<Oczami Meggie >
Po wczorajszej i nie w pełni przespanej nocy obudziłam się naga. Cóż... byłam zbyt zmęczona na ubranie się , a z Louisem musieliśmy wykorzystać okazję. Obróciłam się na prawy bok zobaczyć czy Lou nadal śpi. Go nie było ani w łóżku , ani w pokoju . Usiadłam na łóżku przykryta kołdrą i szukałam wzrokiem swoich ubrań. Zauważyłam stanik. Brawa dla mnie. Chciałam go sięgnąć ale ktoś wszedł do pokoju .
- Meggie co robisz w pokoju Lou ? Bez ubrania ? - zapytał zdenerwowany Liam .
- Szukam właśnie ich - uśmiechnęłam się. Po chwili wszedł Niall z Zaynem. Horan gdy mnie zobaczył zadławił się kanapką.
- Zostawić was na jedną noc.. - Zayn puścił mi oczko.
- Co to kurwa za zbiorowisko ? - zapytał Loui gdy wszedł do pokoju. - wypierdalać . Tylko ja mogę mieć takie widoki. - powiedział i zrobił to samo co Malik wcześniej . - I powiem wam że macie mi czego zazdrościć. - cwaniacko się uśmiechnął.
- Louis, zdajesz sobie sprawę z tego że ona jest niepełnoletnia ? - powiedział Liam którego Lou wyśmiał i wypchnął z pokoju.
- Czemu tak wcześnie sobie poszedłeś ? - powiedziałam gdy do mnie podszedł i mnie musnął swoimi wargami po szyi.
- Przyszedł listonosz z paczką. - powiedział.
- Mhym. - pocałowałam go namiętnie w usta i wstałam. Ubrałam majtki i wyciągnęłam jakąś koszulkę z szafy Lou. Poszłam na śniadanie. Każdy już siedział i zajadał się naleśnikami. Dosiadłam się i nałożyłam sobie jednego. Posiłek przebiegł całkiem normalnie. Horan zjadł wszystkie naleśniki, my śmialiśmy się z jego łakomstwa.
- Dziś nie idziecie na plan ? - zapytałam Liama gdy każdy już opuścił kuchnie.
- Idziemy . Ale Louis się kąpie i czekamy na niego. - powiedział zmywając naczynia.
- Aha. - powiedziałam i nalałam sobie soku.
- Meg, ty go naprawdę kochasz ? - zapytał po chwil patrząc mi w oczy.
- No jasne że tak. - uśmiechnęłam się pod nosem.
- Ale on jest od ciebie starszy o cztery lata. Nie chcę żebyś później czegoś żałowała. Ja znam dobrze Louisa i wiem że on jest świetnym i godnym zaufania człowiekiem, ale czasami jest nierozgarnięty i zachowuje się jak dziecko.- powiedział.
- No i co z tego że jest starszy ? Co z tego że zachowuje się jak dziecko ? To własnie w nim uwielbiam. Że jest sobą. I Liam proszę cię, nie wtrącaj się w to. Ciebie też uwielbiam. - przytuliłam się do kuzyna. Wyszłam z kuchni i poszłam do swojego pokoju. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Nie miałam żadnej wiadomości więc go odłożyłam. Obok niego leżała paczka papierosów. Wyciągnęłam jednego i usiadłam z nim na parapecie , wcześniej otwierając okno. Zapaliłam go wydmuchując dym przez okno. Cały czas miałam w głowie jedną myśl. Co będzie po moim wyjeździe ? . Niby próbuję o tym w ogóle nie myśleć ale tak się po prostu nie da. Kocham go i nie chcę go tracić ,ale też nie mogę tu zostać. Wyjeżdżam już za dziesięć dni, bo muszę jeszcze przygotować się do szkoły.
- Mówiłem ci żebyś z tym skończyła. - powiedział Louis gdy wszedł do mojego pokoju.
- Wiem, przepraszam. Ale to mnie uspokaja i lepiej mi się rozmyśla.. - powiedziałam gasząc papierosa.
- A o czym myślisz ? - zapytał kucając tak by mógł mi spojrzeć w oczy.
- O wszystkim. Głównie o tym co będzie po moim wyjeździe. - próbowałam nie patrzeć na niego , bo wiem że moje słowa go zaraz zranią. - Nie wiem co mam zrobić. Louis, wiem że to głupio zabrzmi ale chyba będziemy musieli niedługo zerwać. Lotty miała rację, związki na odległość się nie sprawdzają. - powiedziałam nadal na niego nie patrząc.
- Nie mów tak. To jest nie fair. Meg, kocham cię. Nasz związek przetrwa rozłąkę chociaż że dzielą nas tysiące kilometrów. Ja będę do cię odwiedzać jak będę miał wolne. Są przecież telefony, internet, chociażby nawet listy. Damy rade, słyszysz ? - powiedział z łamiącym się głosem. Nie miałam ochoty drążyć tego tematu.
- Chodź na dół, bo chłopcy czekają. - powiedziałam i poszłam na dół. Wszyscy siedzieli w salonie. Lou szedł tuż za mną.
- Możemy już iść ? - zapytał Harry .
- A gdzie ci się tak spieszy ? - dopytywała Sam siedząca wtulona w niego.
- Wiesz.. na planie czekają na nas gorące modelki - zaśmiał się wkurzając przy tym Sami.
