niedziela, 12 sierpnia 2012

Rozdział 19.

                                                                    < Oczami Meggie > 
    Obudziłam się w ubraniu, co było dziwne. Na uszach miałam moje białe słuchawki podłączone do MP4. Spojrzałam na moją playliste. Akurat kończyła się piosenka Theree Days Grace - '' It's all Over''. To była moja 340 piosenka na playliscie a miałam ich ponad 400. Wyłączyłam urządzenie, ściągnęłam słuchawki i odłożyłam to na półkę tuż obok mojego łóżka. Powolnie wstałam i udałam się do szafy z której wyciągnęłam komplet ubrań i dodatków na dziś. Udałam się do łazienki, gdzie wykonałam poranną toaletę. Wzięłam prysznic, umyłam włosy, wysuszyłam je i wyprostowałam, pomalowałam się i ubrałam się (Click) . Wychodząc z łazienki uchyliłam okno. Wróciłam się do pokoju i zaczęłam szukać mojego telefonu. Nigdzie go nie było. Dopiero po jakiś dwudziestu minutach szukania przypomniało mi się że się się zepsuł. Wczoraj miałam pogadać z Lou ale zasnęłam. Miałam też jechać z Zaynem po nowy telefon. Poszłam do jego pokoju. Bez pukania weszłam. Nikogo nie było. Wczoraj pojechał do Belli, może jeszcze nie wrócił. '' I GONNA WAY'' - pomyślałam. Miałam zamiar wrócić już do swojego pokoju. Przechodząc korytarzem obok pokoju Louisa, usłyszałam jak ktoś śpiewa. Przystanęłam pod jego drzwiami. Próbowałam usłyszeć i zgadnąć jaką piosenkę śpiewa. Po dłuższej chwili zorientowałam się że on śpiewa piosenkę '' Look after you''. Uwielbiałam ją w jej oryginalnym wykonaniu, ale wykonanie Louisa też było świetne. A może nawet lepsze. Postanowiłam z nim pogadać.  Zapukałam i weszłam. On siedział na łóżku, miał słuchawki na uszach. Ściągnął je od razu po moim wejściu. 
- Co jest ? - zapytał gdy usiadłam niepewnie na skraju łóżka. 
- Nic. A tobie ? - zapytałam patrząc się na niego. 
- Też nic. - po jego oczach było widać że kłamie. 
- Przecież widzę że coś ci jest. Powiedz mi. Proszę. - powiedziałam i przysunęłam się bliżej niego.
- I tak tego nie zrozumiesz. A w dużej mierze chodzi o ciebie. - powiedział patrząc mi w oczy. 
- Teraz musisz mi powiedzieć. Spróbuję zrozumieć. - dotknęłam lekko jego dłoni i również spojrzałam mu się w oczyska. 
- Bo. Dziś gadałem  z moją mamą. I ona widziała zdjęcie w gazecie czy tam w internecie, gdzie idziemy chwyceni za ręce. Ubzdurała sobie że jesteś moją dziewczyną i zaprosiła nas na kilka dni do siebie. Starałem jej się to wytłumaczyć ale nie dała mi dojść do słowa. Powiedziała że jutro mamy być. Nie mam pomysłu jak się z tego wykręcić. - powiedział. Chwilę zamyśliłam się. 
- Nie będziemy się wykręcać. - powiedziałam. 
- Ale jak to ? To znaczy że .. - nie dokończył. Postanowiłam zrobić to za niego.
- Tak, będę udawała twoją dziewczynę. Kiedy jedziemy ? - zapytałam się. Byłam podekscytowana. Bardzo chciałam poznać osoby które wychowały Louisa na takie dziecko rumunów. 
- Jutro rano, albo dziś wieczorem. jak wolisz.- uśmiechnął się zadziornie. 
- Hmmm.. jutro rano. A na ile tam jedziemy ? 
- dwa , trzy, dni. - ponowił gest. 
- Dobra , to ja lecę się pakować. - stałam i udałam się w stronę drzwi. 
