niedziela, 20 maja 2012

ROZDZIAŁ 14.

                                                     < Oczami Harry'ego >  
     Obudziłem się w sypialni Sami.  Była wtulona w mój tors. Nie
 miałem serca jej budzić, więc postanowiłem jeszcze tak poleżeć, aż się nie obudzi. Leżąc tam zastanawiałem się dlaczego ona nie chce powiedzieć o nas. Zastanawiało mnie to gdyż przyjaźnimy się z resztą i na pewno to zrozumieją. Nie lubię  i nie umiem zachowywać się przy niej inaczej niż bym chciał. A chciałbym ją objąć, pocałować nie tylko w ukryciu czy coś. To było dla mnie totalnie bezsensu, ale się zgodziłem. 
- O czym tak myślisz ? - usłyszałem głos mojej dziewczyny, która już najwyraźniej nie spała. 
- O niczym. - uśmiechnąłem się i ucałowałem ją w czoło. 
- Harry, serio o czym ? - zapytała opierając się o łokcie i obracając w moją stronę.
- Ehh.. zastanawiałem się dlaczego chcesz nas ukrywać. - powiedziałem.
- Nie chcę tego ukrywać, po prostu .. do niedawna w ogóle ze sobą nie gadaliśmy, więc odczekajmy trochę zanim im powiemy. Zgoda ? 
- Jasne. - powiedziałem. 
- Która godzina ?  - zapytała. 
- 8. Już chyba powinienem iść do siebie. - uśmiechnąłem się.
- no chybaaa taaaak- powiedziała smutno. Pocałowałem ją i wyszedłem. Wszedłem do mojego pokoju i położyłem się na łóżku. Wieczorem dość późno zasnąłem . Więc postanowiłem się zdrzemnąć. 