- Styles, a po mordzie dawno nie dostałeś ? - uderzyła go poduszką. Oglądałam tę ''komedie'' graną przez moich przyjaciół, ale Louis pociągnął mnie za rękę do kuchni. Namiętnie mnie pocałował.
- Przepraszam. - powiedziałam.
- Nie masz za co. Wiem że się boisz ale damy radę. - pocałował mnie w czoło.
- Wiem to . - wtuliłam się w jego tors. Przy nim czułam się bezpiecznie. - Dobra, leć już . Do zobaczenia. - pocałowałam go w policzek i udałam się z powrotem do salonu . Usiadłam na sofę gdy chłopcy już wyszli.
- Laski, co dziś robimy ? - zapytałam.
- Nie wiem.. - powiedziała Lily.
- Może na początek idź się ubierz a później coś się ogarnie. - uśmiechnęła się Sam.
- Ok. Ja idę się ogarnąć, a wy coś wymyślcie. - powiedziałam i pobiegłam do swojego pokoju. Z szafy wyciągnęłam ; poszarpane szorty, koszulę, granatowe vans'y, i zestaw biżuterii (). Poszłam z tym do łazienki. Tam wzięłam półtora godzinną kąpiel , pomalowałam paznokcie na czarno, włosy spięłam w koczka. Gdy byłam już ogarnięta poszłam do swojego pokoju i wzięłam z niego telefon. Miałam sms'a od Louisa o treści ''Kocham Cię <3 xxx '' . Odpisałam mu pospolite '' Ja Ciebie też <33 xx '' . Zbiegłam do dziewczyn.
- To wiecie już co dziś robimy ? - zapytałam.
- Hmmm nie . - odpowiedziały. - która godzina ? - zapytała Lily.
- Czternasta trzydzieści . - powiedziałam. A następnie wpadłam na genialny pomysł. - Może wpierdolimy się chłopakom na plan tego teledysku ? - zaproponowałam.
- Okej. A wiesz może gdzie oni go kręcą ? - Od razu po pytaniu Sam weszłam na Facebook'a na telefonie . Na stronie poświęconej One Direction był napisany dokładny adres kręcenia teledysku do utworu pod tytułem '' Live While're Young '' .
- Okej . Mamy adres, ale wpuszczą nas tam ? - zapytała Lily.
- Wystarczy że pokażę im mój paszport. Nazwisko wszystko załatwi. - uśmiechnęłam się. Poszłam na korytarz i z szuflady wyciągnęłam kluczyki do vana chłopaków.
- To jedziemy ? - zapytałam .
- Ty chcesz kierować ?
- No mam prawko , więc dlaczego nie ? - uśmiechnęłam się.
- Bo te kurwa samochody mają kierownicę po prawej stronie. I w ogóle wszystko jest na odwrót. - nakrzyczała na mnie Sam.
- Chuj w to. Jedziecie czy nie ? Kiedyś takim jeździłam. Jak miałam czternaście lat. Jak ojciec sprowadził samochód z Anglii dla mojej mamy. - uśmiechnęłam się. Weszłyśmy do garażu. Wsiadłyśmy do samochodu. Na początku było trudno się połapać ale jakoś dałam rade. Podczas drogi śmiałyśmy się, gadałyśmy, śpiewałyśmy. Ta godzinna podróż zleciała nam bardzo szybko.
*
- To co idziemy ? - zapytałam.
- Jasne. - wyszłyśmy z pojazdu który zaparkowałam na jakimś trawniku. Widziałam duże namioty, więc wiedziałam gdzie mam się kierować. Podeszłam do Bob'a ( Tego z koncertu )
- No hej. Pamiętasz nas ? - uśmiechnęłam się do niego .
- Pamiętam. Ale Paul nie kazał nikogo wpuszczać. Po za modelkami, zespołem i tym podobnym. - powiedział zaplatając ręce na krzyż.
- No proszę cię. Wpuść nas. Lou powiedział że o piętnastej mamy przyjechać i będziemy też występować. - Powiedziałam. Ochroniarz uległ i zaprowadził nas do namiotu chłopaków. Rzucił szybkie ''macie gości'' Po czym nas puścił do środka.
- Dziewczyny, co wy tu robicie ? - zapytał Zayn.
- Nudziło nam się w domu. - uśmiechnęła się Lily.
- A jak tu przyjechałyście ? - Dopytywał Lias.
- Mam prawo jazdy. W sumie to wszystkie je mamy ale tylko ja byłam taka odważna żeby kierować tym waszym dziwnym van'em. - pokazałam język w stronę dziewczyn. Usiadłam na kolana Louisowi i próbowałam odwrócić jego uwagę od gry na Playstation. Dawałam mu buziaki w policzki i usta. Uśmiechał się ale nie wyłączył telewizora. W końcu zdenerwowana wyrwałam mu dżojstik z ręki i schowałam go za siebie.
- Oddaj , proszę. Już nie będę grać. - zmieniłam pozycję siedzenia i usiadłam na niego okrakiem.
- Nie oddam. Przyjechałam tu specjalnie dla ciebie a ty mnie olewasz. - powiedziałam z wyrzutem. - Jeżeli gra jest dla ciebie ważniejsza to proszę masz i graj sobie dalej. - oddałam mu ten gówniany dżojstik i wyszłam z namiotu.
