< Oczami Meggie >
Przez całą noc nie spałam. Siedziałam w salonie i myślałam na jaki sposób zabić tego pojeba Davida. Jebany kurwa skurwiel. Skąd się takie coś w ogóle bierze ?! Brak słów po prostu.
Spojrzałam na wyświetlacz w moim telefonie. Dochodziła ósma. Zawsze już ktoś o tej godzinie był na nogach. A no tak. Przecież nie ma Liama, a gdy go nie ma to wszyscy mają wyjebane i śpią do której im się chce. Ale przecież ja i Liam jesteśmy spokrewnieni, i za pewnie mam coś po nim, więc niech sobie nie myślą że będą mieli luz. Poszłam do swojego pokoju, wzięłam ubranie na dziś (http://www.polyvore.com/cgi/set?id=48382968&.locale=pl) i poszłam z nimi do łazienki. Tam wzięłam długąm gorącą kąpiel. Umyte włosy wysuszyłam. Ubrałam się we wcześniej przygotowany komplet ubrań. Pomalowałam się. Włosy postanowiłam zostawić naturalne. Czyli fale. Wróciłam się do pokoju. Odłożyłam piżamę na łóżko. Telefon schowałam do kieszeni od spodni. Wyszłam na korytarz. Weszłam do pokoju tuż obok mojego. Do pokoju Harrego. Po chwili wbiegłam jak opętana i zaczęłam krzyczeć. Wskoczyłam na łóżko. Nikogo w nim nie było.
- Pewnie jest z Sam. - powiedziałam sama do siebie. Poszłam do kolejnego pokoju. Tym razem najpierw się rozejrzałam po pokoju. Pod oknem na łóżku spał Boo Bear. Wskoczyłam na niego.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa.. - zaczął krzyczeć.
- Wstawaj rumunie. - powiedziałam nadal siedząc na nim i lekko podskakując.
- Meg, jeśli chcesz mnie gwałcić , to poczekaj. - poprawił fryzurę. - teraz możesz- cwaniacko się uśmiechnął.
- Się uśmiałam. Normalnie beka w chuj. - zeszłam z niego.
- Uffff.. a już myślałem że chcesz mnie zapłodnić.
- Hej. Po pierwsze, ja tam nie wiem co ty tam masz w gaciach, ale ja nie mam narządu do zapładniania, a po drugie, te dzieci byłyby takimi bossami jak ja. - uśmiechnęłam się.
- No chyba coś ci się pomyliło. Ociekałyby zajebistością tak jak ja.
- Pfff.. to ja tu ociekam zajebistością. - powiedziałam dumnie.
- Ja. - zaczął się przekomarzać.
- No chyba nie.
- A co chcesz się założyć. - uniósł jedną brew do góry.
- Z tobą już się o nic nie zakładam. Idę budzić dalej. Ty się ubierz i idź mi zrobić śniadanie.
- Mhym.. i co jeszcze ?
- Koktajl truskawkowo-bananowy. - powiedziałam i wyszłam. Poszłam do Zayna.
- Eeee.. kochasiu. Wstawaj. - powiedziałam.
- Wypierdalaj, zmęczony jestem.
- Uuu.. czym ? 'I gonna way' ?
- Nie. Wczoraj do późna pisałem z Bellą.
- Urzekła mnie twoja historia. - powiedziałam. - A teraz wstawaj.
- Nie ma kurwa.
- Dalej bo sobie pogadam z Bellą, wezmę ci telefon, lusterko i żel do włosów.- zagroziłam.
- No już wstaję. - podniósł się z łóżka.
- Masz dwadzieścia minut.
- Dwadzieścia ? - zapytał z nadzieją.
- Piętnaście . - powiedziałam.
- Piętnaście ? - ponownie zapytał.
- Dziesięć. Zbijasz do pięciu ? - zapytałam. On pokiwał głową na 'nie' . Ja wyszłam. Nie chciało mi się już tak chodzić po tych pokojach. Wpadłam na pomysł. Poszłam do pokoju Liama. Poszperałam tam trochę. Znalazłam to czego szukałam. Wzięłam trąbkę. Taką jak na mecze. Wróciłam na korytarz. Stanęłam na jego środku. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam trąbić. Niall i Lily wyszli ze swoich pokoi.