- Meggie. - powiedział Tomlinson stając za mną. 
- Tak ? - odwróciłam się w jego stronę. 
- Dziękuję ci za to. Nie wiem jak ci się odwdzięczę . - powiedział i cmoknął mnie w policzek, który po chwili zalał się rumieńcami. 
- Pojedziesz później ze mną po nowy telefon. - uśmiechnęłam się i też go pocałowałam. Poszłam do swojego pokoju. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy. To znaczy starałam się, bo i tak wzięłam kilka zbędnych. Prostownicę, kosmetyki i inne przybory zostawiłam jeszcze w łazience, bo się jeszcze na jutro przydadzą. Usiadłam na walizce, o niezbyt wielkości, która nie chciała się dopiąć. Poskakałam trochę po niej . Udało się. Przyznam że to trochę dziwne , że jadę specjalnie żeby udawać dziewczynę Louisa. Mało wiem o jego rodzinie, a praktycznie to nic. Nigdy mi o niej nie opowiadał. Najwyżej dowiem się trochę podczas jazdy. Gdy w końcu dopięłam ją, odłożyłam w kąt pokoju. Tuż obok drzwi. Z których zostałam później uderzona. 
- Ałaaaaa. - krzyknęłam. 
- upss.. przepraszam. Ale mam sprawę. - powiedziała Lily wchodząc do mojego pokoju. 
- No. słucham ? 
- Harry powiedział mi że Sam z nim zerwała, a on nie wie dlaczego. A ona mi jeszcze nie otwiera drzwi. 
- Jak to zerwali ? przecież wczoraj było wszystko okej. - powiedziałam i wybiegłam z pokoju. Udałam się do Sami. Zaczęłam jej walić i kopać w drzwi.
- Sam ? Sam do kurwy nędzy otwórz te jebane drzwi. - krzyczałam. Po paru minutach otworzyła mi je. Była cała rozmazana, miała podpuchnięte oczy inie ogar na głowie.
- Co jest kochanie ? - zapytałam przytulając się do niej. 
- Boo..bo.. Harry zdradził mnie- powiedziała rzucając się na łóżko.
- Co ? Jak to ? - powiedziałam siadając obok jej. Lily gdzieś wyszła. 
- No .. pamiętasz Carolin Flack ? - zapytała.
- Nie mów że przeruchał się z tą starą kurwą ? - Ona zamiast mi odpowiedzieć jeszcze bardziej się popłakała. 
- Hej. Sami. Przestań płakać. Idź do łazienki umyj się, ogarnij. Ja tobie wybiorę jakieś ciuchy. Nie pokazuj mu że tobie nadal zależy. - powiedziałam.
- Ale ja go nadal kocham. - powiedziała powstrzymując łzy. 
- To pokaż mu co stracił. Dobrze ? - zapytałam ją i przytuliłam. Sam poszła do łazienki. Wybrałam jej jakieś ciuchy. A konkretnie jeansowe szorty, luźną bluzkę w kwiatki opadającą na jedno ramę, buty na wysokim obcasie i kilka dodatków (Click ). Zapukałam do drzwi łazienki. 
- Sam, na łóżku masz uszykowane ubrania. Lily zaraz do ciebie przyjdzie bo ja muszę na chwile wyjść. - powiedziałam pod drzwiami. 
- Dobrze. - odkrzyknęła. Minęłam się z blondynką na korytarzu. Wychodziła  z  pokoju Niallera. 
- Lily, idź do Sam. Ja muszę coś załatwić. - powiedziałam. 
- No dobrze, ale ja niedługo muszę się szykować na koncert. Wiem że to samolubne.. ale.. 
- Spokojnie. Zostanę z nią. ale ty spędzisz z nią trzy dni. Bo ja wyjeżdżam . - lekko się uśmiechnęłam. - później ci wszystko powiem.  - powiedziałam i zbiegłam na dół. W kuchni był rozbawiony Louis i Zayn , który już wrócił. 
- Siemka mała,  co jesz na śniadanie ?. - zapytał mulat.