- Meggie, przepraszam. - powiedział wybiegając za mną. Chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie. - Przepraszam. Jak już na dziś skończymy kręcić ten teledysk resztę dnia będę miał tylko dla ciebie. Dziewczyny wrócą do domu z chłopakami a ja cię gdzieś wezmę van'em. - położyłam swoje dłonie na jego klace piersiowej a on swoje oplótł wokół moich bioder. Pocałowałam go namiętnie jako moją odpowiedź.
-Ehem.. Louis idź bo chłopaków . Teraz kręcimy scenę w basenie. - powiedział Paul przerywając nam pocałunek. Lou cmoknął mnie jeszcze w polik i pobiegł po chłopaków.
- Możemy iść popatrzeć jak będą nagrywać ? - zapytałam ich managera który nadal stał i patrzył na mnie.
- Sądzę że to będzie ich rozpraszało . Po za tym muszę porozmawiać z tobą i twoimi przyjaciółkami. Idź do namiotu chłopaków i czekaj na mnie z dziewczynami. - powiedział i odszedł. Zrobiłam to o co poprosił i weszłam z powrotem do namiotu.
- Pokłóciłaś się z Lou ? - zapytała Sam gdy usiadłam na sofie. W sumie ten wielki namiot był urządzony jak taki salon.
- Nie. Po prostu zdenerwował mnie tym że cały czas grał i mnie olewał.
- Widziałam spojrzenie Liama jak usiadłaś na niego okrakiem. Bezcenne . - zaśmiała się Lily.
- Idziemy zobaczyć jak kręcą ? - ponownie zapytała Sam .
- Nie możemy. Paul chce z nami o czymś porozmawiać. - gdy akurat to powiedziałam on wszedł. W ręce miał kilka gazet. Rzucił je na stolik obok Sofy na której ja i Sam siedziałyśmy a Lily obok nas na fotelu.
- Proszę poczytajcie sobie. - powiedział Paul. Wzięłam jedną z gazet. Na kolorowej okładce było zdjęcie Sam i Harrego. Widać było że Sami zdejmuje z niego koszulkę a sama jest bez niej . Na kolejnej pocałunek Nialla i Lily na koncercie Justina Biebera . No i na ostatniej byłam i Louis całujący się w deszczu. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nawet nie chciało mi się czytać artykułów o tym.. - Dziewczyny, chcę być z wami szczery. Psujecie ich wizerunek i przez was mają większą liczbę anty-fanów. Na początku to zlekceważyłem , ale teraz to jest skandal. I nie myślcie że te zdjęcia są w tych gazetach czy w ogóle w UK. Są wszędzie . W internecie, na całym świecie ludzie widzieli zdjęcie Harrego Stylesa w czynnościach seksualnych. Sam, co twoi rodzice powiedzą na to gdy to zobaczą o ile jeszcze tego nie zobaczyli ? Proszę was,ukrywajcie się z swoimi uczuciami. Albo najlepiej rozstańcie się z chłopakami. Chyba nie chcecie żeby w szkole was wytykali palcami. Albo coś zróbcie do dla waszego i ich dobra. - powiedział Paul. Nie chciałam psuć ich kariery ani nic.
- Nie zerwę z Harrym . - powiedziała Sam. - Ludzie sobie niech myślą co chcą . Dobrze, nie będę tak już robić. Ale nie każ mi z nim zrywać. Kocham go i chcę być z nim. Pismaki jebane niech se piszą co chcą. Ja mam to gdzieś. W szkole niech wytykają mnie palcami , bo spałam z Harrym Stylesem i każdy o tym wie. I tak wiem że połowa mi będzie zazdrościć. I w sumie nie wiem o co ta afera.. Stało się . Jeju.. nie odwrócę już tego . Sorry , nie mam takiej mocy. - Brunetka podarła gazetę i wyrzuciła ją do śmietnika.
- Ale powiedz szczerze... i tak za dziesięć dni wyjeżdżasz. I co będziesz musiała z nim zerwać. Wierzysz z związki na odległość ? Myślisz że wam się uda ? Harry może mieć każdą. Dlaczego masz być to akurat ty ? - powiedział mężczyzna. Popierałam go w jednym '' Związki na odległość nie udają się... ''
- Paul, nie przekonasz mnie . I owszem chcę spróbować być z Harrym na odległość. Nie zabronisz mi tego. I przykro mi że twój jak widać związek na odległość się nie udał, ale teraz są różnego rodzaju komunikatory. Sądzę że damy radę. - kłóciła się z nim Sam .
- Popieram ją. A ty Meg ? - krzyknęła Lily. W tym momencie chciało mi się płakać. Nie wiedząc co robić wybiegłam z namiotu zapłakana. Chciałam gdzieś sobie sama posiedzieć. Nie znając terenu na którym obecnie jestem wbiegłam na plan . Stanęłam obok kamerzysty i patrzyłam na Louisa który bawił się w basenie śpiewając jednocześnie . Ocierałam łzy których z każdą chwilą było więcej . Zayn mnie chyba zauważył bo szepnął coś Liamowi. Nie chciałam żeby reszta mnie zobaczyli , więc biegłam dalej. Zza namiotami była taka skała. Usiadłam na nią i patrzyłam na polanę przed sobą. Myślałam nad sobą. Stwierdziłam że przez te dwa miesiące bardzo się zmieniłam. Mniej palę i piję, i w ogóle nie robię już takich przypałów jak kiedyś. Siedziałam tam sama ponad jaką godzinę.
*
Nadal tam siedziałam i myślałam. Po chwili usłyszałam śmiech. Odwróciłam się i zobaczyłam Lux z mamą. Mała przybiegła do mnie i dała mi kwiatka.
- Lux. Chodź tu . - Lou chwyciła ją na ręce . - oo.. cześć. To ty nigdzie nie pojechałaś ? - zapytała siadając '' po turecku '' na trawie. Dosiadłam się do niej .
- Nie , a gdzie miałam jechać ? Kto tak powiedział ? - zapytałam .
-Zayn powiedział to Louisowi jak mu poprawiałam fryzurę a on wypytywał wszystkich gdzie jesteś. - Teraz zrozumiałam że Zayn wiedział dlaczego płaczę. Nie chciał żeby Louis się zasmucał więc powiedział mu że gdzieś pojechałam.
- Aha. A oni już skończyli ? - zapytałam zmieniając temat.
- Chcieliby. Ale Paul stwierdził że muszą to powtórzyć. - uśmiechnęła się. - Widziałam wasze zdjęcia w gazetach. - powróciła do tematu. - Paul przesadza. Też kiedyś ponoć był młody i popełniał błędy. Nie powinien was za to opieprzać. - zaśmiała się.
- Skąd o tym wiesz ?
- Uwierz mi że wiem więcej niż wam się wydaje. - powiedziała tajemniczo. - Ty i Louis macie jakiś kryzys ? Widzę że płakałaś .
- Nie nazwałabym tego kryzysem. Nie długo wyjeżdżam i nie wyobrażam sobie z nim rozstania. Gdybym mieszkała w Europie byłoby łatwiej. A tak to dzielą nas tysiące kilometrów. - wyżaliłam jej się.
- Prawdziwej miłości nawet ocean nie rozdzieli . - powiedziała i wstała. - Wybacz ale muszę wracać. - wzięła dziecko na ręce i poszła na plan. Gdy nie widziałam już Lou i Lux krzyknęłam
- Kurwaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa. - Usiadłam na skale i znów rozmyślałam.
*
Kolejne godziny mijały a ja nadal siedzę bezczynnie. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu . Na wyświetlaczu pokazało mi się zdjęcie Zayna.
//Rozmowa Telefoniczna //
Meggie : Hallo ?
Zayn : Meg, kryłem cię ale minęły już ponad trzy godziny. Louis cały chodzi i się denerwuje zwłaszcza że nie odpisujesz na jego sms'y.
Meggie : dobrze. Dziękuję że mu nic nie powiedziałeś. Jesteś kochany. Już idę.
Zayn : Nie ma za co. Zawszę Ci pomogę. Okej. Jesteśmy w namiocie.
*
Pobiegłam do namiotu gdzie siedzieli wszyscy. Zajęło mi to z chyba dziesięć minut. Gdy weszłam Louis mnie przytulił.
- Martwiłem się o ciebie. - wyszeptał mi do ucha.
- Nie było mnie tylko kilka godzin. - uśmiechnęłam się i spojrzałam mu w oczy.
- Skończyliście na dziś ? - zapytałam.
- Tak. Teraz możemy jechać na obiecaną przejażdżkę. - chwycił mnie za dłoń.
- Wracamy już ? - wtrącił się Niall .
- Wy tak a my bierzemy vana i jedziemy się gdzieś przejechać. - Loui pocałował mnie w policzek. Wyszliśmy i weszliśmy do vana. Ruszyliśmy.
- I jak się podobało na planie ? - uśmiechnął się Louis.
- Nawet. - Odpowiedziałam patrząc się przez okno. - Gdzie jedziemy ? - zapytałam.
- Nie wiem . Ale chyba wiem - powiedział ale nie zrozumiałam ani jednego słowa. Postanowiłam się nie odzywać już więcej..
*
Louis zaparkował na jakimś totalnym odludziu.
- Gdzie jesteśmy ? - zapytałam.
- Na obrzeżach Londynu. -wytłumaczył mi. - Chcę ci pokazać moje ulubione miejsce. - powiedział i chwycił mnie za rękę. Weszliśmy na jakąś górkę na której było jedno drzewo i ławeczka. Usiadłam a Louis tuż obok mnie.
- Kocham cię wiesz ? - wtuliłam się w jego tors.
- Wiem. Ja ciebie też kocham. - pocałował mnie w czoło.
- Louis.. nie chcę stąd wyjeżdżać. I jeszcze mieszkać z tym debilem..
- Jakim debilem ? - zapytał.
- Moim przyszłym ojczymem. Nienawidzę go. Ale nie chcę mi się o tym rozmawiać. - uśmiechnęłam się. Zmieniłam temat na temat ich płyty. Rozmawialiśmy do wieczora.
- Louis zimno mi . Wracajmy. - pocałowałam go w policzek. Chłopak zdjął bluzę i mi ją dał.
- Czekaj. - z kieszeni od spodni wyciągnął scyzoryk . Chwycił mnie za rękę i na drzewie wyrył ''Louis i Meggie <333 21.08.2012. xx ''. Następnie mnie namiętnie pocałował. Weszliśmy do vana.
- Meg. Ty nawet nie wiesz jak ja się cieszę że cię spotkałem . - ponownie mnie pocałował.
- Też się cieszę - uśmiechnęłam się. Podczas drogi powrotnej zasnęłam.