                                     < Oczami Lily > 
Obudziłam się coś około 10. Wstałam i uszykowałam zestaw ubrań na dziś (http://www.polyvore.com/cgi/set?id=49158920&.locale=pl). Poszłam z tym do łazienki. Jak co dzień wykonałam poranne , łazienkowe czynności . Pomalowałam się i uczesałam. Dziś postanowiłam zostawić rozpuszczone włosy. Wyszłam z łazienki i wróciłam się do swojego pokoju. Panował w nim niezły bałagan. Włączyłam TV i podłączyłam do niego moje MP4. Puściłam z niego piosenkę '' So Good'' B.O.B'a. Zaczęłam troszkę sprzątać. Wszystkie ciuchy wrzuciłam do szafy a takie tam duperele poodkładałam na swoje miejsce. Zaścieliłam łóżko i już było ok. Zeszłam na dół na śniadanie. W kuchni nikogo nie było. Pewnie wszyscy śpią. Uszykowałam sobie cztery kanapki z szynką, serem i ketchupem. Usiadłam przy wyspie kuchennej i zaczęłam konsumować posiłek. Brudny talerz włożyłam do zmywarki. Usiadłam w salonie i zaczęłam bawić się moim telefonem. Akurat dostałam sms'a . ~Hejkaaa ;** Wczoraj było tak miło. Co powiesz żebyśmy to dziś powtórzyli ? :D  ;*~ Matt.  W tym momencie przypomniało mi się całe wczorajsze spotkanie. Było super, a w szczególności końcówka naszego spotkania. Przelizaliśmy się. Odpisałam mu na tego sms'a. I potwierdziłam spotkanie, ma przyjść po mnie o 14. 
- O hej ! już nie śpisz ? - usłyszałam głos zza pleców. 
- Hejkaaa.. jak widać nie, - uśmiechnęłam się. Blondyn usiadł obok mnie.
- I jak wczoraj było ? 
- Fajnie, super , zajebiście. - powiedziałam entuzjastycznie. 
- uu .. to grubo. - powiedział bez żadnych emocji. - a co się tam działo ? 
- Jesteś moim przyjacielem więc tobie powiem.. No przede wszystkim gadaliśmy, mówiliśmy o sobie, trochę lepiej się poznaliśmy, a na koniec.. on mnie pocałował.
- aha. fajnie że jesteś szczęśliwa. - powiedział i spuścił wzrok.
- Hej, coś nie tak ? - zapytałam go z troską w głosie. 
- No po prostu, ja nadal nie mogę znaleźć dziewczyny. Chłopacy mają powodzenie, a ja zawsze zostaję sam. Jestem aż tak brzydki, odrażający , głupi ? a może jestem zbyt wrażliwy ?   Co ja robię źle ? - Niall zaczął mi się wyżalać. 
- Nie mów tak. Jesteś zajebisty. Przystojny, miły, słodki i mogę tak wymieniać w nieskończoność. Niall, jesteś zajebistym chłopakiem i masz nic w sobie nie zmieniać. W końcu znajdziesz dziewczynę która zaakceptuję cię takim jaki jesteś. Jasne ? - przytuliłam się do niego. 
- Taa. Zmieńmy temat. - na jego twarzy zagościł lekki uśmiech. 
- Dobrze, a na jaki ? 
- A w sumie to sam nie wiem. - Blondyn pokazał swój aparat na zęby. Akurat do pokoju weszli; Zayn, Meg, Sam, Harry i Louis.
- Co tam ? - uśmiechnęła się Meggie siadając pomiędzy Nialla, a Zayna. 
- A spoko, spoko. Ładna pogoda. - powiedział Lou.
-ejj.. mój tekst. - oburzyła się Meg.
- Już nie. - marchewkojad pokazał jej język.
- pożałujesz tego. - zagroziła. 
- Mój Harry mnie obroni, prawda ? - powiedział Louis siadając mu na kolana. 
- No ależ oczywiście. - powiedział loczek z dziwacznym akcentem. 
- Gdzie Liam ? - zapytałam. 
- Pakuje się . Jedzie do swojej dziewczyny. - powiedział Zayn i zabawnie poruszył brwiami. 
- To Liam ma Laskę i nic mi nie powiedział ?''zw'',  Idę go za to spizgać - powiedziała Meg i wyszła z pokoju. 
- Idę zrobić śniadanie - zadeklarował się Harry.
- Czekaj pomogę Ci . - Sami poszła za Harrym.
- Uuu.. Sam Weszła na cienki lód. - zaśmiał się Lou.
- Czemu ? - zapytałam. 
- Bo Harry nienawidzi jak ktoś mu się wpierdala  do kuchni. ''zw'', idę ich wkurwiać .- zaśmiał się Lou i wyszedł. 
- A ja idę na fajkę. - powiedział Zayn.   Wszyscy wyszli ? a nie.. zostałam z Niallem. Moim naj, najlepszym przyjacielem. 
- Co tam ? o czym tak myślisz ? - zapytałam.
- A nic. Zastanawiam się kiedy nam powiedzą. 
- Kto powie i co ma powiedzieć ? - nie wiedziałam o co mu chodzi. 
- No Sam i Harry. Że są razem. - powiedział poważnie. 
- Haha.. a tak serio o co tobie chodzi ? 
- No ja mówię serio. Wczoraj widziałem jak ona siedziała mu na kolanach i się chyba całowali. 
- Oj Niall. przesadzasz. - zaśmiałam się, przytuliłam się do niego i wyszłam z pokoju. Poszłam do siebie.  minęłam pokój Liama. Meggie biła go poduszką po twarzy. Postanowiłam tam wejść. 
- Nie przeszkadzam ? - zaśmiałam się wchodząc do jego pokoju. 
- Nie przeszkadzasz, ty mnie Ratujesz- Liam schwał się za mną.
- To cię nauczy , że nie wolno ukrywać takich rzeczy. Zwłaszcza przede mną. - krzyknęła Meg przytulając się do Liama. - kochany idiota.
- Kiedy wyjeżdżasz ? - zmieniłam temat. 
- zaraz, a co ? 
- A nic nic. Ciekawość. Daleko ona mieszka  ? 
- ee.. tu w Londynie ale teraz jest we Francji , i razem wrócimy za jakieś dwa tygodnie.  Mam nadzieję że przez ten czas nie rozniesiecie domu. 
- Ja nie obiecuję, Codziennie będzie PARTY HARD. - wykrzyczała Meggie i wyszła z pokoju.
- hahaha.. postaramy się nie rozwalić twojego pokoju. - zaśmiałam się i wyszłam. Akurat dostałam sms'a ~''Hej ;** Mała zmiana planów. Będę u Ciebie za jakieś 15 minut i coś porobimy ;)) ;*~ Matt  
- Jak dobrze że posprzątałam w pokoju. - powiedziałam sama do siebie.  
- To ja jadę . Pilnuj  ich. Pa - powiedział Liam wychodząc z pokoju i przytulił się na pożegnanie. 
- Nom papaśki ! nie róbcie dzieci - zaśmiałam się. W końcu nie poszłam do swojego pokoju. Wolałam zejść na dół i się pośmiać. Każdy się z nim pożegnał.  Było przy tym dużo śmiechu. Zayn powiedział że jest zbyt przystojny na zostanie wujkiem, a Louis nie chcę się dzielić marchewkami z dzieckiem. Za to Harry chciał pożyczyć Liamowi swoją czapkę którą ponoć zakłada tylko po seksie. A Meg życzyła mu miłego ''gonna way * '' Gdy on wyszedł każdy zaczął cieszyć się jak głupi. 
- to co , robimy domówkę ? - zapytała Meg.
- No jasne. - zaśmiał się Zayn. - kto jedzie ze mną do Tesco po prowiant ? 
- Jaaaaaa - krzyknęła Meg. Kochana wariatka. 
- My tu trochę ogarniemy. - zdeklarował się Loui. 
- Sam odkurza, Lily wyciera kurze, Harry przekąski a Niall i ja przestawiamy meble - wyznaczył Lou.
- Sorka, ale ja wam nie pomogę bo zaraz mam gościa. - powiedziałam.
-To nie fair. - oburzył się Lou. 
- Dobra. Spoko. Zrobię za ciebie - powiedział Niall. 
- Dzięki. Jesteś kochany. - akurat do drzwi zadzwonił dzwonek.  Odtworzyłam drzwi. Tam stał uśmiechnięty Matt. Podszedł do mnie i pocałował w policzek.
- Hej. 
- Hej. - odpowiedziałam.
- rzygam tęczą. - zaśmiał się Louis.- dobra, do roboty. Ja jeszcze pozapraszam wiarę. - wszyscy poodchodzili. 
- Robicie coś ? - zapytał się po chwili Matt.
- Tak . Domówkę. Przyjdź z Erickiem i Davidem . - powiedziałam. 
- Ok, a o której ?
- coś około 18.
- Dobra. Będziemy. A co teraz porobimy ? 
- Chodźmy do mnie. - powiedziałam i zaprowadziłam go do mojego pokoju. 
- Fajnie tu. To teraz mi powiesz co porobimy ? 
- a co chcesz ? - usiedliśmy na łóżku.
- Hmm.. wszystko. - przysunął się bliżej. 
- To znaczy ? 
-To co wczoraj jak się żegnaliśmy. - powiedział. Po chwili jego usta były już na moich. Matt zadzwonił do chłopaków że mają tu być o 18. On postanowił zostać tu do ustalonej godziny.


