< Oczami Lily >
Dziś wstałam coś po dwunastej. Wczoraj z Niallem , Justinem i Sel, byliśmy na kręglach. Chyba wróciliśmy z nich dopiero po północy. Selena i Justin to bardzo fajni ludzie. Jak na takie sławy zachowują się normalnie. Dziś o czternastej mają do nas przyjść na film. Leniwie wstałam z łóżka i doczołgałam się do szafy. Wyciągnęłam z niej; czerwone rurki, czarną bluzkę z nadrukiem, jeansową koszulę, białe martensy i biżuterię (Click). Poszłam z tym do łazienki. Wzięłam gorącą kąpiel. Po godzinie wyszłam z wanny. Osuszyłam ciało oraz włosy. Ubrałam się we wcześniej przygotowany zestaw. Włosy wyprostowałam. Zrobiłam tradycyjny makijaż. Zeszłam na dół. Przy stole w kuchni siedzieli już ; Niall, Sam, Harry i Zayn. Jedli obiad.
- Smacznego. -powiedziałam.
- Dziękujemy. - odpowiedzieli chórem. Z szafki wiszącej nad zlewem , wyciągnęłam talerz i z piekarnika lazanie. Nałożyłam sobie i usiadłam obok Sam.
- Długo spałaś. -skomentował się Zayn.
- Bo w nocy nie mogłam zasnąć. - odpowiedziałam.
- Wiesz co Niall, powinieneś dać się wyspać dziewczynie. - powiedział Harry.
- Spierdalajcie. - zaśmiał się Nialler. Nagle Hazzie zaczął dzwonić telefon. Odszedł od stołu.
- Jakie macie plany na dziś ? - zapytałam.
- Idę z Bellą do fryzjera. - uśmiechnął się Zayn.
- A ja wychodzę z Edem. - powiedziała Samanta. Z jakim do cholery Edem ? Może z tym rudym co tu kiedyś był.. Do stołu wrócił Harold.
- Coś się stało ? - zapytałam.
- To dzwonił nasz menadżer. Jutro mamy zacząć kręcić teledysk do nowej piosenki. A dziś razem z Lou ( stylistką chłopaków ) przyjdą omówić szczegóły.
- Ale przecież nie ma Louisa i Liama.
- Liam ma dziś przyjechać, bo z nim gadałem W NOCY - Niall podkreślił słowa 'w nocy' i spojrzał na Harrego i Zayna. - i powiedział że dziś wraca i będzie około szesnastej w domu. A do Louisa może zadzwońcie.
- Dzwoniłem do niego ale nie odbiera.
- To ja zadzwonię do Meggie. - powiedziała Sam i odeszła od stołu. Gdy skończyłam posiłek pozbierałam brudne talerze ze stołu i włożyłam do zmywarki.
- Załatwione. Za pół godziny będą wyjeżdżać. - uśmiechnęła się Sami.
- Ty to umiesz wszystko nam załatwić. - Harry puścił do niej oczko. Następnie do niej podszedł , szybko pocałował ją w policzek i spierdolił na górę.
- To ja może już pójdę, bo się jeszcze spóźnię. - dodała zarumieniona.
- Czekaj. Podwiozę cię, bo też już wychodzę. - powiedział Zayn. Gdy Sam i Zayn wyszli podeszłam do Nialla i czule go pocałowałam.
- Nareszcie sami. - skomentował blondyn.
- No nie zupełnie. - usłyszałam śmiechy za plecami. Odwróciłam się. Na korytarzu stał Justin i Selena.
- Umiesz zepsuć nastrój. - powiedziałam. A następnie przywitałam się z nimi. Wszyscy poszliśmy do salonu i usiedliśmy; ja z Niallem na jednej dwuosobowej sofie, a Sel i Just na drugiej.
- Co dziś oglądamy ? - zapytała brunetka.
- Mam ochotę na jakiś horror. - powiedziałam.
- Załatwione. - Niall z szafki z płytami wyciągnął film pod tytułem ''Koszmar z ulicy wiązów''. Zasłonił zewnętrze rolety i przyniósł chpisy oraz cole z kuchni. Gdy w końcu usiadł wtuliłam się w niego. On objął mnie ramieniem i bawił się moimi włosami. Film się zaczął i zapadła cisza. Można jedynie usłyszeć chrupanie chipsów i odgłosy całowania się. Do salonu wszedł Harry.
- Cześć wam. - powiedział z uśmiechem.
- Hej. - odpowiedzieli Justin i Selena.
- Co robisz ? - zapytał Niall.
- Nudzę się. - odpowiedział.
-To oglądaj z nami. - zaproponowałam. Harry skorzystał z propozycji i usiadł samotnie na fotelu. Film nie był straszny, ale lubiłam udawać że się boję, bo wtedy Niall mocniej mnie przytulał albo dawał buziaki. Selena wykorzystywała ten sam patent co ja. Nie wiedziałam zbyt o co chodzi w tym filmie, bo cały czas lizałam się z Niallem, więc może dlatego się nie bałam.
- Widzę że nie interesuje was ten film. Mogę włączyć inny ? - zapytał Hazz.
- Jasne. - uśmiechnęła się Sel. Harry włączył jakąś komedie. Chwilę oglądałam , a później wróciłam do całowania się. Słyszałam śmiech Hazzy, chrupanie chipsów i całowanie się Sel i Justina. Zrobiło mi się żal loczka. Był samotny. Ja cały wczorajszy dzień spędziłam na kręglach, Zayn był z Bellą, a Sam zapewne unikała Harrego, więc on spędził cały dzień samotnie. Jeszcze siedział i patrzył na nas. Poczułam wibrowanie telefonu w kieszeni blondyna.
- Co jest ? - szepnęłam mu do ucha.
- Nic. Liam za pół godziny będzie z domu, bo właśnie wyjeżdża z lotniska. - uśmiechnął się.
- Aha okej. - uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek.
- Harry, o której tak właściwie ma być Paul ? - zapytał Nialler.
- Mówił że coś po dwudziestej trzydzieści. - odpowiedział loczek.
- To luz. - Niall ponownie mnie przytulił i namiętnie pocałował.
< Oczami Harrego>
Dziwnie się czułem ''oglądając'' z nimi film. Oni ciągle się lizali i nawet nie patrzeli na ekran telewizora. Zapewne gdybym miał dziewczynę robił. Niestety już jej nie mam.. Wpierdoliłem im wszystkie chipsy. Nagle usłyszałem trzask drzwi.
- Jestem. - usłyszałem głos Sam a po chwili zobaczyłem ją stojącą w salonie. Wyglądała ślicznie. Z resztą jak zawsze.
- Cześć.- powiedziała.
- Hej. Jestem Justin a to Selena. - chłopak przedstawił się brunetce.
- Sam. - uśmiechnęła się szeroko. Poszła do kuchni.
- Stary, to jest ta twoja była ? Ładna jest. - powiedział Just, za co Selena go walnęła w ramie , a po chwili znów się lizali. Postanowiłem z nią pogadać. Chociaż tak normalnie. Również udałem się do kuchni. Sami stała oparta o szafkę i piła sok.
- Jak tam ? - zapytałem udając że czegoś szukam w szafce wiszącej nad nią.
- Nijak. - odpowiedziała. Szklankę z resztką napoju chciała odłożyć do zlewu, jednak niechcący wylała ją na mnie. Moja biała koszulka miała wielką, pomarańczową plamę na jej środku.
- Jejku, Harry przepraszam. - zaczęła się jąkać.
- Spokojnie. Pójdę ją szybko przebrać i będzie okej. - uśmiechnąłem się i poszedłem do swojego pokoju na piętrze żeby się przebrać. Gdy wszedłem brudną koszulkę rzuciłem w kąt i podszedłem do szafy wybrać inną. Tyle ich mam , a nie umiem się na żadną się zdecydować.
- Harry, ja cię naprawdę przepraszam. Daj mi tą koszulkę to ją wypiorę. - do mojego pokoju weszła Sami.
- Daj spokój to tylko koszulka. - podszedłem do niej bliżej. Jej policzki zalały się całe rumieńcami.
- Uwielbiam kiedy się rumienisz. - wymruczałem jej do ucha. Z szafy wyciągnąłem jakąś granatową koszulkę i ubrałem ją na siebie.
- Pogadamy ? - zapytałem.
- Dobrze. - jej odpowiedź zaskoczyła mnie. Pozytywnie. Pociągnąłem ją na balkon. Usiadłem obok niej na zimnych kafelkach opierając się o ścianę.
- Gdzie dziś byłaś ? - zapytałem.
- Mówiłam przy obiedzie gdzie idę.
- Ale mnie wtedy nie było. - uśmiechnąłem się.
- rzeczywiście.. Byłam z Edem w kawiarni. - Z Edem ? Z tym Edem ? Mój przyjaciel próbuje mi odbić dziewczynę ? Bo kurwa nie wyrobię. Yhhhhhhhhhh !!
- Czy między wami coś.. no wiesz. Czy między wami coś jest ? - zapytałem.
- Między mną a Edem ? - pokiwałem twierdząco głową. - Nie, coś ty.
- To dlaczego się z nim spotkałaś ?
- Pamiętasz, dwa dni temu przyszedł Ed. Miał mi coś powiedzieć , jednak dostał telefon i musiał iść. Postanowiłam się z nim spotkać i porozmawiać, o tym , co miał mi wcześniej powiedzieć. - uśmiechnęła się do mnie. Chyba po raz pierwszy od tygodnia.
- I co tobie powiedział ? - odwzajemniłem gest.
- Że nie zdradziłeś mnie. Że całą noc spędziłeś z nim w barze i mówiłeś cały czas o mnie. Pokazywałeś moje zdjęcia. A później szukaliście boiska na randkę.
- Uwierzyłaś mu ?
- Początkowo nie. Później weszłam na Twittera i Facebooka w telefonie i zobaczyłam zdjęcia Caroline z tamtego dnia. Szła za rękę z jakimś łysolem. - zmierzwiła mi włosy. - później stwierdziłam że nadal cię kocham i chcę być z tobą, bo już wiem że mnie nie zdradziłeś. A ja jak ostatnia suka nie chciałam ci uwierzyć, obrażałam cię.. Przepraszam. - zaczęła płakać. Przytuliłem ją do siebie. I głaskałem po głowie.
- Należało mi się. A ty siebie nie nazywaj 'suką', bo nią nie jesteś . - spojrzałem jej w oczy i pocałowałem. Jak ja za nią tęskniłem... Gdy skończyliśmy Sam wstała i podeszła do barierki balkonu.
- Co jest ? - objąłem ją od tyłu i całowałem po szyi.
- Nadal się zastanawiam, czy ty serio wolisz starsze ? - powiedziała odwracając się i oplotła dłonie wokół mojego karku.
- Teraz wolę młodsze. - zadziornie się uśmiechnąłem .
- To sorry, ale jestem tylko młodsza o kilka miesięcy. - przyciągnęła mnie do siebie.
- Trudno. - pocałowałem ją w końcu. Ona mnie dziś kusiła. Po prostu stęskniłem się za nią, i chciałem jej całej. Postanowiłem zaryzykować. Wsunąłem rękę pod jej koszulkę. Po chwili ją ściągnąłem i rzuciłem.. Cóż.. koszulka wylądowała obok basenu.. Sam się chyba to spodobało , popchnęła mnie na ścianę i pozbyła się mojej koszulki. Chciałem rozpiąć jej stanik ale w ostatniej chwili przypomniało mi się że jesteśmy na balkonie. Szybkim ruchem wciągnąłem ją do pokoju. Chciałem dokończyć czynność którą zacząłem na balkonie jednak Sam odepchnęła mnie.
- Nie mogę. - wyszeptała. Co kurwa ?! Teraz nagle nie może ? Ja pierdole...
- Czemu ? - zapytałem i usiadłem na łóżku ocierając czoło.
- Jakby ci to powiedzieć. - zaczęła - Kobiece sprawy - uśmiechnęła się.
- To znaczy ? - dopytywałem dalej.
- Mam miesiączkę. - Dlaczego akurat dziś musi mieć jebany okres ? Nie mogło to poczekać. ?
- Dokończymy to kiedy indziej. - pocałowała mnie w policzek.
- Trzymam cię za słowo. - przyciągnąłem ją do siebie i zacząłem całować.
- Harry. Mówiłam ci coś.
- To że masz okres, nie zabrania nam się całować. - uśmiechnąłem się.
- Ale czuję się niekomfortowo bez bluzki. - oświadczyła. Wstałem i z szafy wyciągnąłem moją białą bluzkę z dekoltem w serek . Dałem jej ją. Gdy ją ubrała ją nie mogłem opanować śmiechu. Koszulka była jej za duża. Przykrywała szorty i praktycznie pokazywała biust. Wyglądała jak dziecko nieszczęścia.
- Nie śmiej się. Bo pożałujesz. - zagroziła.
- a co mi zrobisz ? - zapytałem dalej się śmiejąc.
- Pójdę sobie. - powiedziała i wyszła. Zgasiło mnie. Wybiegłem za nią i pokierowałem się do jej pokoju. Sam stała przy szafie i przebrała koszulkę na czarny sweter z 3/4 rękawem.
- A jeszcze wczoraj chciałam wyjeżdżać. - powiedziała przytulając się do mnie.
- Teraz mi nie uciekniesz.
- Nie mam takiego zamiaru.
< Oczami Meggie. >
Z Louisem musieliśmy wrócić wcześniej niż to planowaliśmy. Przynajmniej spędziliśmy jedną cudowną noc. Co prawda jego mama przy śniadaniu stwierdziła że w nocy było trochę .. głośno. Gdy wjechaliśmy do garażu , od razu pocałowałam Louisa, nie wychodząc jeszcze z auta.
- Za co to ? - uśmiechnął się.
- Za nic. Z nudów. - odpowiedziałam i wyszłam z auta. Wzięłam walizkę z bagażnika i pobiegłam do domu. Nie widziałam ich jeden dzień a już się stęskniłam .
- Jesteśmy. - krzyknęłam. Weszłam do salonu i ujrzałam pustkę . Nikogo nie było. Poszłam więc do kuchni.
- Liam. - krzyknęłam i rzuciłam się kuzynowi na szyję. - Stęskniłam się.
- Haha. Ja też. - przytulił mnie. Uwolniłam się z jego uścisku.
- No nie wierze. Zmieniłeś fryzurę. - powiedziałam dokładnie oglądając jego głowę.
- Wiesz.. Pomyślałem że czas na zmiany. - uśmiechnął się.
- I dobrze. W tej ci lepiej. - Następnie podeszłam do Nialla i Lily. Przytuliłam ich .
- I jak tam Lowelasy ? - zapytałam.
- A dobrze. A jak tam u was ? - zapytała Lily. Ciekawiło mnie skąd wiedzą że ja i Louis jesteśmy parą, ale nie dałam nic po sobie poznać.
- A bardzo dobrze.
- Ha ! Mówiłam ci że jak wrócą tą będą już razem . Wisisz mi dychę. - Lily wykrzyknęła w twarz Niallerowi. Blondyn wyciągnął portfel i dał blondynce dziesięć funtów.
- Przepraszam, bo jestem nie w temacie. Z kim jesteś ? - zapytał się mój nadopiekuńczy kuzynek.
- Witajcie wierni poddani. Wrócił wasz król. -wykrzyczał Louis wchodząc do kuchni.
- Jakby ci to powiedzieć.. Może tak. - uśmiechnęłam się. - pokłoń się przed królową. - powiedziałam. Lou podszedł i pocałował mnie w policzek.
- A nie było mnie tylko dwa tygodnie.. - wymruczał Liam.
- Nie marudź. - zmierzwiłam mu włosy. Z walizką powędrowałam na górę. Sam miała uchylone drzwi. Chciałam do niej wejść , ale przez szparę ujrzałam że całuje się z Harrym. Czyli już się pogodzili ? Nareszcie. Poszłam do swojego pokoju. Wypakowałam rzeczy i kosmetyki w niecałą godzinę. Przebrałam się w wygodniejsze ciuchy; białe spodnie z różnymi wzorkami, bluzkę sięgającą do pępka, granatowe vansy i biżuterię (Click). Włosy spięłam w wysokiego 'kucyka'. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła dziewiętnasta. Postanowiłam pójść do Sam. Weszłam bez pukania. Brunetka siedziała razem z Lily na łóżku.
- Meggie ! Cześć ! - wykrzyczała. Usiadłam obok nich. - Muszę ci coś powiedzieć.
- Nie wysilaj się. widziałam już. - zaśmiałam się. - Fajnie że się pogodziliście.
- Wiem. Ale dziś Harry.. - nie dokończyła.
- Co znów zrobił ? - zapytała Lily.
- W sumie to nic. Chciał się ruchać ale mam okres i powiedziałam ''sorry ale innym razem '' - powiedziała Sam. Jak ja kocham jej szczerość. Powala mnie.
- Ja pierdole. hahahahahhaahha. - zaczęłam się śmiać.
- No co ? Nie będę się ruchać jak kurwa okres mam. No sorry. Niech poczeka trochę - oburzyła się.
- Aaaaa.. to twoja koszulka spadła. A ja zastanawiałam się kogo to. - zaśmiała się Lily.
- Widzę że kurwa ostro było. - skomentowałam.
- Ale do niczego nie doszło bo.. - mówiła jak najebana.
- Tak wiemy. Masz okres. - powiedziałam równo z Lily.
- A jak tam było u rodziny Louisa ? - zmieniła temat.
- Fajnie. Ma bardzo miłą mamę i siostry. Znajomych też. - uśmiechnęłam się.
- A jak to się stało że jesteście parą ? - zapytała Lily.
- Wieczorem Lou pokazywał mi miasto. Opowiedział mi o sobie. Poszliśmy na kolację. Później z jego znajomymi do baru, Jak tańczyliśmy zaczęliśmy gadać, a później wypalił czy chcę z nim być. A jak wracaliśmy stanęliśmy przy fontannie, do której wcześniej wrzuciliśmy monety, i powiedział mi że jego marzeniem było żebym z nim była. - opowiedziałam im.
- Awwwwwwww.. I co było dalej ? - dopytywała Sam.
- Wróciliśmy do domu zaczęliśmy się całować i ..- nie dokończyłam.
- I co ? Zrobiliście to ? - zapytały. Ja tylko pokiwałam twierdząco głową.
- Ale zabezpieczyliście się ?
- Nie. To był impuls. Żadne z nas nie miało gumek przy sobie. Ale wypłukałam wszystko rano. - powiedziałam.
- Chociaż coś. - skomentowała Lily.
- Idziemy do chłopaków ? - zapytałam.
- Okej. - Lily pobiegła już, zapewne do Nialla.
- A ty idziesz ?
- Zaraz przyjdę - zaśmiałam się i wyszłam z pokoju Sam. Poszłam do pokoju Louisa. Uchyliłam drzwi. Lou nie był sam w pokoju. Stanęłam pod drzwiami i słuchałam o czym gadają.
- Louis jesteś moim przyjacielem, ale jak zranisz Meg, to pożałujesz. - powiedział Liam.
- Wiem o tym. Ale nie zamierzam jej ranić. - odpowiedział Louis. Postanowiłam przerwać im te pogawędkę.
- Liam nie groź mu , bo to karalne jest. - uśmiechnęłam się do kuzyna.
- Młoda nie podsłuchuj. - puścił mi oczko i wyszedł. Przytuliłam się do Louisai zaczęłam się z nim całować .
- Co robimy ? - zapytałam.
- Zaraz muszę zejść do salonu, bo Paul ma przyjść. Chcesz to też choć. - uśmiechnął się. Razem zeszliśmy na dół. Już wszyscy siedzieli w salonie. No może oprócz Sam i Lily które gdzieś zniknęły. Był tam też Paul i jakaś kobieta z dzieckiem .
- Dzień dobry. - powiedziałam i usiadłam Lou na kolanach. Zauważyłam że Zayn ma bląd pasemka na grzywce . Słuchałam o czym gadali. To znaczy przez początek, bo później bawiłam się z tą małą dziewczynką, która ma na imię Lux , i siedziała z mamą obok nas.
- Może ja ją wezmę na górę żeby nie przeszkadzać ? - zapytałam się jej mamie.
- Mogłabyś naprawdę ? - pokiwałam głową . Wzięłam małą na ręce i poszłam z nią do swojego pokoju. Mała była tak słodka. Siedziałam z nią na łóżku i robiłam głupie miny żeby ją rozśmieszyć. Do mojego pokoju wszedł Louis.
- A ty nie powinieneś być w salonie ? - zapytałam gdy usiadł obok mnie.
- Mała przerwa. - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło.
- co jest mała ? Co mi powiesz ? - Lou zaczął bawić się z Lux i zadawał jej pytania na które mała odpowiadała uśmiechem .
- Louis chodź już. - usłyszeliśmy głos dobiegający z dołu i wołający Louisa. Przez około godzinę bawiłam się jeszcze z dzieckiem. Później mała zasnęła a ja razem z nią.
________________________________________
Rampararam ! Jest kolejny rozdział. ;D Byłam chora więc miałam trochę czasu na pisane i jest xd No ale teraz już do szkoły i nie wiem kiedy będzie NEXT <3 a jak ten ? ;*
Dziś wstałam coś po dwunastej. Wczoraj z Niallem , Justinem i Sel, byliśmy na kręglach. Chyba wróciliśmy z nich dopiero po północy. Selena i Justin to bardzo fajni ludzie. Jak na takie sławy zachowują się normalnie. Dziś o czternastej mają do nas przyjść na film. Leniwie wstałam z łóżka i doczołgałam się do szafy. Wyciągnęłam z niej; czerwone rurki, czarną bluzkę z nadrukiem, jeansową koszulę, białe martensy i biżuterię (Click). Poszłam z tym do łazienki. Wzięłam gorącą kąpiel. Po godzinie wyszłam z wanny. Osuszyłam ciało oraz włosy. Ubrałam się we wcześniej przygotowany zestaw. Włosy wyprostowałam. Zrobiłam tradycyjny makijaż. Zeszłam na dół. Przy stole w kuchni siedzieli już ; Niall, Sam, Harry i Zayn. Jedli obiad.
- Smacznego. -powiedziałam.
- Dziękujemy. - odpowiedzieli chórem. Z szafki wiszącej nad zlewem , wyciągnęłam talerz i z piekarnika lazanie. Nałożyłam sobie i usiadłam obok Sam.
- Długo spałaś. -skomentował się Zayn.
- Bo w nocy nie mogłam zasnąć. - odpowiedziałam.
- Wiesz co Niall, powinieneś dać się wyspać dziewczynie. - powiedział Harry.
- Spierdalajcie. - zaśmiał się Nialler. Nagle Hazzie zaczął dzwonić telefon. Odszedł od stołu.
- Jakie macie plany na dziś ? - zapytałam.
- Idę z Bellą do fryzjera. - uśmiechnął się Zayn.
- A ja wychodzę z Edem. - powiedziała Samanta. Z jakim do cholery Edem ? Może z tym rudym co tu kiedyś był.. Do stołu wrócił Harold.
- Coś się stało ? - zapytałam.
- To dzwonił nasz menadżer. Jutro mamy zacząć kręcić teledysk do nowej piosenki. A dziś razem z Lou ( stylistką chłopaków ) przyjdą omówić szczegóły.
- Ale przecież nie ma Louisa i Liama.
- Liam ma dziś przyjechać, bo z nim gadałem W NOCY - Niall podkreślił słowa 'w nocy' i spojrzał na Harrego i Zayna. - i powiedział że dziś wraca i będzie około szesnastej w domu. A do Louisa może zadzwońcie.
- Dzwoniłem do niego ale nie odbiera.
- To ja zadzwonię do Meggie. - powiedziała Sam i odeszła od stołu. Gdy skończyłam posiłek pozbierałam brudne talerze ze stołu i włożyłam do zmywarki.
- Załatwione. Za pół godziny będą wyjeżdżać. - uśmiechnęła się Sami.
- Ty to umiesz wszystko nam załatwić. - Harry puścił do niej oczko. Następnie do niej podszedł , szybko pocałował ją w policzek i spierdolił na górę.
- To ja może już pójdę, bo się jeszcze spóźnię. - dodała zarumieniona.
- Czekaj. Podwiozę cię, bo też już wychodzę. - powiedział Zayn. Gdy Sam i Zayn wyszli podeszłam do Nialla i czule go pocałowałam.
- Nareszcie sami. - skomentował blondyn.
- No nie zupełnie. - usłyszałam śmiechy za plecami. Odwróciłam się. Na korytarzu stał Justin i Selena.
- Umiesz zepsuć nastrój. - powiedziałam. A następnie przywitałam się z nimi. Wszyscy poszliśmy do salonu i usiedliśmy; ja z Niallem na jednej dwuosobowej sofie, a Sel i Just na drugiej.
- Co dziś oglądamy ? - zapytała brunetka.
- Mam ochotę na jakiś horror. - powiedziałam.
- Załatwione. - Niall z szafki z płytami wyciągnął film pod tytułem ''Koszmar z ulicy wiązów''. Zasłonił zewnętrze rolety i przyniósł chpisy oraz cole z kuchni. Gdy w końcu usiadł wtuliłam się w niego. On objął mnie ramieniem i bawił się moimi włosami. Film się zaczął i zapadła cisza. Można jedynie usłyszeć chrupanie chipsów i odgłosy całowania się. Do salonu wszedł Harry.
- Cześć wam. - powiedział z uśmiechem.
- Hej. - odpowiedzieli Justin i Selena.
- Co robisz ? - zapytał Niall.
- Nudzę się. - odpowiedział.
-To oglądaj z nami. - zaproponowałam. Harry skorzystał z propozycji i usiadł samotnie na fotelu. Film nie był straszny, ale lubiłam udawać że się boję, bo wtedy Niall mocniej mnie przytulał albo dawał buziaki. Selena wykorzystywała ten sam patent co ja. Nie wiedziałam zbyt o co chodzi w tym filmie, bo cały czas lizałam się z Niallem, więc może dlatego się nie bałam.
- Widzę że nie interesuje was ten film. Mogę włączyć inny ? - zapytał Hazz.
- Jasne. - uśmiechnęła się Sel. Harry włączył jakąś komedie. Chwilę oglądałam , a później wróciłam do całowania się. Słyszałam śmiech Hazzy, chrupanie chipsów i całowanie się Sel i Justina. Zrobiło mi się żal loczka. Był samotny. Ja cały wczorajszy dzień spędziłam na kręglach, Zayn był z Bellą, a Sam zapewne unikała Harrego, więc on spędził cały dzień samotnie. Jeszcze siedział i patrzył na nas. Poczułam wibrowanie telefonu w kieszeni blondyna.
- Co jest ? - szepnęłam mu do ucha.
- Nic. Liam za pół godziny będzie z domu, bo właśnie wyjeżdża z lotniska. - uśmiechnął się.
- Aha okej. - uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek.
- Harry, o której tak właściwie ma być Paul ? - zapytał Nialler.
- Mówił że coś po dwudziestej trzydzieści. - odpowiedział loczek.
- To luz. - Niall ponownie mnie przytulił i namiętnie pocałował.
< Oczami Harrego>
Dziwnie się czułem ''oglądając'' z nimi film. Oni ciągle się lizali i nawet nie patrzeli na ekran telewizora. Zapewne gdybym miał dziewczynę robił. Niestety już jej nie mam.. Wpierdoliłem im wszystkie chipsy. Nagle usłyszałem trzask drzwi.
- Jestem. - usłyszałem głos Sam a po chwili zobaczyłem ją stojącą w salonie. Wyglądała ślicznie. Z resztą jak zawsze.
- Cześć.- powiedziała.
- Hej. Jestem Justin a to Selena. - chłopak przedstawił się brunetce.
- Sam. - uśmiechnęła się szeroko. Poszła do kuchni.
- Stary, to jest ta twoja była ? Ładna jest. - powiedział Just, za co Selena go walnęła w ramie , a po chwili znów się lizali. Postanowiłem z nią pogadać. Chociaż tak normalnie. Również udałem się do kuchni. Sami stała oparta o szafkę i piła sok.
- Jak tam ? - zapytałem udając że czegoś szukam w szafce wiszącej nad nią.
- Nijak. - odpowiedziała. Szklankę z resztką napoju chciała odłożyć do zlewu, jednak niechcący wylała ją na mnie. Moja biała koszulka miała wielką, pomarańczową plamę na jej środku.
- Jejku, Harry przepraszam. - zaczęła się jąkać.
- Spokojnie. Pójdę ją szybko przebrać i będzie okej. - uśmiechnąłem się i poszedłem do swojego pokoju na piętrze żeby się przebrać. Gdy wszedłem brudną koszulkę rzuciłem w kąt i podszedłem do szafy wybrać inną. Tyle ich mam , a nie umiem się na żadną się zdecydować.
- Harry, ja cię naprawdę przepraszam. Daj mi tą koszulkę to ją wypiorę. - do mojego pokoju weszła Sami.
- Daj spokój to tylko koszulka. - podszedłem do niej bliżej. Jej policzki zalały się całe rumieńcami.
- Uwielbiam kiedy się rumienisz. - wymruczałem jej do ucha. Z szafy wyciągnąłem jakąś granatową koszulkę i ubrałem ją na siebie.
- Pogadamy ? - zapytałem.
- Dobrze. - jej odpowiedź zaskoczyła mnie. Pozytywnie. Pociągnąłem ją na balkon. Usiadłem obok niej na zimnych kafelkach opierając się o ścianę.
- Gdzie dziś byłaś ? - zapytałem.
- Mówiłam przy obiedzie gdzie idę.
- Ale mnie wtedy nie było. - uśmiechnąłem się.
- rzeczywiście.. Byłam z Edem w kawiarni. - Z Edem ? Z tym Edem ? Mój przyjaciel próbuje mi odbić dziewczynę ? Bo kurwa nie wyrobię. Yhhhhhhhhhh !!
- Czy między wami coś.. no wiesz. Czy między wami coś jest ? - zapytałem.
- Między mną a Edem ? - pokiwałem twierdząco głową. - Nie, coś ty.
- To dlaczego się z nim spotkałaś ?
- Pamiętasz, dwa dni temu przyszedł Ed. Miał mi coś powiedzieć , jednak dostał telefon i musiał iść. Postanowiłam się z nim spotkać i porozmawiać, o tym , co miał mi wcześniej powiedzieć. - uśmiechnęła się do mnie. Chyba po raz pierwszy od tygodnia.
- I co tobie powiedział ? - odwzajemniłem gest.
- Że nie zdradziłeś mnie. Że całą noc spędziłeś z nim w barze i mówiłeś cały czas o mnie. Pokazywałeś moje zdjęcia. A później szukaliście boiska na randkę.
- Uwierzyłaś mu ?
- Początkowo nie. Później weszłam na Twittera i Facebooka w telefonie i zobaczyłam zdjęcia Caroline z tamtego dnia. Szła za rękę z jakimś łysolem. - zmierzwiła mi włosy. - później stwierdziłam że nadal cię kocham i chcę być z tobą, bo już wiem że mnie nie zdradziłeś. A ja jak ostatnia suka nie chciałam ci uwierzyć, obrażałam cię.. Przepraszam. - zaczęła płakać. Przytuliłem ją do siebie. I głaskałem po głowie.
- Należało mi się. A ty siebie nie nazywaj 'suką', bo nią nie jesteś . - spojrzałem jej w oczy i pocałowałem. Jak ja za nią tęskniłem... Gdy skończyliśmy Sam wstała i podeszła do barierki balkonu.
- Co jest ? - objąłem ją od tyłu i całowałem po szyi.
- Nadal się zastanawiam, czy ty serio wolisz starsze ? - powiedziała odwracając się i oplotła dłonie wokół mojego karku.
- Teraz wolę młodsze. - zadziornie się uśmiechnąłem .
- To sorry, ale jestem tylko młodsza o kilka miesięcy. - przyciągnęła mnie do siebie.
- Trudno. - pocałowałem ją w końcu. Ona mnie dziś kusiła. Po prostu stęskniłem się za nią, i chciałem jej całej. Postanowiłem zaryzykować. Wsunąłem rękę pod jej koszulkę. Po chwili ją ściągnąłem i rzuciłem.. Cóż.. koszulka wylądowała obok basenu.. Sam się chyba to spodobało , popchnęła mnie na ścianę i pozbyła się mojej koszulki. Chciałem rozpiąć jej stanik ale w ostatniej chwili przypomniało mi się że jesteśmy na balkonie. Szybkim ruchem wciągnąłem ją do pokoju. Chciałem dokończyć czynność którą zacząłem na balkonie jednak Sam odepchnęła mnie.
- Nie mogę. - wyszeptała. Co kurwa ?! Teraz nagle nie może ? Ja pierdole...
- Czemu ? - zapytałem i usiadłem na łóżku ocierając czoło.
- Jakby ci to powiedzieć. - zaczęła - Kobiece sprawy - uśmiechnęła się.
- To znaczy ? - dopytywałem dalej.
- Mam miesiączkę. - Dlaczego akurat dziś musi mieć jebany okres ? Nie mogło to poczekać. ?
- Dokończymy to kiedy indziej. - pocałowała mnie w policzek.
- Trzymam cię za słowo. - przyciągnąłem ją do siebie i zacząłem całować.
- Harry. Mówiłam ci coś.
- To że masz okres, nie zabrania nam się całować. - uśmiechnąłem się.
- Ale czuję się niekomfortowo bez bluzki. - oświadczyła. Wstałem i z szafy wyciągnąłem moją białą bluzkę z dekoltem w serek . Dałem jej ją. Gdy ją ubrała ją nie mogłem opanować śmiechu. Koszulka była jej za duża. Przykrywała szorty i praktycznie pokazywała biust. Wyglądała jak dziecko nieszczęścia.
- Nie śmiej się. Bo pożałujesz. - zagroziła.
- a co mi zrobisz ? - zapytałem dalej się śmiejąc.
- Pójdę sobie. - powiedziała i wyszła. Zgasiło mnie. Wybiegłem za nią i pokierowałem się do jej pokoju. Sam stała przy szafie i przebrała koszulkę na czarny sweter z 3/4 rękawem.
- A jeszcze wczoraj chciałam wyjeżdżać. - powiedziała przytulając się do mnie.
- Teraz mi nie uciekniesz.
- Nie mam takiego zamiaru.
< Oczami Meggie. >
Z Louisem musieliśmy wrócić wcześniej niż to planowaliśmy. Przynajmniej spędziliśmy jedną cudowną noc. Co prawda jego mama przy śniadaniu stwierdziła że w nocy było trochę .. głośno. Gdy wjechaliśmy do garażu , od razu pocałowałam Louisa, nie wychodząc jeszcze z auta.
- Za co to ? - uśmiechnął się.
- Za nic. Z nudów. - odpowiedziałam i wyszłam z auta. Wzięłam walizkę z bagażnika i pobiegłam do domu. Nie widziałam ich jeden dzień a już się stęskniłam .
- Jesteśmy. - krzyknęłam. Weszłam do salonu i ujrzałam pustkę . Nikogo nie było. Poszłam więc do kuchni.
- Liam. - krzyknęłam i rzuciłam się kuzynowi na szyję. - Stęskniłam się.
- Haha. Ja też. - przytulił mnie. Uwolniłam się z jego uścisku.
- No nie wierze. Zmieniłeś fryzurę. - powiedziałam dokładnie oglądając jego głowę.
- Wiesz.. Pomyślałem że czas na zmiany. - uśmiechnął się.
- I dobrze. W tej ci lepiej. - Następnie podeszłam do Nialla i Lily. Przytuliłam ich .
- I jak tam Lowelasy ? - zapytałam.
- A dobrze. A jak tam u was ? - zapytała Lily. Ciekawiło mnie skąd wiedzą że ja i Louis jesteśmy parą, ale nie dałam nic po sobie poznać.
- A bardzo dobrze.
- Ha ! Mówiłam ci że jak wrócą tą będą już razem . Wisisz mi dychę. - Lily wykrzyknęła w twarz Niallerowi. Blondyn wyciągnął portfel i dał blondynce dziesięć funtów.
- Przepraszam, bo jestem nie w temacie. Z kim jesteś ? - zapytał się mój nadopiekuńczy kuzynek.
- Witajcie wierni poddani. Wrócił wasz król. -wykrzyczał Louis wchodząc do kuchni.
- Jakby ci to powiedzieć.. Może tak. - uśmiechnęłam się. - pokłoń się przed królową. - powiedziałam. Lou podszedł i pocałował mnie w policzek.
- A nie było mnie tylko dwa tygodnie.. - wymruczał Liam.
- Nie marudź. - zmierzwiłam mu włosy. Z walizką powędrowałam na górę. Sam miała uchylone drzwi. Chciałam do niej wejść , ale przez szparę ujrzałam że całuje się z Harrym. Czyli już się pogodzili ? Nareszcie. Poszłam do swojego pokoju. Wypakowałam rzeczy i kosmetyki w niecałą godzinę. Przebrałam się w wygodniejsze ciuchy; białe spodnie z różnymi wzorkami, bluzkę sięgającą do pępka, granatowe vansy i biżuterię (Click). Włosy spięłam w wysokiego 'kucyka'. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła dziewiętnasta. Postanowiłam pójść do Sam. Weszłam bez pukania. Brunetka siedziała razem z Lily na łóżku.
- Meggie ! Cześć ! - wykrzyczała. Usiadłam obok nich. - Muszę ci coś powiedzieć.
- Nie wysilaj się. widziałam już. - zaśmiałam się. - Fajnie że się pogodziliście.
- Wiem. Ale dziś Harry.. - nie dokończyła.
- Co znów zrobił ? - zapytała Lily.
- W sumie to nic. Chciał się ruchać ale mam okres i powiedziałam ''sorry ale innym razem '' - powiedziała Sam. Jak ja kocham jej szczerość. Powala mnie.
- Ja pierdole. hahahahahhaahha. - zaczęłam się śmiać.
- No co ? Nie będę się ruchać jak kurwa okres mam. No sorry. Niech poczeka trochę - oburzyła się.
- Aaaaa.. to twoja koszulka spadła. A ja zastanawiałam się kogo to. - zaśmiała się Lily.
- Widzę że kurwa ostro było. - skomentowałam.
- Ale do niczego nie doszło bo.. - mówiła jak najebana.
- Tak wiemy. Masz okres. - powiedziałam równo z Lily.
- A jak tam było u rodziny Louisa ? - zmieniła temat.
- Fajnie. Ma bardzo miłą mamę i siostry. Znajomych też. - uśmiechnęłam się.
- A jak to się stało że jesteście parą ? - zapytała Lily.
- Wieczorem Lou pokazywał mi miasto. Opowiedział mi o sobie. Poszliśmy na kolację. Później z jego znajomymi do baru, Jak tańczyliśmy zaczęliśmy gadać, a później wypalił czy chcę z nim być. A jak wracaliśmy stanęliśmy przy fontannie, do której wcześniej wrzuciliśmy monety, i powiedział mi że jego marzeniem było żebym z nim była. - opowiedziałam im.
- Awwwwwwww.. I co było dalej ? - dopytywała Sam.
- Wróciliśmy do domu zaczęliśmy się całować i ..- nie dokończyłam.
- I co ? Zrobiliście to ? - zapytały. Ja tylko pokiwałam twierdząco głową.
- Ale zabezpieczyliście się ?
- Nie. To był impuls. Żadne z nas nie miało gumek przy sobie. Ale wypłukałam wszystko rano. - powiedziałam.
- Chociaż coś. - skomentowała Lily.
- Idziemy do chłopaków ? - zapytałam.
- Okej. - Lily pobiegła już, zapewne do Nialla.
- A ty idziesz ?
- Zaraz przyjdę - zaśmiałam się i wyszłam z pokoju Sam. Poszłam do pokoju Louisa. Uchyliłam drzwi. Lou nie był sam w pokoju. Stanęłam pod drzwiami i słuchałam o czym gadają.
- Louis jesteś moim przyjacielem, ale jak zranisz Meg, to pożałujesz. - powiedział Liam.
- Wiem o tym. Ale nie zamierzam jej ranić. - odpowiedział Louis. Postanowiłam przerwać im te pogawędkę.
- Liam nie groź mu , bo to karalne jest. - uśmiechnęłam się do kuzyna.
- Młoda nie podsłuchuj. - puścił mi oczko i wyszedł. Przytuliłam się do Louisai zaczęłam się z nim całować .
- Co robimy ? - zapytałam.
- Zaraz muszę zejść do salonu, bo Paul ma przyjść. Chcesz to też choć. - uśmiechnął się. Razem zeszliśmy na dół. Już wszyscy siedzieli w salonie. No może oprócz Sam i Lily które gdzieś zniknęły. Był tam też Paul i jakaś kobieta z dzieckiem .
- Dzień dobry. - powiedziałam i usiadłam Lou na kolanach. Zauważyłam że Zayn ma bląd pasemka na grzywce . Słuchałam o czym gadali. To znaczy przez początek, bo później bawiłam się z tą małą dziewczynką, która ma na imię Lux , i siedziała z mamą obok nas.
- Może ja ją wezmę na górę żeby nie przeszkadzać ? - zapytałam się jej mamie.
- Mogłabyś naprawdę ? - pokiwałam głową . Wzięłam małą na ręce i poszłam z nią do swojego pokoju. Mała była tak słodka. Siedziałam z nią na łóżku i robiłam głupie miny żeby ją rozśmieszyć. Do mojego pokoju wszedł Louis.
- A ty nie powinieneś być w salonie ? - zapytałam gdy usiadł obok mnie.
- Mała przerwa. - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło.
- co jest mała ? Co mi powiesz ? - Lou zaczął bawić się z Lux i zadawał jej pytania na które mała odpowiadała uśmiechem .
- Louis chodź już. - usłyszeliśmy głos dobiegający z dołu i wołający Louisa. Przez około godzinę bawiłam się jeszcze z dzieckiem. Później mała zasnęła a ja razem z nią.
________________________________________
Rampararam ! Jest kolejny rozdział. ;D Byłam chora więc miałam trochę czasu na pisane i jest xd No ale teraz już do szkoły i nie wiem kiedy będzie NEXT <3 a jak ten ? ;*
hahah ja nie mogę z Sam ! xdd dziewczyna rozwala system
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuńszczerze mówiąc myślałam że między Sam a Harrym do czegoś dojdzie ale niestety muszę poczekać :D a co do rozdziału zajebisty <3
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny Paulina xx