___________________________
No czee ;** Jak wam się podoba ? ;* Nie wiem kiedy kolejny xx Do zobaaa ;**
Po wczorajszej i nie w pełni przespanej nocy obudziłam się naga. Cóż... byłam zbyt zmęczona na ubranie się , a z Louisem musieliśmy wykorzystać okazję. Obróciłam się na prawy bok zobaczyć czy Lou nadal śpi. Go nie było ani w łóżku , ani w pokoju . Usiadłam na łóżku przykryta kołdrą i szukałam wzrokiem swoich ubrań. Zauważyłam stanik. Brawa dla mnie. Chciałam go sięgnąć ale ktoś wszedł do pokoju .
- Meggie co robisz w pokoju Lou ? Bez ubrania ? - zapytał zdenerwowany Liam .
- Szukam właśnie ich - uśmiechnęłam się. Po chwili wszedł Niall z Zaynem. Horan gdy mnie zobaczył zadławił się kanapką.
- Zostawić was na jedną noc.. - Zayn puścił mi oczko.
- Co to kurwa za zbiorowisko ? - zapytał Loui gdy wszedł do pokoju. - wypierdalać . Tylko ja mogę mieć takie widoki. - powiedział i zrobił to samo co Malik wcześniej . - I powiem wam że macie mi czego zazdrościć. - cwaniacko się uśmiechnął.
- Louis, zdajesz sobie sprawę z tego że ona jest niepełnoletnia ? - powiedział Liam którego Lou wyśmiał i wypchnął z pokoju.
- Czemu tak wcześnie sobie poszedłeś ? - powiedziałam gdy do mnie podszedł i mnie musnął swoimi wargami po szyi.
- Przyszedł listonosz z paczką. - powiedział.
- Mhym. - pocałowałam go namiętnie w usta i wstałam. Ubrałam majtki i wyciągnęłam jakąś koszulkę z szafy Lou. Poszłam na śniadanie. Każdy już siedział i zajadał się naleśnikami. Dosiadłam się i nałożyłam sobie jednego. Posiłek przebiegł całkiem normalnie. Horan zjadł wszystkie naleśniki, my śmialiśmy się z jego łakomstwa.
- Dziś nie idziecie na plan ? - zapytałam Liama gdy każdy już opuścił kuchnie.
- Idziemy . Ale Louis się kąpie i czekamy na niego. - powiedział zmywając naczynia.
- Aha. - powiedziałam i nalałam sobie soku.
- Meg, ty go naprawdę kochasz ? - zapytał po chwil patrząc mi w oczy.
- No jasne że tak. - uśmiechnęłam się pod nosem.
- Ale on jest od ciebie starszy o cztery lata. Nie chcę żebyś później czegoś żałowała. Ja znam dobrze Louisa i wiem że on jest świetnym i godnym zaufania człowiekiem, ale czasami jest nierozgarnięty i zachowuje się jak dziecko.- powiedział.
- No i co z tego że jest starszy ? Co z tego że zachowuje się jak dziecko ? To własnie w nim uwielbiam. Że jest sobą. I Liam proszę cię, nie wtrącaj się w to. Ciebie też uwielbiam. - przytuliłam się do kuzyna. Wyszłam z kuchni i poszłam do swojego pokoju. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Nie miałam żadnej wiadomości więc go odłożyłam. Obok niego leżała paczka papierosów. Wyciągnęłam jednego i usiadłam z nim na parapecie , wcześniej otwierając okno. Zapaliłam go wydmuchując dym przez okno. Cały czas miałam w głowie jedną myśl. Co będzie po moim wyjeździe ? . Niby próbuję o tym w ogóle nie myśleć ale tak się po prostu nie da. Kocham go i nie chcę go tracić ,ale też nie mogę tu zostać. Wyjeżdżam już za dziesięć dni, bo muszę jeszcze przygotować się do szkoły.
- Mówiłem ci żebyś z tym skończyła. - powiedział Louis gdy wszedł do mojego pokoju.
- Wiem, przepraszam. Ale to mnie uspokaja i lepiej mi się rozmyśla.. - powiedziałam gasząc papierosa.
- A o czym myślisz ? - zapytał kucając tak by mógł mi spojrzeć w oczy.
- O wszystkim. Głównie o tym co będzie po moim wyjeździe. - próbowałam nie patrzeć na niego , bo wiem że moje słowa go zaraz zranią. - Nie wiem co mam zrobić. Louis, wiem że to głupio zabrzmi ale chyba będziemy musieli niedługo zerwać. Lotty miała rację, związki na odległość się nie sprawdzają. - powiedziałam nadal na niego nie patrząc.
- Nie mów tak. To jest nie fair. Meg, kocham cię. Nasz związek przetrwa rozłąkę chociaż że dzielą nas tysiące kilometrów. Ja będę do cię odwiedzać jak będę miał wolne. Są przecież telefony, internet, chociażby nawet listy. Damy rade, słyszysz ? - powiedział z łamiącym się głosem. Nie miałam ochoty drążyć tego tematu.
- Chodź na dół, bo chłopcy czekają. - powiedziałam i poszłam na dół. Wszyscy siedzieli w salonie. Lou szedł tuż za mną.
- Możemy już iść ? - zapytał Harry .
- A gdzie ci się tak spieszy ? - dopytywała Sam siedząca wtulona w niego.
- Wiesz.. na planie czekają na nas gorące modelki - zaśmiał się wkurzając przy tym Sami.
- Styles, a po mordzie dawno nie dostałeś ? - uderzyła go poduszką. Oglądałam tę ''komedie'' graną przez moich przyjaciół, ale Louis pociągnął mnie za rękę do kuchni. Namiętnie mnie pocałował.