                                                           < Oczami Meggie.> 
Wróciłam ze zakupów. Na domówkę wszystko już było gotowe.  Sama postanowiłam się ogarnąć. Poszłam do siebie wzięłam ubrania (http://www.polyvore.com/cgi/set?id=47309934&.locale=pl) i udałam się do łazienki. Tam wzięłam godzinną kąpiel, umyłam włosy,następnie wysuszyłam je i wyprostowałam. Zrobiłam ciut mocniejszy makijaż. Zbliżała się godzina 18. Goście już przybywali. Zeszłam na dół. Usiadłam na sofie obok mojej przyjaciółki. 
- O której ty wczoraj w domu byłaś ? - zapytałam.
- po 20 a co ? 
- A nic. Czemu tak wcześnie ? 
- Bo mówiłam że będę tylko 3 godziny,
- Aha. Na tej domówce będzie David, fajnie nie ?
- Co ? po chuj on ? 
- Lily go zaprosiła. O co tobie chodzi ? ostatnio jesteś jakaś inna.
- A może byście się zapytały czy mam ochotę na spotkanie z tym palantem ? 
- nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
- O nic  mi nie chodzi. Po prostu wkurwia mnie to że na chama szukacie mi chłopaka.
- A co chcesz być samotna ? 
- Nie jestem . - powiedziała i odeszła. Jak to ona nie jest samotna. Ma kogoś ? 
- Sam, Sam poczekaj. - zaczęłam krzyczeć i poszłam za nią.
- co ?
- masz kogoś ? powiedz mi, bo wiesz że jeśli nie to ja nadal będę chciała cię zeswatać. -powiedziałam.
- Mam.
- Serio kogo ? - wykrzyczałam entuzjastycznie. 
- Możesz mi pomóc ? - po chwili wparował Harry i wszystko zjebał. Ona poszła za nim. 
- Zgadnij kto to ? -ktoś na moich oczach położył dłonie.
- eeeee. nie wiem. 
- jak mnie mogłaś nie poznać. - ujrzałam Erica. 
- magia. - zaśmiałam się. 
- ''bejbe'' Zayn się pyta czy pójdziesz z nim na ćmika, bo nikt z nim nie chce iść. - nagle usłyszałam kolejny głos- Louis.
-tak. A ty paskowany nie mów do mnie ''bejbe'' , ''bejbi'' - zaśmiałam się. Poszłam na taras, jednak przypomniało mi się że w kuchni zostawiłam papierosy. Cofnęłam się po nie. Tam ujrzałam Całujących się Sam i Harrego. 
- To już wiem z kim chodzisz. nie przeszkadzajcie sobie - zaśmiałam się. Sam spaliła buraka a Hazza się zaśmiał. - i ty chciałeś swoją czapeczkę Liamowi oddać ? przyda ci się - wybuchnęłam śmiechem. 
- Meg. Ogar. Zmień dilera - krzyknęła zażenowana Sami.
- Też cię kocham myszko - przesłałam jej buziaczka i poszłam do Zayna. 
- Wróciłem.- zaśmiałam się. 
                                                                                                         C.D.N..

______________________
Krótki ? Nudny ? Swoje opinie dawajcie w komentarzach ;** <3 <3 <3

4 komentarze:

  1. Hahahaha, rozwalasz mnie Boss, pisz następny <3 ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tam ;** Piszę i ty też masz ;* bo jak nie to powiem komuś żeby już t tobą nie gadał poważnie ;)) <3

    OdpowiedzUsuń
  3. joooł :D zacne opowiadanie Bossie :D
    +sorry że tak późno komentuje :<

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha nie no.. spokoo :D
    + dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń