciłam się na łóżko i ściągnęłam buty.
- Mmm.. jak mi wygodnie. - zamruczałam gdy na podwójnym łóżku leżałam sama.
- Jak ty sobie tak leżysz to może ja sam wypiję tego szampana i zjem te truskawki . - powiedział Harry i wyszedł na balkon. Od razu wstałam i pobiegłam za nim.
- Nawet nie ma takiej opcji żebyś to zam zjadł i wypił. - powiedziałam i chwyciłam kieliszek. On zaśmiał się i nalał mi . Nawzajem karmiliśmy się truskawkami i opowiadaliśmy różne historie . Nawet nie wiem kiedy zrobiła się druga w nocy. Weszłam do pokoju i ponownie położyłam się na łóżku. Hazza wszedł od razu po mnie i oparł się o drzwi od balkonu.
- Eeeee.. masz okres ? - zapytał po chwil.
- Nie. A po co ci ta informacja ? - powiedziałam lekko zdziwiona.
- Po pierwsze coś mi obiecałaś tydzień temu, a po drugie nie chcę żeby prezent od Louisa się zmarnował. - powiedział z chytrym uśmiechem. Podszedł do mnie i zaczął obdarowywać mnie pocałunkami na szyi , obojczyku i zjeżdżał coraz niżej. I cóż ... Harry jest tak przekonujący że zrobiliśmy to. I przyznam że jest cudowny.
_______________________________
Nie podoba mi się ten rozdział, ale nie wiedziałam co mam napisać więc daje wam jakieś krótkie gówno do czytania ;D Miłej lektury ;**
uwielbiam *.*
OdpowiedzUsuńjest spoko a sms od Lou najlepszy!!! :DD kochany wariat czekam na kolejny rozdział Paulina xx
OdpowiedzUsuń