- Przepraszam. - powiedziałam.
- Nie masz za co. Wiem że się boisz ale damy radę. - pocałował mnie w czoło.
- Wiem to . - wtuliłam się w jego tors. Przy nim czułam się bezpiecznie. - Dobra, leć już . Do zobaczenia. - pocałowałam go w policzek i udałam się z powrotem do salonu . Usiadłam na sofę gdy chłopcy już wyszli.
- Laski, co dziś robimy ? - zapytałam.
- Nie wiem.. - powiedziała Lily.
- Może na początek idź się ubierz a później coś się ogarnie. - uśmiechnęła się Sam.
- Ok. Ja idę się ogarnąć, a wy coś wymyślcie. - powiedziałam i pobiegłam do swojego pokoju. Z szafy wyciągnęłam ; poszarpane szorty, koszulę, granatowe vans'y, i zestaw biżuterii (). Poszłam z tym do łazienki. Tam wzięłam półtora godzinną kąpiel , pomalowałam paznokcie na czarno, włosy spięłam w koczka. Gdy byłam już ogarnięta poszłam do swojego pokoju i wzięłam z niego telefon. Miałam sms'a od Louisa o treści ''Kocham Cię <3 xxx '' . Odpisałam mu pospolite '' Ja Ciebie też <33 xx '' . Zbiegłam do dziewczyn.
- To wiecie już co dziś robimy ? - zapytałam.
- Hmmm nie . - odpowiedziały. - która godzina ? - zapytała Lily.
- Czternasta trzydzieści . - powiedziałam. A następnie wpadłam na genialny pomysł. - Może wpierdolimy się chłopakom na plan tego teledysku ? - zaproponowałam.
- Okej. A wiesz może gdzie oni go kręcą ? - Od razu po pytaniu Sam weszłam na Facebook'a na telefonie . Na stronie poświęconej One Direction był napisany dokładny adres kręcenia teledysku do utworu pod tytułem '' Live While're Young '' .
- Okej . Mamy adres, ale wpuszczą nas tam ? - zapytała Lily.
- Wystarczy że pokażę im mój paszport. Nazwisko wszystko załatwi. - uśmiechnęłam się. Poszłam na korytarz i z szuflady wyciągnęłam kluczyki do vana chłopaków.
- To jedziemy ? - zapytałam .
- Ty chcesz kierować ?
- No mam prawko , więc dlaczego nie ? - uśmiechnęłam się.
- Bo te kurwa samochody mają kierownicę po prawej stronie. I w ogóle wszystko jest na odwrót. - nakrzyczała na mnie Sam.
- Chuj w to. Jedziecie czy nie ? Kiedyś takim jeździłam. Jak miałam czternaście lat. Jak ojciec sprowadził samochód z Anglii dla mojej mamy. - uśmiechnęłam się. Weszłyśmy do garażu. Wsiadłyśmy do samochodu. Na początku było trudno się połapać ale jakoś dałam rade. Podczas drogi śmiałyśmy się, gadałyśmy, śpiewałyśmy. Ta godzinna podróż zleciała nam bardzo szybko.
*
- To co idziemy ? - zapytałam.
- Jasne. - wyszłyśmy z pojazdu który zaparkowałam na jakimś trawniku. Widziałam duże namioty, więc wiedziałam gdzie mam się kierować. Podeszłam do Bob'a ( Tego z koncertu )
- No hej. Pamiętasz nas ? - uśmiechnęłam się do niego .
- Pamiętam. Ale Paul nie kazał nikogo wpuszczać. Po za modelkami, zespołem i tym podobnym. - powiedział zaplatając ręce na krzyż.
- No proszę cię. Wpuść nas. Lou powiedział że o piętnastej mamy przyjechać i będziemy też występować. - Powiedziałam. Ochroniarz uległ i zaprowadził nas do namiotu chłopaków. Rzucił szybkie ''macie gości'' Po czym nas puścił do środka.
- Dziewczyny, co wy tu robicie ? - zapytał Zayn.
- Nudziło nam się w domu. - uśmiechnęła się Lily.
- A jak tu przyjechałyście ? - Dopytywał Lias.
- Mam prawo jazdy. W sumie to wszystkie je mamy ale tylko ja byłam taka odważna żeby kierować tym waszym dziwnym van'em. - pokazałam język w stronę dziewczyn. Usiadłam na kolana Louisowi i próbowałam odwrócić jego uwagę od gry na Playstation. Dawałam mu buziaki w policzki i usta. Uśmiechał się ale nie wyłączył telewizora. W końcu zdenerwowana wyrwałam mu dżojstik z ręki i schowałam go za siebie.
- Oddaj , proszę. Już nie będę grać. - zmieniłam pozycję siedzenia i usiadłam na niego okrakiem.
- Nie oddam. Przyjechałam tu specjalnie dla ciebie a ty mnie olewasz. - powiedziałam z wyrzutem. - Jeżeli gra jest dla ciebie ważniejsza to proszę masz i graj sobie dalej. - oddałam mu ten gówniany dżojstik i wyszłam z namiotu.
- Meggie, przepraszam. - powiedział wybiegając za mną. Chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie. - Przepraszam. Jak już na dziś skończymy kręcić ten teledysk resztę dnia będę miał tylko dla ciebie. Dziewczyny wrócą do domu z chłopakami a ja cię gdzieś wezmę van'em. - położyłam swoje dłonie na jego klace piersiowej a on swoje oplótł wokół moich bioder. Pocałowałam go namiętnie jako moją odpowiedź.