- Nic. Gdzie Harry ? - zapytałam. 
- Leży w salonie i ogląda telewizję. A co ? - zapytał Lou.Nie odpowiedziałam mu tylko poszłam do salonu. Rzeczywiście. Na sofie leżał Hazza i oglądał coś o zwierzętach. 
- Ty idioto. Zjebie. Jak mogłeś zrobić coś takiego Sam ? Mówiłeś że ją kochasz. Zachowujesz się jak szczeniak. Po chuja robiłeś jej tą nadzieję ? Żeby teraz płakała ? - zaczęłam na niego krzyczeć. On stanął przede mną . Nie wytrzymałam i zaczęłam okładać go pięściami i spoliczkowałam go . Harry się nie bronił , tylko zakrywał twarz i coś tam krzyczał. Louis i Zayn odciągnęli mnie od niego i nie puszczali. Trzymali jak jakąś psychopatkę.
- Meg , o co chodzi ? - zapytał Zayn. 
- O to że ta męska dziwka zdradziła Sam. - krzyknęłam. 
- Jak to ? Nie zdradziłem jej. - oburzył się. 
- jasne.. 
- Harry , z kim ją zdradziłeś ? - podszedł do niego Niall , który najwyraźniej obserwował całą sytuacje. 
- No serio z nikim. Kocham ją. Nie zrobiłbym jej tego. - bronił się. 
- Z Kim ją zdradziłeś ? - ponowił pytanie. 
- Z tą jebaną suką w mordę kutą, Carolin Flack ! -  krzyknęłam.
- Stary powaga ! - krzykną Zayn.
- Piczy, przez chuja Zayna, przez kij , przez buta , bym jej nie dotknął . - powiedział Louis. Tsaa.. ten wie co ma zawsze powiedzieć.. i zawsze na temat.. 
- Nie utrzymuję z nią już żadnych kontaktów. - mówił dalej swoje.  
- To jak wyjaśnisz to że wczoraj tu była i mi powiedziała zupełnie coś innego !. - krzyknęła Sam, która już była ubrana. - Kazała tobie przekazać że byłeś cudowny. - dodała. 
- Sam, kochanie. Naprawdę cię nie zdradziłem. Kocham cię i nie mógłbym tobie zrobić.. - powiedział i próbował ją objąć. 
- oszczędź sobie.. - odepchnęła go i udała się z Lily do kuchni. 
- Chłopaki zaraz jedziemy na zakupy. - oświadczył Zayn. Louis, Niall i Malik poszli na górę. Zostałam sama ze Stylesem. 
- Meg, proszę uwierz mi chociaż ty. Ja byłem wtedy na piwie z Edem. - powiedział .
- Całą noc ? - zapytałam. 
- Od trzeciej do rana. To znaczy od szóstej szukałem z nim jakiegoś boiska na wczorajszą randkę, bo niezbyt orientuję się gdzie znajduję się tu takie rzeczy. - wyjaśnił. Był załamany. Nikt mu nie wierzył. 
- Przysięgasz ? - zapytałam. Postanowiłam pomóc mu. Głównie ze względu na Sam, która cierpiała. 
- Tak, na wszystko ! - powiedział . 
- Daj mi numer do tego Eda. - powiedziałam. Harry podyktował mi go. Zadzwoniłam.

                                                               // Rozmowa Telefoniczna // 
                         Ed : Hallo ? 
                      Meg : Cześć, tu Meggie Payne. Koleżanka Harrego. 
                         Ed : O hej. Dużo o was słyszałem ( Śmiech ) 
                      Meg : Możesz mi powiedzieć co robił Harry w nocy dwa dni temu ? 
                         Ed : Był ze mną na piwie. 
                      Meg : Przysięgasz ? 
                         Ed : Tak, a o co chodzi ? To jakieś przesłuchanie ? 
                      Meg : Muszę kończyć. Na razie. 
                         Ed : Do zobaczenia ! 

                                                              // Koniec Rozmowy // 

- Zadowolona ? - zapytał. 