- Pojebało cię kurwa ? - wykrzyczała zaspana Lily.
- Ja od zawsze jestem pojebana. A teraz proszę wstawajcie. - posłałam im krzywy uśmiech.
- A co dostanę za tak wczesne wstanie ? - zapytał Niall.
- Jedzenie. - powiedziałam z uśmiechem.
- Dajcie mi pięć minut. - powiedział i wbiegł do pokoju. Lily zrobiła to samo. Ja zeszłam na dół, skąd było można wyczuć woń spalenizny. Udałam się do kuchni. Panował tam totalny chaos. Wszędzie skorupki od jajek, rozsypana mąka, skórki od bananów, "ogonki" od truskawek ( nie wiem jak to zielone coś, od końcówki truskawki się nazywa )
- Louis kurwa, co to ma być ? - wykrzyczałam.
- Spokojnie. Posprzątam to.
- w to nie wątpię.
- Idź sobie gdzieś. Zawołam cię gdy będzie gotowe. - powiedział i wypchnął mnie z kuchni. Udałam się do salonu gdzie siedzieli zaspani Zayn, Niall i Lily.
- Zadowolona jesteś z siebie ? - zapytał oburzony Zayn.
- O co chodzi ? - zapytałam.
- Teraz będę miał worki pod oczami i nie będę tak seksowny jak zawsze. - powiedział i skrzyżował ręce na piersi.
- Oj tam , oj tam. Pierdolisz.
- no wiem. Ja zawsze jestem seksi. - uśmiechnął się szeroko.
- A gdzie Sami ? - zapytałam.
- nie wiem. nawet nie wyszła z pokoju jak tak nas miło obudziłaś. - powiedział Niall. Poszłam do niej do pokoju. Zapukałam lecz nikt mi nie odpowiedział. Postanowiłam tam wejść czy jej się to podoba czy nie. Sam siedziała po ''turecku'' na łóżku. Usiadłam obok niej.
- Co jest ? - zapytałam.
- Nic. - obojętnie odpowiedziała.
- To czemu nie schodzisz ?
- Bo nie.
- Sami, proszę cię miałaś się nie przejmować. - powiedziałam. Objęłam przyjaciółkę ramieniem i chwyciłam ją za dłoń, a raczej za nadgarstek. Ona wyrwała go z mojego uścisku i pomasowała się po nim. Groźnie się na nią spojrzałam , i ponownie chwyciłam ją za dłoń. Spojrzałam na jej nadgarstek, w okolicach żył było pełno kresek. Sam się samo okaleczyła.
- Samanta, czy ciebie już do końca pojebało ? myślałam że już z tym skończyłaś. - nakrzyczałam na nią. Kiedyś był taki czas że sam się cięła. Była nieszczęśliwie zakochana. Ale po naszej ''interwencji'' skończyła z tym. Ja również miałam taki czas gdy to robiłam. Gdy trwał rozwód rodziców, nie dawałam sobie z tym rady. Zaczęłam palić, pić (okazjonalnie ) i się ciąć.
- nie pojebało mnie.
- To czemu to zrobiłaś ?
- Też zrobiłabyś to na moim miejscu. To chyba nie ciebie nazwano dziwką przy twoim chłopaku i jego znajomych. - popłakała się. Przytuliłam się do niej.
- Weź się tym nie przejmuj. Błagam cię.
- Łatwo mówić, trudniej zrobić.
- Sam, cholera. Masz zajebistego chłopaka, dwie najlepsze przyjaciółki . A ty się przejmujesz jakimś najebanym gościem ?
- No dobra. zejdź na dół. A ja za trzydzieści minut do was dołączę. - wysłała mi udawany uśmiech. Jednak wykonałam jej prośbę i zeszłam na dół. Udałam się do kuchni. Oniemiałam. Był tam porządek. Nie to co jakieś dwadzieścia minut temu. Pozmywane naczynia, wytarte szafki, umyta podłoga. Wszystko wyglądało inaczej niż kilkanaście minut temu.
- Paczaj. Wszystko posprzątałem tak jak mówiłem - powiedział dumnie Louis i wyszczerzył zęby.
- Nie no.. gratulację.- klasnęłam trzy razy w ręce.- A teraz daj mi moje śniadanko. - usiadłam przy wyspie kuchennej.
- No, no, no.. jakoś tak wyszło że naleśniki się spaliły, ciasto wylało, a do koktajlu wlałem przeterminowane mleko i owoce się skończyły. - powiedział i pomasował się po karku. - ale za to mam dla ciebie kanapki z serem i ketchupem oraz.. sok pomarańczowy.
- No niech ci będzie. Ale musisz mi to jakoś zrekompensować. - uśmiechnęłam się.
- jakoś spróbuję. - odwzajemnił gest i wyszedł. Ja zjadłam posiłek. Brudny talerz oraz szklankę włożyłam do zmywarki. Postanowiłam zaplanować sobie jakoś dzisiejszy dzień. Wyciągnęłam telefon z kieszeni spodni i zadzwoniłam do Belli. Wczoraj planowałyśmy żeby się spotkać, ale miałam jeszcze to potwierdzić.
//ROZMOWA//
Bella - Halo ?
Meg- Hejka to ja.
Bella- o. Meg właśnie miałam dzwonić.
Meg - no widzisz telepatia. Słuchaj mam propozycję.
Bella- no słucham.
Meg- Po wczorajszej sytuacji Sam chodzi smutna i bez chęci do życia. Może byśmy zrobiły taki babski wypad ? No wiesz.. kino, zakupy, obiad.
Bella. - brzmi nieźle. A o której ?
Meg- jakoś za godzinę . Pasuje ci ?
Bella. - tak jasne. wbiję po was. To do zobaczenia.
Meg. - Nom. Pa pa.
// KONIEC//
To dzisiejszy dzień jest zaplanowany. Poszłam do salonu gdzie siedzieli wszyscy. Nigdzie nie było miejsca, gdyż Niall leżał na sofie, jadł chipsy i nikogo nie chciał wpuścić. Zayn siedział na fotelu, a reszta na podłodze. Zauważyłam że mulat miał jeszcze trochę miejsca obok siebie. Postanowiłam tam usiąść. Ledwo , ale się zmieściłam. Zayn spojrzał się na mnie z miną "WTF" . ja mu pokazałam język.
- Wygodnie ? - zapytał gdy położyłam mu głowę na ramieniu.
- Nie. Masz twarde mięśnie. Zbyt dużo czasu spędzasz na siłowni. - powiedziałam z głupkowatym uśmiechem.
- To miała być obelga ? Bo dla mnie brzmiało to jak pochwała. - uśmiechnął się dumnie.
- Każdy słyszy to co chce. - zaśmiałam się.
- Co dziś na obiad ? - zapytał po chwili Niall.
- Nie wiem. Im się pytaj. Nas dziś nie ma na nim. - powiedziałam.
- A gdzie jesteśmy ? - zapytała Sam.
- Damski wypad. Idziemy my trzy i Bella. - powiedziałam.
- Bella ? A gdzie idziecie ? może my się z wami przejdziemy ? - zapytał Zayn.
- D.A.M.S.K.I. W.Y.P.A.D. - przeliterowałam mu. - może później tu wpadniemy z nią.
- Nie może tylko na pewno.- powiedział i objął mnie ramieniem.
- Gdzie Harry ? - zapytała Lily.
- Nie wiem. Nie ma go od rana. - powiedziałam.
- Coś wam muszę powiedzieć ! - nagle wypalił Louis.
- no..
- Meggie mnie dziś gwałciła. - udawał płacz. - i mogę być w ciąży. - każdy zaczął się śmiać.
- Pierdol bułę. - powiedziałam
- Zostań emo. - dopowiedziała Sam.
- " Hey, I just met you, and this is crazy,
but here's my number, so call me, maby" - zaczęłam śpiewać.
- Zlituj się. - wykrzyczała Lily.
- No chyba nie. - powiedziałam.
- Sam co tak zamulasz ? - zapytał Louis.
- śpiąca jestem. - skłamała, i zaczęła się się bawić bandamką którą sobie zawiązała na ranie.
- A po co tobie to coś na ręce ?
- Bo mi się tak podoba. - odpowiedziała.
- Zmieńmy temat. - powiedziałam. Usłyszałam dźwięk sms'a. Z trudnością ale wyciągnęłam telefon. ~" Jestem już pod waszą chatą. Z łaski swej otwórz drzwi. ;D x ~ Isabella. Zauważyłam że Zayn również to przeczytał.
- ładnie to tak czytać cudze sms'y ? - zapytałam waląc go w głowę.
- Cicho. Nie psuj mi fryzury. Idę otworzyć drzwi. - powiedział.
- Okej. - powiedziałam . I wstałam. On skierował się w kierunku drzwi, - ej, dziewczyny idziemy już. - powiedziałam. Poszłyśmy na korytarz. Mulat już tam zarywał do Belli.
- Tej. Nie chcę wam przerywać romansu, ale już idziemy ? - zapytałam. Bella spaliła buraka, a Zayn spojrzał jakby chciał mnie zabić i odszedł. Oj tam i tak wiem że mnie Lovcia. Wyszłyśmy z domu.
- To tak właściwie gdzie idziemy ? - zapytała Lily. Która dziś była wyjątkowo cicho.
- Najpierw do kina , a później zobaczymy - uśmiechnęłam się. Szłyśmy gadając o wszystkim. O ciuchach, Londynie, Ameryce, jedzeniu ( ulubiony temat Lily ). Doszłyśmy do kina.
- To na co idziemy ? - zapytała Lily. Automatycznie wszystkie spojrzałyśmy na Sam. W końcu ten wypad był głównie dla niej.
- Mi to obojętnie. Wy wybierajcie.
- Nie ma kurwa.. ty wybierasz. - powiedziałam.
- Ale ja w ogóle dziś ochoty na kino. Możemy iść gdzie indziej ? - zapytała z miną smutnego pieska.
- Jasne, a gdzie ?
- No nie wiem.. Może na zakupy. - uśmiechnęła się.
- Okej. Bella, gdzie jest tu jakieś centrum handlowe, bo my byłyśmy ale to było w innym kierunku. - powiedziała Lily.
- Wystarczy się odwrócić. - zaśmiała się brunetka. Odwróciłam się razem z Lily. Moim oczom ukazał się sporej wielkości budynek. Okna prawie zasłaniały "ściany" . Przeszłyśmy na drugą stronę ulicy. Oczywiście ja byłam na niej pierwsza bo dziewczyny jak idiotki czekały za zielonym światłem. Ja mam na to wyjebane. Jak mnie tir czy jakiś inny samochód potrąci to trudno. żyję się tylko raz. I ja z tego życia korzystam. , lubię dręczyć tylko guziczki od sygnalizacji świetlnej. Podeszłyśmy pod budynek..
C.D.N..
_________________
Krótki + dość dawno nie dodawałam. Ale cóż. Poprawki.. :D Zmieniłam czcionkę. Jak wam się podoba ? ;D Nie wiem kiedy kolejnyy <3
A oto nowa postać. :

Mam Ciebie udusić czy co ? Co do rozdziału świetny ;* Pisz częściej <3
OdpowiedzUsuńBłagam <3
Dziękuję :* + za co udusić ? ^^
OdpowiedzUsuńwohoohoh bossie :D
OdpowiedzUsuńme gusta twój rozdział :D
<3 SOO CAALLLL MEEEE MAAAYBEE <3
Hehe.. dziękuję ;D ;* <3
OdpowiedzUsuńBoss rumunie, miało być coś Lily i Niall a jakoś tego kurwa nie widzę!
OdpowiedzUsuńA tak to świetny rozdział. CALL ME MAYBE! <3
Kochanie nie pierdol. <3 Dziękuję. <3 i kiedyś zobaczysz <3
OdpowiedzUsuńCALL ME MAYBE <3333 !:D ^^