-Ehem.. Louis idź bo chłopaków . Teraz kręcimy scenę w basenie. - powiedział Paul przerywając nam pocałunek. Lou cmoknął mnie jeszcze w polik i pobiegł po chłopaków.
- Możemy iść popatrzeć jak będą nagrywać ? - zapytałam ich managera który nadal stał i patrzył na mnie.
- Sądzę że to będzie ich rozpraszało . Po za tym muszę porozmawiać z tobą i twoimi przyjaciółkami. Idź do namiotu chłopaków i czekaj na mnie z dziewczynami. - powiedział i odszedł. Zrobiłam to o co poprosił i weszłam z powrotem do namiotu.
- Pokłóciłaś się z Lou ? - zapytała Sam gdy usiadłam na sofie. W sumie ten wielki namiot był urządzony jak taki salon.
- Nie. Po prostu zdenerwował mnie tym że cały czas grał i mnie olewał.
- Widziałam spojrzenie Liama jak usiadłaś na niego okrakiem. Bezcenne . - zaśmiała się Lily.
- Idziemy zobaczyć jak kręcą ? - ponownie zapytała Sam .
- Nie możemy. Paul chce z nami o czymś porozmawiać. - gdy akurat to powiedziałam on wszedł. W ręce miał kilka gazet. Rzucił je na stolik obok Sofy na której ja i Sam siedziałyśmy a Lily obok nas na fotelu.
- Proszę poczytajcie sobie. - powiedział Paul. Wzięłam jedną z gazet. Na kolorowej okładce było zdjęcie Sam i Harrego. Widać było że Sami zdejmuje z niego koszulkę a sama jest bez niej . Na kolejnej pocałunek Nialla i Lily na koncercie Justina Biebera . No i na ostatniej byłam i Louis całujący się w deszczu. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nawet nie chciało mi się czytać artykułów o tym.. - Dziewczyny, chcę być z wami szczery. Psujecie ich wizerunek i przez was mają większą liczbę anty-fanów. Na początku to zlekceważyłem , ale teraz to jest skandal. I nie myślcie że te zdjęcia są w tych gazetach czy w ogóle w UK. Są wszędzie . W internecie, na całym świecie ludzie widzieli zdjęcie Harrego Stylesa w czynnościach seksualnych. Sam, co twoi rodzice powiedzą na to gdy to zobaczą o ile jeszcze tego nie zobaczyli ? Proszę was,ukrywajcie się z swoimi uczuciami. Albo najlepiej rozstańcie się z chłopakami. Chyba nie chcecie żeby w szkole was wytykali palcami. Albo coś zróbcie do dla waszego i ich dobra. - powiedział Paul. Nie chciałam psuć ich kariery ani nic.
- Nie zerwę z Harrym . - powiedziała Sam. - Ludzie sobie niech myślą co chcą . Dobrze, nie będę tak już robić. Ale nie każ mi z nim zrywać. Kocham go i chcę być z nim. Pismaki jebane niech se piszą co chcą. Ja mam to gdzieś. W szkole niech wytykają mnie palcami , bo spałam z Harrym Stylesem i każdy o tym wie. I tak wiem że połowa mi będzie zazdrościć. I w sumie nie wiem o co ta afera.. Stało się . Jeju.. nie odwrócę już tego . Sorry , nie mam takiej mocy. - Brunetka podarła gazetę i wyrzuciła ją do śmietnika.
- Ale powiedz szczerze... i tak za dziesięć dni wyjeżdżasz. I co będziesz musiała z nim zerwać. Wierzysz z związki na odległość ? Myślisz że wam się uda ? Harry może mieć każdą. Dlaczego masz być to akurat ty ? - powiedział mężczyzna. Popierałam go w jednym '' Związki na odległość nie udają się... ''
- Paul, nie przekonasz mnie . I owszem chcę spróbować być z Harrym na odległość. Nie zabronisz mi tego. I przykro mi że twój jak widać związek na odległość się nie udał, ale teraz są różnego rodzaju komunikatory. Sądzę że damy radę. - kłóciła się z nim Sam .
- Popieram ją. A ty Meg ? - krzyknęła Lily. W tym momencie chciało mi się płakać. Nie wiedząc co robić wybiegłam z namiotu zapłakana. Chciałam gdzieś sobie sama posiedzieć. Nie znając terenu na którym obecnie jestem wbiegłam na plan . Stanęłam obok kamerzysty i patrzyłam na Louisa który bawił się w basenie śpiewając jednocześnie . Ocierałam łzy których z każdą chwilą było więcej . Zayn mnie chyba zauważył bo szepnął coś Liamowi. Nie chciałam żeby reszta mnie zobaczyli , więc biegłam dalej. Zza namiotami była taka skała. Usiadłam na nią i patrzyłam na polanę przed sobą. Myślałam nad sobą. Stwierdziłam że przez te dwa miesiące bardzo się zmieniłam. Mniej palę i piję, i w ogóle nie robię już takich przypałów jak kiedyś. Siedziałam tam sama ponad jaką godzinę.
*
Nadal tam siedziałam i myślałam. Po chwili usłyszałam śmiech. Odwróciłam się i zobaczyłam Lux z mamą. Mała przybiegła do mnie i dała mi kwiatka.
- Lux. Chodź tu . - Lou chwyciła ją na ręce . - oo.. cześć. To ty nigdzie nie pojechałaś ? - zapytała siadając '' po turecku '' na trawie. Dosiadłam się do niej .
- Nie , a gdzie miałam jechać ? Kto tak powiedział ? - zapytałam .
-Zayn powiedział to Louisowi jak mu poprawiałam fryzurę a on wypytywał wszystkich gdzie jesteś. - Teraz zrozumiałam że Zayn wiedział dlaczego płaczę. Nie chciał żeby Louis się zasmucał więc powiedział mu że gdzieś pojechałam.
- Aha. A oni już skończyli ? - zapytałam zmieniając temat.
- Chcieliby. Ale Paul stwierdził że muszą to powtórzyć. - uśmiechnęła się. - Widziałam wasze zdjęcia w gazetach. - powróciła do tematu. - Paul przesadza. Też kiedyś ponoć był młody i popełniał błędy. Nie powinien was za to opieprzać. - zaśmiała się.
- Skąd o tym wiesz ?
- Uwierz mi że wiem więcej niż wam się wydaje. - powiedziała tajemniczo. - Ty i Louis macie jakiś kryzys ? Widzę że płakałaś .
- Nie nazwałabym tego kryzysem. Nie długo wyjeżdżam i nie wyobrażam sobie z nim rozstania. Gdybym mieszkała w Europie byłoby łatwiej. A tak to dzielą nas tysiące kilometrów. - wyżaliłam jej się.
- Prawdziwej miłości nawet ocean nie rozdzieli . - powiedziała i wstała. - Wybacz ale muszę wracać. - wzięła dziecko na ręce i poszła na plan. Gdy nie widziałam już Lou i Lux krzyknęłam
- Kurwaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa. - Usiadłam na skale i znów rozmyślałam.
*
Kolejne godziny mijały a ja nadal siedzę bezczynnie. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu . Na wyświetlaczu pokazało mi się zdjęcie Zayna.
//Rozmowa Telefoniczna //
Meggie : Hallo ?
Zayn : Meg, kryłem cię ale minęły już ponad trzy godziny. Louis cały chodzi i się denerwuje zwłaszcza że nie odpisujesz na jego sms'y.
Meggie : dobrze. Dziękuję że mu nic nie powiedziałeś. Jesteś kochany. Już idę.
Zayn : Nie ma za co. Zawszę Ci pomogę. Okej. Jesteśmy w namiocie.
*
Pobiegłam do namiotu gdzie siedzieli wszyscy. Zajęło mi to z chyba dziesięć minut. Gdy weszłam Louis mnie przytulił.
- Martwiłem się o ciebie. - wyszeptał mi do ucha.
- Nie było mnie tylko kilka godzin. - uśmiechnęłam się i spojrzałam mu w oczy.
- Skończyliście na dziś ? - zapytałam.
- Tak. Teraz możemy jechać na obiecaną przejażdżkę. - chwycił mnie za dłoń.
- Wracamy już ? - wtrącił się Niall .
- Wy tak a my bierzemy vana i jedziemy się gdzieś przejechać. - Loui pocałował mnie w policzek. Wyszliśmy i weszliśmy do vana. Ruszyliśmy.
- I jak się podobało na planie ? - uśmiechnął się Louis.
- Nawet. - Odpowiedziałam patrząc się przez okno. - Gdzie jedziemy ? - zapytałam.
- Nie wiem . Ale chyba wiem - powiedział ale nie zrozumiałam ani jednego słowa. Postanowiłam się nie odzywać już więcej..
*
Louis zaparkował na jakimś totalnym odludziu.
- Gdzie jesteśmy ? - zapytałam.
- Na obrzeżach Londynu. -wytłumaczył mi. - Chcę ci pokazać moje ulubione miejsce. - powiedział i chwycił mnie za rękę. Weszliśmy na jakąś górkę na której było jedno drzewo i ławeczka. Usiadłam a Louis tuż obok mnie.
- Kocham cię wiesz ? - wtuliłam się w jego tors.
- Wiem. Ja ciebie też kocham. - pocałował mnie w czoło.
- Louis.. nie chcę stąd wyjeżdżać. I jeszcze mieszkać z tym debilem..
- Jakim debilem ? - zapytał.
- Moim przyszłym ojczymem. Nienawidzę go. Ale nie chcę mi się o tym rozmawiać. - uśmiechnęłam się. Zmieniłam temat na temat ich płyty. Rozmawialiśmy do wieczora.
- Louis zimno mi . Wracajmy. - pocałowałam go w policzek. Chłopak zdjął bluzę i mi ją dał.
- Czekaj. - z kieszeni od spodni wyciągnął scyzoryk . Chwycił mnie za rękę i na drzewie wyrył ''Louis i Meggie <333 21.08.2012. xx ''. Następnie mnie namiętnie pocałował. Weszliśmy do vana.
- Meg. Ty nawet nie wiesz jak ja się cieszę że cię spotkałem . - ponownie mnie pocałował.
- Też się cieszę - uśmiechnęłam się. Podczas drogi powrotnej zasnęłam.
___________________________
No czee ;** Jak wam się podoba ? ;* Nie wiem kiedy kolejny xx Do zobaaa ;**
ale zajebisty mam nadzieje że Maggie sie nie rozstanie z Lou i będzie myślałą jak Sam czekam na koeljny Paulina xx
OdpowiedzUsuńmrrraśny <3
OdpowiedzUsuń