- Dobra. Przepraszam że cię tak zaatakowałam. Wkurzyłam się. - powiedziałam. 
- Przeprosiny przyjęte. Teraz pomożesz odzyskać mi Samante ? - zapytał z iskierką w oczach.
- Spróbuję - uśmiechnęłam się. -Idź z chłopakami na zakupy. a ja w tym czasie spróbuję ją przekonać. 
- okej - uśmiechnął się. Chłopcy zbiegli na dół. 
- Idziesz z nami ? - zapytał Zayn.  Harry spojrzał się w stronę kuchni z której było słychać śmiech Sam , a później na mnie. Uśmiechnęłam się porozumiewawczo i kopnęłam go w stronę wyjścia. Gdy wyszli poszłam do dziewczyn. 
- co tam suczki ? - zapytałam. 
- A spoko, spoko. A u ciebie ? - uśmiechnęła się Sam.  
- A też też. Dziękować. 
- Dziewczyny. Która godzina ? - zapytała Lliy.
- Dochodzi trzynasta, a co ? - uśmiechnęłam się patrząc na zegar powieszony na ścinie w kuchni. 
- Hmmmm.. Koncert jest o siedemnastej. Z Niallem mamy być tam o piętnastej trzydzieści . Kurwa ! Muszę się już szykować. - krzyknęła i wybiegła z kuchni. 
-  hahahahahahahhahahahahhahahahahahahahahaha- zaczęłam się śmiać razem z Sam. Brunetka nalała sobie do szklanki soku pomarańczowego, i wypiła go jednym duszkiem, pozostawiając brudne naczynie w zlewie. Udałyśmy się do salonu i usiadłyśmy na sofie. 
-gadałam ze Stylesem - powiedziałam nie licząc ani nie myśląc o złości ze strony Samanty.
0 I co takiego mądrego powiedział tobie , że musiałaś podzielić się ze mną tą informacją ? - zapytała sarkastycznie. 
- Sam, ja wiem że jesteś na niego baaaaardzo zła, ale powinnaś dać mu się chociaż wytłumaczyć ! - próbowałam przekonać ją.
- nie dziękuję. 
- dobrze więc, ja zrobię to za niego ! - uśmiechnęłam się do niej - on był w tym dniu z Eddem na piwie, a później szukał miejsca na randkę z tobą bejbe. - lekko uderzyłam ją w kolano. - a swoją drogą, "dziękuję'' że mnie o tym poinformowałaś. - uśmiechnęłam się. 
- Oj Meggie, i ty mu wierzysz ? Ja mogę teraz tobie powiedzieć że wczoraj byłam w kinie , a nie na koszu. Jednak ty mi nie uwierzysz bo usłyszałaś coś innego od Hazzy. Prawda ? - jak ja kocham te jej filozofie. Czasami mam zamiar walnąć jej w głowę żeby skończyła. Ale i tak ją kocham. 
- No może. Nie wiem. Teraz zrób mi masaż, bo przez te wasze problemy jestem spięta. - powiedziałam. Samanta zeszła z sofy a ja się na nią położyłam (na sofę xdd ) . Brunetka usiadła na mnie okrakiem i zaczęła masować. Robi cudowny masaż. Chyba po ukończeniu liceum , sama ją wyślę na studia z fizjoterapii, o ile w ogóle jest taki kierunek. No nic. W niektórych miejscach mnie naprawdę bolało, ale to dlatego że byłam masakryczne 
 spięta. Podczas tego masażu mogłam sobie przemyśleć wiele spraw. Między innymi dlaczego wczoraj całowałam się z Zaynem ? Co będzie po powrocie do domu, gdy zamieszka z nami Josh ? Kiedy wreszcie spotkam się z ojcem i jego dzieckiem ? Czy będę miała kiedyś u boku osobę która pokocha mnie taką jaka jestem ? I czy kiedykolwiek będę naprawdę szczęśliwa ? Te pytania cały czas siedzą mi w głowie. Niektóre od wczoraj , a inne od miesięcy. Nie znam na nie odpowiedzi. Mogę sobie jedynie ją wyobrażać, ale i tak nie wiem czy będzie właściwa. Na przykład, z Zaynem całowałam się pod chwilą słabości, z Joshem na pewno nie będzie łatwo.. Z tatą może spotkam się na mojej osiemnastce, albo chociaż usłyszę jego głos przez telefon. No i te pytania które dręczą mnie już  od kilku lat, miesięcy. Zawsze przed snem wyobrażam sobie siebie z cudownym chłopakiem i kochającą , pełną rodziną. Wiem że takie rzeczy to tylko w bajkach ale zawsze mam nadzieję. Nigdy nie miałam chłopaka który traktowałby mnie tak jak chciałam. Poświęcał dla mnie dużo czasu, miłości i umiałby mnie wysłuchać. Nie wymagam wiele. Dla mnie nawet wygląd się nie liczy. Wiadomo mam swoje marzenia idealnego chłopaka z wyglądem i przede wszystkim charakterem, ale czasami rzeczywistość jest inna. Przystojny chłopak ma głupi charakter, a niezbyt ładny chłopak ma cudowny. U One Direction zauważyłam połączenie. Wszyscy mają fajne i indywidualne sposoby zachowania i stylu. Są przystojni, zabawni i wyrozumiali. Kiedyś podczas zakupów z Louisem zauważyłam że on kocha swoich fanów. Gdy go prosili zrobił sobie z nimi zdjęcie i dał autograf. Zawsze z uśmiechem na twarzy. Podziwiam ich za to. Sama nie wiem jakbym to ja wytrzymywała. Koncerty, próby, tłumy piszczących fanek, no i nawet spokojnie nie mogą wyjść na ulicę. Teraz pewnie też poświecą co najmniej godzinę na fotografowanie i rozdawanie autografów. No i jeszcze ci paparazzi . Nie rozumiem jak mogli zrobić mi i Lou fotkę podczas spaceru. I umieścić to w gazecie. Zero prywatności. Dręczą mnie też wyrzuty sumienia, z powodu zerwania Sam i Harrego. Czasami czułam że zbyt mocno ingeruję w ich związku. Cały czas się wtrącałam. Może robiłam to dlatego że zazdrościłam jej ? Też chciałam być tak kochana jak ona. Chciałam mieć chłopaka który traktowałby mnie właśnie w ten sposób co Hazza Sami. 
- Sam ? - zapytałam po ponad godzinie ciszy. 
- Tak ? Myślałam że śpisz . - zaśmiała się. 
- Czy ja zbyt mocno angażowałam się w twój związek ze Stylesem ? 
- No czy cię pojebało. Dlaczego tak myślisz ? - zapytała mocniej uciskając moje plecy,
- No nie wiem tak jakoś. - powiedziałam.
- Nie myśl już. Ile razy mam tobie powtarzać ? Myślenie ci szkodzi. - zaśmiała się. Zaczęła mnie masować . Zaczęłam się śmiać a po chwili jęczeć. Dziwnie to wyglądało. Usłyszałam trzask drzwi. Lekko odwróciłam głowę  żeby zobaczyć kto to. W łuku drzwiowym ujrzałam roześmianych i zdziwionych Louisa, Zayna i Nialla. 
- Eeeeeee.. co wy robicie ? - zapytał Niall. 
- Masaż nie widać ? - uśmiechnęłam się. 
- Może i widać, ale słychać co innego - zaśmiał się Malik. My z Sam również. 
- Teraz ty mnie masujesz. - powiedziała brunetka schodząc ze mnie. 
- okej. Ale najpierw pójdę się napić. - powiedziałam i udałam się do kuchni. Na krześle siedział Harry. 
- I co ? Gadałaś z nią ? Powiedziałaś że to kłamstwo ? - podniósł się gdy mnie ujrzał. 
- Gadałam z nią , ale mi nie wierzy. - powiedziałam nalewając sobie coli do szklanki. 
-to już koniec. - załamał się i usiadł  z powrotem na krześle zakrywając twarz dłońmi. 
- Harry, spokojnie. - powiedziałam mierzwiąc mu te loczki. - teraz idę zrobić jej masaż. 
- Masaż ? Mogę go zrobić za ciebie ? - zapytał z nadzieją. 
- Harry ! ona mnie udusi.
- No proszę! Może w ten sposób się pogodzimy. Załóż jej to na oczy i będzie okej. - powiedział rzucając mi czarną opaskę na oczy. 
- Okej, ale jeżeli się zorientuje to ty to bierzesz na siebie. - zagroziłam palcem. Poszłam do salonu gdzie leżała Sam, a na fotelach siedzieli Louis i Zayn. 
- Jesteś ! - krzyknęła Sami. - Teraz czekam na mój masaż ! - powiedziała. 
- masz. - podałam jej opaskę.- tak będziesz mogła bardziej się yyyyyyy.. eeeee.. zrelaksować. - uśmiechnęłam się. Brunetka zrobiła to o co ją poprosiłam. 
- To teraz zacznij mój upragniony masaż. - zamruczała. Zamiast mnie Harry usiadł na niej. Ja udałam się do kuchni bo zgłodniałam.. 

                                                                < Oczami Harrego >
     Musiałem spróbować wszystkich środków, jakimi mógłbym uratować mój związek z Sam. Ten masaż to idealna okazja. A zwłaszcza że wszyscy mi mówią że jestem w tym naprawdę niezły. Usiadłem na niej okrakiem i zacząłem masować. Podobnie jak Meg, zaczęła jęczeć, co mnie trochę rozbawiło. Ale nie bardziej niż Louisa i Zayna siedzących na fotelach. Wziąłem pierwszą lepszą poduszkę i rzuciłem najpierw w Tommo, a później drugą poduszką, w Zayna. Oboje wyszli z pokoju, do kuchni. Powróciłem do masowania. Przypominając sobie przy tym wszystkie chwile spędzone z Sam. Nie mogłem jej stracić. Nie teraz. I tak już za miesiąc, ona wraca. Przez ten czas chcę być z nią. Nacieszyć się. Razem z chłopakami odwołaliśmy kilka koncertów, wywiadów i sesji, żeby spędzić więcej czasu z dziewczynami. Zazwyczaj okres wakacji jest dla nas najbardziej pracowitym czasem , w ciągu roku. Jednak teraz postanowiliśmy sobie odpocząć. Zwłaszcza że w te wakacje jest bardzo ładna pogoda. Poczułem woń perfumów Samanty. Nie mogłem się powstrzymać i zacząłem całować ją najpierw po plecach, a później po ramionach. 
- Yyyyyyyyy.. Meg, co ty odpierdalasz ? Pojebało cię ? Ja rozumiem że jest 'Smeggie' ale wiesz.. bez przesady. - powiedziała zdezorientowana Sam. Normalnie ja i Lou nie jesteśmy osamotnieni. Dziewczyny też mają swój 'sistersmance' (chuj wie jak to się pisze. Wymawia się ''sistermans''  ;> ) 
- Co znowu kurwa, ja ? - zapytała Meggie, wychodząc z kuchni pożerając kabanosa niczym królik Bugs marchewkę, Lub niczym Louis. Cicho się zaśmiałem. 
- Meg ? - Sam automatycznie odwróciła się w moją stronę. - złaź ze mnie i mnie nie dotykaj. - na jej prośbę zeszedłem z niej. Ona też wstała. Podałem jej dłoń żeby ją chwyciła. Ona mnie tylko zmierzyła. - Mówiłam ci już . Nie chcę cię znań i nie dotykaj mnie. - krzyknęła. 
- Sam, ale ty nawet nie dałaś mi się wytłumaczyć ! - powiedziałem.
- Bo ja już wszystko wiem. Nie potrzebuję szczegółów z waszej upojnej nocy. - krzyknęła. - I Meg, z łaski swojej nie wtrącaj się w moje życie. To ty mnie miałaś masować a nie ten idiota. - powiedziała z oburzeniem. 
- Wiesz co, mam dosyć was i waszych problemów. Jeżeli taka jesteś to sorry. Chciałam ci tylko pomóc, bo widzę że jesteś nieszczęśliwa. Ale jeżeli tak się odwdzięczasz to nara. - krzyknęła wkurzona Meg i poszła z powrotem do kuchni. 
- I bardzo dobrze ! - moja była dziewczyna również krzyknęła i poszła do siebie. Widziałem że przez naszą kutnię psuję się przyjaźń dziewczyn. Pobiegłem za nią, i zatrzymałem ją na schodach. 
- Sam posłuchaj. Jeżeli nie chcesz mnie znać i dać mi się wytłumaczyć zrozumiem. Mogę nawet, jeśli sobie tego życzysz wyprowadzić się na czas waszego pobytu, ale proszę nie kłuć się z dziewczynami. One są dla ciebie najważniejsze. Pomyśl o tym.- powiedziałem. Jej oczy się zaszkliły. Spłynęło jej kilka łez po policzku, wytarła je i otrząsnęła się. 
- Widzę że stać cię na głębokie słowa. Przemyślę to. A co do przeprowadzki. nie musisz,bo to ja jutro wyjeżdżam do Los Angeles. - powiedziała i odeszła. Ona nie może wyjechać. Sądziłem że gdybym to ja wyprowadził się na kilka dni, tydzień, ona by to sobie przemyślała, porozmawiała ze mną. Nie mogę dopuścić żeby mnie opuściła. Muszę coś zrobić . Natychmiast napisałem do Eda, żeby do mnie wpadł. Udałem się do kuchni gdzie siedzieli Meg, Zayn i Louis. 
- I co ? - zapytał Zayn. 
- Gówno. - powiedziałem siadając przy stole.
- Chciałam wam pomóc, ale jeżeli ona tego nie chce to się nie będę wtrącać. Przepraszam Harry- powiedziała po chwili Meg. 
- To nie twoja wina. Nie obwiniaj się . - uśmiechnąłem się w kierunku ciemnej blondynki. - Ale muszę coś zrobić bo ona chcę jutro wracać. 
- mało czasu. - skomentował krótko Lou. - Meg, jedziemy po ten telefon ? - zmienił temat. 
- Jasne. - powiedziała. 
- Hej ! Myślałem że to ze mną po niego pojedziesz. ! Wystawiasz takiego przystojniaka jak ja? - cwaniacko uśmiechnął się Zayn. 
- Mieliśmy jechać po ten telefon wczoraj . Teraz spadaj kochasiu do Belli. - uśmiechnęła się w jego kierunku. Udałem się do salonu gdzie znajdowali się Niall i Lily. Po chwili doszła cały nasz trójkącik idiotów, z kuchni. 
- Louis, jedziesz gdzieś ? - zapytał blondasek. 
- No tak , a co ? 
- podrzucisz nas , na koncert ? - zapytał.
- Myślałam że masz prawko. - powiedziała Lily na co ja się zaśmiałem. 
- Ładny kit wcisnąłeś dziewczyną widzę - powiedział Mulat. 
- Nic nie mówiłem że mam, ale jak kiedyś one się zgubiły a nikogo nie było, musiałem po nie jechać - tłumaczył się masując po karku. 
- Bitch Please. - skomentowała Meg. 
- dobra, jedziemy. - powiedział Louis i cała czwórka wyszła z domu. Po jakich dziesięciu minutach wyszedł także Zayn. pewnie do Belli. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi ..

                                                                                                                  C.D.N..
___________________________________
No siema słodziaki ;** Dodaje wam dość krótki rozdział . Ten jest wstępem do następnego. Co  sądzicie  ? Czy Sam wróci do Harrego ? Czy Loczek kłamie ? Co dalej z Lily i Niallem ? W kim zakocha się Meg ? Już niedługo kolejny rozdział . Buziaczki ;* <3 xxxx

1 komentarz: