sobota, 12 maja 2012

ROZDZIAŁ 12.

C.D..
        W Hali chłopcy udali się do garderoby. Wraz z dziewczynami postanowiłyśmy trochę pozwiedzać. 

- To gdzie idziemy ? trochę - zapytała Lily.
- Na scenę kurwa ! - wykrzyknęłam.
- Dobra.. wpuszczą nas ? - zapytała ponownie. 
- Tak i nie ma kaktusa - powiedziałam. Skierowałyśmy się w jej kierunku. To nie było trudne bo na ścianach były znaki informacyjne gdzie, co się znajduje. Byłyśmy za kulisami. Było tam kilkanaście osób. Podeszłyśmy bliżej sceny. Zza niej było słychać głośnie krzyki i piski. Zdziwiło mnie to,gdyż koncert ma być dopiero za 2-3 godziny. Zerknęłam lekko. Tłumy dziewcząt krzyczących imiona swych idoli. Pełno plakatów, transparentów. 
- To na scenie raczej się nie pobawimy - zaśmiała się Sam.
- No raczej nie. Idziemy po wkurwiać chłopców.- wykrzyczałam entuzjastycznie. Poszłyśmy pod drzwi garderoby, chłopców gdzie stało dwóch wielkich, goryli. Mierzyli około dwóch metrów, głowy mieli zgolone na łyso,  i byli ubrani na czarno.  Postanowiłam się nimi nie przejmować i chciałam spokojnie przejść, jednak chwytając za klamkę jeden z nich odepchnął mnie.
- Ej.. te łapy trzymaj przy sobie - warknęłam.
- A przepustka jest ? - zapytała łysa pała.
- A jest - wyciągnęłam z torebki i zamachałam mu przed małymi oczkami.
- tak czy siak tu nie można wchodzić - powiedział drugi, trochę bardziej opanowany. Na piersi miał plakietkę z imieniem - Bob.
- ale ja jestem kuzynką Liama. - wykrzyczałam.
- hahahahah.. Akurat znam kuzynkę Liama osobiście i wiem że to miła i spokojna dziewczyna - powiedziała łysa pała bez plakietki.
- To dziwne .. bo jakoś cię nie kojarzę, z Liamem nie widziałam się od trzech lat, on dwa lata temu poszedł na casting a ty twierdzisz że mnie znasz ? się uśmiałam - powiedziałam. Nagle z pomieszczenia wyszedł Zayn. 
- Dziewczyny, co się tutaj dzieje ? - zapytał - dlaczego do nas nie wchodzicie ? - dodał.
- Ponieważ BOB i łysa ta pała nie chcą nas wpuścić - wyjaśniła mu Sam.
- One są z nami. mówiliśmy wam że jeżeli trzy pyskate, wulgarne, dziwne.. - zaczął wymieniać.
-ekhem.. nadal tu jesteśmy. - powiedziałam.
- urocze, miłe, sympatyczne, kochane , śliczne dziewczyny, będą chciały tu wejść to im pozwólcie. - zaśmiał się.
- powiedzmy że może być - zaśmiała się Lily. 
- Więc to jest ta milusia kuzynka Liama ? - zapytał się Bob.
- ee.. nie to Meg. Również jest kuzynką Liama, ale nie tą milusią. - zaśmiał się Zayn.
- Dobra.. wchodźcie !- powiedział łysol. Zastanawiało mnie o jaką kuzynkę mu chodziło. Szczerze nie przypominam sobie żeby jakaś była; miła i spokojna. Zazwyczaj wszystkie są takie jak ja, albo mają dziesięć lat. 
- ''Was Hapsien'' Loosery - powiedziałam wchodząc do garderoby.
- Ehem.. To się wymawia ''Vas  happenin'' - poprawił mnie mulat , z oburzeniem. 
- Ja mam swoją wersje. - powiedziałam.
- Wiesz.. a gdybyśmy się przebierali. Nie ładnie tak wchodzić do czyjejś garderoby. - powiedział Niall zakrywając ubrane ciało. 
- to bym miała koszmary do końca życia- zaśmiałam się. 
- Mam bardzo seksowne ciało - zaczął blondyn.
- tak.. jak klopsy z tesco. - zaśmiałam się.
- Te klopsy są naprawdę bardzo seksi i są.. smaczne - wykrzyczał. Wszyscy chłopcy ściągnęli koszulki.
- aaaaaaaaaaaaaaaaaa.. pali - krzyknęłam i zasłoniłam oczy, jednak troszeczkę podglądałam.
- Oh.. i tak ja mam największe mięśnie w zespole- powiedział dumnie Loui machając swoją klatą przed Liamem.
- Ahaha.. chciałbyś- powiedział Liam i wykonał tę samom czynność co boo bear.
- Co powiecie lasencje ? a właściwie lasencjo -  zaśmiał się Zayn. Zauważyłam że moich przyjaciółek nie ma obok mnie. Garderoba była sporych rozmiarów. W kącie Sam gadała z Lou, a Lily z Niallem.
- Kiedy ten koszmar się skończy ? - zapytałam.
- to znaczy ? - zapytał.
- wasz koncert. Miałam ciut inne plany. 
- A ja słyszałem że nas pokochałaś. A ty nas chciałaś wystawić ? oj nie ładnie. A powiesz chociaż jakie miałaś te plany ? 
- oj.. polubiłam. Byłam zaroszona na lody. 
- ooo.. przez kogo ? 
- Przez znajomego , tego z domówki - Erica. 
-Randka ? 
- może. - powiedziałam tajemniczo.
- to nieźle . podoba ci się on ? - zapytał.
- ładny jest. Lubi się bawić tak jak ja. Ale to nic poważnego. - powiedziałam.
- A ty masz jakąś dupcię na oku ? 
- Jest taka jedna, ale muszę się jeszcze poważnie nad tym zastanowić. - powiedział i lekko posmutniał. 
- Dobra.. nie wnikam. Idziemy na fajkę. ? - zapytałam. On tyko skinął głową. Wyszliśmy z garderoby.


                                       <Oczami Sam > 
- Gdzie idą Meg i Zayn ? - zapytał mnie Louis.
- Pewnie na ćmika. a co ? 
- a nic, nic. Ciekawość.
- Udam że ci wieżę.- zaśmiałam się. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Mój wzrok skupił się na spojrzeniu Harrego. Który jak tak tylko się zorientował że na niego patrzę , spuścił wzrok. Lekko się uśmiechnęłam pod nosem. Dawno z nim nie gadałam i nie patrzyłam się w te śliczne zielone oczka. Ale sama nie odważę się na pierwszy krok. 
- Co się tam tak gapisz ? - zaśmiał się  Loui.
- a jakoś tak. 
- no no.. takie ściemy to nie do mnie. - znów się zaśmiał.
- Dlaczego z nim nie pogadasz ? 
- bo..bo. bo nie chcę. On nie zaczyna ze mną gadać to dlaczego ja mam to zrobić ?!
- Bo ja ci tak każę. bądź mądrzejsza od mojego Harrego. 
- Twojego ? - wybuchnęłam śmiechem. 
- no.. on jest mój . Ale.. może z tobą się podzielę. - wyszczerzył ząbki. Tym to mnie zgasił. Chłopcy pewnie z nim gadali.. a jeżeli z nim to z Harrym też.
- Spasuję. zostaw go dla siebie. 
- Więcej dla mnie . Ale pamiętaj że moja propozycja jest cały czas aktualna
- Lama.
-lamy są fajne. Ale wolę zebry. 
- Bo wyglądasz jak jedna z nich - zaśmiałam się.
- Fajnie.- powiedział jak zwykle z wielkim bananem na twarzy. Nagle do garderoby wparował jakiś gościu. 
- chłopcy, gotowi ? za 11 minut wychodzicie . - powiedział. - zaraz, zaraz co te dziewczyny tu robią i gdzie Zayn ? 
- To może od początku. Jesteśmy gotowi, to są przyjaciółki mojej kuzynki, a Zayn poszedł gdzieś z Meg , czyli moją kuzynką. - wyjaśnił mu Liam. 
- Ale wiecie że do garderoby nie możecie wpuszczać nikogo.
- Oj daj spokój Paul, musimy się nimi całe wakacje opiekować, a je trzeba mieć caaaaaaaały czas na oku. - zaśmiał się Niall. 
- To nie zmienia faktu że macie nie wprowadzać tu dziewczyn, bo później nie możecie się skupić . 
- Paul, nie przesadzaj. Te dziewczyny to tak jakby nasza rodzina. Kochamy je.. jak siostry. - powiedział Harry. dzięki temu wiem że nie mam na co liczyć. A może to nawet dobrze.. 
- No dobrze już.. chodźcie bo za 6 minuty musicie być na scenie. - powiedział . 
- A ile sekund ? - powiedziała mi Lily na ucho i się zaśmiała. Paul to chyba usłyszał bo się odwrócił i spojrzał z groźną miną. Wychodząc z garderoby natknęliśmy się na głośno śmiejących się Meg i Zayna. 
- oo.. nasz spóźnialski. 
- Byłem na fajce..
- dobra.. nie tłumacz się . za 4 minuty macie być na scenie. Biegusiem. - chłopcy szybkim tempem poszli na scenę, a my bossy, szłyśmy po woli bo nigdzie się nam nie śpieszyło. Gdy już doszliśmy, naszym żółwim tempem za kulisy. Postanowiłyśmy zobaczyć jak oni sobie radzą na scenie. 
- ''Jesteście gotowi na pięciu wspaniałych chłopaków ?! Oto niepowtarzalni; Liam, Harry, Louis, Zayn i Niall. - powiedział ''tajemniczy głos'' . Chłopcy zaczęli śpiewać. 


                                 ***** 3 godziny później *****
- Dziękujemy wam, jesteście wspaniali ! Dobranoc - powiedział Liam schodząc ze sceny. 
- I jak poszło. - zapytał nam się Louis.
- hmmm.. ujdzie. - powiedziała Lily. Wszyscy poszli do garderoby. Z wyjątkiem mnie. Usiadłam na jakimś krzesełku. Po 15 minutach stwierdziłam że bezsensu tu tak samej siedzieć. Poszłam do garderoby. Myślałam że tam są wszyscy. Myliłam się, była tam tylko jedna osoba. Harry.
- Gdzie wszyscy. ? - zapytałam.
- Zayn i Meg poszli na fajkę , a reszta do bufetu. - powiedział.
- aha.. pójdę do nich. - powiedziałam i chwyciłam za klamkę od drzwi.
- Nie. Sam poczekaj, - loczek podszedł i chwycił mnie za nadgarstek. Odruchowo się odwróciłam i spojrzałam na niego. Gapiliśmy się tak w siebie przez dłuższą chwilę. Jednak on się zaczął niebezpiecznie przysuwać. Po chwili pocałował mnie. Nie przerwałam tego, ale po chwili się ogarnęłam i odepchnęłam go.
- możesz przestać ? - zapytałam.
- Ale co ?
- bo robisz mi niepotrzebną nadzieję. - wykrzyczałam.
- To znaczy ? - zapytał ponownie.
- ehh.. czy ty jesteś taki głupi, czy tylko udajesz ? - zapytałam z ironią. Usiadłam na małej, skórzanej sofie- po prostu.. podobasz mi się, Jasne ? ale ja wiem że to nie ma sensu bo ja niedługo wyjadę, a po za tym na 100% nie podobam ci się. Przecież możesz mieć każdą. - wyżaliłam mu się.
- Daj spokój. Jesteś śliczna, zabawna i kochana. Nie mógłbym wyobrazić sobie lepszej dziewczyny od ciebie. Zawsze można spróbować. - powiedział i usiadł obok mnie.
- Ale Harry, nie rozumiesz. Zakocham się w tobie a później wyjadę. Ty znajdziesz sobie inną i koniec naszej sweet historii. A po za tym znamy się tak krótko.. - po policzku spłynęła mi jedna łza którą Harry wytarł. - i z tego co słyszałam ty wolisz starsze. - on spojrzał na mnie z miną 'wtf' - Następnym razem gadajcie nieco ciszej z Meg.
- eh.. Carol to tylko koleżanka. Meg ma zrytą psychę i swój świat, swoje kredki. Wtedy musiałem się komuś wyżalić. Carolin, to kumpela. Od tamtego spotkania nie kontaktuję się z nią.. Ona mi powiedziała żebym sobie ciebie odpuścił. Ale Meg mi dała powód do tego żebym sobie nie odpuszczał .
- Harry, ja już nic nie wiem. 
- wiesz, że spodobałaś mi się od momentu kiedy cię ujrzałem na tym lotnisku. Bałem ci się do tego przyznać.
- bałeś ? czego - tym razem ja zadawałam pytania.
- chyba odrzucenia. Jesteś śliczna i na pewno każdy chciałby być z tobą. 
- No chyba nie.
- Możesz przestać na siebie cisnąć ? Dziś w na koncercie gdy śpiewaliśmy 'What Makes You Beautiful' cały czas myślałem o tobie. 
- Naprawdę ? 
- Tak. To co.. spróbujemy ? - zapytał chwytając mnie za dłonie.
- Tak. Zawsze można spróbować. - tym razem ja go pocałowałam. 
- czyli jesteśmy razem ? - wykrzyczał entuzjastycznie. 
- tak głupku. ale nie mówmy reszcie. Zobaczymy czy się zorientują. - wyszliśmy z garderoby i udaliśmy się do baru. 
- O.. właśnie chcieliśmy po was iść. jedziemy już do domu. - powiedział Lou.
- Już ? chyba nareszcie. - powiedziała Meggie na co każdy wybuchnął śmiechem. W vanie usiadłam obok Nialla. Było wesoło. Każdy śpiewał. Przy czym  Meg okropnie fałszowała. Gdy dotarliśmy do domu, każdy udał się do swojego pokoju. Wzięłam z niego ręcznik, piżamkę i kosmetyczkę. Udałam się do łazienki. Tam wzięłam prysznic. Mokre ciało wytarłam ręcznikiem, wyszczotkowałam zęby i ubrałam się w piżamkę. Wyszłam z zaparowanej łazienki. W swoim pokoju odłożyłam ubrania i podłączyłam telefon do ładowarki. Usłyszałam pukanie do drzwi. 
- proszę. - krzyknęłam.
- Mogę ? - zapytał znany mi głos. Odwróciłam się i ujrzałam obierającego się o drzwi Harrego.
- Oczywiście że tak. - podeszłam do niego. 
- chciałem ci tylko życzyć miłych snów. - objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie.
- i nawzajem. - uśmiechnęłam się. Pocałował mnie i odwzajemniłam to.
- Jeżeli ty mi się będziesz śniła to oczywiście że ten sen będzie miły. 
- Słodki jesteś. - cmoknęłam go w usta.
- Dobranoc kotku. - powiedział i odwzajemnił gest.
- Dobranoc. - powiedziałam. Harry wyszedł i zamknął za sobą drzwi. Uradowana rzuciłam się na łóżko i z uśmiechem na twarzy zasnęłam. 


__________________________
 I jest kolejnyyy. Jak wam się podoba ? :D Sceny miłosne to nie moja bajka , ale może coś tam wam się spodoba :D Komentujcie ! ;** <333333

2 komentarze: