< Oczami Lily >
Domówka mi się spodobała. Trochę piję, tańczę, gadam- głównie z Mattem. Aktualnie siedzę samotnie w kuchni przy wyspie kuchennej i piję drinka. Przez głośną muzykę nie słyszę własnych myśli, ale za to słyszę donośny śmiech Meg. Słychać go coraz wyraźniej , co znaczy że się zbliża. Nie myliłam się. Po chwili Meggie i jakaś dziewczyna były w tym samym pomieszczeniu co ja.
- ooo.. hej. Gdzie jest Matt ? - zapytała przyjaciółka.
-W łazience. - odpowiedziałam.- A tak przy okazji jestem Lily . - uśmiechnęłam się i wyciągnęłam dłoń do brunetki.
- Isabella. - dziewczyna uścisnęła moją dłoń. Meg szperała w lodówce. W końcu wyciągnęła z niej butelkę wódki i coli . Zaczęła robić drinki.
- Miśku, ja też poproszę. - krzyknęłam w stronę przyjaciółki.
- Przecież jeszcze masz. - spojrzała się na mnie krzywo. Na te słowa wypiłam połowę szklanki, jednym duszkiem.
- Już nie. - wyszczerzyłam ząbki.
- Młody alkoholik. - zaśmiała się i wzięła ode mnie szklankę by zrobić napój.
- Oj tam oj tam. - pokazałam jej język.
- właśnie zabiłaś dwa jednorożce. - uśmiechnęła się , Bella.
- Upssss. przepraszam. zaśmiałam się śmiechem godnym, Meg. Dziewczyny uczyniły to samo.
-'' yo, yo mada- faka zajebali mi składaka '' - powiedziała moja wariatka, podając nam szklanki z napojem.
- O czym gadacie ? - zapytał Matti wchodząc do kuchni.
- A tak ogólnie- powiedziała Isabella.
- ooo.. Hejoł. co ty tu robisz i gdzie zgubiłaś Toma ? - powiedział i objął mnie w talli , na co ja spaliłam buraka.
- Zastępuję tu tak jakby brata bo nie mógł przyjść. Wiesz, oni bu go tu nie zaprosili, że w sensie Toma. Więc jestem bez niego.- powiedziała. - a wy jesteście razem ? - wskazała palcem na mnie i Matta.
- Tak/Nie. - powiedzieliśmy równo. To znaczy ja powiedziałam NIE a on TAK .
- nie, nie jesteśmy razem. - poprawiłam znajomego i spojrzałam na niego z grymasem na twarzy.
- aham. - wymruczała pod nosem i spojrzała na Meg z miną 'WTF' na Meggie. Ona tylko wzruszyła ramionami.
- Dobra, widzę że musicie pogadać. nie przeszkadzamy - powiedziała Bella, wzięła drinka i lekko pchnęła Meg w stronę drzwi, bo jej się nie paliło by wyjść.
- Myślałem że jesteśmy razem. - powiedział z oburzeniem, Matt.
- Ale nie jesteśmy. Bo po pierwsze nawet mi się nie zapytałeś, a po drugie nie chcę z tobą , chociażby na razie być.
- powiedziałaś 'na razie' czyli jest jakaś nadzieja ? - zapytał kładąc ręce na moich biodrach.
- Nadzieja zawsze jest. - zaplątałam ręce wokół jego szyi. Nie musiałam długo czekać, by poczuć jego usta na moich. Był trochę bardziej namiętny niż inne.
- Dobra, idę na chwilkę pogadać z Erickiem. - oznajmił gdy się odkleiliśmy się od siebie i wyszedł. Poszłam do salonu gdzie odbywała się prawie cała impreza. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Bella, Meg i Zayn rozmawiają, Louis pije piwo z Harrym, Sam gada w koncie z Davidem. (Tak nawiasem mówiąc, może coś z tego będzie.) a reszta gości tańczy, rozmawia lub pije. Usiadłam na sofie i popijałam drinka , wcześniej przygotowanego przez Meg.
- Z buta wjeżdżam - usłyszałam a po chwili ujrzałam but przed swoją twarzą. Odruchowo zakryłam ją. Kilka sekund później usłyszałam charakterystyczny śmiech. Nawet Meg czy Sam takiego nie mają. Ich śmiechy są zaraźliwe. Ale w porównaniu do tego wymiękają.
- Niall, morda dawno laczka nie widziała ? - krzyknęłam.
- Osobiście widziałem dziś. Leżały na korytarzu. Co prawda nie miałem go na TWARZY ale to też się chyba liczy - powiedział z dumą i wielkim bananem na słodkiej twarzy. Wiem że mówię o nim jak o małym dziecku, ale czasami tak czuję. Zachowuję się jak młodszy brat z którym nigdy się nie kłócę i mam dobry kontakt.
- Urzekła mnie twoja historia. - wybuchnęłam donośnym śmiechem.
- No wiem jest zajebista. Tak jak cały ja.- wypiął pierś do przodu.
- Znów całowałam się z Mattem. - zmieniłam temat. - co się ze mną dzieje ?
- Może po prostu się w nim zakochałaś - pogłaskał mnie po placach .
- No właśnie nie. Ja dobrze wiem kiedy jestem zakochana , a kiedy nie. Teraz na sto procent nie jestem zakochana.
- może teraz tego nie zauważyłaś.
- Ale ja go nawet jak przyjaciela nie traktuję. Na przykład. Z tobą mogę pogadać o wszystkim. Zawsze mi doradzisz, wesprzesz. A z nim głównie się liżę. A jeżeli gadam to o jakiś bzdetach. - przytuliłam się mocno do niego.
- To powiedz mu że nie chcesz z nim być i tyle. Powiedz mu to samo co mi. Powiedz że nie chcesz takiego czegoś. Że masz w sobie kulturę i dumę. - pogłaskał mnie po włosach.
- No ale on tak jakby sądzi że jesteśmy razem. To znaczy ja mu wszystko wyjaśniłam że na razie nic z tego nie będzie.
- No i po sprawie. Uśmiechnij się. A teraz choć tańczyć .- pociągnął mnie za rękę. Po chwili byliśmy już na środku ' parkietu'.
< Oczami Sam >
- - Kiedy powtórzymy naszą randkę ?- zapytał David. Chwilę przed jego podejściem gadałam z Harrym. Powiedział mi że musi pogadać z Lou , bo ostatnio coś zaniedbał Larrego. Oj nie ładnie. Niestety po jego odejściu podszedł David.
- Nigdy ! To nie była randka. Ile razy mam to tobie powtarzać ? Weź się ogarnij człowieku. - powiedziałam.
A dla mnie to była randka. Czemu się do tego nie przyznasz . Lecisz na mnie.Taka jest prawda. Skończ już się tego tak wypierać.
- Pfff.. Ty skończ to sobie wmawiać. Ja jebie . Ogar !
- Sam kocham cię. - powiedział i się zbliżył.
- Ale ja cię nie . Zrozum. Kocham kogoś innego.- po raz pierwszy powiedziałam że kocham Harrego. Zawsze mówiłam że jestem w nim zakochana. Przecież znam go dopiero dwa- trzy tygodnie, a jestem z nim nawet nie cały tydzień. Ale taka jest prawda.
- Że niby kogo ? a z resztą nie ważne. wiem że on nie kocha cię tak bardzo jak ja.- powiedział. Przyciągnął mnie do siebie. Jedną rękę położył na biodrach, a drugą na mojej twarzy. Automatycznie go odepchnęłam, i sprzedałam mu liścia. Z dumą odeszłam, kątem oka spojrzałam na masującego się po policzku, Davida. Poszłam do Harrego i Louisa.
- Porywam na chwilkę Stylesa. - powiedziałam i zaprowadziłam go na dwór.
- Co się stało ? - chwycił mnie za biodra i lekko przysunął do siebie.
- Mam już dość Davida i jego krzywych zalotów. Dziś mi powiedział że mnie kocha.
- jak to ? uwierzyłaś mu w to ?
- Nie ale.. - nie dokończyłam bo Harry mi przerwał pocałunkiem.
- Nie pozwolę mu odebrać mi cię. Zbyt mocno cię kocham - powiedział pacząc mi prosto w oczy. Teraz zrozumiałam że David nie mówił tego szczerze. Nawet nie spojrzał mi się na twarz tylko na .. CYCKI.
- Ja też cię kocham idioto - rzuciłam mu się na szyje. I namiętnie pocałowałam. Wracamy ? - zapytałam.
- Czekaj chwilkę. - powiedział. - nie chcę już tego urywać. Bo po co ? niech sobie ludzie myślą co chcą. Mam ich gdzieś. I może wtedy ten zjeb się odczepi. - powiedział chwytając mnie za dłoń.
- Dobrze. Masz rację. Głupia byłam wymyślając coś takiego .
- Nie prawda. To było fajne. Ale czas z tym skończyć. - słodko się uśmiechnął. - teraz już możemy wracać.
- jeszcze nie. - powiedziałam. Spojrzałam na niego. I dałam mu soczystego całusa - teraz już możemy iść - uśmiechnęłam się. Chwyciliśmy się za dłonie i weszliśmy do środka. Podeszliśmy do sofy gdzie siedział Lou i Meg.
- Harold Edward Styles. - wykrzyczał Louis.
- tak ?
-Czy masz mi coś do powiedzenia ?
- No tak. Od pewnego czasu chodzę z Sam. Ale wy jesteście mało kumaci i tego nie zauważyliście.
-Jak ty mogłeś. - Louis udawał zdołowanego. - Ale w sumie.. Obiecałem Sami że się z nią podzielę, tobą. Ale masz o mnie pamiętać - Lou przytulił się mocno do Hazzy.
- Oczywiście że będę. Larry Forever. - uśmiechnął się odklejając do marchewkojada. Usiadł na sofie a ja mu na kolanach.
- Meg. To tak boli. - Tommo udawał płacz i przytulił się do przyjaciółki.
- choć tańczyć. - powiedziała mu. I pociągnęła go na ''parkiet''
- A my kiedy zatańczymy ? - zapytał Harold.
- Może później bo teraz tak mi się wygodnie siedzi.
- No wiem. Jestem taki wygodny. - Uśmiechnął się. Jednak po chwili znikło mu to z twarzy , gdyż podszedł najebany David.
- To z tym pedałem chodzisz ? - zapytał.
- Uważaj na słowa. - upomniałam go.
- bo co ? - zaczął się coraz bardziej agresywnie zachowywać.
- Już raz dostałeś ode mnie w twarz. Chcesz jeszcze ? - zapytał Hazza.
- Harry, spokojnie. - poprosiłam go.
- Wiesz co .. Jesteś dziwką. - David krzyknął w moją stronę. I to na tyle głośno że każdy to usłyszał, a muzyka ucichła. Ja się popłakałam. Podeszły do mnie Lily, Meg i jakaś dziewczyna której nie znam . Chłopcy za to podeszli do Harrego. Był on nieźle wkurwiony. Z pięści dał mu w nos. Ten poleciał na ziemie. Spojrzał na Hazze gniewnym spojrzeniem, podniósł się przy pomocy swoich BBF ( Matta i Erica )
- Wypierdalajcie stąd - krzyknął Louis. Oni wyszli.
- No na tym chyba dziś zakończymy domówkę. Przykro nam. - powiedział Zayn. Wszyscy posłusznie wyszli. Została tylko nasza dziewiątka.
_ Weź się nim nie przejmuj. Próbował cię wyrwać żeby wygrać jakiś zagład. - Meg się do mnie przytuliła.
- W chuj mi miło. - powiedziałam i poszłam do siebie. Nawet nie chciało mi się myć. Ubrałam się szybko w piżamę i położyłam się do łóżka. Zaczęłam histerycznie płakać. Czy ja serio jestem dziwką ?!
- Sami, przepraszam nie powinnam ci tego mówić. - usłyszałam głos zza pleców. Odwróciłam się i ujrzałam smutną Meg.
- jest okej. Nie przejmuj się. ja go i tak miałam gdzieś. Ale teraz każdy myśli że jestem dziwką. a to nie prawda. Nawet temu kolesiowi buziaka w policzek nie dałam. - przytuliłam się do przyjaciółki. - Harry pewnie też.
-Nawet tak przez chwilę nie pomyślałem. Kocham cię i Nie przejmuj się innymi. .- usłyszałam inny głos. I ujrzałam Hazze.
- To ja was zostawię. - Meg wyszła z pokoju.
- Harry przepraszam. - powiedziałam.
- Nie twoja wina. Koleś do psychiatryka się nadaje. Olej go. - powiedział i się przytulił.
- Łatwo ci mówić.
- Nie jest łatwo mi mówić. Bo on to powiedział o mojej dziewczynie.
- No tak ale..
- żadnego ale.. kocham cię i się tym nie przejmuję co mówią inni. - pocałował mnie. - a teraz proszę idź spać. Ja im pójdę pomóc ogarnąć dom. - powiedział i mnie cmoknął w usta. -dobranoc.
- Dobranoc.
___________________
koooolejny. ! końcówka trochę zjebana. ale kit. Proszę zostaw po sobie KOOOOMENTARZ ! <3
aaaaaaaaaaaaaaaaaa...! doobre honey :D
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny ;d
Zajebisty ;] !!!
OdpowiedzUsuńZresztą jak zwykle ;p
Hahah.. dziękuję <3 ;* ^^
OdpowiedzUsuńKocham Cię i się tym nie przejmuję co mówią inni... - całuję Ciebie Doralino <3 Zajebisty ;*
OdpowiedzUsuń